Złota Piłka jako przekręt

Emocje wywołuje plebiscyt „France Football” niepojęte, napięcie z edycji na edycję nawet rośnie – zarówno wśród piłkarzy, jak i dziennikarzy oraz kibiców. Tyle piorunów ciska się chyba jeszcze tylko po błędach lub rzekomych błędach popełnianych przez sędziów w szlagierowych meczach Ligi Mistrzów, mundialu, mistrzostw kontynentu czy innych El Clásico.

Ja o Złotej Piłce blogować tym razem nie zamierzałem, bo w tegorocznych wynikach nie dostrzegam niczego szczególnie kontrowersyjnego, co szerzej omawiałem w „Gazecie”, czyli tutaj – najwięcej punktów zebrali piłkarze Liverpoolu, czyli bezsprzecznie drużyny numer jeden w Europie, główną nagrodę otrzymał ciągnący niemal w pojedynkę całą Barcelonę Messi, Lewandowski wciąż podąża ścieżką Zlatana itd. Wszystko w normie, dość logicznie. Ale dzika awantura nie cichnie. Do wczoraj monitor mojego laptopa wrzeszczał, że „niesprawiedliwie potraktowany” został polski napastnik, dzisiaj widzę na okładce „La Gazzetta dello Sport”, że ofiarą oszustwa pada Cristiano Ronaldo, który nie zdobył statuetki ani w tym roku (niby za co?), ani w ubiegłym (gdy triumfował w Lidze Mistrzów, strzelając 15 goli).

Zadymę wzniecił w telewizji Sky oburzony Giorgio Chiellini, wykrywając spisek fałszujący wyniki plebiscytu w poprzedniej edycji – jego zdaniem to Real nie pozwolił Ronaldo wygrać. Piłkarzowi wtórował potem Fabio Paratici, dyrektor sportowy Juventusu, który podzielił się popularną skądinąd tezą, jakoby zbyt duży wpływ na rozstrzygnięcia miały wspomniany klub madrycki oraz Barcelona. On przemawiał bardziej dyplomatycznie, nie sugerował, że ktoś kogoś wyrolował, ale wyraził to, co fruwa po internetach całej galaktyki. Oto Ronaldo przestał wygrywać akurat wtedy, gdy przeniósł się do Turynu – uhonorowano natomiast Lukę Modricia, dzięki czemu zachowano tradycję ciągnącą się od 2009 r. Zawsze triumfuje ktoś z Madrytu albo Barcelony.

Przeświadczenie, że przebiegiem wyborów najlepszego piłkarza manipuluje tajemnicze Centrum Sterowania, pobrzmiewa w kłótniach rok w rok, ale nikt nigdy nie tłumaczy, jak wygląda proceder w szczegółach.

Umoczona jest redakcja „France Football”? A jeśli tak, to jaki interes miałaby francuska gazeta, by w roku z wygranym przez reprezentację trójkolorowych mundialem lansować chorwackiego wicemistrza świata Modricia, a nie swojego mistrza świata Kyliana Mbappé? Naciskają na głosujących dziennikarzy wspomniane kluby? I co, żaden nagabywany nigdy nie ujawnił haniebnych podchodów? Przecież to wymarzony temat, byłby megahitem na globalną skalę! Rozdają łapówki? Znaczy ich napady na bank wyglądają tandetnie już w fazie planowania – jak można dopuścić, by Messi wyprzedził Virgila van Dijka o ledwie siedem punktów?! Przecież wystarczyło drobne przesunięcie, jeden kupon wypełniony inaczej i to Holender odbierałby statuetkę! I jeszcze jedno – dlaczego inni europejscy potentaci, nawet bogatsi angielscy, nie wydadzą duopolowi wojny?

