Smudy galeria osobliwości

Grand Nature morte au guérido, Pablo Picasso, 1931

Tak mi się skojarzyło, że na kogo wśród reprezentacyjnych obrońców nie spojrzeć, to kłuje w gałki oczne feler. Większy lub mniejszy, związany z przeszłością lub mocno aktualny, dyskwalifikujący lub wywołujący kontrowersje.

Defensywa przez selekcjonera Franciszka Smudę wymarzona, patrzymy na nią od prawej flanki: Łukasz Piszczek (skazany za korupcję, dlatego nieakceptowany przez część kibiców), Arkadiusz Głowacki (chodzące nieszczęście, kontuzjowany wręcz przewlekle, w tym roku w ogóle nie gra, bo uszkodził sobie mięsień), Damien Perquis (naturalizowany Francuz, polska języka to dla niego obca języka, dlatego nieakceptowany przez część kibiców; od miesiąca leczy złamaną rękę, całą wiosnę spędzi poza boiskiem), Sebastian Boenisch (naturalizowany, polskie powołanie przyjął łaskawie po utracie nadziei na niemieckie, dlatego nieakceptowany przez część kibiców; po zerwaniu kolanowych więzadeł półtora roku poza futbolem; ostatnio zesłany do trzecioligowych rezerw Werderu).

Defensywa akceptowalna jako rezerwowa, również patrzymy od prawej flanki: Marcin Wasilewski (cudem ocalił karierę po złamaniu nogi jakby wyjętym z „Piły”; po wszystkim już chyba znanej wielkanocnej libacji z Peszką odrzucony – przynajmniej w deklaracjach – przez selekcjonera), Michał Żewłakow (usunięty z reprezentacji po tajemniczym incydencie samolotowym, również z udziałem napojów wyskokowych), Dariusz Dudka (śmiertelnie potrącił pieszego, prowadził samochód pod wpływem alkoholu; wyrzucony z kadry przez Leo Beenhakkera za chlanie po towarzyskim meczu z Ukrainą), Jakub Wawrzyniak (zawieszony przez rok z powodu wykrytego w organizmie dopingu). A przecież za nimi mógłby stać jeszcze Artur Boruc (po incydentach alkoholowych usuwany z reprezentacji przez dwóch selekcjonerów), czyli jedyny polski piłkarz, który podołał wyzwaniu na mundialu 2006 i Euro 2008.

Pamiętacie, jak dziesięć lat temu Santiago Canizares – podstawowy wówczas bramkarz reprezentacji Hiszpanii – opuścił butelkę z płynem po goleniu, rozorał sobie ścięgno w stopie i nie poleciał na mundial, szturmując za to szczyty rankingów na najbardziej kuriozalne kontuzje w sporcie? Kiedy przeglądam tę naszą galerię defensywnych osobliwości, to mam ochotę zaapelować do Wojtka Szczęsnego, żeby przed Euro 2012 na wszelki wypadek nie wchodził już do łazienki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s