Zabijanie ducha sportu, odcinek 5978

Wróciłem z wakacji i od razu wskoczyłem na arcyważny turniej polskich siatkarzy, co sprawia, że na powitanie z blogiem muszę wznieść rytualny już lament nad złem tego świata.

Niestety, wypada go wznosić prawie zawsze, gdy mowa o tej pięknej dyscyplinie sportu. Ciężko i przewlekle chorej, zżeranej przez chciwość i pogardę dla zdrowego rozsądku, właściwie na każdym turnieju fundującej albo gruby skandal, albo przynajmniej kontrowersje.

W gdańsko-sopockich kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich w Tokio, które odbędą się weekend, Polacy najgroźniejszych rywali ujrzą we Francuzach. Nasi trójkolorowi goście przylecieli rozjuszeni, bo zanim wsiedli do samolotu, zobaczyli harmonogram zajęć – każący im grać kolejno o godz. 20.30 (w piątek, ze Słowenią), o 15 (w sobotę, z Polską) oraz o 12 (w niedzielę, z Tunezją), co według trenera Laurenta Tillie kompletnie uniemożliwia rozplanowanie porządnych przygotowań do meczów (zaproponowano im treningi wyłącznie późnym wieczorem) i jest skandalicznym nadużywaniem uprzywilejowanej pozycji gospodarzy. Jego podwładni wypowiadają się w identycznym tonie, natomiast przedstawiciele reprezentacji Polski – od kapitana drużyny po trenera – narzekanie Francuzów bagatelizują, odwołując się do znanej już argumentacji. „Kto płaci za organizację, ten korzysta”.

To półprawda, ponieważ gospodarze innych turniejów eliminacyjnych aż tak zadania sobie nie ułatwiają. To też świadectwo moralności Kalego, bo kiedy Polacy grywają na wyjeździe i czują się oszukani z powodu manipulacji gospodarzy, również hałaśliwie się skarżą. Przykre, że siatkówka zrezygnowała nawet ze zdrowej dawki hipokryzji – przynajmniej zawodnicy mogliby osłaniać się formułkami, że „oni są od grania, regulaminy ustalają działacze”.

Ale właściwie chciałem o czym innym. Otóż wynajdywanie każdego sposobu, by za wszelką cenę wypracować sobie choćby minimalną przewagę, bierze się m.in. stąd, że stawka trójmiejskiego turnieju jest wielka. Patologicznie wielka.

Niepojęte, że nawet mistrzowie świata muszą przeprawiać się na igrzyska przez wertepy eliminacyjne. Zwłaszcza w potwornie przeładowanej graniem siatkówce – nigdzie nie ma tylu imprez, tylu podróży międzykontynentalnych, tylu meczów, tylu zawodników wykorzystywanych przez selekcjonerów i w ogóle dziwactw sprowokowanych przez okoliczności (jak ucieczka trenera Vitala Heynena z turnieju finałowego Ligi Narodów, który wolał być na zgrupowaniu w Zakopanem). A jednak o awansie na igrzyska decydują pojedyncze weekendy, nawet półtorej porażki – w tłumaczeniu na polski: drobnej wpadki – grozi katastrofą.

Absurdalny skutek takiego systemu polega na tym, że rangę głównej imprezy w sezonie osiąga impreza ze słowem „eliminacje” w nazwie.

Pomyślcie: teoretycznie może zdarzyć się tak, że Polacy do złota mundialu dowieszą złoto mistrzostw Europy oraz triumf w Pucharze Świata, a mimo wszystko nie zdobędą zaproszenia na turniej w Tokio. We łbie się nie mieści. A wszystko oczywiście po to, by bonzowie ze międzynarodowych władz siatkówki kontynentalnych wyłudzili więcej szmalu. Na każdym kolejnym turnieju zarabiają osobno, np. za prawo do kwalifikacji kontynentalnych, które zaplanowano na styczeń 2020 roku, życzą sobie od krajowych federacji po milionie euro.

Tak, to biedny sport i śmieszne kwoty. A im śmieszniejsze kwoty, tym bezczelniej trzeba kombinować, żeby każdemu skapnęło.

Dla jasności: my, Polacy, też od dawna aktywnie uczestniczymy w procederze, pisałem o tym tysiąckrotnie. Francuzi rozpaczają o zabijaniu ducha sportu akurat teraz, ale ich słowa perfekcyjnie – i niezmiennie od wielu lat – podsumowują całą nowoczesną siatkówkę.

