Wakacyjnie

Wybiegłem zaczerpnąć nieświeżego powietrza – innego już ponoć w Warszawie nie podają – i spodobało mi się, że jak na połowę lipca jest chłodno. Lubię poczuć na własnej skórze kolejne niezbite dowody na bezczelność kłamstwa klimatystów, którzy powołują się na lewackie badania naukowe, żeby przekabacić wszystkich na wegaństwo, freegaństwo, a nawet sprawne używanie rozumu. Klasyczne zarządzanie strachem.

Wysiłek w smrodku ewidentnie jednak zaszkodził, po powrocie padłem na poduchę i w biały dzień miałem koszmar, antyutopię jak z książek sajensfikszyn. Przyśniło mi się, że nie powinienem publicznie trzymać za rękę swojej dziewczyny, bo szerzę heteropropagandę, że całować też mogę ją wyłącznie nie przy ludziach (jeśli już koniecznie muszę), bo to ohyda i zboczenie, że nie wolno mi zawrzeć z nią związku czyniącego nas prawnie rodziną, bo terroryzuję bogobojnych gejów i lesbijki. Adopcja też wykluczona, skoro dzieci rodzą się tylko wskutek spółkowania homoseksualistów. Co gorsza, byłem w tym popapranym świecie wariatem – zamiast tłumaczyć, że nie sposób nikogo wychować na heteroseksualistę, dopytywałem, co by właściwie stało się złego, gdyby zindoktrynowane dziecko przeszło na heteroseksualizm, a niech nawet wiele dzieci przejdzie, niech rozmnażanie ciut zwolni, przecież przetrwanie gatunku wbrew bredniom klimatystów nie jest zagrożone, przecież w skali globalnej bardziej grozi nam przeludnienie, niż niedobór kolejnych egzemplarzy człowieka. Słowem, w amoku zapomniałem, że pismak od sportu niech się nie wtrąca, tylko zostanie przy sporcie.

Dziwaczne sceny, na szczęście po przebudzeniu okolicę zastałem normalną i milutką, nie muszę z nikim konsultować, co wolno nam robić – jej i mi. Jakim cudem mózg produkuje takie absurdy?! Dotarło do mnie, jak jestem przepracowany i zmęczony nieustającym przyswajaniem tzw. dyskursu publicznego, ucieszyłem się, że urlop zaczynam w idealnym momencie.

To właśnie stąd ta króciutka korespondencja z paranoicznego świata, który w realu nigdy nie mógłby zaistnieć – podaję ją przy okazji, Szanownych Czytelników i tak planowałem poinformować, że będę miał teraz wakacyjną przerwę, więc jeśli zdołam wytrzymać, to przez dłuższy czas spróbuję nie blogować.

55 myśli na temat “Wakacyjnie

  1. @Rafał
    No tak… – nie wypada nic innego, jak tylko złożyć Ci życzenia przyjemnego wypoczynku i całkowitego oderwania się od codzienności. Ale jak byś trafił na jakieś fajne „drzwi”, to nie zapominaj o nas.

    Polubienie

  2. Panie Rafale. Czytam pana blog chyba od początku. Mieszkam w Stanach od ponad 30 lat i pan zawsze przypomina mi to co w polskim sporcie jest dobre, ważne, śmieszne i fatalne. Dzisiejszy text jest przysłowiowym “nail in the coffin “ zjawiska które obserwuje w US od lat i nie mogę uwierzyć w jakim kraju/świecie żyje.
    Życzę miłych wakacji i proszę żeby pan dalej (i częściej blogował) komentował co dzieje się w polskim sporcie i nie tylko. I kiedykolwiek byłby pan w NYC, zapraszam na spotkanie.
    Apropos moje pierwsze wspomnienia sportowe jako mały berbeć to finał Mundialu Meksyk 1970 Brazylia bijąca Włochy 4:1 i półfinał dawnego PZP Górnik Zabrze AS Roma zadecydowany moneta i potem finał z Manchesterem.

    Polubienie

  3. Rafał, przy tekstach czy tweetach polityczno-społecznych zazwyczaj się bronisz, że dziennikarz od sportu też ma poglądy.
    Pełna zgoda. Tylko jedno pytanie cały czas mam w głowie przy lekturze Tych tekstów :
    Czy teksty (tweety) polityczno-społeczne powstawały również za rządów poprzedniej koalicji?
    Bo ja jakoś nie pamiętam, ale mogę się mylić. A komentować było co przecież.

    Polubienie

  4. ostatnią normalną zimę to mieliśmy gdzieś w początkach lat 90-tych, Rafał kto Ci nastukał tych głupot o braku zmian klimatu?

    Polubienie

  5. Mam wrażenie, iż Autor pozwolił sobie na kolejny żart, który nie wszyscy zrozumieli tudzież zrozumieją. Może to i dobrze.

