Reprezentacja Polski, królowa zimy

reprezentacja Polski, anomalia pogodowa

Dawno, dawno temu również posyłaliśmy niekiedy w świat drużynę odzianą na biało-czerwono, lecz złożoną z piłkarzy trzeciorzędnych, nie kalaliśmy jednak narodowej relikwii szumnym nazywaniem jej karykatury „reprezentacją Polski”, to była skromna „reprezentacja polskiej ligi”, a FIFA jej gierek nie wliczała do meczów oficjalnych, forma odpowiadała jeszcze wówczas treści. Staroświeckie nawyki jednak porzuciliśmy, w erze uporczywego miksowania kultury wysokiej z niską i ogólnego pomieszania pojęć inaczej nie wypada, poza tym dziś musisz się zdecydować, jakim towarem handlujesz, albo sprzedajesz reprezentację kraju, albo popłuczyny po reprezentacji kraju, każda metka ma swoją cenę, ze zrozumiałych względów lepiej monetyzować dumnie brzmiącą reprezentację kraju.

Stąd retuszowanie rzeczywistości, które stosujemy ostatnio często, bowiem biznesowy partner PZPN potrzebuje organizowania meczów na terenie neutralnym – mechanizm już objaśniałem – a do tego idealnie nadają się towarzyskie imprezy spoza kalendarza FIFA, na które poważne kluby swoich piłkarzy nie wypuszczają. Blogowałem przed dwoma laty, że Polacy rozgrywają takich meczów rekordowo dużo, osobliwość ich strategii rzucała się w oczy zwłaszcza w trakcie przygotowań do Euro 2012.

Nikt jednak nie chce zauważyć, że ilość przechodzi w jakość, zjawisko przemilczają złośliwie wszyscy komentatorzy, choć ma ono wymiar spektakularny – w zimowym futbolu reprezentacyjnym nie ma na naszą kadrę mocnych.

Na pewno patrzyliście przed chwilą, jak Polacy dają w Abu Zabi lekcję Mołdawianom, dołożyli im 1:0, Adam Nawałka upokarzał rywali m.in. drugoligowcami. Na pewno podziwialiście mecz w sobotę – na tym samym stadionie, również pustym jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący, Polacy rozbili Norwegów 3:0. Aż dwuodcinkowa seria polskich zwycięstw, to nie występuje w przyrodzie często. Oglądanie obu widowisk zyskuje jednak pełny sens, dopiero gdy umieścimy je we właściwym kontekście. Przypomnijmy sobie zatem styczeń 2013 – nasi skopali wtedy na hiszpańskiej murawie Rumunię 4:1. Przypomnijmy sobie grudzień 2012 – z Macedonią też było 4:1. I grudzień 2011 – Bośnię wraz z Hercegowiną pokonana 1:0. Brniemy jeszcze głębiej w zimowe sparingi na neutralnym terenie? Proszę bardzo: 1:0 z Norwegią, 1:0 z Mołdawią, 2:2 z Bośnią i Hercegowiną, 6:1 z Singapurem, 3:1 z Tajlandią, 1:3 z Danią, 1:0 z Walią, 1:1 z Litwą, 1:0 z Serbią, 2:0 z Czechami, 1:0 z Finlandią, 1:0 z Bośnią i Hercegowiną, 2:2 ze Słowacją, 4:0 Estonią.

Piorunujący bilans, nasi pozostają głęboką zimą niepokonani od 10 spotkań, a gdyby nie odosobniona wpadka z Danią, to pozostawaliby niepokonani od 19. Wziąłem pod uwagę minione siedem lat, poza wspomnianą wpadką 15-krotnie w tym bajecznym okresie zwyciężali i 3-krotnie remisowali, bramki 40-12, aż dziw, że jeszcze ktokolwiek chce grać z naszymi na neutralnym terenie, upadek prasy papierowej musi być doprawdy ostateczny, skoro nikt nie odnotował tak ewidentnie fantastycznej serii, nie ma analiz i stawiania pytań, czy aby nie wschodzi nowa potęga, trenowana już z myślą o mundialu w Katarze – wszak przeniesiony na zimę! Nasze służby musiały o tym wiedzieć – nieprzypadkowo wysyłana na próbne manewry akurat do pobliskich Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Znać tutaj planowanie dalekosiężne, innowacyjne, może wręcz niepokorne, mainstreamowe obyczaje to my mamy w głębokim poważaniu.

Skoro piłkarzy naszych klubów, którzy wiosną nadrabiali ligowe straty z rundy jesiennej, obwoływaliśmy w przeszłości rycerzami wiosny, to reprezentację kraju powinniśmy chyba reklamować jako rycerzy zimy, miejmy wreszcie jakąś piłkarską markę o zasięgu międzynarodowym, wspólnym wysiłkiem ją promujmy, stale dopieszczajmy wizerunek. A jeśli jakiemuś defetyście strzeli do łba straszyć, że obciach, że narazimy się na szyderstwa o anomaliach pogodowych – niewydarzeni kopacze z Polski nie umieją, to znaleźli sobie niszę i udają, że umieją – to przypomnijcie bałwanom, jak działa ranking FIFA.

Wlicza się do klasyfikacji punkty za niemal wszystkie zimowe sparingi rezerw na neutralnym terenie? Wlicza. Zajmują nasi miejsce 77., nieco upokarzające? Zajmują. To gdzie by leżeli i kwiczeli, gdyby nie owa fenomenalna dyspozycja zimowa, utrzymywana od lat bez względu na aktualnego selekcjonera?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s