Oczywiście nie wszyscy podejrzewają, że Złotą Piłką rządzi korupcja. Istnieją też oskarżenia łagodniejsze. Niektórzy wolą uważać przyznających punkty dziennikarzy (głosuje ich 195, po jednym na kraj) za półgłówków, którzy nie mają pojęcia o futbolu, ulegają marketingowemu praniu mózgów, ewentualnie idiocieją na widok herbów El Clásico – krytycy dezawuują albo wszystkich jurorów, albo wyselekcjonowanych, chętnie egzotycznych, tym razem furorę zrobiła lista wybrańców Hafiza Marikara ze Sri Lanki, który postawił kolejno na: Alexandra-Arnolda, Aubameyanga, Griezmanna, Lewandowskiego i Ter Stegena. Mnie też werdykt wydaje się nieco prowokacyjny lub niezbyt serio, ale zarazem dostrzegam, że w ogóle nie wpłynął na najważniejsze wyniki, ponieważ nie obejmuje nazwisk ze ścisłej czołówki. Bardziej daje mi do myślenia, że napastnika Bayernu, którego ponoć oszukano, na pierwszym miejscu umieściło ledwie dwóch dziennikarzy, Polak i Niemiec. Też trochę pocieszne, prawda?

Co więcej, drugiej pozycji nie przyznał mu nikt. A trzecią – przedstawiciele Hondurasu, Kambodży, Pakistanu oraz Serbii. Słowem, doceniła Lewandowskiego głównie rodzina i panowie z innych planet, na których spogląda się u nas pogardliwie, gdzie im tam do wytrawnego znawstwa ekspertów nadwiślańskich.

Im dłużej czytam i wysłuchuję, że Złota Piłka to przekręt, ściema albo igrzyska głupców, tym bardziej się zastanawiam, jak można by ją zreformować, żeby została uznana za konkurs wiarygodny i miarodajny. Skoro dziennikarze się nie sprawdzają, to może trenerzy i zawodnicy? Też średnio, bo oni współtworzyli jury, gdy zabawa „France Football” przez kilka lat była połączona z plebiscytem FIFA – i też wybuchały burdy, werbalną jatkę wywoływali równie krwawą. Dlatego podejrzewam, że gremialnie akceptowana formuła nie istnieje, przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto zagłosuje inaczej, niż powinien. Trzeba z tym żyć. Jedno jest pewne – im głośniej ludzie prychają, że Złota Piłka to „śmiech na sali” i „nie warto traktować jej poważnie”, tym mężniej stają w obronie ulubieńca, którego pominięto.

Zwłaszcza gdy znieważono rodaka.

PS Moja piątka wyglądałaby tak: 1) Leo Messi; 2) Virgil van Dijk; 3) Raheem Sterling; 4) Robert Lewandowski; 5) Sadio Mané. (Dla uzupełnienia dodam, że triumfy w Lidze Mistrzów, lidze angielskiej i lidze hiszpańskiej uważam za mniej więcej tak samo wartościowe sportowo, a reklamacji nie przyjmuję).

 

42 myśli na temat “Złota Piłka jako przekręt

  1. Nie tyle przekręt, co oszustwo. I to oszustwo doskonałe, albowiem – czego doskonale dowodzi Kronikarz w swym manuskrypcie – oszukano wszystkich i wszyscy są oszukani. La la land śpiewają.

    Może z wyjątkiem Messiego, ale Messiego nie da się oszukać, ponieważ jest Istotą Wyższą, więc co najwyżej on oszukuje. I to nie tylko ludzi Messi drybluje, bo – jak wiadomo – prawa fizyki również On omija na pełnej szybkości, a nawet chemii.

    Wszystkie inne stworzenia napotkane na Zielonej Polanie są ziemskie, albo zielonopolanne może lepiej powiedzieć? Nawet Uzurpator – bliźniaczy brat Achillesa jest zwykłym zielonopolannym koziołkiem, starym kozłem w zasadzie, a Lajonel Istotą Wyższą, choć wzrok podpowiedziałby inaczej.

    Ale tak naprawdę, to nie wiadomo, bo Uzurpator kiedyś już sięgną nieba i rzucił Prawdą o bruk, choć Prawda triumfuje. Tylko jak Prawda, skoro jednak oszustwo? I to doskonałe.

    ps

    Zastrzeżenie Rafała odnośnie reklamacji jest jednoznacznie sprzeczne z prawem, nie lękajcie się i piszcie na priv w razie prób zablokowania krytyki lub braku zwrotu gotówki w przypadku odstąpienia od opinii. A przede wszystkim: kłóćcie się!