Przepraszam, znów musiałem. Zbyt często odnoszę wrażenie, że zobojętnieliśmy, może nawet zapadliśmy na znieczulicę nieuleczalną.

132 myśli na temat “Zabijanie ducha sportu, odcinek 5978

  1. Nie wiem czemuś się tych zwierząt czepnął. Ja wiem że człowiek jest „koroną stworzenia” etc. Ale zdaje się że rozmawialiśmy o naturze i wpływie cywilizacji na naturę – co naturalne a co cywilizacyjnie nabyte. Wydawałoby się że niekoniecznie funkcjonujące w cywilizacji, za to funkcjonujące w naturze organizmy, są wcale fajnym materiałem poglądowym. Ale jednak nie, bo intelektualnie niższe, pal licho że o instynktach i podświadomości dyskusja.

    Ja wiem że jesteśmy koroną stworzenia i na obraz pański nadrzędnymi istotami, ale chrześcijańską pokorą też można by się wykazać.

    Ps. Polecę, kto nie widział, trzeci gol Realu z Celtą. Ciasteczko 😉

    Polubienie

  2. @0twojastara
    Bo o zwierzętach napisało wielu użytkowników i jest to jeden z (powiem ogólnie: waszych) koronnych argumentów, a pisanie, czym się od zwierząt rożnimy lekko mnie irytuje. Potrafimy zapanować nad swoim rozumem, wolą, instynktem (co nie jest łatwe i, oczywiście, bardzo wielu ludziom przychodzi to z ogromną trudnością), mało tego – potrafimy coś zaplanować i się przygotować, aby w chwili „próby” zachować się godnie, a nie tak, jak nam insynkt, odruch nakaże. Przekładając to na relacje międzyludzkie, gej potrafi (jest do tego zdolny) powstrzymać się od „zapięcia” (przepraszam za pejoratywne określenie) kolegi wiedząc, że ma on hiv, a heteryk może się powstrzymać (jest do tego zdolny) od współżycia np. ze swoją partnerką (nie ma w 100% skutecznej antykoncepcji), gdy ta też jest na coś chora albo za nic w świecie nie mogą akurat w tym momencie pozwolić sobie na dziecko. Żadne zwierzę tego nie potrafi i to nas od tych stworzeń fundamentalnie różni. Więc jeśli ktoś pisze „Wcale bracie tak bardzo nie różnimy się od innych zwierząt jak nam się wydaje i jak lubimy o sobie myśleć” to dyskusji przepraszam, ale mi się odechciewa.

    Polubienie

  3. @Panszeryf
    A jak mamy się dogadać, skoro nawet nie próbujesz spojrzeć z perspektywy innej niż własna? Zachowujesz się jak prawosławny Rosjanin, który zna Prawdę objawioną, więc uważa za słuszne dyskryminować rosyjskich katolików.
    PS. „Jeśli pozwolisz, będę sobie od czasu do czasu komentował”.
    Nie, nie pozwolę, gdyż – jak powszechnie wiadomo – to ja, a nie Autor bloga, tu rządzę (pardon: głupia odzywka, głupia riposta).

    Polubienie

  4. @ST.PAULI
    Perspektywa homoseksualisty jest taka, że chce mieć dziecko, tak? Rozumiem. Ale powiem trzeci, czy czwarty raz – uważam, że dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje matki i ojca (nawet mi się domyślne słowa do całego zdania po kolei w słowniku wyświetliły), co powoduje, że para osób tej samej płci nie jest w stanie dać dziecku tego, czego ono potrzebuje. Tu się różnimy i tego nie zmienimy. Czy to czyni mnie homofobem i sprawia, że dyskryminuję homoseksualistów? Ja tak nie uważam. Nie odbieram im prawa do życia, funkcjonowania w społeczeństwie, korzystania z możliwości, jakie oferuje świat. Ale prawa do wychowywania dzieci nie powinni wg mnie mieć, kropka.

    Polubienie

  5. @Panszeryf
    Mylisz się. Zwierzęta potrafią nie gorzej od ludzi izolować się od chorych osobników. Można to stosunkowo łatwo zaobserwować wśród zwierząt żyjących stadnie. Oczywiście nie od wszystkich chorób i nie zawsze skutecznie, ale to też żadna inność.
    Jedyne co nas biologicznie różni to fakt, że one są syntezą białka i wyewoluowały od jednokomórkowców, a pierwszego faceta ulepiono z gliny, a kobietę stworzono z jego „ziobra”. Przynajmniej zdaniem niektórych.
    Ale jeżeli chcesz wrócić do sportu, to czekam na zapowiedziany przez Ciebie komentarz o sędziowaniu Superpucharu.

