Zamykamy okno transferowe. Lato 2013

Tytuł daję deczko nieprecyzyjny, nie zamykamy okna, tylko zatrzaskujemy okiennice, no chyba, że każde poprzednie handlowanie zredukujemy do lufcika, wtedy będziemy mogli trzymać się oficjalnej terminologii UEFA. Kupują europejskie kluby, jakby jutra nie było, jakby ligi mistrzów i krajowe rozstrzygały się dziś.

Najwięcej transferowych interesów o wartości powyżej 30 mln euro prezesi ubili dotąd w wakacje 2001 roku. Dziewięć. Potem zawsze było ich mniej. Aż nastało lato 2013, podczas którego będzie ich co najmniej kilkanaście. To jeszcze nie inflacja na skalę zimbabweńską, ale znacznie już tamtej nie ustępuje. 166 mln euro na piłkarzy rzuca dziś klub, który właśnie wygramolił się z drugiej ligi (AS Monaco). 31 mln kosztuje nastoletni, anonimowy międzynarodowo obrońca, który ledwie rozpoczął kopanie piłki między dorosłymi (Marquinhos wzięty przez Paris Saint Germain). No i Real Madryt znów przelicytowuje samego siebie. Jeszcze przed chwilą do ustanawiania kolejnych rekordów potrzebował kupować laureatów Złotej Piłki, dziś rekordowo płaci za piłkarza, który na razie niczego nie wygrał, a najsławniejszy nie jest nawet wśród Bale’ów – Gareth buszującego w Gotham City Christiana prześcignie popularnością dopiero teraz, gdy rozbłyśnie na czołówkach globalnych mediów nie dzięki piruetom boiskowym, lecz metce z ceną.

Pobloguję o tym bałaganie wielogodzinnie. Do późnej nocy. O tym, co się działo, co się dzieje, co może się zadziać, kiedy targowisko zostanie zamknięte.

14.17. Marudziłem już o tym, ale muszę przypomnieć – transfery zasadniczo się nie udają. Nawet najdroższe to czysty hazard, niegwarantujący więcej niż wybór między czerwonymi i czarnymi w ruletce, o czym aż krzyczy historyczna czołówka – Ronaldo (94 mln euro) i Zidane (73 mln) spłacili się fantastycznie, ale Ibrahimovic (66 mln) i Kaká (65 mln) głęboko w Barcelonie i Realu rozczarowali; elegancki Figo (61 mln) zadawał szyku na madryckim skrzydle, ale na Torresa (60 mln) spadła w Chelsea infamia skończonego patałacha wśród napastników, a Hulk (60 mln) już po pół roku w St. Petersburgu rwał się do ucieczki; Falcao (47 mln) wyciągnął Atletico z wieloletniej, piwnicznej depresji, ale Mendieta (47 mln) w Lazio sflaczał niemal z dnia na dzień i został wygnany na angielską prowincję. To ranking najdroższych sprzed bieżącego lata. Porachujcie jeszcze raz, skuteczność tych zakupowych strzałów sięga co najwyżej 50 procent, a przecież podałem transfery najbardziej luksusowe, w teorii najpewniejsze.

14.45. Czy w przypadku Bale’a wierzycie w mityczną wartość marketingową piłkarza, przywoływaną wtedy, gdy nie sposób uzasadnić przelanej za niego kwoty argumentami sportowymi? O ile Zidane czy Ronaldo rozświetlali markę Realu, o tyle tym razem Real rozświetla markę Walijczyka. Generalnie chciałbym zobaczyć kiedyś przekonywające podliczenie zysków komercyjnych ze ściągnięcia konkretnego gracza. Przekonywające, czyli głębsze niż np. epatowanie liczbą sprzedanych koszulek – skąd wiemy, ilu z klientów kibiców i kupiło ją właśnie dla nowego nazwiska, a ilu wzięłoby również inne nazwisko, bo po prostu odświeża garderobę przed każdym sezonem?