    Polubienie

  2. Panie Rafale, w swojej pierwszej piątce nie umieścił Pan Alissona? Bodaj pięć miesięcy temu pisał Pan, że „Jeśli jednak bramkarz miałby jeszcze kiedykolwiek wzlecieć w pobliże samego szczytu Złotej Piłki, to idealniejszej okazji możemy długo nie doczekać”.

    Polubienie

  3. @Stanisław
    Miło powitać po przerwie. Wracasz z przytupem, ale trochę przegiąłeś. Jakie „oszustwo”, po prostu szoł dla wszystkich… – od piłkarzy przez ekspertów po przedszkolaków!
    Wierszówka leci, internety się grzeją, reklamy sprzedają, a „podwórka” grzeją, przesuwając w górę swojaków i spuszczając tych z cudzej piaskownicy. I to jeszcze trochę potrwa a „złotopiłkowa czkawka” z różnym natężeniem będzie się odbijała do ogłoszenia wyników w przyszłym roku. A bajkogawędziarze będą nam legendy opowiadać jeszcze po latach.

    @Klemens
    To już mamy z głowy. Nie po to „szmaciarzy” (wiadomo kogo na podwórku pakowaliśmy do bramki) upchnięto do odrębnego rankingu, żeby się pałętali pomiędzy „prawdziwymi” piłkarzami.

    P.S.
    Wieczorem gra liga francuska, angielska, szkocka, brazylijska a nawet nasza extra. Jest parę krajowych pucharów. Można wrócić do rzeczywistości i obejrzeć jakiś mecz.

    Polubienie

  4. Zupełnie mi uciekło…
    Jakoś cicho w przestrzeni o Złotej Piłce dla Rapinoe. I nie bardzo wiem czy dlatego, że to tylko „babska piłka”, że zdaniem niektórych dostała ją za pokazanie facka swojemu Prezydentowi, czy Megan jak nasze męskie pojmowanie świata jest trochę „zbyt babska”.

    Polubienie

  5. @Alp

    Za długo mnie nie było.

    Wieczorem gram też ja, w granatowej koszulce Arsenalu płonącej Dejaniry. Jak przeżyję (a jest to sytuacja 50/50, bo mnie jako amatora po czterdziestce też dręczy obsesja sięgnięcia po złotą piłkę, choć właściwie, raczej złote kalesony), to obejrzę chyba drugą połowę MU z Tottenhamem.

    Polubienie

  6. @Stanisław
    Z tą koszulką Arsenalu też tak mam i od pewnego czasu staram się przywdziewać ją jak najrzadziej. Dlatego na początek sprawdzę co u Kamila w Monaco.

    Polubienie

  7. @Klemens_de_Miszczo
    „Panie Rafale, w swojej pierwszej piątce nie umieścił Pan Alissona? Bodaj pięć miesięcy temu pisał Pan, że „Jeśli jednak bramkarz miałby jeszcze kiedykolwiek wzlecieć w pobliże samego szczytu Złotej Piłki, to idealniejszej okazji możemy długo nie doczekać””.

    Tak, i wahałem się – on czy Mane. Ale ja generalnie jestem zwolennikiem osobnego klasyfikowania bramkarzy, ta Nagroda Jaszyna powinna istnieć od zawsze, tylko z inną nazwą – Złota Rękawica.

    @stanislaw414
    Na razie ta nieoecność wygląda mi na nieusprawiedliwioną.

    @alp
    „Jakoś cicho w przestrzeni o Złotej Piłce dla Rapinoe”

    U nas wiadomo – z facetów to poza mną chyba nikt nie pisze o kobiecej piłce. Ale gdzie indziej zauważono, tyle że nie rozpędzajmy się. To jest jednak słabiej rozwinięty sport niż męskie kopanie, niech się spokojnie rozwija.

