Czy UEFA mogła postąpić inaczej

Bitwa pod Grunwaldem, Stanisław Wyspiański, Legia Warszawa, UEFA

Na poziomie emocji doskonale rozumiem – nawet podzielam – rozżalenie i wściekłość kibiców, którzy nie potrafią zaakceptować nałożonego na Legię wyroku. Prowadziła w dwumeczu z Celtikiem 6:1, do ostatniego gwizdka zostały sekundy, wpuszczenie na boisko zdyskwalifikowanego Bereszyńskiego w najmniejszym stopniu nie mogło wpłynąć na rozstrzygnięcie. Ogromny wysiłek piłkarzy zniweczyło drobne proceduralne przeoczenie. Duperela. To zwyczajnie wbrew duchowi sportu.

Na poziomie rozumowym mój protest słabnie. Przepraszam – znika. Przepisy są klarowne i dobrze, że są klarowne. Gdyby sędziowie z komisji dyscyplinarnej UEFA wzięli pod uwagę, że rywalizacja była rozstrzygnięta, więc Legii karać nie wypada, stworzyliby niebezpieczny precedens. Musieliby mianowicie wikłać się w interpretację każdego przypadku, a te rzadko bywają tak jasne jak w rzeczonym dwumeczu. Czy np. wpuszczenie nieuprawionego gracza na ostatnie 10 minut gry, przy wyniku 3:1, wciąż „nie mogło wpłynąć na rozstrzygnięcie”? A na ostatni kwadrans przy 4:1? Jeszcze raz – regulaminy muszą być klarowne. (Pomyślcie, że sytuacja mogłaby być jeszcze bardziej zagmatwana – Bereszyński wchodzi na pół godziny i strzela samobója, czyli SZKODZI swojej drużynie. Wtedy też powinien być walkower…)

Celtic na awans nie zasłużył, Legia na karę zasłużyła. Schrzaniła sprawę. Potwornie żal mi piłkarzy i trenera, łączę się w bólu z fanami, szkoda mi wielorakich strat sportowych – także oddanych punktów do rankingu UEFA, bezcennych w rozstawianiu losowań. Ale to Legia dała ciała – niewybaczalnie, skandalicznie, pewnie ktoś powinien stracić posadę – a nie europejscy działacze. W ogóle od lat z fantastycznym znawstwem i determinacją wynajdujemy pozaboiskowe sposoby, by wysiudać się z pucharów – czasem Misiek walnie nożem w głowę Dino Baggio (i wyrzucą Wisłę), czasem kibole zrobią najazd na Wilno (i usuną z rozgrywek Legię), a czasem zagapimy się w kwestii czerwonych kartek. Gdyby nie grobowy nastrój, pewnie by mnie korciło zasugerować, że dzisiejsza katastrofa zgrabnie podsumowuje nasze tradycyjne niechlujstwo, naszą prowizorkę, nasz swobodny stosunek do reguł. Najzwyklejszy, jeśli wolno mi sięgnąć do słownika Kazika Staszewskiego, polski pierdolnik. A jeśli wolno pożyczyć puentę z własnego starego wpisu – nad wszystkim czuwa święte „jakoś to będzie”, więc czasem spada nam samolot, a czasem wylecimy z Ligi Mistrzów, za co winę ponoszą oczywiście Ruscy albo szatany z UEFA.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s