90 plus doliczony

Kiedy zsiadłem dziś wieczorem z roweru, ogłosiłem oficjalny koniec urlopu, otworzyłem telewizor i rozejrzałem się za meczem tzw. ekstraklasy – wlazło mi w oczodoły widowisko w Lubinie, grał nie byle kto, grał sam wicemistrz kraju Lech Poznań. Gapiłem się i gapiłem, a ponieważ ostro nafaszerowałem się w ten weekend muzyką, zacząłem rozmyślać, jaki utwór mi to widowisko przypomina. Szukałem nawet nie tyle dzieła podobnej klasy, ile dzieła o zbliżonej intensywności.

Ponieważ siedziałem w wannie, prędko odniesiony sukces uczciłem klasyczną „Eureką”, wywrzeszczaną z tym bardziej dziką satysfakcją, że wydłubałem ze łba odpowiednik chyba uniwersalny, oddający treściową gęstość naszej ligi, ale przede wszystkim – przypominający, iż jest to twórczość głównie dla koneserów. Prawdziwych koneserów. Jeśli chcecie się zgodzić bądź nie, koniecznie wysłuchajcie do końca (i koniecznie tego wykonania!, koniecznie nie przegapcie żadnego niuansu!), jak i ja przyjąłem hit lubińsko-poznański, inaczej wściekle zabrania się komentować:



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s