W kwestii merytorycznej: jak Isco niewątpliwie przydał Madrytowi jakości, tak co do Bale’a mam mnóstwo wątpliwości. Wyraźnie w tym transferze last minute dostrzegam tylko pokomplikowanie życia (tak jakby nie było wystarczająco skomplikowane) trenerowi Carlo Ancelottiemu, który będzie musiał przemodelowywać ofensywę już w pełni sezonu. Inna sprawa, że zduopolizowana przez duet barcelońsko-madrycki liga hiszpańska nadaje się do eksperymentowania idealnie, muszą się tam mistrzowie i wicemistrzowie ostro nastarać, by pogubić punkciki.

15.27. Dzięki rozrzutności Florentino Pereza transferowe mistrzostwo lata znów zdobył Tottenham, nie od dziś polujący na piłkarzy, których cholernie lubię. Najnowsze łupy znów wyglądają na wspaniale dobrane, jeśli ktoś ma sprawić, by zżyty z polem karnym, unikający oddalania się od bramki Roberto Soldado nie usechł tam z tęsknoty za piłką, to właśnie młodziutcy Christian Eriksen (też wam wpadł w oko już na południowoafrykańskim mundialu?) i Erik Lamela (rozdryblowany do obłędu, w Romie obwoływany następcą Tottiego przez samego Tottiego). Obaj wyglądają na stworzonych do stylu gry proponowanego przez Andre Villasa-Boasa, choć oczywiście pozostaje pytanie, ile czasu portugalski trener będzie potrzebował, by zgrać ze sobą wszystkie nowe cudeńka – aż się mi chce ponowić apel, by okno transferowe okroić do dwóch, trzech tygodni.

Nawiasem mówiąc, jak wspomnę wiotkiego Eriksena, to staje mi przed oczami inwazja na Premier League miniaturek o kształtach Davida Silvy czy Jesúsa Navasa, którzy szusują sobie między wyspiarskimi rywalami gdzie chcą, a potem i tak czytam kocopoły, że Leo Messi „nie poradziłby sobie w wilgotny, wietrzny wieczór na Britannia Stadium”. Widzę to nieco inaczej: nikt ostatnio nie uczynił dla Premier League więcej niż oni.

16.09. Można analizować transferowe przepływy w poszukiwaniu ich sportowego sensu, można zachłystywać się wodospadami mamony, a można tropić, kto zarabia na nadzwyczajnie dzisiaj chodliwej usłudze – pośrednictwie. O meblującym szatnie Jorge Mendesie, który projektuje wnętrza m.in. Realowi Madryt, Paris Saint Germain czy AS Monaco (raczej nie zadaje się ze skąpcami, choć jego firma Gestifute handlowała już także z Piastem Gliwice, stąd w naszej lidze Ruben Jurado), wiedzą wszyscy, to sława nad sławami. W jego cieniu działają tysiące innych agentów, którzy lubią sprzedawać w pakietach. Zerknijcie np. do Napoli, do którego naraz przenieśli się Rafael Benitez, Raul Albiol, Jose Callejon i Pepe Reina. Robili ostatnio w różnych firmach (Chelsea, Real Madryt, Liverpool), ale zaskakującym trafem interesami wszystkich opiekuje się Manuel García Quilón…

Nawiasem mówiąc, hiszpański entrenador wrócił do Serie A w ładnym stylu. Rozumiejący po włosku niech posłuchają tego wariata, który w komentorskim uniesieniu umieszcza Marka Hamsika na liście światowego dziedzictwa UNESCO, a w Gonzalo Higuainie widzi „boga wojny”. To jest więcej niż kicz, to jest poezja:-)

16.56. Już wczoraj wieczorem jęknąłem na Twitterze, przeraźliwym jęknięciem fana zdeklasowanego, że gdzieś tam w wyższych sferach wyrywają sobie Mesuta Özila (w Arsenalu!? Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę), a Milan robi za przytułek dla Kaki. To jeden z bardziej ponurych wątków w transferowej opowieści o „najbardziej utytułowanym klubie świata” – od lat przygarnia on brazylijskich zdobywców Złotej Piłki, gdy ci wydają na boisku ostatnie tchnienia. Próbowali mediolańczycy ożywić Rivaldo, chcieli dać siódme życie Ronaldo, nie wzgardzili utuczoną wersją Ronaldinho. Tylko ostatni jako tako się zrewanżował za jeszcze jedną szansę, choć rewanżował się głównie na stojąco. Jak skończy Kaká? On ponoć fantazjuje jeszcze o mundialu, w permanentnych bachanaliach nigdy się nie zatracał, zbędnych kilogramów nie zbiera. Ale nie mogę się oprzeć przeczuciu, że to jednak były wielki piłkarz. Uwierzę co najwyżej w opcję minimum: niech się czasami przyda.