    Polubienie

  8. @Rafał
    Jeżeli przez sport rozumiemy widowisko medialne, to na pewno kobieca piłka jest słabiej rozwiniętym sportem. Natomiast piłkarsko (przynajmniej na poziomie MŚ) paniom nic odmówić nie można. Może poza agresywną fizycznością, ale to nawet nie wszystkim kibicom męskiej piłki się musi podobać. Natomiast zainteresowanie kibiców Mistrzostwami we Francji pokazuje, że ta piłka może się podobać.
    Myślę, że w dzisiejszym świecie wszystko zależy od mediów. Przykładem może być kariera tak niszowego sportu jak skoki narciarskie. Wystarczy puścić parę transmisji w porze niedzielnego schabowego z kapustką zasmażaną czy popołudniowej kawy z ciastkiem, a zaraz robi się z tego sport narodowy.
    I to chyba idzie w dobrym kierunku. Sam (pewnie jak wielu i nie tylko kibiców) łyknąłem większą dawkę kobiecej piłki dopiero z okazji ostatnich MŚ i z przyjemnością stwierdzam, że częściej zaczyna gościć na antenach telewizyjnych. Tak też odebrałem informację, ze PZPN stara się o organizację finału LM i podejmuje działania sprzyjające rozwojowi klubów/sekcji. Jeżeli nasza telewizja się podłączy to popłyną też pieniądze od sponsorów.
    Będzie się działo.

    Polubienie

  9. Bardzo dystansowany i zdroworozsądkowy wpis Rafała i jak i jego top 5. Nie da się stworzyć plebiscytu, który zadowoliłby wszystkich, jednakże zasada, iż wyboru dokonują dziennikarze, wydaje się być optymalna. To dziennikarze, przynajmniej teoretycznie, powinni być najbardziej obiektywni, posiadać umiejętność spojrzenia chłodnym okiem niejako stojąc z boku a jednocześnie będąc regularnymi obserwatorami wyrabiającymi przed ekranami i na stadionach tysiące roboczogodzin rokrocznie, nie będącymi jednocześnie osobiście zaangażowani jak piłkarzy czy trenerzy. Niestety, dziennikarze to też ludzie i podejrzewam, że statystycznie tak samo łatwo ulegają manipulacji marketingu i reklamy jak przedstawiciele każdej innej profesji. Zdrowe, chłodne, jak najbardziej zbliżone do obiektywnego spojrzenie to raczej cecha charakteru, indywidualne predyspozycje danej jednostki, może coś na kształt inteligencji emocjonalnej, co posiada w stopniu rozwiniętym raczej zdecydowana mniejszość ludzkości. Trochę jak z ocenianim samego siebie, albo swoich dzieci – mało kto potrafi to robić z dystansem. Także nie da się stworzyć plebiscytu idealnego, gdyż zawsze zawiedzie w pewnym sensie najczulszy czynnik – czynnik ludzki. Jednakże opcja z dziennikarzami wydaje się z powyższych względów optymalna. A co do samego Roberta. To trochę piłkarz w stylu Zlatana. Z tym, że w Zlatana grze jest więcej magii, czegoś nadnaturalnego. Robert bardziej idzie w kierunku maszynki. Obaj, po części pewnie ze względu na swoje gabaryty, nie są, mimo pojedynczych akcji, dryblerami. A drybling to wg mnie jednak wielka magiczna broń w drodze po Złotą Piłkę. Z tym, że Zlatan poza brakiem dryblingu i tak więcej czaru roztacza wokół siebie. Jak Robert miałby wygrać Złotą Piłkę, to do wybitnego sezonu indywidualnego musiałby dorzucić triumf w Lidze Mistrzów i to jeszcze okraszony spektakularnym występem, jak niegdyś z Realem w LM, inaczej Złotej Piłki nie wygra, bo jako jednostka, będąca typem zaprogramowanego gladiatora, nie pobudza tak wyobraźni jak zwrotniejsi, z lekkością unoszący się na murawą czarodzieje i w dodatku nie gra w seksi lidze.

    Polubione przez 1 osoba

  10. Irek,

    „Myślę, że w dzisiejszym świecie wszystko zależy od mediów. Przykładem może być kariera tak niszowego sportu jak skoki narciarskie.”

    Pierwszym i decydującym ogniwem są jednak sukcesy polskich sportowców, bez nich widownia byłaby marginalna. Tak naprawdę, sport narodowy mamy od zawsze jeden – piłka. Siatkówka, przed tym jak na stałe Polska zadomowiła się w czołówce też dużej oglądalności nie miała. Przez moment sportem narodowym była ręczna, F1 czy chód sportowy. Myślę, że gdyby pojawili się tutaj czempioni od gry w kapsle lub plucia pestkami od arbuza byłoby to samo. Jest fajne zwłaszcza dla sportowców, bo mogą sobie zarobić fajne, lepsze pieniążki (no, F1 pomijamy).

