Męka Atlético

Postawili się Barcelonie, regularnie wygrywają derby Madrytu z Realem, niedawno awansowali do finału Ligi Mistrzów. Ale teraz przez 210 minut nie umieli strzelić gola PSV Eindhoven. I do ćwierćfinału doczołgali się dopiero po rzutach karnych.

Trener Diego Simeone – jak zwykle wściekle rozskakany – wyrzucił ręce wysoko nad głowę, by poderwać zestresowaną publiczność. A okazało się, że poderwał także piłkę. Luciano Narsingh ją kopnął, wyrżnęła w poprzeczkę. Holender strzelał jako ósmy, bo wcześniej wszyscy po obu stronach wykonywali karne skutecznie. A jeśli strzela ósmy w hierarchii, to znaczy, że wybitnym specjalistą od jedenastek nie jest.

I piłkarze Atlético, potwornie zmordowani, przeżyli. 8:7. Ale też przypomnieli, dlaczego choć wszyscy uznają ich klasę, nie zdobywają nominacji do Złotej Piłki. Bo na zwycięstwo harują jak opętani. Bo grają bez wdzięku. A przede wszystkim – bo uprawiają sztukę defensywną.

Liga Mistrzów to od dawna królestwo gry ofensywnej. Nawet ultraofensywnej. W ostatnich latach pada w niej rekordowa liczba goli, na tronie najczęściej zasiadają piłkarze nienasyconej Barcelony, która w kolejnych wydaniach zachwyca nas coraz intensywniejszą kanonadą. A południowoamerykański triumwirat Messi – Suárez – Neymar coraz częściej skłania komentatorów do zastanawiania się, czy nie tworzą oni ataku wszech czasów.

Od pewnego czasu w czołówce przybywa jednak drużyn, które stawiają na kunszt gry defensywnej. Najpierw do finału Champions League dopchało się Atlético, potem Juventus. A wczoraj w 1/8 finału zderzyły się dwie fortece. I obejrzeliśmy widowisko, jakie w najważniejszych europejskich rozgrywkach, odkąd przeobraziły się w LM, nie zdarzyło się nigdy – 210 minut bez bramek, po których nastąpiły rzuty karne.

Do skrupulatnej gry obronnej madrytczyków – taktycznie nieskomplikowanej, a zarazem maniacko perfekcyjnej – już się przyzwyczailiśmy, kształtów PSV Eindhoven kibice LM dopiero się uczą. Ale w żadnym z przywoływanych przypadków przypadku nie ma. Każda przywoływana drużyna ćwiczy się w osłanianiu własnego pola karnego w lidze krajowej, każda ze skutkiem imponującym, wyrażanym twardym statystycznym konkretem.

We włoskiej Serie A bramka Juventusu pozostaje nietknięta od 926 minut. I Gianluigiego Buffona dzielą już tylko trzy minuty od rekordu, należącego do Sebastiano Rossiego, który czuł się błogo bezpieczny między słupkami Milanu w sezonie 1993/94. Turyński gigant też reaguje rzadko, w omawianym okresie broni średnio 1,8 strzału na mecz.

Stojący między słupkami Atlético Jan Oblak – wspaniały następca Thibauta Courtois, w ostatnich tygodniach właściwie bezbłędny – zmierza natomiast ku rekordowi hiszpańskiej Primera Division. W 29 kolejkach puścił 12 goli, to kolejny wyczyn bez precedensu.

Wreszcie PSV Eindhoven straciło w weekend bramkę w holenderskiej Eredivisie po 596 minutach z czystym kontem.

Wczoraj stanęli zatem naprzeciw siebie godni rywale. Owszem, gole mogły paść – po strzałach Fernando Torresa z Atlético i Jürgena Locadii z PSV piłka uderzała w słupek, więc od celu dzieliły zawodników centymetry, może wręcz milimetry. Ale pola karne płonęły bardzo rzadko. Żadnego ryzykanctwa, precz z nadmiarem przygód szarpiących za kibicowskie emocje, ostrożna świadomość każdego wykonywanego gestu – te idee rządziły całym dwumeczem.

A te idee najdoskonalej wcielają podwładni Simeone. I mają jeszcze za zadanie pilnować, by w ich żyłach krążyła wyłącznie lodowata krew, tak przydatna przy rzutach karnych.

Triumf PSV byłby sensacją – holenderskie kluby nie zajrzały do ćwierćfinału Ligi Mistrzów od wiosny 2007 r., choć od tamtej pory zdołały tego dokonać m.in. Galatasaray, CSKA Moskwa, APOEL Nikozja czy Szachtar Donieck. A madrytczycy, choć wciąż nie zawładnęli i raczej nigdy nie zawładną masową wyobraźnią, od kilku sezonów z powodzeniem rzucają wyzwanie najbogatszym firmom na świecie, Barcelonie i Realowi. To, że do ćwierćfinału doczołgali się po 210 minutach bezbramkowego klinczu, nie zmieni powszechnego już chyba przeświadczenia, że są w stanie skrzywdzić każdego. Nawet faworytów Ligi Mistrzów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s