    Pragnę tylko przypomnieć, że wedle części modeli globalnego ocieplenia (o ludzkiej proweniencji) lokalnie mają wystąpić ochłodzenia. Jako klasyczny przykład tego rodzaju regionu zwykło się wskazywać na Szwecję i Polskę właśnie.

    Choć gdy spoglądam na mój trawnik kolejny raz, to chcę wręcz uruchamiać petycję o budowę elektrowni atomowej w moim bezpośrednim sąsiedztwie… Przewrotnie (wiadomo, polskość) mogę nawet wskazać konkretnego sąsiada (wiadomo, polskość).

    Polubienie

  6. @HEK

    Komentować przy każdej władzy było co – tylko, że przez ostatnie 30 lat żadna inna władza tak jak obecna nie majstrowała sobie w Polsce repliki PRLu.

    Polubienie

  7. @ANTROPOID

    Którzy są lepsi a którzy gorsi to temat na odrębną dyskusję, której miejsce jest raczej gdzie indziej.
    Chciałem tylko zwrócić uwagę Autorowi jak widzą jego zaangażowanie polityczno-społeczne czytelnicy bloga, przynajmniej niektórzy.

    Polubienie

  8. Sądzę, że ograniczając dyskusję do kwestii (poglądów) politycznych pomijamy to, co najważniejsze. Upieram się, że to, o czym Autor napisał, nie jest kwestią (wyłącznie) polityczną, lecz – by tak rzec – kulturową, która ciągnie się za nami od czasów sofistów oraz Sokratesa i Platona. Dziś mija 10 lat od śmierci Leszka Kołakowskiego, autora m.in. opowiadania o konflikcie małych lemurów z dużymi lemurami w krainie zwanej Lemurią. Sednem konfliktu było przekonanie, któremu bytowi przysługuje pierwszeństwo. Małe lemury uważały, że Lemuria dlatego tak się nazywa, ponieważ mieszkają w niej lemury, natomiast duże były święcie przekonane, że dlatego nazywają się lemurami, ponieważ mieszkają w Lemurii. Oś sporu ma charakter par excellence kulturowy i przebiega wzdłuż granicy pomiędzy przekonaniem, że źródłem prawdy (przez małe „p”) jest jednostka a przekonaniem, że Prawda (z dużej litery) istnieje niezależnie od człowieka. Wszyscy – w tym ja – którzy uważają, że osoba homoseksualna ma dokładnie tę samą godność oraz dokładnie te same słuszne uprawnienia co osoba heteroseksualna są małymi lemurami. Wszelako w Polsce większość stanowią duże.

    Polubione przez 2 ludzi

  9. @Antropoid
    I nawet już tego nie ukrywają. Ostatnio Prezydent wyłożył kawę na ławę, że chodzi o odtworzenie „demokracji ludowej”.
    P.S.
    Nie mam wątpliwości, że felieton to urlopowy żart Rafała, a nawet kpina ze skrajnych, prezentowanych publicznie postaw.

    Polubienie

  10. 1. Żart, tylko ktoś go zdaje się bardzo poważnie potraktował.

    2. Te duże lemury uważają, że są lemurami, bo mieszkają w Lemurii – ale już innym w niej mieszkającym tego miana odmawiają – właśnie dlatego trudno je znieść.
    Sprzeczność goni sprzeczność. Nie zmienia się tylko zacietrzewienie.

    Polubienie

  11. PS. I jeszcze ta typowo polska, frajerska rzeczywistość w Gliwicach. Jak się nie uda spieprzyć od razu, to zawsze zostaje końcówka.

    Polubienie

  12. @Antropoid
    Tak, do konstytucji dużych lemurów należy święte przekonanie, że tylko one są prawdziwymi lemurami, a pozostałe są lemurami gorszego sortu.

    Polubienie

  13. @St.Pauli
    A co jeśli lemurkom tylko się wydaje, że są duże a tak naprawdę uważają, że „życie na dużego to cholernie niebezpieczna rzecz” (cyt. z pamięci)? Pamiętam jednego jak w TV się cieszył, że go nazywają pisiorem… – czyżby kingsajz tylko dla zasłużonych?

    Polubienie

  14. @Alp
    Nie potrafię się odnieść do tego cytatu, gdyż nie znam kontekstu, ale przypuszczenie jest słuszne. Sokrates miał powtarzać, że jedyną prawdziwą jest wiedza o niewiedzy, a wszyscy, którzy sądzą, że mają wiedzę pewną, mają tylko mniemania. Tak, duże lemury nie wiedzą, że w istocie niczym się nie różnią od małych. Mają tę samą godność i te same słuszne uprawnienia, ale nie chcą się z tym pogodzić.