    Polubienie

  6. @Alp
    Chodziło mi o to, że spodziewałem się, że w mediach wszelakich rozgorzeje gorąca dyskusja, czy kobiety nadają się do sędziowania meczów o te najwyższe laury – finałowe fazy LM, MŚ, ale chyba nic takiego nie nastąpiło. Wg mnie pani Stephanie prowadziła zawody bardzo dobrze, a w każdym razie na pewno nie gorzej, niż „zwykły” sędzia, a wręcz miałem wrażenie, że piłkarzom łatwiej było poskramiać swoje emocje we wściekłym atakowaniu sędzi(ego) po podjęciu przez nią, w ich mniemaniu, nieprawidłowej decyzji, co pomagało zachować porządek na boisku. Chętnie bym zatem zobaczył kobietę w roli rozjemcy w meczu, dajmy na to, Barcelona – Real w półfinale LM, z obowiązkową obecnością Ramosa na murawie, rzecz jasna.

    Polubienie

  7. Faktycznie sędziowała, a raczej sędziowały bardzo dobrze i zamiast przewidywanego przez przez ortodoksów pomeczowego jazgotu, spotkały ją komplementy. Jedyny poważny zarzut jaki wyłapałem to, że zbyt ortodoksyjnie gwizdały spalone.

    Polubienie

  8. Szeryfie mój drogi, ty sam się prosisz 😉

    Przecież zwierzęta realizują wymarzony katolicki reproduktywny stosunek, o wiele lepiej niż ludzie! Celem jest wyłącznie przedłużenie gatunku, tak przez ciebie cenione! Hedonistyczną uciechę mają wyłącznie ludzie, no jeszcze delfiny, zbereźniki jedne.

    Osobiście uważam, że pierwsze co nas odseparowuje od zwierząt, to rozwinięta wyobraźnia i kreatywność. Człowiek wpadł na masę rzeczy, na które inne gatunki nie były w stanie. Tę wyobraźnię prezentował, na dobre i złe, światu. Z jednej strony prawa człowieka czy prawa zwierząt, z drugiej broń masowego rażenia.

    Jeśli patrzeć na wzór seksualnej relacji, który zaaprobowałby taki Gość Niedzielny, czyli stosunek pozbawiony antykoncepcji innej niż „naturalna”, i popatrzeć co z seksem zrobili ludzie, no to wypadamy mocno źle. Hedonizm, prezerwatywy, pigułki, aborcja. Czyste zło.

    Oczywiście, są ludzie zachowujący się „godnie”. Są też tacy, którzy wynieśli tą „godność” na wyższy level, mam na myśli tych od celibatów. To jest dopiero coś nie praktykowanego przez żaden inny gatunek – wszystkie inne mają nadrzędny cel przetrwania, celibat z tej perspektywy to straszna dewiacja. Pomyśl – 50% ludzi przechodzi dziś na celibat, jakaż to byłaby katastrofa dla przetrwania gatunku! Pomyślałby kto, żeby nazwać to… wynaturzeniem?

    Na szczęście z świecie zwierząt na takie wynaturzenia miejsca nie ma, podstawą jest przedłużenie gatunku. Choć jeśli o powstrzymanie prymitywnych instynktów, to nie jest tak źle – wszak większość gatunków ogranicza kopulację do konkretnych pór, by progenitura miała możliwe największe szanse przetrwania, dlatego np. na jesieni bez większych problemów powstrzymują prymitywny instynkt, by ewentualna pociecha nie zginęła w trudach zimy, zupełnie jakby sobie to zaplanowały i się tego trzymały. Żeby ludzie tak potrafili…..

    Dalej, przecież masa zwierząt jest zatwardziałymi monogamistami. Pingwiny, Kruki, jest sporo gatunków które związują się na całe życie. Co więcej, jeśli partner umrze, zdradzają symptomy ciężkiej depresji.

    Przypadkowo znalazłem ciekawy wywiad w temacie: https://www.focus.pl/artykul/sprosny-jak-koala-wierny-jak-kruk?page=1

    Szczególnie ten fragment polecam, gdybyś nie znalazł czasu na całość.

    ” – Wszystko im wolno – z kim się chce, kiedy się chce i jak się chce?

