Jak kopnąć w tyłek Putina nogą Lewandowskiego

MŚ 2018, mundial 2018, reprezentacja Polski, Adam Nawałka

Nawoływania, „byśmy zbojkotowali mundial”, to kolejny wzniosły dowód, że jesteśmy wybitnie skłonni do poświęceń i heroizmu w imię szlachetnych celów, o ile poświęcać się i dokonywać czynów heroicznych będą za nas inni.

Nie wiem, czy ktokolwiek poważny – przynajmniej teoretycznie poważny, czytaj: pełniący funkcję publiczną – obwieścił już, że polscy piłkarze nie powinni lecieć na turniej w Rosji, ale w mediach zwanych społecznościowymi dyskusja trwa w najlepsze, głos zabierają też prasowi publicyści. Wszystko zaczęło się w Wielkiej Brytanii, gdzie otruci zostali – niemal na pewno przez skrytobojców Putina – działający niegdyś na dwie strony szpieg Siergiej Skripal oraz jego córka. Stamtąd zawierucha przyszła, u nas wskazuje się również inne winy kremlowskiego reżimu, od wewnątrzkrajowego łamania praw człowieka po agresję na Ukrainę. Winy ewidentne, gospodarze MŚ w żadnym razie nie spełniają demokratycznych standardów Zachodu, do którego wciąż należymy.

Im bliżej w dyskusji piłki nożnej, tym bardziej słychać głównie kakofonię, mylenie pojęć, gigantyczne pomieszanie z poplątaniem.

Nieporozumieniem jest już sama teza, że mundial mielibyśmy zbojkotować „my”. Nie gramy bowiem „my”, lecz piłkarze reprezentacji Polski, czyli „oni”. Konkretni ludzie – Lewandowski, Szczęsny, Krychowiak, Pazdan, Glik etc. – którzy wedle debatujących nad ich głowami moralistów mieliby zrezygnować z największego wyzwania w swojej karierze zawodowej. Nikt inny nie odwraca się na razie ze wstrętem od dyktatury Putina. Importerzy ściągają rosyjskie towary, sadownicy dorabiają się na eksporcie do Rosji jabłek, dystrybutorzy filmowi wprowadzają na ekrany rosyjskie filmy i w ogóle ściśle z Rosjanami współpracujemy, zresztą w całej Europie – oburzonym Anglikom nie przeszkadza, że kawał ich skolonizowanej stolicy nazywa się już Londongradem, a kumpel Putina zabawia się jako właściciel Chelsea, i generalnie nikt w Unii nie pomyśli, by przed rosyjskimi bonzami zamknąć granice. Na Lazurowym Wybrzeżu skupują już nie tyle rezydencje, ile całe kwartały miast.

Słowem, naprawiać świat mają tylko piłkarze. Rezygnując nie z byle czegoś tam, lecz ze spełnienia największych zawodowych marzeń. Z mundialu, który zresztą z ich perspektywy odbywa się nigdzie – stadiony są eksterytorialne, na czas turnieju przejmuje je FIFA – a oni nie wpływają na wybór gospodarza i nie ma dla nich śladowego znaczenia, gdzie każe im się grać. Boisko wszędzie ma mniej więcej te same, ujęte w regulaminie wymiary.

Dlatego nie zgadzam się z Romanem Imielskim, który apelował, by mistrzostwa bojkotowali tylko politycy, ponieważ bojkot ogłoszony przez reprezentację kraju skrzywdziłby niewinnych kibiców oraz zwykłych Rosjan – również „niewinnych”, bo niepopierających dyktatora Putina. Nie, ewentualne wypisanie Polski uderzyłoby nade wszystko w Lewandowskiego i resztę.

Wiadomo zatem, kto miałby się poświęcać, nie zostało jeszcze tylko wyjaśnione, jak miałaby cała operacja przebiegać w sensie formalnym. Skoro dyskutanci rozważają, czy „decyzja o bojkocie zaszkodziłaby PiS-owi”, to znaczy, że szukają po omacku, tkwiąc mentalnie w poprzednim ustroju. Bojkot nie mógłby przecież zaszkodzić ani PiS-owi, ani żadnej innej partii rządzącej, ponieważ partie nie mają nic do gadania. Paszporty reglamentowało się w PRL-u, dzisiaj każdemu wolno podróżować, gdzie mu się zachce, niektórzy Polacy latają nawet w odwiedziny do Korei Północnej – gdyby więc prezes Polski, premier Polski czy prezydent Polski obwieścił, że mundial bojkotujemy, to nie ma realnej możliwości, by Adama Nawałki do samolotu do Soczi nie wpuścić.

Żaden z politycznych możnowładców nie wymuszał też na FIFA – ani nie proponował – przeniesienia turnieju do innego kraju. Przywódcy państwowi nie mówią oficjalnie, że mundial w Rosji uważają za skandal. Znaczy: idea bojkotu to takie nie wiadomo co. Kto ma operację zacząć, politycy czy szefowie związku piłkarskiego? Kogo i w jakim trybie należy pytać, czy dołączy? Wiadomo jedynie, że dla zwolenników kopnięcia dyktatora w tyłek bojkot piłkarzy byłby protestem idealnym – nie kosztowałby ich nic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s