    Polubienie

  15. St.Pauli
    To oczywiście z Kingsajzu; – scena z klatki i rozmowa krasnoludów o życiu w świecie dużych ludzi.
    Szkoda, że w naszej rzeczywistości Sokrates jest tak mało popularny. Pewnie też zauważyłeś … – jak ktoś czegoś nie wie albo o czymś nawet nie słyszał, to natychmiast wyjeżdża z kategorycznym: – „to nie prawda”.

    Polubienie

  16. @ST. PAULI

    O to właśnie chodzi – żeby inne lemury miały mniejszą godność i mniejsze uprawnienia.
    Nawet jeśli żrą całkiem co innego, niż duże lemury – to trzeba im tego zakazać.
    Lemury ogrodnika.

    Polubienie

  17. @Alp
    Współczesna filozofka, Martha Nussbaum apeluje, aby ludzie starali się naśladować Sokratesa, a więc myśleć krytycznie i samokrytycznie.

    @Antropoid
    Tak, niestety przywódcom dużych lemurów chodzi o pogłębianie podziału na lepszych i gorszych, gdyż wówczas łatwiej zdobyć poparcie.

    Polubienie

  18. @Wszyscy
    Bodaj ubiegłej jesieni najmandrzejszemu forumowiczowi tego bloga zakręciła się łezka w oku, że kiedyś to był wysoki poziom komentarzy, a teraz zszedł na psy, bo ludzie nie wiedzo, że jakość piłkarską można precyzyjnie oszacować metodami matematycznymi. W świetle powyższego przepraszam wszystkich za zaniżanie tego poziomu pisaniem o jakichś Kołakowskich czy paniach Nussbaum. Gdyby tylko starczyło intelektu, powinienem ze wzoru na szerokość rezonansu próbować dowodzić nie tylko, że w piłce nożnej – jak na naukę ścisłą przystało – istnieje syntetyczna i aprioryczna Prawda (z dużej litery), ale coś więcej, coś, co odkrył ów forumowicz – mianowicie PRawda jednocześnie syntetyczna i analityczna oraz aprioryczna i aposterioryczna. Owoc intelektualnej miłości Platona i Kanta.

    Polubienie

  19. @St.Pauli
    No to poleciałeś… – jak na upał przystało.
    Ale nie podejmuję rękawicy.
    Raz, że jestem po całym dniu malowania mieszkania, które postanowiliśmy odnowić z żoną bez pomocy armii zaciężnej, a na dodatek próbowałem się wyrobić resztka białej farby (akurat w sklepie zabrakło właściwego numerku koloru), co jak się domyślasz odpowiednio mnie podkręciło.
    Dwa, że aktualnie jestem bardziej skoncentrowany na wszechobecnym fenomenie „nieprawdy”, a prawda po góralsku w/g ks. prof. Józefa Tischnera zupełnie wyczerpuje na dzisiaj moje aspiracje intelektualne.

    Polubienie

  20. @Alp
    Prawda, upał sprzyja odlotom. Wszelako, nie chodzi o podejmowanie rękawicy, tylko – jak powiedziałby Richard Rorty – snucie alternatywnych opowieści, z których żadna nie rości sobie prawa do bycia jedynie słuszną. Czy przez pojęcie „wszechobecnego fenomenu nieprawdy” rozumiesz coraz większą płynność prawdy?

    Polubienie

  21. @St. Pauli
    Nie wiem czy prawda jest płynna. Bardziej przekonuje mnie pogląd, że każdy (jak Kargul z Pawlakiem) ma swoją własną.Oczywiście jedynie słuszną. I sokratesowskie „Wiem, ze nic nie wiem” przekonuje mnie, że zawsze tak było. Chociaż nie mogę wykluczyć, ze miał też on na myśli już wtedy ograniczoną indywidualnymi możliwościami i doświadczeniem, zdolność ogarnięcia wszystkiego.
    Przez wieki Kopydłowo żyło w świecie swojej prawdy, a Gwizdołki w świecie swojej, a jeszcze znalazło się miejsce na Wilkowyje i tak długo jak jedni nie starali się siłą narzucić swojej prawdy drugim dało się wytrzymać. Wydawałoby się, że w świecie mediów elektronicznych, kiedy wymiana poglądów, opinii wiedzy jest czymś naturalnym, powinno być oczywiste, że żyjemy w świecie wielu indywidualny czy grupowych prawd. Fenomen „nieprawdy” to dla mnie objaw głupoty… – totalnej.

    Polubienie

  22. @st.pauli
    Przy takim poziomie baitu, pozostaje mi się zatroskać o stan kolegi, jeśli aż tak bardzo potrzebuje atencji, iż wyrywa się z tym tu sam, miast poczekać aż „jak zawszę się skompromituję” czy cuś w ten deseń, to widocznie brak jakichkolwiek zajęć musi dopadać i depresja sroga z tego wynikać. Może statki w butelce kolega zacznie montować? Albo hodować rzeżuchę? Chcę wyłącznie pomóc, problem wydaje mi się realny.