17.36. Jaką drużynę moglibyśmy sklecić tego lata ze 100 baniek rzuconych na Bale’a? Na megagwiazdę wziąłem Isco, poza tym trochę z głupia frant wybierałem, z nazwisk wypadających z głowy, oczywiście łapiąc wyłącznie piłkarzy przehandlowanych w zamykanym oknie transferowym: Mark Schwarzer (za darmo) – Daniel Carvajal (6,5 mln), Felipe Santana (1), Kolo Toure (0), Erik Pieters (3,5) – Thiago Alcantara (18), Lassana Diarra (12), Isco (30) – Tevez (9), Gomez (20), Villa (2). Koszt 102 mln (wiem, jeszcze pensje, bawię się). Chyba dałoby się tymi siłami nie przegrywać w Lidze Mistrzów?

18.45. Chwile przeddedlajnowe, więc muszę przyhamować z blogowaniem, miejcie zrozumienie dla człowieka zapracowanego jak Arsene Wenger w ostatnim dniu transferowym (on zresztą wcale nie bloguje, wygodniś).

Odkąd biznesmeni ze wschodu wznoszą luksusowe pałace tam, gdzie wcześniej stały byle domostwa lub wręcz rudery, słyszeliśmy przestrogi, że to się może zawalić w każdej chwili, że kibic nie zna dnia ani godziny, że jak bogatemu wujkowi się znudzi, to rozbierze wszystko do gołej ziemi. I stało się. Czy raczej: zaczęło stawać. Najpierw pochudła Malaga, teraz możecie popytać fanów z Machaczkały, jak to jest tracić cały dobytek, oczywiście jeśli nie piją na umór po kataklizmie, który spadł na nich wedle podanego wyżej, prognozowanego wzorca. Interesy Sulejmana Kerimowa podupadły, więc Anży wyprzedała wszystkich jednym pstryknięciem. Do Chelsea wypchnęła Samuela Eto’o i Williama, do Lokomotiwu Moskwa – Lassanę Diarrę i Mbarka Boussoufę, do Spartaka Moskwa – Joana Carlosa, a do Dynama Moskwa – Aleksandra Kokorina, Igora Denisowa, Jurija Żyrkowa, Christophera Sambę, Władymira Gabułowa, Aleksieja Jonowa i Alexandru Epureanu (pakiet siedmiu graczy!). Można powiedzieć, że świat wraca do równowagi, ten projekt wydawał się pośród rosyjskich najambitniejszy (kameruński napastnik zarabiał ponoć więcej niż wszyscy w piłce, z Messim i Ronaldo na czele), a zarazem był największym wynaturzeniem. Nie przekopujcie się do tabeli ligi rosyjskiej, wyręczę was – Anży przedostatnie, zanosi się na degradację.

19.12. Zwierzę się, że grubą aferę widzę w zaciąganiu na Old Trafford niejakiego Leightona Bainesa. Lubię go jak cholera, rozumiem, że lubi go jak cholera pan trener David Moyes, ale przecież żołnierza najmężniejszego z mężnych Alex Ferguson zostawił właśnie na lewej obronie! Nie wierzycie, to sobie odświeżcie, tutaj wystarczy kliknąć.

