Jacek Magiera, życie jak w Madrycie

Jacek Magiera, Zinedine Zidane

Był sobie duży klub piłkarski, taka naprawdę uznana firma – pochodzący ze stolicy, pragnący panować w kraju i godnie wypadać w Europie – w którym trenerowi pracuje się bardzo trudno. Presja, nieustający medialny jazgot, histeryczne reakcje kibiców na niepowodzenia, wyolbrzymianie niewielkich wpadek do gigantycznych skandali. Pewnego razu wpadł ów klub w tarapaty. Tarapaty poważne, w żargonie futbolowym obwołujemy je mrocznie „kryzysem”. A szatnią akurat rządził trener, który okazał się wyborem wyjątkowo błędnym. Nie tylko dlatego, że wyniki wyglądały beznadziejnie, a gra jeszcze marniej. Choć pracował ów szkoleniowiec od niedawna, to zdążył sprawić, że piłkarze nie tyle stracili do niego zaufanie, ile serdecznie go nie znosili.

No dobrze, ociupinkę przeinaczyłem. Tak naprawdę wszystkie powyższe zdania – owszem, prawdziwe – dotyczą nie jednego, lecz dwóch klubów. Realu Madryt oraz Legii Warszawa.

Trochę je jednak różni. Pierwszy uchodzi za klub królewski, w drugim niekiedy wznosi się toasty Królewskim. Pierwszy przeżywał zapaść zimą, a drugi – jesienią 2016 roku. Pierwszy rozczarowywał w oglądanej na całym globie lidze hiszpańskiej, a drugi – w oglądanej głównie w Polsce lidze polskiej. W pierwszym piłkarze nienawidzili mądrali Rafy Beniteza, a w drugim – mądrali Besnika Hasiego.

Zdesperowani prezesi postanowili nie zwlekać i przepędzić zatrudnionych przed chwilą szkoleniowców, zanim straty okażą się nieodwracalne. I obaj – pamiętajmy: prezesują w podobnych okolicznościach – podjęli decyzję bezpieczną, a zarazem ryzykowną. Bezpieczną w tym sensie, że powierzyli drużynę jej byłemu piłkarzowi, który spędził w stołecznej szatni ładnych parę sezonów. Ryzykowną w tym sensie, że w obu przypadkach zatrudniany były piłkarz, w przeszłości przyuczający się do nowego fachu w drużynie rezerw, obejmował niezwykle wymagającą posadę jako kompletny żółtodziób.

A zatem stres przemieszany z nadzieją. I w Madrycie, i w Warszawie.

Piłkarze odetchnęli. Znów – w obu stolicach. Zrzucili kajdany, uśmiechnęli się, zaczęli grać śpiewająco, chwilami wręcz fruwająco. Szczególnie rzucało się w oczy właśnie to, że odzyskali radość z futbolu.

Odzyskali też moc. Real nie zdążył już wiosną odrobić straty w krajowej lidze – choć zredukował ją z pięciopunktowej do jednopunktowej, lidera nie dopadł – ale roztańczył się w Lidze Mistrzów, zdobywając trofeum. Legia też nie zdążyła jesienią odrobić straty w krajowej lidze – choć zredukowała ją z 12-punktowej do czteropunktowej – ale rozskakała się w Lidze Mistrzów, zdobywając zaproszenie do Ligi Europy.

Wkrótce po objęciu stanowisk przez trenerskich żółtodziobów obie drużyny podarowały też kibicom niezwykle przyjemne szlagiery. Piłkarze Zinedine’a Zidane’a triumfowali w El Clásico, krzywdząc Barcelonę na jej boisku, a także kończąc jej serię bez porażki na meczu numer 39. Piłkarze Jacka Magiery wywołali natomiast sensację, zatrzymując w LM tenże Real – broniący, przypomnijmy, trofeum.

Madryccy piłkarze tak się rozpędzili, że od miesięcy mkną jak nikt w Europie, ich passa bez przegranej ciągnie się już przez 37 meczów. Warszawscy piłkarze tak się rozpędzili, że od tygodni strzelają jak nikt w Europie – w każdym z minionych 10 spotkań wbijają średnio 3,4 gola. Pojedynczą bramką zadowolili się w tym okresie ledwie raz, ale przykrości wówczas trybunom nie sprawili, skoro wystarczyła ona do pokonania Sportingu Lizbona.

Zidane kontra Magiera, wyścig nowicjuszy trwa. Entuzjazm piłkarzy Realu przetrwał przerwę letnią, piłkarzy Legii dopiero czeka przerwa zimowa – pewnie żałują, bo prawie unosili się ostatnio nad murawą. I ani oni, ani ich trenerzy prawdopodobnie nie mają pojęcia, jak pasjonujący pojedynek madrycko-warszawski się toczy, ale my, obserwujący futbol z perspektywy kosmicznej, umieramy z ciekawości. Kto będzie lepszy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s