Legia to jest mordęga

Od piłkarza Fornalika, który zostaje sensacyjnym mistrzem kraju z Ruchem Chorzów, do trenera Fornalika, który zostaje sensacyjnym mistrzem kraju z Piastem Gliwice. Tak też można opowiedzieć 30 lat wolnej Polski.

Wśród wielu niezwykłości tej historii jest i ta, że wreszcie zdarzył się selekcjoner reprezentacji, dla którego kierowanie kadrą narodową nie było schyłkiem zawodowej kariery. W XXI wieku jedni całkiem ją po rozwiązaniu umowy z PZPN kończyli, inni gwałtownie osuwali się w hierarchii, w skrajnych przypadkach obrażano ich propozycjami niskoligowymi – Franciszek Smuda nawet taką przyjął, do Niemców uszedł.

Ale cotygodniowy felieton do „Gazety” jest bardziej o Legii i jej domniemanej przewadze nad resztą kraju. Przeczytacie go tutaj.

13 myśli na temat “Legia to jest mordęga

  1. Mimo wszystko na parę zdań Fornalik zasługuje. Ma wreszcie chłop to, na co zasłużył, bo obecnie to chyba najlepszy ligowy trener z Polski. Nawet jego kadencji z reprezentacją jakoś nie umiem ocenić jednoznacznie źle. Co prawda to nieszczęsne 4 miejsce w grupie będzie się za nim wlokło pewnie już zawsze, ale gdyby piłkarze (z Lewandowskim na czele) nie marnowali w tamtych eliminacjach tylu ważnych dla wyniku sytuacji bramkowych, to dziś może mówiłoby się o drużynie, która spośród polskich reprezentacji grała najlepszą dla oka piłkę w drugiej dekadzie XXI wieku.

    Fornalowi należy się więcej słów, niż tej Legii, która jest modelowym przykładem na to, jak nie należy prowadzić klubu sportowego.

    Polubienie

  2. Tak się kończy myślenie o swojej nieomylności z perspektywy prezesa z Korpo gdzie duża cześć rzeczy dzieje siłą rozpędu oraz według procedur które on sam nie wymyślił. Cieszę się że wygrała piłka która pokazała po raz kolejny że pieniądze nie grają

    Polubienie

  3. @antropoid
    Pewnie, że Fornalik i w ogóle Piast zasługują, ale pamiętaj, że mój felieton jest tylko jednym z tekstów w poniedziałkowej gazecie. Pozostałe dwa są skoncentrowane na Gliwicach.

    Polubienie

  4. PS. Nawiasem mówiąc wyniki w pucharach zapowiadają się olśniewające – tzw. ekstraklasa wystawia kwartet słabych piłkarsko drużyn, którym w dodatku presja wyniku niemiłosiernie pęta nogi nawet na słabym, krajowym podwórku (w ostatniej kolejce Piast wygrał tylko dzięki Putnockyemu i nieskuteczności cieniutkiego przecież Lecha, przerażona rundą finałową Lechia z „bijącą się” o puchary Jagiellonią tylko dlatego, że nie grała już o nic, marząca jeszcze o tytule Legia ledwie wymęczyła remis z będącym na wakacjach Lubinem, o Cracovii i jej „walce” o puchary z Pogonią szkoda w ogóle wspominać).

    Polubienie

  5. @ANTROPOID

    IMO Fornalik nie do końca uniósł wówczas ciężar gatunkowy, ulegał presji prasy w sprawie powołań, no i nie miał doświadczenia pracy reprezentacyjnej. Nawałka, Leo, Janas, czy Engel pracowali z juniorami/byli asystentami/z innymi reprezentacjami, wiedzieli z czym to się je. Pozostali IMO trochę „uczyli się” roboty selekcjonera, bo to bardzo inna praca niż trenera klubowego i tak mamy na wstępie taką Estonię. Końcówka Fornalika już nawet jakoś na boisku wyglądała, ale eliminacje były właściwie zamiecione. W kwestii „tylu okazji zmarnowanych” Lewemu zebrali wszystkie okazje w jeden filmik, ze 4 miał dobre, przez całe eliminacje.

    Natomiast w pracy klubowej, to zawsze był sprawny fachowiec. Przed i po reprezentacji.

    Polubienie

  6. @0TWOJASTARA

    1. O braku doświadczenia na tym szczeblu było już wiele razy – także na tym forum. Tak, na pewno miało wpływ.

    2. Nawet jeśli „setki” były tylko 4 to w istotnych dla wyniku momentach – i wystarczy.

    Polubienie

  7. 1) to piona

    2) tyle że to co my nazywamy potocznie „setka”, to z reguły jest golem w 30-35% przypadków. Zatem 1-2 gole z 4 „setek” to wynik normalny i adekwatny, a nie poniżej możliwości. Inni też setki marnują.

    Polubienie

  8. To zależy. Gracze aspirujący do miana „najlepszego napastnika na świecie”, powinni się chwalić wyższym współczynnikiem.

    Polubienie

  9. „aspirujący do miana „najlepszego napastnika na świecie”, powinni się chwalić wyższym współczynnikiem”…
    A to ciekawostka, biorąc pod uwagę, że są często ostatnim ogniwem w „schemacie” i muszą strzelać bez względu na to jak się piłka układa, jak rotuje. Bramkarz i obrońcy też mu raczej otwartego korytarza do siatki nie robią, a jeszcze (małpy jedne) wszystkimi metodami próbują mu uniemożliwić oddanie czystego strzału. Jeden wskaźnik z wyrwanego okresu kariery o niczym jeszcze nie świadczy. Ale jeżeli uwzględnisz co ile boiskowych minut strzela, jak wygląda jego dorobek w karierze reprezentacyjnej i ligowej, siłę ligi/reprezentacji w której grają i porównasz z dorobkiem najlepszych w historii, uwzględniając dodatkowo jak się grało w obronie i ataku na przestrzeni lat, to coś już z tego wynika.
    Oczywiście my kibice w dyskusji i tak możemy się pozabijać broniąc swoich racji.

    Polubienie

  10. Obecna, powoli kończąca się obecnie dekada Legii Warszawa przyniosła pięć mistrzostw Polski(nawet obecny sezon uważany za nieudany skończyła wicemistrzostwem), sześć zdobytych Pucharów Polski, trzykrotnie zdobyty dublet, ostatni sezon poza ligowym podium miał miejsce w 2010 roku.
    Słowem: mówimy o złotej dekadzie tego klubu. Kwestia czy to jest siła Legii, czy może jednak słabość innych, jednak pozostaje otwarta. Już rok temu Legia dostała mistrzostwo kraju po sezonie z 11 porażkami na koncie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s