Superbohaterskie widowisko z uniwersum Marvela, które zdążyło już zarobić ponad miliard dolarów, to symboliczne popkulturowe dowartościowanie – chciałem napisać: Afroamerykanów, ale to przecież dowartościowanie czarnych w ogóle, o czym zaraz się przekonamy. Bajka wyrosła z komiksowej legendy o królestwie Wakanda, czyli potężnym imperium zawdzięczającym niedostępny dla reszty ludzkości poziom technologicznego rozwoju bogatym złożom vibranium. Tego samego metalu o niesamowitych właściwościach, z którego powstała tarcza Kapitana Ameryki. I który trafił na Ziemię po jej zderzeniu z asteroidą.
Wakanda leży w Afryce. Chyba gdzieś między Tanzanią, Ugandą i Kenią, ale tak naprawdę, to nie wiadomo, ponieważ rodacy Czarnej Pantery ukrywają się przed resztą świata. Ukrywają, by chronić vibranium – również dlatego, jak można życzliwie założyć, że gdyby wpadło w niepożądane ręce, mogłoby doprowadzić do zagłady całej planety (patrz „Avengers: czas Ultrona”).
Wakandyjczycy mają swoje oryginalne pozdrowienie, w anglojęzycznym świecie znane jako „Wakanda Forever”. Tutaj w drugim kadrze wykonuje je T’Challa:
Experience the phenomenon. Marvel Studios’ #BlackPanther is now playing: https://t.co/Nr2Hefr37C pic.twitter.com/ecI8BfMnSW
— Black Panther (@theblackpanther) February 23, 2018
https://platform.twitter.com/widgets.js
O tym, że również w białych ludziach tkwi podświadome marzenie o byciu Czarną Panterą, świadczą m.in. dość nieudolne, acz stale powtarzane próby naśladowania gestu przez znanych piłkarzy, na przykład Cristiano Ronaldo czy Roberta Lewandowskiego. Zwróćcie, jak po strzelonym golu budzi się w nich Czarna Pantera, jak nie panują nad rękami, jak chcieliby umieć po wakandyjsku.
Odkąd jednak szczęśliwi posiadacze vibranium przeniknęli do mainstreamu – i biorą go szturmem, ekranizacja ich perypetii okazała się najbardziej kasowym otwarciem Marvela w historii – publicznie przyznają się do nich czarni atleci. Jak Jesse Lingard i Paul Pogba, piłkarze Manchesteru United, którzy wiadomym gestem celebrowali niedawno gole wbijane Chelsea:
Zachowanie manchesterczyków prowokuje pytania o ich tożsamość. Czy czują się lojalni przede wszystkim wobec barw klubowych? Wobec krajów pochodzenia, czyli Anglii (Wielkiej Brytanii) i Francji? A może w głębi duszy są przede wszystkim Wakandyjczykami i to na chwałę Wakandy chcieliby zasuwać po boiskach? Takie pytania jeszcze nie padły, przesłuchano natomiast na okoliczność wykonanych gestów tenisistkę Sachię Vickery:
#WakandaForever @SachiaVick has seen it four times already including twice this week in Indian Wells. “I guess I’ll keep seeing it.” She’s obsessed with @theblackpanther.#BNPPO18 pic.twitter.com/9ZlxsSEAf2
— WTA Insider (@WTA_insider) March 10, 2018
https://platform.twitter.com/widgets.js
22-letnia Amerykanka odwołała się do wakandyjskiej tradycji po zwycięstwie nad sklasyfikowaną na trzecim miejscu na świecie Garbine Muguruzą. Niedzielny mecz w Indian Wells był największym sukcesem w jej karierze. – Tak, zdecydowanie, wysłałam na trybuny komunikat „Wakanda Forever” – mówiła na konferencji prasowej setna tenisistka globalnego rankingu. – Mam obsesję tego filmu. Dosłownie, zawładnął moim życiem. Oglądałam go już cztery razy, w tym dwa razy tutaj, w Indiana Wells. Zresztą dziewczyna, która gra rolę Shuri, jest z Gujany, skąd pochodzi moja mama.
Na męskim turnieju w tym samym mieście hołd afrykańskiemu imperium złożył Gael Monfils. – To nie był zwykły znak, to było coś więcej, to było wszystko, wykrzyczenie, że popieram całą społeczność Czarnej Pantery – tłumaczył potem francuski tenisista, który należy do rosnącej grupy sportowców zawiadamiającej nas, że „Wakanda Forever”, sprawdźcie choćby rugbystów. Co postanowiłem odnotować, bo niewykluczone, że nadciąga rewolucja: z ukrycia wyjdzie nowa potęga, rodzina olimpijska się powiększy, na igrzyskach zadebiutuje wkrótce reprezentacja Wakandy.