19.59. Historia to niesłychana, Arsenal pozyskał bramkarza. Nazywa się Emiliano Viviano, zapewne zepchnie z fotela rezerwowych naszego rodaka znanego gdzieniegdzie jako Flappyhandski. O jakimkolwiek zagrożeniu dla Wojciecha Szczęsnego angielscy reporterzy nie wspominają, ale niech i ten Polak na Emirates zachowa wzmożoną czujność. Zadedykuję mu, skoro jesteśmy przy handlu wyspiarsko-włoskim, opowieść o Arturze Borucu, którzy do Florencji również przylatywał zaledwie jako maleńki rezerwowy Sebastiena Freya. A potem Frey, w tamtym klubie bramkarz instytucja, musiał zwiewać…

Na Özila nadal czekamy. Z oczami coraz większymi – czyżby liczykrupa Wenger zamierzał wydać na pojedynczy transfer więcej niż sam kiedykolwiek wydał, więcej niż kiedykolwiek wydali wstrętni rozrzutnicy z Manchesteru United, więcej niż kiedykolwiek wydali jeszcze wstrętniejsi dorobkiewicze z Manchesteru City? To ja już we wszystko wierzę, nawet w to, że jeszcze w tym oknie transferowym ludzie zamieszkają tam.

20.31. Skoro Polacy się nam tutaj przypałętali, to wypada zauważyć, że wciąż zaciągają ich – jak na nasze standardy masowo – do wielkiego świata. Cała chmara wylądowała we Włoszech (dziewiątym tam zatrudnionym został dziś Tomasz Kupisz, w Chievo popróbuje), Bundesliga zaprosiła w te wakacje Mariusza Stępińskiego (lat 18), firma hiszpańska wzięła Bartłomieja Pawłowskiego (lat niespełna 20). Jeszcze chyba nigdy tak wielu Polaków nie było zatrudnionych w pięciu czołowych ligach europejskich. Podkreślam słówko: zatrudnionych. Najnowsza kadra Waldemara Fornalika prezentuje się bodaj bezprecedensowo, spośród 28 powołanych ledwie trzech kopie w tzw. ekstraklasie – to legioniści Kosecki, Rzeźniczak i Wawrzyniak. Zjawiają się za to u nas egzotyczni przybysze gotowi bronić honoru obcych barw (patrz: Widzew Łódź) za kilka tysięcy złotych miesięcznie.

21.21. Jeśli Manchester United będzie mieliznę w środku pola likwidował na minuty przed końcem wakacyjnego sztormu, to znaczy, że po trenersko-dyrektorskich zmianach nastał tam jednak chaos. Oglądali się za Fellainim albo Thiago Alcantarą, wodzili oczami za Modriciem, jeszcze przedwczoraj pukali po De Rossiego (on odmówił, działacze Romy chętnie by go spieniężyli), a mają skończyć z Anderem Herrerą? I to wziętym za wpisane w kontrakt 36 baniek?! Rozpaczliwie to wygląda. I dość prymitywnie – „zagraliśmy kiedyś z Baskami dwumecz, wyeliminowali nas z Ligi Europejskiej, wypadł nieźle, to chyba się nada”. Coś mi się widzi, że puchnące przychody z transmisji telewizyjnych poskutkują w Premier League nie lepszymi piłkarzami, lecz wyższymi zyskami hiszpańskich klubów, której drożej sprzedadzą tych zasługujących na bycie sprzedanymi taniej.

21.49. Dobra, nie będę ściemniał. Nie wytrzymałem kondycyjnie. Zmęczyłem się. Znużyłem. Bez przynajmniej jednego na godzinę transferu koniecznie za 30 lub 300 baniek nie wydolę, albo usnę, albo zmienię w zombie. Szanse? Fellaini ponoć „poprosił” o zgodę na wyjście z Evertonu; Özila to już chyba dorwać Arsenal zwyczajnie musi, bo inaczej rywale zdechną ze śmiechu. (Zastanawiające, że Barcelona nie drgnęła w sprawie środkowego obrońcy). Ludzie, rozerwijcie blogera dowcipem transferowym na forum, może nawet być suchar, byle przeciskanie przez przełyk rozbudziło. De profundis clamavi ad te, lector!

22.41. Z głębokości uniżone dzięki za wszystkie podane na forum suchary:-) Coś się dzieje na szczytach. Marouane Fellaini przebadany przez lekarza Manchesteru United, Mesut Özil przydybany przez kamery na Emirates.