    Polubienie

  11. Tak właśnie jest. Jak w przypadku nieodżałowanego Grubby, który tenis stołowy wyprowadził ze świetlic na „salony”.

    @drybling

    Gdyby o ZP decydował drybling, to Cristiano R. mógłby jej nie mieć w kolekcji.

    Polubienie

  12. Irek,

    „wyboru dokonują dziennikarze, wydaje się być optymalna”

    No różnie z tym bywa, zależy z jakimi dziennikarzami. Na koniec każdego sezonu piłkarze i dziennikarze przyznają osobne nagrody dla najlepszego piłkarza Premier League. Co ciekawe, większość piłkarzy zdecydowanie bardziej ceni sobie nagrodę przyznawaną przez kolegów z boiska. Dużo angielskich dziennikarzy, zwłaszcza z tabloidów mocno faworyzuje rodzimych zawodników.
    W pamiętnym, galaktycznym sezonie Luisa Suareza w wygrał on nagrodę piłkarzy, natomiast u dziennikarzy przegrał. Część tłumaczyła to tym, że kogoś capnął, zapominając, że to nagroda dla gościa, który najlepiej grał w piłkę, a nie Fair Play czy największego aniołka na boisku. Między innymi The Sun, z którym jak wiadomo LFC nie po drodze.

    Przypomniała mi się tutejsza dyskusja sprzed lat o najlepszych komentatorach, jeden nie bo zakłada dziwne skarpetki, inny ma za dużo żelu, można było się pośmiać, ludzie bywają mocno małostkowi.

    Nieodżałowany Grubba miał o tyle łatwiej, że były to czasy dwóch kanałów telewizyjnych, a o internecie mało kto słyszał.

    Polubienie

  13. @Anonim, Antropoid
    To prawda, tylko o sukcesach trzeba jeszcze wiedzieć. A ilu piłkarskich kibiców wie, że w minionym roku nasze dziewczyny zremisowały z silnymi Hiszpankami i Włoszkami, że mamy dziewczynę w Mistrzu Niemiec – króla strzelców minionego sezonu!, Mistrzu Włoch i dwie w Wicemistrzu Francji?
    Przecież gdyby to nam się trafiło jednym sezonie w męskiej piłce ich życiorys z pamięci mógłby wyrecytować każdy przedszkolak. Myślę, że przyznanie Rafała: – „z facetów to poza mną chyba nikt nie pisze o kobiecej piłce” znakomicie ilustruje problem.

    Polubienie

  14. @ Antropoid

    Tak, pisząc o dryblingu jako czymś niemal niezbędnym u ofensywnego zawodnika też miałem w głowie braki CR7 w tej materii. Już zacząłem w poprzednim wpisie i o nim kleić tekst, ale wykasowałem tę część tekstu. Teraz po krótce o nim dopiszę własne przemyślenia, jednocześnie nie zakładam, że są nieomylne i jedynie prawdziwe 😉 Po pierwsze CR7 to największy produkt marketingowy piłkarskiego świata i przez lata, a może i nadal, dociera do największej liczby odbiorców (wliczając kobiety) dzięki czemu podświadomie jest być może postrzegany za jeszcze większego piłkarza niż w rzeczywistości jest. Inny aspekt będący jedynie przypuszczeniem, że sam CR7 traktuje siebie za wręcz nadboga futbolu. Na zasadzie, że skoro Messi jest Bogiem, to ja jestem jeszcze ponad niego. Dzięki takiemu podejściu wykrzesał z siebie nie 100 a więcej %. Pewnie niejasno wyrażam swoje myśli, wszystko to może brzmi chaotycznie i nielogicznie, ale o ile chyba nikt nie dziwi się, że Messiemu czysty talent poparty odpowiednią pracą i dyscypliną pozwala być w tym miejscu, w którym jest, to CR7 dzięki stworzeniu z niego światowego produktu również i sam uwierzył w swoją wspaniałość i wycisnął z siebie jako piłkarza więcej niż dała mu natura. Robert wydaje się dążyć do czegoś podobnego, osiąga szczytową formę w dojrzałym piłkarsko wieku, podobnie jak CR7. Oczywiście wiek w sporcie się przesuwa, ale trzeba być przez niemal całą karierę bardzo profesjonalnym i zdyscyplinowanym żeby dojść do takiej w formy po 30. Różnica tylko jest taka, że Robert nie jest tak rozpoznawalny na świecie, a i sam CR7 jednak pierwotnie był szybkim ofensywnym pomocnikiem i też nieco efektowniejszym graczem, stąd nie widzę Złotej Piłki dla naszego rodaka. No i chyba jednak bliżej mojemu wyobrażeniu o zdobywcy tej nagrody byli Zbigniew Boniek lub Kazimierz Deyna. Chaotyczny tekst mi nieco wyszedł.