    – O nie! Każdy gatunek obowiązują pewne warunki, prawa, których zwierzę musi przestrzegać, jeśli chce przekazać geny. To tylko ludziom, którzy obserwują psy na trawniku, wydaje się, że tam każdy z każdym i w każdych warunkach to robi. Jednak gdybyśmy zamienili się w psy, zrozumielibyśmy, jakie są wśród nich sztywne hierarchie i zasady.”

    Nie chcę oczywiście zakładać, że uświadomiłem kogoś, że instynktowne i niepoparte niczym poza wyobrażeniami, obrazy tworzone odnośnie jakiegoś temu, mogą okazać się nieprawdziwe, byłoby to iście arogancie podejście 😉

    Polubienie

  9. @Panszeryf
    „uważam, że dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje matki i ojca”.
    Jeśli to prawda, która powinna być naczelnym wyznacznikiem procesów wychowawczych, to powinniśmy odbierać dzieci samotnym matkom/ wdowom/wdowcom i dawać je parze złożonej z mężczyzny i kobiety. A może będziemy przymuszać wdowę, by kogoś sobie znalazła? To co mówisz nie jest prawdą i zaświadczą o tym tysiące polskich dzieci wychowane przez heteroseksualne małżeństwa. Były bite, zaniedbane, upokarzane. Oczywiście w rodzinach bez ojca/matki też takie były. I oczywiście są też szczęśliwe dzieci wychowane bez ojca, który potem świetnie sobie radzą w dorosłym życiu. Pewnie są dzieci z problemami wychowane przez dwie kobiety i są dzieci szczęśliwe wychowane przez dwie kobiety. Jeśli płeć rodziców jest najważniejsza to może ośrodki pomocy społecznej powinny przeprowadzać kontrole męskości ojców? Sprawdzać czy to aby nie jakieś mięczaki/podpadające pod pedalstwo?
    Dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje mnóstwa rzeczy, i tyle.
    Na koniec jedna sprawa. Wybacz pouczający ton, ale proszę postaraj się stawiać tezy dotyczące życia społecznego najpierw szukając przykładu na jej obalenie, a nie potwierdzenie. Tak działa nauka. Najpiękniejszy na to przykład w humanistyce daje polemika Poppera z Marksem. Karol Marks przytoczył setki przykładów potwierdzających, że jego schemat historii jest prawidłowy i ewolucja społeczeństw biegnie nieuchronnie w jednym kierunku – ku komunizmowi. I nie były to byle jakie argumenty. Wszystko poparte latami studiów i obliczeń. Jeszcze raz- setki błyskotliwych przykładów. Popper natomiast znalazł kilka, które przeczyły temu, że komunizm jest koniecznością. Z historii wiemy kto miał rację i która metoda falsyfikacji jest metodą naukową, a która tylko życzeniową.

    Polubienie

  10. @0twojastara
    Zoologiem jesteś? 😉 przy tych wszystkich wspaniałych umiejętnościach, które posiadły zwierzęta, wciąż nie przekonałeś mnie, żebym się z nimi porównywał albo czuł wstyd, że u nich homofobia nie występuje. A już dawanie za przykład celibatu jest dla mnie kolejnym nieporozumieniem – wszak jest on po pierwsze wysiłkiem, po drugie podejmowanym świadomie w imię wyższych celów – nieważne, czy dla Ciebie te cele są cokolwiek warte, czy nie – chyba nie dyskryminujesz osób podejmujących taką decyzję?
    Nawiasem mówiąc jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby homoseksualiści koncetrowali się na adoptowaniu dzieci z domów dziecka. Myślę, że spokojnie można założyć, że będzie wielu takich, którzy będą chcieli dać nasienie (ciekawa musi być dyskusja między dwoma gejami, kto ma dać plemnik), w sobie znany sposób wykombinują kobietę, która będzie nadawała się do zapłodnienia albo taką, która da komórkę jajową, a urodzi jeszcze inna. Ewentualności jest mnóstwo i daje to przeogromne pole do różnego rodzaju nadużyć i eksperymentów, do których już dawno zresztą dochodzi. Według mnie stawia to dziecko w pozycji przedmiotu. Pisząc o adopcji dzieci przez pary homoseksualne brzmisz pięknie, zróbmy to tylko dla dobra dzieci – po co mają gnić w domach dziecka, w których dochodzi do strasznych rzeczy, skoro mogą się nimi opiekować jacyś wspaniali ludzie i dać im ciepły, cudowny dom. Ale co z takimi drobnostkami, jak statystycznie kilkadziesiąt lat krótsze życie homoseksualistów, powszechny hiv, dużo mniej stabilne związki takich osób (o czym pisała nawet, o zgrozo!, Wyborcza), itd…? Znasz choć jedną parę homoseksualną, która przyżyła w szczęśliwym związku chociaż 20. lat?

