Anarchia w Lidze Mistrzów

Paris Saint-Germain

Szatnią Paris Saint-Germain trzęsie z niespotykaną w czołowych klubach gwałtownością. Ale na boisku panuje imponujący porządek. Dzisiaj w 1/8 finału dał zwycięstwo 2:1 nad Chelsea.

Paryżanie – finansowani z bezbrzeżnego, ufundowanego na gazie majątku katarskiego rządu – wyzwań godnych swoich talentów mogą szukać już tylko w Champions League. W kraju pozostają niepokonani od 44 meczów (40 wygrali), mkną po obronę tytułów we wszystkich trzech rozgrywkach, przy piłce utrzymują się dłużej niż ktokolwiek w czołowych ligach europejskich – nawet Bayern i Barcelona.

Wczoraj zabrali ją na 64 proc. czasu gry, podawali z wyraźnie wyższą niż Chelsea precyzją, oddali dwukrotnie więcej strzałów. Znów wyglądali na grupę, którą trudno będzie złamać nawet obu wspomnianym faworytom LM. I nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie łamali zasady ponoć uniwersalnej dla wszystkich gier zespołowych – skandalik goni tam skandalik, ewentualnie wybucha skandal, paryżanie w żadnym razie nie przypominają ludzi zjednoczonych dla wspólnego celu.

W miniony weekend Serge Aurier, jesienią rewelacyjny na tle wszystkich prawych obrońców na kontynencie, włączył aplikację Periscope i nawymyślał trenerowi Laurentowi Blancowi od „pedałów”; oświadczył, że trener sprawia Zlatanowi Ibrahimoviciowi przyjemność w sposób nazywany w polskim prawie „inną czynnością seksualną”; szwedzkiego megagwiazdora nazwał analfabetą; obrażał skrzydłowego Ángela Di Maríę i bramkarza Salvatore Sirigu.

Perorował 23-latek wyraźnie nietrzeźwy i można by wzruszyć ramionami – cóż, nie takie rzeczy w futbolu się zdarzały. Tyle że w PSG to incydent nie pierwszy ani drugi. Gdyby w pobliżu klubu postawić sejsmograf, wariowałby od miesięcy.

28 listopada 2015 r. Mecz z Troyes, na trybunach m.in. katarski emir Al-Thani. Odwoływany w końcówce z boiska napastnik Edinson Cavani – od dawna wściekły, że musi grać na skrzydle – otwarcie kontestuje decyzję trenera.

6 grudnia 2015 r. Adrien Rabiot szantażuje przed telewizyjną kamerą władze klubu, ogłaszając, że jeśli nie otrzyma stałego miejsca w podstawowym składzie, zażąda wypożyczenia. PSG karze go grzywną.

28 grudnia 2015 r. Podczas zgrupowania w katarskiej Dausze starszyzna drużyny oświadcza trenerowi, że nie podoba jej się zachowanie Cavaniego. Nie tylko podważanie decyzji trenera, ale też przedwczesny wyjazd na zimowe wakacje. Po powrocie do kraju Blanc publicznie przyznaje, że Urugwajczyk jest notorycznie niesubordynowany, i zsyła go na ławkę rezerwowych. Tego samego Cavaniego, który wczoraj wbił zwycięskiego gola i upadł na murawę przygnieciony przez oszalałych ze szczęścia partnerów.

Styczeń 2016 r. Prasa, w tym prestiżowe „L’Equipe”, donosi, że wiercić się zaczyna Marquinhos. Nie chce starzeć się w rezerwie, najchętniej wybyłby z klubu natychmiast. A wczoraj napracował się najbardziej wśród wszystkich defensorów.

7 lutego 2016 r. Kończy się Le Classique z Olympique Marsylia, zwycięski po raz ósmy z rzędu. David Luiz doznaje urazu, lekarz zaleca zmianę, ale piłkarz odmawia. I trener, który już ją zarządził, rezygnuje. Potem tłumaczy, że „odbył z podwładnym długą rozmowę, by incydent nie przerodził się w problem”. Wszystko dzieje się kilka dni po nadzwyczajnym zebraniu drużyny, podczas którego Blanc przypominał o konieczności respektowania reguł. I co? Luiz wytrzymał wczoraj pełne 90 minut walki.

Wreszcie nadchodzi wspomniany 13 lutego i wulgarny popis Auriera, którego już w poprzednim sezonie zdyskwalifikowała UEFA – za nazwanie na Facebooku „skur…” Björna Kupiersa, sędziego ćwierćfinału LM z Chelsea. Teraz klub deliberował ponad dobę, zanim go bezterminowo zawiesił. O zwolnieniu na razie nie ma mowy, choć Auriera nie życzą sobie ponoć oglądać już koledzy, Ibrahimovic zażądał nawet, by feralny wybryk został mu dokładnie przetłumaczony. Anarchia.

To właśnie Ibrahimović (ma 34 lata) i pozostali kapitanowie – Thiago Motta (33), Thiago Silva (31) i Maxwell (34) – trzymają ponoć realną władzę w szatni, choć PSG właśnie przedłużyło kontrakt z Blankiem, i to do 2020 r. Czy taka drużyna, z trenerem niekoniecznie w pełni kontrolującym podwładnych, może wygrać LM? Kibice Chelsea pewnie odpowiedzieliby, że owszem, bezsprzecznie może, przecież kiedy wygrywali ją londyńczycy, również mówiło się, że nie rządzi nimi ówczesny szkoleniowiec Roberto Di Matteo, lecz potwornie zdeterminowani liderzy z boiska, od Didiera Drogby przez Franka Lamparda po Johna Terry’ego i Petra Czecha. Złączeni tym, że żaden najcenniejszego trofeum w klubowym futbolu nie zdobył.

Teraz to samo napędza Ibrahimovicia i Thiago Silvę. Bodaj najwybitniejszych aktywnych graczy, którzy w Champions League jeszcze nie triumfowali. Ibrahimović, zasłużenie uchodzący za jednego z wirtuozów współczesnego futbolu, od 2010 r. nie zajrzał nawet do półfinału.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s