    Ale to zwraca mi uwagę na mały paradoks – kwestię postrzegania małych lemurów. jak było już powiedziane, te lemury deklarują równość gatunkową i wiele innych fajnych rzeczy, odrzucają pogardę etc. Tylko, nie wiedzieć czemu, niektórym z tych lemurów nijak nie idzie uwierzyć, nawet inne małe lemury mają z tym problem.

    W kwestii „niskiego poziomu” – cóż, może kiedyś odniosłem mylne wrażenie, iż bywalcy nie reagowali agresją i niechęcią na to co w pierwszej chwili niezrozumiałe i skomplikowane, mieli dość wyobraźni by stwierdzić iż jeśli zagadnienie jest spoza ich kręgu zainteresowań i wiedzy, to nie jest od razu bzdurą. Pytanie w takim razie gdzie się mylę, czy przeceniam/nie doceniam poziom blogowiczów, czy może postawa o szacunku wobec własnej nieuchronnej niewiedzy nie jest niczym słusznym, a walenie z dział we wszystko co niezrozumiałe jest spoko.

    Ps. Jakkolwiek zaszczycony jestem, że kolega raczył zapamiętać moje wypowiedzi wychodzi sprzed niemal roku, zaznaczam tu, iż żadnych wypowiedzi kolegi nie raczyłem zapamiętać, z różnych przyczyn. Zatem, nie będziemy rozgrywać jakieś dogrywki do tamtych zabaw, jeśli kolega miałby ochotę. Za to, serio, polecę poszukania jakiegoś hobby, bo moment w którym złapałbym się że pamiętam co jakiś losowy typ z neta za którym nie przepadam, powiedział kilka kwartałów temu, co więcej, czuję naglę nieodpartą chęć odniesienia się do tych słów, byłby momentem w którym należy odciąć się od internetu i zatrudnić terapeutę.

    Polubienie

  23. @Alp
    Jeśli dobrze zrozumialem Baumana (czytanie książek filozoficznych to nie hobby, trzeba sobie poszukać jakiegoś innego, pod warunkiem że nie jest nim piłka nożna, bo wtedy można zapamiętać coś, co kojarzy si€ z tymi lekturami, a wtedy dyplomowani specjaliści z zakresu psychologii postawią diagnozę), płynność prawdy jest równoznaczna z przekonaniem, że każdy ma swoją i ta swoja jest jedynie słuszna. Z jednej strony oburzamy się na takie instrumentalne traktowanie prawdy, a z drugiej – i to jest prawdziwy kłopot ponowoczesności – pamiętamy, że ci, którzy chcieli sprowadzić prawdę do matematycznego przyrodoznawstwa (a więc do czegoś, co jest w stanie zrozumieć średnio rozgarnięty szympans) okazali się wrogami wolności i równości. Dlatego zadaniem wszystkich, którzy chcą być mądrzy, jest ciągłe poszukiwanie punktu równowagi pomiędzy prawdą indywidualną a prawdą tzw. obiektywną.

    Polubienie

  24. Przez wieki ludzie mądrzy (a przynajmniej niektórych za takich współcześni uważali lub sami się za takich uważali, co często na jedno wychodzi) poszukiwali kamienia filozoficznego, żeby móc wszystko zamieniać w złoto. Udało się to ponoć tylko Midasowi, ale nie był z tego powodu specjalnie szczęśliwy.
    Być może poszukiwanie tak zwanej prawdy obiektywnej jest podobną fantasmagorią.
    Może łatwiej by nam się żyło, gdybyśmy zaczęli szukać „punktu równowagi” życia w świecie wielu prawd uwarunkowanych naszą wiedzą, doświadczeniem, przekonaniami i emocjami, w świecie wielu „prawd najmojszych”.