    @Greedo
    Oczywiście, jest wiele przypadków patologii w każdych środowiskach, ale nie wiem, jakich twardych danych mają dostarczać. Przeczytaj sobie, co wcześniej odpisałem chyba Stanisławowi, jak zapytał, czy znam kogoś wychowanego np. tylko przez matkę. Jak zauważysz na końcu, nie traktuje tych przypadków w żaden „statystyczny” sposób. Nie twierdzę, że nie ma takiej fizycznej możliwości, żeby dwóch homoseksualistów w humanitarny sposób było w stanie wychować dziecko tak, żeby wyszło „na ludzi”. Ale nie uważam też, że należy dążyć do tego, żeby to była „norma”, ani nawet, żeby było to prawnie dopuszczalne.

    Polubienie

  11. @Panszeryf
    Niestety, perspektywa homoseksualisty żyjącego w Polsce jest znacznie skromniejsza: nie być obiektem nienawiści. Co do adopcji dzieci, to – oczywiście – może ona przyczynić się do unieszczęśliwienia tego dziecka, wszelako może również – co apriorycznie wykluczasz pomimo braku uzasadnienia np. danych empirycznych z państw, w których to jest legalne – przyczynić się do jego szczęścia. Kim jesteś (jaką wiedzę posiadłeś), by autorytatywnie orzekać, że każde dziecko to lub żadne dziecko tamto? Czy masz – jak by powiedziała Szymborska – zmysł udziału w świecie uczuć tych wszystkich dzieci?

    Polubienie

  12. @St.Pauli
    No właśnie to już chyba ustaliliśmy, że wy możecie mi pokazać wiele opinii naukowców w temacie homoseksualizmu, że to, a ja wam mogę pokazać wiele opinii, że tamto. Jakieś tam fakty da się ustalić. Na ich podstawie uważam, że wychowywanie dzieci przez homoseksualistów jest, delikatnie mówiąc, nietrafionym pomysłem. Choćby z tych przyczyn, które wymieniłem w poprzedniej myśli (kilkadziesiąt lat krótsze życie homoseksualistów, powszechny hiv, (…)). Zdaję sobie sprawę, że czasem moje wypowiedzi brzmią autorytatywnie, ale nie jest to zamierzone, z góry przepraszam zatem za to. Moją intencją jest tylko wyrażenie swojej, całkowicie subiektywnej opinii, którą stara(łe)m się uargumentować. Jeśli ktoś moje argumenty uważa za chybione/słabe/żałosne albo wręcz twierdzi, że ich praktycznie nie ma, to oczywiście ma do tego pełne prawo. „Jaki jest koń, każdy widzi.”

    Polubienie

  13. @Panszeryf
    „…Ale co z takimi drobnostkami, jak statystycznie kilkadziesiąt lat krótsze życie homoseksualistów, powszechny hiv, dużo mniej stabilne związki…” – ale Cię kowboju wystraszyli!
    I skąd u Ciebie ta chęć do podsłuchiwania gejowskich rozmów? A ta znajomość preferowanych metod powiększania rodziny?
    Pisząc o „wyższym celu” miałeś oczywiście na myśli zapobieżenie dziedziczeniu majątków zgromadzonych w trakcie posługi kapłańskiej przez potomków? – dysputy w XI w. nad wprowadzaniem celibatu nie pozostawiają co do tego żadnych wątpliwości. A z tym poświęceniem to do dzisiaj różnie bywa…
    P.S.
    Ta dyskusja mnie co raz bardziej bawi i pojęcia nie mam dlaczego.

    Polubienie

  14. Ciekawe, to dodało, ale większego komentarza napisanego wcześniej nijak nie widzę. Gdy chce go ponownie umieścić, wordpress twierdzi iż „to już powiedziano”. Gdy leciutko zmieniłem, i tak się nie pokazał. Tz. niby dodano, ale dalej nie widzę.

    Polubienie

  15. @szeryf
    To gdzieś fascynujące iż nadal myślisz że chodzi o porównywanie się ze zwierzętami 1:1. Ile bym nie powtarzał, że chodzi o rozważania nad naturą i jej funkcjonowaniem, nie dociera. Nie chodzi o to być „czuł wstyd”(dlaczego miałbyś, wszak nie jesteś homofobem, nie? xD) tylko zaczął myśleć.

