Odegaard. Cud chłopiec potrzebuje cudu

Od środy jest już oficjalnie do wzięcia. Skończył 16 lat, zatem w myśl przepisów futbolowych stał się dorosły – można z nim podpisać prawdziwy kontrakt, można go wytransferować za granicę.

Oczywiście przygotowania trwają od dawna, dziś szanujący się rodzice zdolnych brzdąców albo same brzdące planują kariery w fazie najpóźniej prenatalnej, zwłaszcza jeśli rodzice są ambitni, a brzdące są zdolne. Bardzo utalentowany norweski piłkarz Martin Odegaard już poprzedniej zimy wizytował zatem Manchester United oraz Bayern, latem odwiedził Liverpool, Arsenal oraz Real Madryt, jesienią ponownie wylądował w Bayernie, teraz po raz wtóry sprawdza, co byłaby mu w stanie zaoferować Barcelona. To nie koniec podróży, w styczniu ma ponoć potrenować w Ajaxie Amsterdam – kto wie, może nawet wymienią doświadczenia z naszym Arkadiuszem Milikiem. Aha, młodzieniec często rozmawia przez telefonem z trenerem Celtiku, rodakiem Ronnym Delią. Wszystko po to, by starannie wybrać klub, który zagwarantuje mu wielką karierę. Doradza tata – niegdyś piłkarz, dziś trener, który dwa razy w tygodniu wypożycza syna z klubu Stromsgodset i samodzielnie przyucza go w swoim klubie Mjondalen.

Odegaard gra też regularnie w piłkę. W październiku został najmłodszym w historii uczestnikiem mistrzostw Europy. W eliminacyjnym meczu z Bułgarią zagrał, gdy miał 15 lat i 300 dni. W reprezentacji kraju debiutował już wcześniej (w sparingu), bił też rekordy ligi norweskiej – jako najmłodszy zawodnik, najmłodszy strzelec gola etc. W sumie w barwach Stromsgodset wystąpił 23 razy, zdobył 5 bramek. Skosztował już nawet kilku minut w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, więc Norwegia zwariowała – chłopiec spycha na medialny margines nawet narciarki i narciarzy, relacjonuje się na żywo jego wyprawy do sławnych futbolowych firm, próbuje się objąć rozumem bezkres jego domniemanego talentu, trwa ogólnonarodowe ustalanie, jak zaprojektować przyszłość cud chłopca, by spełnił pokładane w nim nadzieje.

Czy je spełni, nie wiadomo. We wszystkich szkołach świata zdarzają się 16-letni prymusi, którzy kompletnie nie radzą sobie w dorosłym życiu, oraz 16-latkowie wyciągani za uszy z klasy do klasy, którzy wyrastają na jednostki wybitne. W futbolu czasem oglądamy, jak debiutujący w lidze w wieku 15 lat i 35 dni Sergio Agüero podbija potem ligę angielską, a czasam przykro nam patrzeć, jak grywający z seniorami już w wieku 14 lat Freddy Adu nie umie dziś wstać z rezerwy w serbskiej Jagodinie.

Ten ostatni – Amerykanin z imigrantów z Ghany, oczywiście obwołany nowym Pele, długo przed osiągnięciem pełnoletności popisał milionową umowę reklamową z Nike – błąka się przerzucany do coraz marniejszych drużyn. Wcześniej próbował w Portugalii, Francji, Grecji, Turcji, Brazylii. Nie dał rady nigdzie. Amerykanie, którzy najpilniej śledzili jego karierę, stawiają czasem tezę, że przegrał właśnie dlatego, że zbyt wcześniej zaczął kopać się o wynik z dorosłymi. Jego mniej zdolni rówieśnicy wciąż ćwiczyli, rozwijali się wedle prawideł odpowiedniego etapu edukacji, a on ten etap ominął, bo miał już ważniejsze sprawy na głowie.

Nigdy nie sprawdzimy, ile w tym prawdy, na losy pojedynczego piłkarza – i nie tylko piłkarza – wpływa często zbyt wiele czynników, by dało się je satysfakcjonująco objaśnić. Łatwiej oszacować ryzyko, które ponosi młodziutki Odegaard, gdy zwiedza dziś siedem futbolowych cudów świata, a świat ustawicznie wpycha mu do głowy przeświadczenie, że w Złotą Piłkę powinien mierzyć jak w cel minimum, że Messi, że Ronaldo, że Słońce będzie wschodzić tylko dla niego. A przecież brutalna prawda jest taka, że wyjątkowych talentów biega cały tłum, więc prawdopodobieństwo powodzenia tej misji nie jest specjalnie wysokie. Ba, może Martin sam potrzebuje wręcz cudu, by kiedyś zostać najlepszym z najlepszych… W każdym razie teraz całkiem przyzwoita dla piłkarza z Norwegii kariera – np. na miarę średniego klubu Ligi Mistrzów – może zostać odebrana jako życiowa klęska. Także przez samego Odegaarda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s