    Polubienie

  25. Rozmowy weszły na taki poziom, że muszę wtrącić się z próbą skonkretyzowania. To co przywołał St. Pauli doskonale oddaje ducha naszych czasów i spory, które toczą się obecnie, i czego próbkę mieliśmy w Białymstoku. Łatwiej będzie to zrozumieć, gdy od razu pomyślimy o prawie. To chyba Zagajewski kilka tygodni temu w wywiadzie przyznał, że nie doceniał roli prawa. A skoro mówi to człowiek bystry i wykształcony, to coś jest nie tak.
    O co chodzi z Lemurią – nazwą i lemurią ideą? Platon zmienił postrzeganie celów polityki i prawa. Uznał, że muszą one prowadzić do dobra. To nieszczęście ciągnie się za nami dwa i pół tysiąca lat. Jeśli w centrum systemu politycznego i prawnego postawimy abstrakcyjną ideę – wolę Allaha, Wielką Polskę, konieczność historyczną – wtedy konstruując prawo będziemy się pytali: jak zorganizować życie obywateli, by spełnić wolę Allaha, by zbudować Wielką Polskę, by przejść do następnego etapu Historii (komunizmu). Do realizacji tych celów potrzebna jest elita, która rozumie wolę Allaha, wie czym jest polskość i na czym polega wielkość, rozumie procesy historyczne. Wiecie jak kończyły się takie próby, i stąd możemy się domyślać jak skończy się budowa Wielkiej Polski.
    A teraz z drugiej strony. Tradycyjne partie liberalne czy socjal-demokratyczne nie pytają jak zorganizować życie, by wypełnić jakąś ideę, lecz jak zorganizować życie by wszystkim nam się tu w miarę dobrze żyło. I tak, np. jedni mówią, że lepiej podnieść podatki, zmniejszyć różnice w płacach, drudzy, by obniżać podatki i oddać sprawy rynkowi. To nie żadne abstrakcyjne idee, lecz konkretne propozycje do wyboru. Ruchy LGBT też nie działają na rzecz realizacji jakieś abstrakcyjnej idei, wedle której ma być zorganizowane życie całego społeczeństwa. Chcą konkretnych rozwiązań np. związków partnerskich, wspólnego opodatkowania, itd.
    Dlatego narodowcy „broniąc” nas przed szariatem, szykują nam własny szariat. Budowa porządku prawnego wedle tego wzoru (lemurii – idei) zawsze kończy się tak samo, dlatego życie w PRL-u było tak samo uciążliwe dla ludzi, i podobnie obostrzone przepisami, jak w Iranie i w Hiszpanii Franco.
    A to wszystko pod wpisem o tytule „wakacyjnie”;)

    Polubione przez 1 osoba

  26. @Alp
    Tak, właśnie do tego zachęca Richard Rorty (w moim przekonaniu jeden z najbardziej przenikliwych myślicieli XX wieku), aby szukać punktu równowagi pomiędzy moją prawdą wewnętrzną a prawdami wewnętrznymi wszystkich członków mojej wspólnoty. Jeśli moją prawdą wewnętrzną jest Chrystus (to tylko przykład na potrzeby dyskusji), to po pierwsze nie mogę – pod wpływem otoczenia – się jej wstydzić lub wyrzec, a po drugie – pod wpływem przekonania o własnej nieomylności – nie mogę uznać, że Chrystus powinien być prawdą wszystkich pozostałych.

    @Greedoo
    Bardzo się cieszę, że to dostrzegasz: platońską abstrakcję, która rości sobie prawo do bycia czymś ważniejszym od konkretnego człowieka. Przykład białostocki kołatał mi się, gdy odpisywałem Alpowi (ostatecznie zdecydowałem się przywołać nie swoją postawę, aby zachować większy obiektywizm). Chłopcy-narodowcy najprawdopodobniej nie zdają sobie sprawy, że wcielają w życie ideę homoseksualisty Platona. Nawiasem, czyż irracjonalny lęk przed homoseksualizmem nie sugeruje aby ukrytych pragnień, z którymi się zaciekle walczy? Marqueza w „Miłości i innych demonach” bardzo sugestywnie opisał walkę, jaką z własnym ciałem toczył kapłan. Jakkolwiek w tej historii chodziło o miłość heteroseksualną, to bardziej chodzi mi o sam motyw usilnego wytworzenia nienawiści do zjawiska, które podświadomie fascynuje.

    Polubienie

  27. Ja bym uprzejmie prosił, żeby dyskutanci używali sów zgodnie z ich znaczeniem, bo jak piszecie o ideach, to słowo prawda jest trochę nie na miejscu, a mnie się aż twarz wykrzywia, jak takie rzeczy czytam.
    A w ogóle znajdowanie punktu równowagi niekoniecznie się sprawdza, bo gdzie chcesz znaleźć środek między faszyzmem, a antyfaszyzmem? Czy palenie Żydów „tylko” raz w roku w urodziny Hitlre między 15.00 a 18.00 to już wystarczający kompromis, czy jednak może należy częściej, a radykałowie z lewej trony maja wykazać więcej tolerancji i się posunąć?