    „Nawiasem mówiąc jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby homoseksualiści koncetrowali się na adoptowaniu dzieci z domów dziecka. Myślę, że spokojnie można założyć(…)”

    Myślę że równie spokojnie można założyć, że byłeś wśród wspaniałego spontanicznego Białostockiego tłumu, patrząc jaką niechęcią darzysz homoseksualistów, założenie iż jesteś zdolny do przemocy i masz w życiorysie fizyczną napaść na „dewiantów”, jest mniej więcej tak usprawiedliwione, jak wszystkie te założenie które raczyłeś z siebie wylać. Bo czemu nie? obaj mamy na poparcie dokładnie tyle samo. Motywy też podobne. Tylko źródło moich motywów leży w tym co rzeczywiste, wystarczy kilknąć raz-dwa i poczytać. A nie co se ktoś wymyślił i nawet nie podpisał.

    Ponownie dziękuję. Wątpię byś nabrał kogokolwiek wcześniej, pytanie jak dobrze nabierasz samego siebie.

    ” ja wam mogę pokazać wiele opinii, że tamto”

    Ależ pokazuj, pokazuj. Skompromitowaną pseudonaukę, pod którą nawet autor nie chce podpisać się imieniem i nazwiskiem. Może dowody naukowe na „wynaturzenie” ciekawym jakie, skoro ogół naukowców wykreślił homoseksualizm z listy chorób i zaburzeń, i przyznaje to nawet nieistniejąca „pani Ewa”. Jedziesz z pokazaniem jednej opinii potwierdzającej, że planują molestować dzieci, są wynaturzeniem. Dawej, dawej.

    Fajne w opiniach jest to, że podlegają recenzji. Charakter środowisk naukowych jest taki, że nie możesz pleść bzdur bez konsekwencji. Znajdziesz naukowca twierdzącego że homoseksualizm to dewiacja. Znajdziesz historyka twierdzącego że żydzi w Polsce pojawili się wraz z komunistami. Znajdziesz lekarza skłonnego przyznać że szczepionki powodują autyzm. Tyle że reakcja kolegów po fachu nie pozostawia wątpliwości.

    W USA, UK, Niemczech czy Australii, wychowywanie przez pary homoseksualne jest dopuszczalne i praktykowane. W USA jest to pod lupą badań od 30 lat. I z tego co czytam, nie stwierdzono tam, iż dzieci wychowywane przez takie pary, rozwijały się gorzej.

    ciekawostką że jedynym zagrożeniem jakie znajduje potwierdzenie w prowadzonych od wielu lat badaniach, z wszystkich jakie padły tu w sekcji komentarzy, będzie to moje odnoście stygmatyzacji. Ale naukowcy uspokajają, że nie jest to bardziej dotkliwe niż stygmatyzacja za względu na wygląd czy pochodzenie.

    Serio, weź coś podrzuć twierdzącego naukowo, że jednopłciowe małżeństwa wychowują gorzej, sam próbowałem, ale nawet keywordy „pedały” czy ‚sodomici” Wujkowi nie pomagały(może jest lewakiem), a są to zwroty powszechne w Gazetach Polskich, Warszawskich i wszelakiej literaturze popularnej, gdzie można by znaleźć odnośniki do „badań”. Wpadł mi tylko ponownie Gość, ale nie powoływał się na nic.

    BTW, na czym miałoby polegać moje dyskryminowanie ludzi którzy podjęli się świadomie celibatu, względnie zaakceptowali go jako konieczność przy takim wyborze kariery życiowej? Tak z czystej ciekawości? Dyskryminuje ich, bo nie mogę ich porównać do zwierząt? 😉

    Nawiasem, zgodnie z raportem o seksualności polaków Zygmunta Lwa-Starowicza z 2002, 22% żyjących w szlachetnym celibacie księży, jest wynaturzeńcami. Powiedź, gdy rozmawiasz z księdzem, albo się spowiadasz, dążysz do ustalenia tego faktu? Wszak rzeczy należy nazywać po imieniu 😉

    Polubienie

  16. A, prawie zapomniałem:

    „Znasz choć jedną parę homoseksualną, która przyżyła w szczęśliwym związku chociaż 20. lat?”

    Nie, ale szczerze to niewielu miałem znajomych gejów, przynajmniej takich którzy się ogłosili, były to też znajomi znajomych, czyli klimaty mocno przelotne.

