Misja Legii: uniknąć katastrofy

Wyłączam na momencik tryb wakacyjny, bo mistrzowie Polski przystępują do najważniejszego starcia 2013 roku. Nie lubię wielkich kwantyfikatorów, tych wszystkich rozdawanych na lewo i prawo „meczów sezonu”, „dekady” albo „stulecia”, ale w przypadku warszawskiej drużyny nie ma śladowych wątpliwości. Wiosną szła po tytuł spacerkiem, więc pojedyncze kolejki ligowe ważyły stosunkowo niewiele, a jesienią będą ważyć jeszcze mniej, ich znaczenie zredukowała kuriozalna reforma rozgrywek. Następna runda kwalifikacji pucharowych też już rozstrzygnie jedynie o tym, czy piłkarze Legii zabawią się w Lidze Mistrzów, czy zostaną przesunięci do Ligi Europejskiej. Dwumecz z Molde jest natomiast fundamentalny – jeśli przegrają, prawdopodobnie znów spędzą sezon na peryferiach, czyli w naszej tzw. ekstraklasie, bo w ostatniej rundzie kwalifikacji LE wpadną na jeszcze mocniejszego rywala. Szykuje się tydzień, który zdefiniuje całą jesień, pozostaje tylko liczyć, że trener wycelował właśnie w ten moment, że podporządkował mu absolutnie wszystko, że dopiero teraz Legia buchnie energią i pokaże prawdziwą siłę.

Na co ją stać, oszacować trudno. W gierkach z walijskimi amatorami przyzwoicie sprawowała się przez jakieś 45 ze 180 minut, zwycięstwo nad dzieciarnią z Widzewa wypada odfajkować jako formalność, w Szczecinie wyglądała słabiej niż sugeruje wynik. Wściekle dłubiący w składzie trener Jan Urban raczej usiłuje nadać drużynie odpowiedni kształt niż, jak czytam i słyszę, stosuje rotację, w każdym razie mam nadzieję, że piłkarze rotacji nie potrzebują, że u schyłku lipca jeszcze wytrzymują trudy sezonu. W ich ruchach na boisku nie widać na razie wyrazistego głównego wątku, a z całej kadry – w perspektywie lokalnej, owszem, imponującej – nie umiałbym wybrać jedenastki silniejszej niż jedenastka mistrzowska, ta z Jędrzejczykiem oraz Ljuboją. Jeśli przyjąć perspepktywę międzynarodową, to Legia się latem nie wzmocniła.

Uderza rozdźwięk pomiędzy entuzjazmem widowni – komentatorzy cmokają na wyścigi, ach, jaka ta Legia śliczna, jak wszechpotężna, tytuł obroni już w grudniu etc – a skromnymi słowami Urbana, który zapowiada, że jeśli Molde okaże się mocniejsze, to „katastrofy nie będzie”.

Uważam wprost przeciwnie. Porażka byłaby katastrofą. Kolejną z małych katastrof, kolejną spartaczoną – acz kosztowną – robótką składającą się na nędzę polskiego futbolu.

Im bardziej słyszę powtarzane przez wszystkim już to z szacunkiem, już to z podziwem „100 mln zł budżetu”, tym bardziej się zastanawiam, ile musiałby wydawać rocznie nasz klub, by awans do Ligi Europejskiej uznać za kwestię elementarnej przyzwoitości. By piłkarze/trenerzy/działacze czuli się wręcz zobowiązani przepchnąć takie Molde – drużynę złożoną z obcokrajowców wyłapanych za drobne oraz Norwegów (ich reprezentacja w eliminacjach mundialowych leży pod Islandią i Albanią), drużynę również rozbieraną przez bogatszych, drużynę rozłożoną kryzysem w rodzimej lidze. Nigdy dość przypominania, że kilku klubom mniej niż 100 mln zł wystarczało nie tyle na fazę grupową LE, ile na jesień w LM. A Molde żyje za 90 mln koron, czyli około 48 mln zł.

Dlatego mam nadzieję, że Urbanowi słowa umniejszające znaczenie ewentualnej porażki z Molde wypsnęły się tylko ze względu na, powiedzmy, niezbędne jego zdaniem zdejmowanie presji z piłkarzy. Dla niego ten dwumecz to też pierwszy wielki test w 2013 r. Jeśli obleje, to pewnie znów nie będziemy wiedzieć, czy rokuje jako kandydat na trenera klasy międzynarodowej i czy warto czekać następny sezon, by przeegzaminować go ponownie. A Legia znów zmarnuje kupę czasu, znów ominie ją kontakt z poważnym futbolem, znów będzie gnuśnieć między nadwiślańskimi klubikami jak, nie przymierzając, nowoczesny koncern multimedialny w konkurencji ograniczonej do telewizji osiedlowych.

Jeszcze raz: porażka z Molde byłaby katastrofą. Dopiero gdy Legia jej uniknie, zostanie wynagrodzona wyzwaniem przyjemniejszym – w następnej rundzie albo wygra Ligę Mistrzów, albo poćwiczy duże granie przed Ligą Europejską.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s