    Polubienie

  28. @Greedoo
    „Rozmowy weszły na taki poziom…” – to tylko jak wspominałem upały. Ale fakt, dzieje się tyle, że synapsy też się przegrzewają, zwłaszcza jak się próbuje zrozumieć komentarze niektórych polityków. To, że uwielbiają odwracać kota ogonem, to zrozumiałe… – ulubione zajęcie Nadszyszkownika, któremu starają się przypodobać. Ale to, że potrafią zaprzeczać w drugiej części zdania temu co powiedzieli w pierwszej (dzisiaj np. komentując Białystok), to inaczej jak upałami usprawiedliwić nie można. Oczywiście jeżeli staramy się szanować odmienne poglądy nawet u tych, którzy żadnych nie mają i tylko bez zrozumienia powielają cudze.
    Ja na szczęście (jak wspominałem) maluję wraz ze ślubną mieszkanie. Zajęcie bardzo uspokajające poza wyborem farby. Jeżeli nie odwiedzaliście ostatnio branżowych sklepów, to jak do nich zajrzycie przeżyjecie szok, zwłaszcza jeżeli wydaje wam się, że znacie nazwy kolorów i potraficie je rozróżnić. Aktualnie, czekając na dostawę głęboko satynowej creative white, żeby dokończyć sufit w pokoju wypoczynkowym, maluję ściany dostojną perłą (nie macie żadnych szans na odgadnięcie koloru), a ściany w klatce schodowej pomalowałem radosnym jassointem. Chciałem rozjaśniającego koloru bo to pomieszczenie bez okna, ale jak mnie walnęło po wyschnięciu po oczach to od razu musiałem założyć przyciemniane okulary.
    Do wyboru jest kilkadziesiąt kolorów Odczytywanie nazw może sprawić sporo uciechy jeżeli nie trzeba dokonywać wyboru i wszystkie nazwy nadawane były chyba przez mocno naćpanych ekspertów, a sprzedawcy nawet nie próbują udawać, że je rozróżniają. Lecą producentem i numerem. Co prawda są wzorniki kolorów ale sami twierdzą, że odcień na ścianie może być różny, z uwagi na inne podłoże (ściana-wzornik). Dzisiaj w trakcie malowania miałem refleksję dlaczego telewizja nie zrobiła jeszcze teleturnieju w sklepie z farbami? – chyba tylko dlatego, że nikt nie przeszedłby pierwszego pytania.

    Polubienie

  29. To nie upały. To tradycyjne u „konserwy” miotanie się miedzy przekonaniami troglodyty, a udawaniem cywilizowanego człowieka.

    Polubienie

  30. @greedo
    Trafnie, uzupełnię tylko przyczynę – brak wyobraźni i empatii. Generalnie ludzie nie rozwijają aparatu poznawczego pond to, co jest im niezbędne, dalej jest to wysiłek woli, i niekoniecznie każdy ocenia go za zasadny.

    Problem, jak przez to powstaje, to brak umiejętności do spojrzenia na cokolwiek pod innym kątem. Wówczas przetrawiamy wszystko kropka w kropkę naszym „ego” i nie kupujemy odstępstw. Prowadzi to do oczywistych odpowiedzi, przykładowo oszuści zawsze solidarnie twierdzą, że wszyscy inni też oszukują. Nie ważne że nie, oni zwyczajnie w to nie wierzą, bo przecież logicznie myślący człowiek nie może się inaczej zachowywać. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to kłamie, najczęściej dla korzyści.

    I wracamy do różnych zwolenników szariatu – oni nie wierzą że da się inaczej, oraz nie kupują tezy, iż o żaden szariat ich adwersarzom chodzi, bo wszak chodzić nie może, oni kłamią, dla korzyści, by swój szariat „sprzedać” lepiej.

    @alp
    ” to tylko jak wspominałem upały”

    Świat byłby lepszy, gdyby tak było. Niestety strefa komfortu, jaką, jak widać, mogą być mądre cytaty mądrzejszych ludzi, ma swoją granicę, jak wyściubić nos za nią, nie kryje już nic. Czy widać wtedy gołą prawdę? Przy kontakcie przez komentarze pod blogiem na pewno nie, ale jest jej więcej gdy człowiek mówi własnymi słowami, miast chować się za cudzymi.

    Polubienie

  31. @Anonim
    Ale dyskutanci używają tego słowa w podwójnym znaczeniu. Gdy piszą z małej litery, chodzi im o coś, co subiektywnie uważają za prawdziwe, np. swoją wiarę w Chrystusa lub głębokie przekonanie o równej wolności wszystkich ludzi. Jeżeli zaś piszą to słowo z dużej litery, mają na myśli swego rodzaju byt istniejący niezależnie od człowieka, któremu człowiek winny jest bezgraniczne posłuszeństwo, np. bezosobowe Prawo Boże. W kontekście punktu równowagi nie chodzi nam o znalezienie trzeciej drogi między wolnością a niewolą, lecz rozsądnego stanowiska, które pozwala połączyć subiektywne przekonania z zasadami wspólnotowymi, np. przekonanie o prawdziwości jednostkowej miłości homoseksualnej z prawdziwym przekonaniem innych o grzeszności takiej miłości.
    PS. Przepraszam, że zasypałem Cię wodospadem cytatów z Rorty’ego i Platona.