    Nadal, moja eksperiencja nie jest żadnym wyznacznikiem, gdybym miał ogółem wskazać parę która IMO przeżyła w szczęściu 20 lat, to z iluś tam ludzi których poznałem, w liczbie trzycyfrowej, znajdzie się cała jedna para która spełnia kryteria. Jak się człowiek przygląda, to czasem zbyt wiele widać. Ale kwestia szczęścia jest mocno subiektywna, dla kogoś brak rozwodu może spełniać kryteria. A perspektywa znajomy jednej postaci, to zawsze fałszywa powszechność i o wiele za mała próba, by traktować poważnie.

    W kwestii większej procentowo ilości zakażeń HIV masz oczywiście rację, główną przyczyną jest niechęć do prezerwatyw, wydawałoby się zbędnych, połączona z luźnym „niegodnym” trybem życia. Tylko ponownie, adoptować mają geje w zalegalizowanych stałych związkach, tacy z papierem z urzędu i kredytem hipotecznym, nie rozbijający się po „Błękitnej Ostrydze”.

    Polubienie

  17. @0twojastara
    1. Nie zarzuciłem Ci dyskryminacji osób podejmujących celibat.
    2. „skoro ogół naukowców wykreślił homoseksualizm z listy chorób”
    Naprawdę nie znasz okoliczności, w jakich doszło do tego wykreślenia?
    3. Chcesz faktów naukowych. Kolejny raz proszę o choć jeden naukowy dowód na to, że homoseksualizm to genetyka. Dla ułatwienia dodam, że nie istnieje takowy 😀

    Polubienie

  18. PS. Niezwykle ciekawe wydaje mi się, że potrafisz wskazać zaledwie jedną parę, która przeżyła w szczęściu raptem 20. lat… Ja znam minimum kilkanaście (a może kilkadziesiąt) małżeństw, które żyją ze sobą nawet o wiele dłużej i z całą pewnością mogę stwierdzić, że są szczęśliwe. Ja sam żyję w związku prawie dziesięć lat i nie tyle jestem wciąż szczęśliwy, co nigdy szczęśliwszy nie byłem, a szczęśliwy byłem także, zanim w związek wstąpiłem 😉 naprawdę wydaje mi się to ciekawe…

    Polubienie

  19. My tu gadu, gadu o pierdołach a tymczasem Rosjanie powtarzają komunistyczny eksperyment Dynama Kijów. Tym razem w siatkówce i Zenit z Petersburga ma być jednocześnie reprezentacją Rosji.
    Chyba trzeba będzie się im poprzyglądać. To może być ciekawsze i bardziej ekscytujące niż zaglądanie w majtki gejom i lesbijkom…

    Polubienie

  20. @szeryf
    1 – no to fajnie xD
    2 – tak, widziałem u pani Ewy. xD ogół naukowców jest zapewne do dziś zaszczuwany, szantażowany i przekupywany, by z tych okropnych zmian się nie wycofać xD przerażę cię jeszcze bardziej, ta banda dewiantów dyskutuje czy pedofilii nie wykreślić z rejestru.
    3 – to jest tak beznadziejne odwrócenie kota ogonem, że nawet jak na ciebie to słabe. Przerobiliśmy temat, doszliśmy w tym temacie do konsensusu, a ty udajesz jakby nie.

    Rozszerzmy pytanie – z konsensusu wynikało, iż nie ma jednego odpowiedzialnego genu za „gejostwo” co więcej seksualność to znaczna kombinacja tych genów. Jak panowie doktorzy z UW mówili, jest to kombinacja czynników genetycznych i środowiskowych, które tworzą geja.

    Konkluzja jest zatem oczywista. Jeśli za orientację odpowiedzialne są czynniki genetyczne i środowiskowe, hetereoseksualizm również nie ma podstaw czysto genetycznych. Wynika to nawet z twojej własnej postawy, zakładającej iż homo to dewiacja – jeśli można kogoś „nakłonić” do zmiany to podstawa genetyczna musi być mocno słaba, nie? Wszak nie można kogoś namówić by spontanicznie zmienił kolor skóry czy oczu, a seksualność już podlega zmianom i wyborom.

    Ergo, ogólnie seksualność, nie ma wyłącznych podstaw genetycznych. Niezależnie czy jesteś homo, hetero, bi, czy aseksualny.

    Jest jeszcze jedna konkluzja, ale podaruje sobie jej prezentowania. Zobaczymy czy na nią wpadniesz.