Ale opowiem wam zupełnie inną historię. Są trzy duże kluby spełniające dwa warunki: a) interesy ubiły wiele tygodni temu, bez zakłócania pracy trenerowi w trakcie sezonu; b) w zgodnej opinii dysponują kadrami na miarę swoich możliwości kompletnymi. To Bayern Monachium oraz Borussia Dortmund (tak się składa, że finaliści ostatniej Ligi Mistrzów), a także Juventus Turyn, którego widzę arcymocnym w tegorocznej edycji Champions League. To tam powinniśmy szukać wzorowych ruchów transferowych?

22.59. Kilka dni temu blogowałem o żarłoczności wielkich klubów, które piłkarzy drogich i zdolnych wkładają sobie do szatni chochlami, a potem wypluwają ich na trybuny. Posłużyłem się wtedy przykładem Chelsea. Dziś Michał Szadkowski na Twitterze zwrócił uwagę, że także z ludzi przez londyńczyków wypożyczonych można by złożyć kadrę na miarę Premier League – zresztą sami oceńcie.

23.46. I znów musieliśmy gmerać w „Gazecie”, coby w większych miastach przeczytali rano, że Mesut Özil jednak w Arsenalu. 50 mln euro poszło, Arsene Wenger już nie brzydzi się wymachiwania grubszym szmalem. Znów mam mieszane uczucia. Czy Arsenal nie potrzebuje raczej piłkarza, który zasuwałby za Özilem, ewentualnie piłkarza, który zasuwałby przed nim? Rasowego defensywnego pomocnika, może nie nowego Vieirę, ale przynajmniej nowego Gilberto Silvę? I napastnika, bo sam Giroud może nie opędzić tych wszystkich lig i pucharów? W ogóle trudno wyzbyć się dziś wrażenia, że mniej tam na górze precyzyjnego planowania niż chwytania jakiejkolwiek okazji. Jak ktoś wpada na rynek, to zgarniamy. Byle spełnić konsumpcyjny obowiązek. Byle wydać. Byle ludzie nie gadali.

23.49. I znów musieliśmy gmerać w „Gazecie”, coby w większych miastach przeczytali rano, że Mesut Özil, od teraz najdroższy niemiecki futbolista w historii, jednak w Arsenalu. 50 mln euro poszło, Arsene Wenger już nie brzydzi się wymachiwania grubszym szmalem. Znów mam mieszane uczucia. Czy Arsenal nie potrzebuje raczej piłkarza, który zasuwałby za Özilem, ewentualnie piłkarza, który zasuwałby przed nim? Rasowego defensywnego pomocnika, może nie nowego Vieirę, ale przynajmniej nowego Gilberto Silvę? I napastnika, bo sam Giroud może nie opędzić tych wszystkich lig i pucharów? Już nie wspomnę o stoperze… A może to Manchester United powinien brać Özila, a Arsenal Fellainiego?

W ogóle trudno wyzbyć się dziś wrażenia, że mniej tam na górze precyzyjnego planowania niż chwytania jakiejkolwiek okazji. Jak ktoś wpada na rynek, to zgarniamy. Byle spełnić konsumpcyjny obowiązek. Byle wydać. Byle ludzie nie gadali.

00.06. I jeszcze panu Romelu Lukaku zabrali Ligę Mistrzów! Najpierw Mourinho posłał młodziaka na (prawie) pewną śmierć, na ostatniego karnego przeciw Neuerowi w Superpucharze Europy, a teraz się mści… Nie podoba mi się. Ale najważniejsze, że to koniec, już nikt nikogo nie kupi.

Nie, to niekoniecznie koniec. Ćwierkają na Twitterze, że Fabio Coentrao na Old Trafford… Nie ja wydawałem, ale zapadłem na zakupofobię, to już oficjalne.

00.15. I boję się, że te wszystkie pośredniki od transferów spróbują wymusić kopernikański przewrót – 10 miesięcy handlowania, 2 miesiące grania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s