Pablo piękna bramka

Zazwyczaj nie wklejam tutaj ruchomych obrazków z golami, ale życzliwość względem waszych estetycznych potrzeb nakazuje mi zrobić wyjątek. Jedną z robótek nożnych Pablo Hernandeza rekomendowałem już swego czasu na twitterze jako dzieło weekendu, teraz zasłużył on, by uhonorować go blogowym wydaniem dzieł zebranych. 24-letni skrzydłowy Valencii należy bowiem do szczególnego gatunku graczy ofensywnych, którzy nie strzelają zatrzęsienia goli, ale jeśli strzelają, to piękne lub – w najgorszym razie – bardzo ładne. Co docierało do mnie powoli, z miesiąca na miesiąc lub raczej – z bramki na bramkę. Że w lidze hiszpańskiej Pablo nigdy nie trafia byle jak, uświadomiłem sobie w miniony weekend, kiedy ugodził Almerię:

Wcześniej (26 września) w efektowny sposób – przypominający ciut niezapomniane mundialowe arcydzieło Dennisa Bergkampa – strzelił Hiszpan gola Atletico Madryt:

A jeszcze wcześniej (30 sierpnia) kopnął Pablo do bramki Sevilli. Podejrzewam, że urodę akurat tego uderzenia nie wszyscy docenią – to są zresztą zawsze kwestie sporne – mnie zapadło ono w pamięć dlatego, że zdradza wyjątkową zdolność błyskawicznego i trafnego podejmowania decyzji u piłkarza, który ewidentnie nie musi nawet zerkać na piłkę, by ją celnie potraktować – spogląda hen daleko i dostrzega rzeczy ważniejsze (udowodnił to też na boisku Almerii, co widzieliście wyżej):

Zobaczyliście wszystkie trzy jego bramki z bieżącego sezonu Primera Division, teraz cofnijmy się do poprzedniego, też ozdobionego trzema golami. Ostatniego strzelił Barcelonie (25 kwietnia), tym razem w kompletnie inny sposób:

Tydzień wcześniej trafił do bramki Sevilli, ale tego epizodu nie sobie ciekawi szukają sami, bo ja klasyfikuję go jako stosunkowo przeciętny. Wolę pokazać wam, jak wyglądała jego debiutancka bramka w Valencii (marzec, mecz z Recreativo Huelva):

I jeszcze debiutancka bramka w Valencii, a zarazem w europejskich rozgrywkach. Padła niespełna rok temu, w spotkaniu Pucharu UEFA z Rosenborgiem:

To by było na tyle, Pablo Hernandez wbiegł do wielkiego futbolu jesienią 2008 roku – choć dorastał w Valencii (między juniorami był napastnikiem), to wcześniejsze lata spędził na wypożyczeniach. Nie będę tutaj śpiewał o jego zaletach (zmęczyło mnie przebieranie w jutiubowym skarbcu), powiem tylko, że wybitnego futbolistę wyczuwam w nim nie tyle ze względu na klasycznie po hiszpańsku zachwycającą technikę, co wartki umysł. Mózg mu pracuje żwawo – do mojego zawrotu głowy – i mam nadzieję, że nie skończy Hiszpan jak inni zdolni skrzydłowi z Mestalla – Vicente i Joaquin. Czy będzie wielki, nie wiem – ledwie wystartował. Na razie wpadł mi w oko i nie chce wyleźć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s