    Ps – jak szczur w pułapce 😉 nie wątpię że to dla ciebie ciekawe, nie wątpię że w swoim efekcie potwierdzenia już stworzyłeś sobie cały obraz, według którego ty żyjesz w dobrym świecie pełnym miłości i szczęśliwych ludzi, a ja jestem degeneratem – wszak degeneratów bronię(nawet jeśli tak naprawdę to nie). Dla człowieka myślącego krytycznie jest tu tyle zmiennych, najbardziej oczywistym wydaje się wiek, mogę być zbyt młody, by na jakąś rzetelną ilość par z 20 letnim stażem (czyli 40-50 latków) znać. Mogę nie obracać się w takich kręgach. Mogę też być bardziej krytyczny w ocenach – wiesz, ja nawet nie stwierdzę, że kilkadziesiąt par poznałem na tyle by ferować o nich wyroki – Ty choć wielu z tych ludzi znasz przelotnie, widujesz regularnie tylko w kościułku(let’s be honest), nie masz wątpliwości – bo bardzo nie chcesz ich mieć. Jest dla mnie oczywistym, że gdybym popatrzył na te twoje „kilkadziesiąt szczęśliwych par” na pewno miałbym o nich inną opinię. Mowa ciała zdradza sporo, umiem też odróżnić kiedy ludzie kłócą się po prostu, a kiedy to jest projekcja jakiś niezabliźnionych urazów. Nie żebym był jakiś wyjątkowy, po prostu dużo teorii i praktyki włożyłem w takie patrzenie, lubię docierać do prawdy, zamiast przyjmować za prawdę to co mi się podoba i pasuje.

    Choć szczerze przyznam, że po głębszym zastanowieniu, jeszcze kilka par dołożę. Do 4-5 dojdę. Może więcej, gdym zapragnął naglę zanurzyć się w świat ludzi z 20-letnim małżeńskim stażem. Mógłbym założyć, że wśród twoich „kilkudziesięciu” jest tez na serio 4-5 szczęśliwych, ale to byłoby o nic nie oparte przypuszczenie, zupełnie jak twoje xD

    Za to ty, szczerze się zastanów – znasz te „kilkadziesiąt szczęśliwych par” na tyle dobrze, by z pełną odpowiedzialnością ręczyć za ich szczęście? Bywasz w ich domach, znasz ich dzieci, ulubione filmy potrawy, ich lęki i słabości, nawyki i marzenia? naprawdę wiesz kim są? Nawet nie odpisuj tutaj, w głębi duszy sobie odpowiedź.

    Ps2. Jeżeli ktoś ma dość pieniędzy na surogatkę i sztuczne zapłodnienie, to niezależnie czy homo czy hetero, może sobie takową sprawić, wszyscy „znamy” takiego jednego, w piłkę dobrze gra. Założenie że masowo będą to robić, jest jednocześnie pozytywnym – w naprawdę znakomitej kondycji finansowej muszą być geje. Normalnie jakby finansowani byli z podatków xD

    Polubienie

  21. @ALP
    Raczej Budapeszt Honved, wojskowy klub ze złotą drużyną Węgierską mi się kojarzy jako najlepsza egzemplifikacja. BTW jak czytałem wywiad rzekę z Gmochem, to chwalił się iż swego czasu próbował taki model przeforsować u władz, odnośnie również wojskowego klubu 😉

    Polubienie

  22. @Panszeryf
    Nie przepraszaj, Chłopie, tylko argumentuj bardziej w oparciu o świadectwa (słowa lub czyny) innych. Nikt z nas nie jest wolny od subiektywizmu, wszelako możemy z tym walczyć starając się cytować źródła. Takim źródłem są w szczególności doświadczenia (co do zasady pozytywne) państw, które na takie adopcje zezwoliły. Trochę jak z muzułmanami. Większość Polaków w życiu nie widziała ani jednego na żywo, ale się lęka. Natomiast białoskórzy brukselczycy w tamtejszym metrze sprawiają wrażenie, jak gdyby w ogóle nie zauważali bardziej śniadych współpasażerów w chustach na głowach lub stosownych zarostach na twarzach.

    Polubienie

  23. @Otwojastara
    Eksperyment kijowski pamiętam, choćby to, jak w wyjściowej jedenastce Zbornej wychodziło na mecz 9 piłkarzy Dynama Kijów. Natomiast węgierska Złota Jedenastka to nawet dla mnie legenda, którą w moim wczesnym dzieciństwie opowiadali sobie dorośli. I żadnych obrazów… – czasy przedtelewizyjne.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s