    Polubienie

  32. W moim przekonaniu takim punktem równowagi jest – w teorii, gdyż praktyka polega na ciągłym szukaniu tego punktu gdzie indziej w różnych kontekstach – zasada szacunku dla cudzych, jednakowych dla wszystkich, słusznych uprawnień. Jeśli kto ciekaw, mogę rozwinąć (nie używając, rzecz jasna, ani jednego słowa od siebie, dokładnie tak samo jak w niedawno obronionej rozprawce naukowej).

    Polubienie

  33. @St. Pauli
    Też tak myślę i uważam, ze to nie bardziej skomplikowane niż reguły gry w piłkę nożną. Problem w tym, że tak jak piłkarze nie bardzo lubimy być faulowani ale oczekujemy wyrozumiałości kiedy my faulujemy.

    Polubienie

  34. 1. jakoś swojsko zrobiło się na tym forum, zupełnie jakbym był na gazeta.pl
    2. po wydarzeniach z Białegostoku pomyślałem: idioci, nie ma usprawiedliwienia dla takiego zachowania, takiej agresji, takiej nietolerancji
    3. przyszła też mi do głowy myśl, że kto sieje wiatr, zbiera burzę; może gdyby nie bluźnierstwa pod adresem hostii, kpienie z mszy świętej, obrażanie symboli religijnych to i w Białymstoku byłoby inaczej…
    4. punkt 2 zawsze aktualny

    Polubienie

  35. @THERED00
    Bardzo wielkodusznie z Twojej strony, że stajesz przeciwko agresji. Szkoda, że w stylu najlepszych radzieckich wzorów logiki z lat 30-tych od razu zauważasz, że właściwie to pobici sobie zasłużyli. Może więc wskażesz, która z osób pobitych w Białymstoku bluźniła pod adresem hostii, kpiła z mszy świętej, obrażała symbole religijne?
    Konstrukcja nacjonalizmu i bolszewizmu jest wznoszona według tego samego schematu, dlatego sposób myślenia wyznawców tych ideologii jest ten sam: ludzi bije się i więzi za to kim są (powód? bo ktoś „od nich” kiedyś coś tam zrobił, bo ich grupa to wrogowie ludu/narodu), a nie za to, co konkretnie dana osoba zrobiła (bądź nie zrobiła – to już nie ma znaczenie, bo samo bycie kimś innym i przynależność do grupy są podejrzane).

    Polubienie

  36. Jak to konstrukcja każdej ideologii wykluczenia (czy to ze względu na pochodzenie, wyznanie, kolor skóry, poglądy etc.). W tym przypadku nacjonalizmu, czyli ideologii – a tak naprawdę choroby – ludzi, którym przeszkadzają ludzie.
    Choroba z dawien dawna pielęgnowana przez kościół – z powodów czysto biznesowych.

    Polubienie

  37. @Alp
    Dobre porównanie z piłką nożną. Kolejny przykład tego, że ta dyscyplina sportu jest trafną metaforą świata (bitwa, współpraca międzykulturowa itd.).

    @Greedoo
    Mogę się mylić, ale sądzę, że Thered00 nie chciał usprawiedliwić przemocy, tylko podkreślić fakt, że granice tzw. słudznych uprawnień są różne dla różnych ludzi. Przykład: uważam, że Matka Boska na tle tęczy nikogo nie obraża, ale nie mogę ignorować tego, że ktoś inny uważa inaczej, tj. czuje się urażony, bezsilny itp., co rodzi chęć rewanżu. Nie chodzi o nasze przekonanie o słuszności, ale o zrozumienie cudzego przekonanis. To chyba jedt nierozwiązywalna sprzeczność niestety.

    Polubienie

  38. @greedo
    Tu st.pauli ma z grubsza rację, granice „co wolno a czego nie” są umowne, zmienne, a o wspólne mianowniki ciężko. Ja, raczej naiwnie, nie uważam tego za koniecznie nierozerwalną sprzeczność, bo skoro ktoś tak głupi jak ja, może się starać rozumieć inne perspektywy przed ferowaniem ocen, to nie może to być niewykonalne dla społeczeństwa.

    Faktem jest, że od ostatniej dekady dryfujemy w kierunku polaryzacji. osobiście winię fejsa i media społecznościowe, gdzie odcieni szarości brak, masz tylko kciuk w górę i jego brak, a portal stworzy ci bańkę informacyjną w zależności gdzie te kciuki zostawisz. I potem mamy z jednej strony bandę narodowców, lejących wodą po tęczy rysowanej przez kilkulatków, a oburzenie jakie to budzi, wydaje mi się absolutnie zrozumiałe. Z drugiej strony, ci sami narodowcy, zagadnięci „a księża molestujący dzieci są spoko” gdy wyrażają zdegustowanie, iż jest to temat mocno z tęczą nie związany, też mają rację, a przywołanie go jest ucieczką, i wejściem w ten konfrontacyjny styl dyskusji, gdzie przerzucamy się, która strona ma więcej na sumieniu.

