Sportowiec roku 2016. Prawdziwe wyniki

Mam dwa koty!

Wybieranie sportowca roku nie ma oczywiście żadnego merytorycznego sensu. Jedna machnie dwa razy kulką żelastwa na sznurku, inna tysiącami razy wymachuje paletką w celu trafienia nią w piłeczkę, jeszcze inny haruje jak wół, żeby inni strzelali za niego gole dla reprezentacji Polski podczas Euro 2016. Nieporówywalne, tylko skończony idiota mógłby dowodzić wyższości Mozarta nad Einsteinem albo odwrotnie. Rozbraja mnie też teza, że nagradzać należy za pierwsze miejsca – znaczy kolarz, który skończyłby jako wicelider i Tour de France, i Giro d’Italia, i Vuelta a España, nie miałby żadnych, choćby śladowych szans z chodziarzem, który przez cały rok stał, ruszył pośladki tylko na igrzyskach.

Ale wybierać chyba trzeba – żeby sportowcom zorganizować jeszcze jedną fiestę, żeby najlepszych zebrać w jednym miejscu (jak na igrzyskach), żeby zaspokoić nasze mózgi złaknione klasyfikowania wszystkiego, żeby ktoś zarobił na widowisku transmitowanym w telewizji.

Mnie nawet oficjalnie pytali, kto był sportowcem numer jeden w Polsce w roku 2016, prosili nawet o całą dziesiątkę – znaczy moja opinia w mikrocząstce wpłynęła na wyniki (czyli nie wpłynęła w ogóle, co dodaję dla usprawiedliwienia). Oczywiście nie mam pojęcia, jak powinna wyglądać czołówka, dla mnie te zabawy przypominają Miss World – albo Mister World, o ile istnieje, pewnie jesteśmy pod tym względem dyskryminowani – czyli głosowanko, kto ci najładniejszy. Nie istnieje żadne styczne z logiką kryterium, które pozwala sklasyfikować sportowców latających w różnych galaktykach, czasami odległych jak fizyka jądrowa od curlingu.

Dlatego wierzę wyłącznie w werdykty autorskie, jak na festiwalach filmowych, w których za repertuar odpowiada dyrektor artystyczny, a nie uśredniony gust szerokiego grona mędrców.

Dla mnie to wszystko oczywista oczywistość. Rok 2016 w sporcie, co nie jest niespodzianką, był rokiem dziewczyn, chłopaki co najwyżej się gramolili gdzieś na aucie. Był rokiem dziewczyn absolutnych.

Absolutnie najlepsze, bo złote na igrzyskach olimpijskich, były wioślarki Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj. Absolutnie najpotężniejsza była, jest i będzie młociarka Anita Włodarczyk. Absolutnie wirtuozerska pozostaje Agnieszka Radwańska, która niczego ważnego nie wygrała, ale właśnie uzmysłowiłem sobie, że oglądanie żadnego polskiego sportowca nie daje mi frajdy większej niż gapienie się na jej przepiękne klęski. Wymieniam moje bohaterki w kolejności przypadkowej, bo nie mam w sobie wystarczająco głębokiej pychy, żeby ich osiągnięcia – lub najwspanialsze wykonane w trakcie zawodów gesty – hierarchizować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s