Notka bez puenty. Puentę wymyślą siatkarze

Saturn pożerający własne dzieci, Francisco Goya

Nałożyłem sobie na uszy hiszpańskie szkice Milesa Davisa, zrelaksowany wstukiwałem felieton do jutrzejszej „Gazety”, z nadzieją łypałem na telewizor, w którym Łukasz Kubot prowadził w drugim secie z Bernardem Tomiciem aż 5:1, niedziela rozwijała się pomyślnie. Aż łypnąłem po dłuższej przerwie. Pociemniało mi przed oczami. Nasz chłopak zasunął całą serią przegranych gemów, nie dał rady w tie-breaku tamtego praktycznie wygranego seta, Australia ostatecznie zatarasowała Polsce drogę do Grupy Światowej Pucharu Davisa, a ja z lękiem pomyślałem o innej reprezentacji, tej, która w piątek rozskacze się w mistrzostwach Europy.

Spokojnie, siatka tenisowa nie poplątała mi się z siatkarską, po prostu mam nawrót choroby u kibiców sportowych chyba dość powszechnej – myślenia magicznego, w tym wypadku przeświadczenia, że nieszczęścia łażą stadami, że klęska to wirus cholernie zaraźliwy, że polskich sportowców lubi kłaść pokotem.

Pamiętacie jeszcze tamten niesamowity czas, gdzieś na styku wiosny i lata 2013? Z trzema Polakami w finale Ligi Mistrzów, dwojgiem Polaków w półfinałach Wimbledonu, co najmniej jednym, a w porywach dwoma Polakami dokazującymi w czołówce Tour de France? To był splot okolicznościowy absolutnie bezprecedensowy, i to bezprecedensowy nie za mojego życia, lecz w historii polskiego sportu – nie dlatego, że nasi atleci osiągnęli więcej niż kiedykolwiek, bo wcale nie osiągnęli, ale dlatego, że rozbrykali się w najbardziej prestiżowych turniejach dyscyplin globalnie popularnych, wyłożonych gigantycznymi pieniędzmi, w których jeszcze przed chwilą Polska nie istniała. Rozbrykali się wszyscy naraz.

Spoglądałem na tamte cuda tyleż z radością, co podejrzliwie, nieee, to się dziać nie może, obyśmy słono nie zapłacili za dziwaczne zagięcie czasoprzestrzeni, to było zwątpienie zakompleksionego Polaczka, który nie wierzy, że zwycięstwo mu się należy, zżeranego przerażeniem, że jak natura dała, to zaraz w dwójnasób odbierze. I właśnie słono płacimy. Wyładowany dużymi imprezami wrzesień to pełzająca katastrofa, niemal wszystko, czego dotkną nasi, obraca się w ruinę. Piłkarze nie wykorzystali bylejakości Czarnogórców, a następnie wywołali eksplozję radości Sanmaryńczyków. Tenisowe skarby narodowe utraciły blask w US Open. Koszykarze kucnęli na dnie w mistrzostwach Europy. Siatkarki na takim samym turnieju nie doskoczyły ćwierćfinałów. A dziś jeszcze runęli nasi drużynowo na kortach, znów w podłych okolicznościach…

Właśnie nad okolicznościami rozpaczam, Polacy nie przegrywają, lecz ponoszą klęski, odpadają jak rażeni gromem, odpadają przedwcześnie lub w karygodnym stylu, dają ciała wbrew oczekiwaniom uzasadnionym siłą rywala lub prognozom fachowców i bukmacherów. Kroczymy ku czarnej polskiej jesieni, ostali nam się jeno siatkarze, tylko oni mogą jeszcze poprawić pogodę, a przecież nie wolno tego zbyt głośno powtarzać, w żadnym razie nie objuczajmy ich rolą naszej ostatniej nadziei, być może wywołalibyśmy wówczas z lasu najgroźniejszego upiora, prześladującego polskiego sportowca od lat, wywołalibyśmy mianowicie osławioną presję. A zapewne się zorientowaliście, że szczególnie podatni na presję są właśnie siatkarze. Uparli się wygrywać wyłącznie przyczajeni, gdy nikt na nich nie liczy, ewentualnie niech ich opinia publiczna skazuje na totalną zgubę, jak przed złotymi mistrzostwami Europy w 2009 roku, dopiero wtedy fruwają leciuteńcy jak piórka, kładą się w obronie jak tarcze przeciwrakietowe, ścinają jak maczety.

Nie będzie puenty, znaczy puentę wymyślą siatkarze, ja właściwie nie wiem, po co tę notkę przed wyjściem z redakcji spisałem, same mi się literki wyturlały spod paluchów, to było silniejsze ode mnie.

PS Przypominam o zaproszeniu z poprzedniej notki. Czas ucieka!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s