    A potem obie strony wrócą do domu, odpalą fejsa, i zobaczą inny świat, i kompletnie inną relację tego samego zdarzenia, którego byli częścią. Biorąc pod uwagę, że system szkolnictwa obowiązkowego nie porusza nijak krytyki źródłowej, to ciężko nawet mieć pretensję.

    Polubienie

  39. Trzy zwycięstwa… – dwa wstydliwe i jeden mecz niewykorzystanych szans. Nie zdziwiłbym się gdyby rewanże były ostatnimi meczami polskich drużyn w tegorocznych rozgrywkach europejskich.

    Polubienie

  40. W obecnym systemie szkolnictwa w tym kraju nie ma co zbytnio pokładać nadziei – on się coraz bardziej opiera nie na nauce, lecz na tzw. wierze – tej samej, której wyznawcy rano obwieszczają na mszach swą miłość do bliźnich – a po południu rzucają w nich najgorszymi bluzgami, kamieniami i butelkami z moczem.

    Polubienie

  41. @Alp
    Obejrzałem tylko I połowę Lechii z Broendby. ale na tej podstawie są podstawy sądzić, że ma spore szanse na awans.
    Co do dwóch pozostałych, to jednak rywale są słabi, i nie zakładam porażek, zwłaszcza Piasta, który raczej nie będzie w każdym meczu darowywał rywalowi dwóch bramek. Oczywiście wykluczyć tego, że któraś odpadnie, też się nie da.

    A kolega @St. Pauli mi tam o jakichś nieistniejących bytach (ten anonim to ja byłem).
    Ja rozumiem, że w literaturze o tym itd., ale trzymajmy się klasycznej definicji prawdy, inaczej nie będzie wiadomo, o czym w ogóle mówimy.
    I żadne prawdy z dużej litery mnie nie interesują, bo odkąd dojrzałem, mam bardzo wyczulony radar na wszelkiego rodzaju manipulację. Broń borze nie zarzucam koledze, że manipuluje, ale niestety bezwiednie się jej poddaje, a tu się Ockham kłania i tę gangrenę trzeba wycinać, a nie włączać do dyskursu.
    Sprzedawanie idei jako prawdy to oczywiście świetny model biznesowy, ale nie bądźmy bezmyślnymi konsumentami. Tal naprawdę to ma zwyczajnie charakter przemocowy – używający chce narzucić swój punkt widzenia, a na to zwyczajnie rozsądny człowiek się godzić nie może. Ja w każdym razie w klatkę bogobojnego dyskursu wrzucić się nigdy nie dam i nikomu nie polecam tego.

    Polubienie

  42. @Grzespelc
    Co rozumiesz przez „klasyczną definicję prawdy”? Na tyle, na ile znam się na filozofii, klasyczna definicja prawdy brzmi „zgodność myśli z rzeczywistością”, a więc to jest właśnie ta Prawda przez duże P.

    Polubienie

  43. No i właśnie dlatego twierdzenia, typu: Bóg/absolut itp. chce od nas tego albo śmego nie są żadną prawdą, tylko tą sławetną prawdą przez duże p, nie mającą z prawdą nic wspólnego poza nazwą marketingową

    Polubienie

  44. @Anonim
    Zgadzam się. Wszelako takie właśnie rozumienie prawdy (przez duże P.) dominowało w myśli europejskiej aż do Kartezjusza. Później było względnie równorzędne względem interpretacji przeciwnej. Załamało się wraz z dekonstrukcją i tzw. filozofią analityczną (trzecia ćwiartka XX wieku). Kłopot w tym, że obecnie – wraz ze słabnięciem liberalnej demokracji – wraca. Rzecz jasna, w wersji cynicznej i jałowej treściowo, ale wraca. Zrozumiałem, że o tym właśnie jest ten wpis Autora.

    Polubienie

  45. PS. Żeby nie było, rozbieżna z teorią praktyka liberalnej demokracji ponosi niemałą część winy za coraz bardziej triumfalny powrót prawdy przez duże P. Pisałem wcześniej o nierozwiązywalnej sprzeczności. Chodziło mi o to, że z jednej strony liberalna demokracja faworyzuje małe lemury, a z drugiej nie ma prawa odmawiać tożsamości dużym. Kto ma rację: chłopak, który chciał być sobą, więc zmienił płeć na żeńską czy ojciec tego chłopaka, który też chciał być sobą, dlatego nie zaakceptował wyboru swojego dziecka?

    Polubienie

  46. My tu o absolucie i tym podobnych pierdołach, a Rafał z urlopu robi wrzutkę PRAWDY o naszej myśli piłkarskiej, porównując dotychczasowe osiągnięcia piłkarskich nacji w europejskich rozgrywkach klubowych.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s