Ronaldo ery gladiatorów

Leo Messi staje na podium każdej Złotej Piłki od 2007 roku, Cristiano Ronaldo od tamtej pory zsunął się z niego ledwie raz – zajął wtedy szóste miejsce – więc trochę już nam widoczki z gali spowszedniały, nikt przed nimi tak długo się przy szczycie nie utrzymywał, nawet seryjnie wyróżniani przed dekadami Franz Beckenbauer i Michel Platini.

Jeśli chcemy dojrzeć w najnowszej edycji plebiscytu coś unikalnego, to musimy wskazać bezprecedensową i, delikatnie mówiąc, kontrowersyjną decyzję, by zmienić reguły w trakcie rozgrywki. Już po zakończeniu głosowania FIFA ogłosiła, że je wydłuża, zezwoliła też wszystkim, którzy przesłali swoje typy, na ewentualne dosłanie poprawek. Czy działacze obawiali się, że domniemany zwycięzca Franck Ribéry nie przetrwa baraży o mundial – właśnie trwały, Francja była zagrożona – i bezcenna marketingowo impreza będzie musiała się obyć bez futbolisty numer jeden? Czy zamierzali zasugerować, że Ronaldo to kandydat bardziej godny statuetki? Nie wiemy, w każdym razie wyjaśnienie działaczy, iż w pierwotnym terminie otrzymali zbyt mało głosów, brzmi tak niepoważnie, jak niepoważnie mogą brzmieć tylko wyjaśnienia organizacji zdeprawowanej brakiem jakiejkolwiek kontroli nad sobą. Inna osobliwość Złotej Piłki 2013 polega na tym, że jej triumfator nie zdobył w ocenianym okresie żadnego trofeum. Dotąd zdarzyło się to tylko czterokrotnie – gdy nagrodę odbierali Stanley Matthews (1956), Denis Law (1964), Kevin Keegan (1978) i Luis Figo (2000).

Mnie to zupełnie nie przeszkadza, sam też zagłosowałbym na Cristiano Ronaldo, zresztą na blogu poparłem już tę kandydaturę niezbijalną argumentacją. Inna sprawa, że od dawna traktuję go szczególnie – najpierw jako fenomenalnego atletę, a dopiero potem jako fenomenalnego piłkarza.

Fizyczność Portugalczyka przytłacza, sugeruje, że mógłby osiągnąć sukces wszędzie – od sprinterskiej bieżni czy skoku o tyczce, po koszykówkę czy siatkówkę – przypomina o nieludzkim reżimie, jakiego się trzyma, żeby wycisnąć z siebie maksimum. O kształtujących imponującą muskulaturę ćwiczeniach niepiłkarskich; wyrafinowanym indywidualnym treningu mentalnym, podnoszącym poziom koncentracji; morderczym wypalaniu tkanki tłuszczowej; diecie z odmierzoną co do włókienka ilością błonnika, bezcukrowej, rozłożonej na idealne dla metabolizmu sześć posiłków etc; trzymanej w domu aparaturze do krioterapii; precyzyjnie zaplanowanych pomeczowych rytuałach regeneracyjnych, odprawianych, gdy inni relaksują się przy posiłkach z bliskimi. Ronaldo uczył się nawet sztuki wydajnego snu, on poddaje organizm permanentnemu tuningowi, czas pracy niczym nie różni się od czasu wypoczynku, to po prostu odmienne zadania do perfekcyjnego wykonania, trzeba wykorzystać każdą chwilę, by następnym razem strzelić nie 100 goli, lecz co najmniej 101. Chcecie wiedzieć, co oznacza „poświęcić życie dla sportu”, zapytajcie jego, najwybitniejszego przedstawiciela futbolowej ery gladiatorów.

Cristiano Ronaldo, Złota Piłka, Real Madryt

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s