Najszczęśliwszy gracz na Ziemi

Nazywa się King. Andy King. I choć piłki dotyka stosunkowo rzadko, to jest prawdopodobnie jedną z najbardziej wpływowych postaci nie tylko na Euro, ale w ogóle w futbolu AD 2016. Bo dotyk ma królewski.

Kiedy o nim myślę, natychmiast staje mi przed oczami niejaki Bernie Lootz, nieszczęśnik zatrudniony w kasynie w Las Vegas. Zatrudniony właśnie dlatego, że jest łażącym nieszczęściem. Wkracza do akcji, gdy klient ma dobrą pasę – w ruletce, blackjacku i co tam jeszcze w jaskiniach hazardu podają do stołu. To tzw. „cooler”, wystarczy mu wygrywającego delikwenta musnąć, żeby fart ustąpił pechowi. Mały wielki aktor William H. Macy, odgrywający tytułową rolę w filmie Wayne’a Kramera, wygląda na ekranie jak dziurawe kapcie. Łazi przygnieciony, pomiętą twarz krzywi jeszcze bardziej niż zwykle, w studzienną deprechę możesz wpaść na sam jego widok.

Andy King na „coolera” wybitnie się nie nadaje. Jest jego przeciwieństwem – sprawdziłby się raczej jako specjalista od doprowadzania kasyn do bankructwa.

Zatrudnia go Leicester. Niedawno był zatem współautorem futbolowej megasensacji, został mianowicie mistrzem Anglii, choć wedle wszelkich prognoz wraz z całą leicesterową hałastrą powinien grzecznie stoczyć się do drugiej ligi. Prawdopodobieństwo tego, że ta drużyna wygra ligę, oszacowali przed sezonem bukmacherzy, ustalając kurs na to zdarzenie – 5000 do 1.

Ponieważ King reprezentuje również dumny naród walijski, to właśnie współuczestniczy w kolejnej baśni z tysiąca i jednej nocy, awansował mianowicie do półfinału Euro 2016. Bukmacherski kurs? 13 do 1. Łatwo policzyć, jakie było prawdopodobieństwo, że bieżący rok ułoży się właśnie tak – tytuł w kraju weźmie Leicester, a do czołowej czwórki na kontynencie wtargnie Walia. 1 do 65000.

Nie zamierzam pochylać się nad stylem gry naszego bohatera, jego umiejętnościami i podobnymi duperelami. Nie ma sensu, Andy udziela się na boisku niezbyt często – w całym sezonie ligi angielskiej ledwie dziewięć razy wystąpił w podstawowym składzie, podczas Euro 2016 nabiegał się całe 26 minut. Ale zasługi położył niebagatelne, tu nie ma mowy o zbiegu okoliczności. Zwróćmy uwagę, że na murawę zajrzał tylko w dwóch meczach – za każdym razem na niespełna kwadrans – i to akurat wtedy Walia odnosiła najefektowniejsze zwycięstwa. Grupowe 3:0 z Rosją oraz ćwierćfinałowe 3:1 z Belgią.

Jeszcze raz: dzięki Kingowi Leicester zostało najmniejszym mistrzem mocnej ligi w dziejach nowoczesnego futbolu, a Walia – najmniejszym półfinalistą mistrzostw Europy w całej historii futbolu.

Podczas Euro miał na razie ledwie 20 kontaktów z piłką, jednak efekt osiągnął niewiarygodny. Cała jego kariera świadczy zresztą o tym, że powinien stawiać nie na ilość, lecz jakość. Kiedy grał dużo, to Leicester błąkało się po niższych ligach.

Niezwykły talent ujawnił już w dzieciństwie. Trenował w akademii Chelsea, robił tam też za chłopca od podawania piłki – zawsze błagał, by pozwolono mu stawać za bramką, bo tylko wtedy miał szansę zobaczyć swoją twarz w telewizji, we flagowym programie „Match of the Day”.

Pełnił tę teoretycznie drobną rólkę w sezonie 2003/04. Dotykał piłki podczas gry ledwie kilkakrotnie, a jednak Chelsea akurat wtedy po raz pierwszy awansowała do Ligi Mistrzów. I dzięki temu przyciągnęła uwagę Romana Abramowicza, który uczynił jednym z najpotężniejszych klubów świata. Ma trochę przemilczanych osiągnięć Andy, prawda?

Teraz kolejna misja. Trzeba dostać się do finału Euro. Trochę się niepokoję, bo z powodu dyskwalifikacji Aarona Ramseya King może awansować do podstawowego składu – a już ustaliliśmy, że ilość kontaktów z piłką służy mu średnio, lepiej byłoby, gdyby skupił się na jakości. Ale trzeba wierzyć. I liczyć, że w przyszłości ktoś sfilmuje pojedynek na szczycie: Bernie Lootz kontra Andy King.

Przedturniejowy kurs u bukmacherów na złoto dla Walii? 71 do 1. Czyli istniała jedna szansa na 355000, że w tym roku zatriumfują oba malce – angielski klubowy i przyangielski reprezentacyjny. Idealne wyzwanie dla Kinga. Dla Kinga, z którym wiążę również osobiste nadzieje. Marzy mi się mianowicie, żeby właściwi ludzie to jego poprosili o wskazanie palcem – naturalnie palcem u nogi – gdzie powinniśmy szukać obcych cywilizacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s