Głęboka niepewność Barcelony

Barcelona potulnie przystała wczoraj na porażkę, to chyba było najbardziej uderzające. Kiedy straciła w Bilbao gola, nie parła ku rewanżowi, przeciwnie, mecz już do końca toczył się na jej połowie, w defensywie karambol szedł za karambolem – przed bardziej przykrym wynikiem uchroniła ją głównie specyfika talentu Gaizki Toquero, w którym zawsze więcej było z zapaśnika, niż z napastnika.

Spoglądałem na katalońską bezradność i znów silnie odczuwałem, jak szybko płynie czas w futbolu.

Kto na początku bieżącego roku pomyślałby, że kiedy Barcelona znajdzie się w ofensywnej potrzebie w starciu z rywalem rangi Athleticu, jej trener wygoni z boiska i Xaviego, i Andrésa Iniestę, obu najważniejszych miniaturowych magików tiki-taki?

Kto pomyślałby, że nieobecność Leo Messiego nie będzie zaskakującym incydentem, lecz zwieńczy wielomiesięczną passę nieszczęść? Że niezniszczalny przez kilka sezonów Argentyńczyk znów, jak przed laty, zacznie miotać się między drobniejszymi i poważniejszymi urazami, a fani znów zaczną truchleć zawsze, gdy upada?

Kto by pomyślał, że mecz wysokiego ryzyka – z rozpędzonym, niepokonanym u siebie rywalem – skończy Barcelona bez niemal wszystkich czołowych bohaterów tamtej zwycięskiej ery, bo zabraknie nie tylko Messiego, Xaviego i Iniesty, ale również Daniego Alvesa, Carlesa Puyola oraz Víctora Valdésa?

Kto by przewidział ewolucję Sergio Busquetsa, do niedawna skrępowanego ograniczonymi zadaniami taktycznymi, a pod rządami nowego trenera coraz śmielej manipulującego tempem gry dyrygenta, który nie poprzestaje już na leniwych mikropodaniach w poprzek, lecz obsługuje długimi wrzutkami graczy ofensywnych? Aż mi się przypomniały oba wcielenia Yaya Touré – on też potrzebował trochę wolności, by po transferze z Barcelony do Manchesteru City okazało się, że jednowymiarowego, rzetelnego defensywnego pomocnika jedynie udawał. Udawał dla wyższych celów. I Anglia po metamorfozie zbaraniała…

Łażę myślami po zmianach w Barcelonie, by ominąć łatwe słowo „kryzys”. W internetach już nim żonglują, co jeszcze sugestywniej niż mecz w Bilbao przypomina, że czas na boisku płynie inaczej – rozgrywali Katalończycy sezon bez skazy (w sensie wyniku), teraz zostali zadraśnięci, wciąż wszędzie liderują. A jednak fani Barcy mają powody, by czuć niepewność większą niż sugerowałyby tabele. Znacznie większą niepewność.

Powód pierwszy: już wiosną coś pękło, coś się skończyło, można z Ligi Mistrzów odpaść, ale styl robi różnicę, nie trzeba odpadać po nerwach ze słabiuteńkim Milanem, remisach z Paris Saint Germain, laniu od Bayernu. Powód drugi: wszelkie tezy o uzależnieniu od Messiego są do obronienia, jeśli zgodzimy się, że to najintensywniej wpływający na wyniki solista we współczesnym futbolu, a trudno nie obawiać się o przyszłość sportowca po przejściach, który znów zaczął się zmagać ze sobą przewlekle. Powód trzeci: możliwy zmierzch Xaviego. Powód czwarty: radykalna wolta taktyczna, nad którą dłubie trener Martino (w wieczór Ligi Mistrzów w Amsterdamie jego drużyna do przerwy trzyma piłkę rzadziej niż Ajax, odkrywamy istnienie kontrataku etc). Powód piąty: możliwa niekompatybilność jego planu gry z ludźmi dotąd kluczowymi. Powód szósty: przeciętna skuteczność ruchów transferowych, ciągnąca się od lat (gdyby Barcy zachciało się kupować zimą). Powód siódmy: wąziutki strumyczek z La Masii. Zastanawialiśmy się, czy wypuściła jedno genialne pokolenie, czy wymyśliła sposób na wypuszczanie wielu genialnych pokoleń, a ona nowych wychowanków do drużyny wpycha z ogromnym mozołem – w tym sezonie na liście najbardziej eksploatowanych w lidze zawodników natykamy się na same stare nazwiska, dopiero 14. jest Martin Montoya.

Na każdy z tych powodów z osobna można by machnąć ręką. Ale wszystkie razem wzięte? A przecież liczba madryckich rywali się podwoiła. I wcale nie ma całkowitej pewności – znów: kto by w styczniu pomyślał? – że temu najpotężniejszemu na imię Real.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s