Terror

22 czerwca po centrum Lublina przechadzała się wycieczka uczniów z Berlina, głównie dzieci imigrantów, którzy podróżują po Europie, by zrozumieć, jak narodził się faszyzm i nazizm, dlaczego doszło do Holocaustu. Do 18-letniej muzułmanki – miała głowę owiniętą chustą – podszedł mężczyzna w średnim wieku i splunął jej w twarz. Dziewczyna interweniowała u policjantów, ale pierwsi zagadnięci nie zareagowali, wpatrując się w telefony, a następni odpowiedzieli rechotem.

Choć podobnych incydentów dynamicznie przybywa, ten uderzył mnie szczególnie, bo trwały młodzieżowe mistrzostwa Europy, więc mnóstwo mundurowych patrolowało centrum – sam widziałem, jeździłem do Lublina na mecze. Teoretycznie powinieneś czuć się w mieście bezpieczniej niż kiedykolwiek.

Nazajutrz, 23 czerwca, oglądałem w Kielcach polskich piłkarzy obrywających od Anglii, gdy z trybun spłynął ryk „Cały stadion śpiewa z nami, wypierdalać z uchodźcami”. Znów: nasłuchałem się na meczach przeróżnych okropieństw, ale te uderzyły mnie szczególnie, bo na spotkaniach reprezentacji Polski bywało dotąd kulturalnie – w końcu drużyna narodowa, wypada się zachować – a przed pierwszym gwizdkiem UEFA przypominała o swojej akcji „No to Racism”. Dysonans. Co więcej, nie krzyczała grupka, stadion wprost zanosił się od „wypierdalać z uchodźcami”. Gdybym nie był tam w pracy, to bym wyszedł.

Po meczu natknąłem się na Bardzo Znaną Osobistość Polskiego Sportu, która spontanicznie i autentycznie wzburzona – na czyjąś uwagę o „znakomitej atmosferze na trybunach” – zaczęła perorować, że podczas meczu było obrzydliwie, że odmawianie pomocy ofiarom wojny to skandal, że zamiast wywołujących lęk brodatych mężczyzn można przyjąć młode matki z niemowlakiem na rękach, że polskich uchodźców zagranica przyjmowała od setek lat, że głupotą jest utożsamiać islam z terroryzmem, że niewinnych ludzi mordowali też członkowie IRA i ETA (organizacji z chrześcijańskiej Irlandii oraz chrześcijańskiej Hiszpanii – dopisek mój). Przekaz był przemyślany, brzmiał spójnie. Więcej nie cytuję, by nie ujawnić, kto się w Kielcach moralnie uniósł.

Postanowiłem namówić Osobistość na wywiad. Nie o polityce czy konkretnych pomysłach, jak uporać się z kryzysem migracyjnym – to kwestie zbyt skomplikowane, ponad nasze kompetencje – lecz o stosunku do obcych, solidarności, nienawiści, życiowych doświadczeniach. Bo czas nastał podły, wszędzie tylko pomieszanie pojęć, umysłowy zamęt, okrutna znieczulica. Ofiary terroru, czyli uchodźcy wojenni, stali się synonimem siewców terroru. I nie przeraża mnie nawet to, że my, Polacy, nie chcemy przyjąć konkretnej grupy, np. Syryjczyków – rozumiem strach społeczeństwa zmanipulowanego kłamstwem zmasowanej propagandy – ale to, że człowiek o innym kolorze skóry albo innym niż nasz stroju wywołuje odruch agresji, coraz częściej także u tzw. przeciętnego człowieka, który między swoimi nie podniósłby ręki nawet na psa. Ulica obcego odczłowieczyła, a w debacie publicznej w najlepszym razie pytanie „jak pomagać” zostaje wyparte przez „jak wymigać się od pomagania”. Słyszalni politycy podzielili się zasadniczo na tych, którzy przekonują, że przybysze nas pozabijają, i na tych, którzy unikają tematu. Ludzie boją się już zachować po prostu przyzwoicie.

Celebryci i inni liderzy opinii też milczą, dlatego uznałem, że Bardzo Znana Osobistość Polskiego Sportu może dać ważny głos. Skłonić do refleksji, powiedzieć tak tak nie nie, trochę oczyścić powietrze. I osobistość – po długich namowach, po przysięgach, że nie wypowiemy nazwy żadnej partii ani nazwiska polityka – przystała na wywiad.

O umówionej porze – minęły dwa dni, był czas do namysłu – się jednak wycofała. „Nie chcę w to wchodzić”.

Naciskałem jeszcze w kolejnych dniach, bez skutku. Naciskałem, ponieważ uważałem to za swój obowiązek – moralny i patriotyczny – wiedziałem, że Osobistość traktuje sprawę emocjonalnie, a ja oczekiwałem tylko, by powiedziała szczerze, co myśli.

Opór rozumiem. Słowa „uchodźca wojenny”, które najpierw powinny wywoływać współczucie – powtarzam: niezależnie od opinii, czy i kogo zapraszać do Polski – wywołują wrogość, pogardę i agresję w skali, z jaką się jeszcze nie zetknąłem. Postawy skrajnie nienawistne wpłynęły do głównego nurtu. Nieudane próby porozmawiania o tym na łamach sprawiły jedynie, że poczułem bezradność. Uzmysłowiłem sobie, że terror nam nie grozi, terror już jest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s