    Polubienie

  15. Irek,

    Trzeba pamiętać, co wielu zapomina, że w czasach Zibiego i Deyny w plebiscycie nie uwzględniano piłkarzy spoza Europy, w sumie szkoda.

    Polubienie

  16. A ja tak pod prąd popłynę. Skoro mamy w tym momencie aparaturę, która potrafi zmierzyć najdrobniejszy szczegół w trakcie każdego meczu. Skoro z każdego meczu spływają tony statystyk dotyczące wszystkich elementów gry. Skoro mamy komputery, dzięki którym każdemu z tych meczów można nadać wagę i one te wszystkie statystyki przeliczą przez odpowiednie wagi, zsumują, wyciągną średnią, medianę, dominantę i co tam jeszcze chcemy. To po co organizuje się taki plebiscyt???

    Bo mi się wydaje, że właśnie po to, żeby wszyscy mogli w kółko mielić jak bardzo nie zgadzają się z jego wynikami 😉

    Polubienie

  17. @Anonim
    Jeden nasuwa mi się na myśl natychmiast… – Eusebio z Mozambiku. Do Portugalii przybył w 1961 r.. Złota Piłka – 1965, Złoty But 1968 i 1973.
    Ale fakt. Natężam się i nikt inny mi na myśl nie przychodzi.

    Polubienie

  18. Trzeba zdecydować czy o Złotej Piłce mają decydować:
    1) największe umiejętności, potencjał zawodnika
    lub
    2) pokazanie największych umiejętności na boisku, które przyczyniły się do sukcesu drużyny lub indywidualnego

    Ja wolałbym odpowiedź nr 2

    Polubienie

  19. @1MEHOW1

    Może nie produkt marketingowy, bo to byłoby krzywdzące, zresztą sam produkt marketingowy nie miałby takich osiągów. Po prostu, CR ma inne niż drybling atuty, które sobie treningiem wycyzelował do oporu, a Lewandowski chyba idzie tym tropem – i dobrze.

    @ALP

    Mimo całej sympatii dla piłkarek i trzymaniu za nich kciuków, niespecjalnie umiem się zmusić do regularnego oglądania kobiecego futbolu. Dla mnie to jednak za duża różnica, mam wrażenie, jakbym oglądał mecz reprezentacji artystów.

    Polubienie

  20. Jeżeli wygrywa zawodnik ofensywny, który w najważniejszym turnieju roku w 6 meczach zdobywa 1 bramkę, i to z karnego, to aj się tylko śmieje. W tym drugim też nie zaszalał.
    Ronaldo to przynajmniej wygrał Ligę Narodów, ale to trochę jak ze słynną odpowiedzą Sereny Williams, która na pytanie, czy rywalka słusznie jest na 1 miejscu w rankingu odpowiedziała „Oczywiście! Wygrała Rzym i Madryt” po czym zaniosła się śmiechem.
    A dla porównania w tymże samym turnieju Alisson puścił w 6 meczach 1 gola – z karnego – i dorzucił 2 obronione karne na 5.
    Generalnie wybory dziennikarzy są śmieszne od dawna, przecież w 2010 i 2014 też wygrał Messi.
    Jedyna nagroda jaka mu się słusznie należy to najbardziej przereklamowany piłkarz w historii futbolu.

    Polubienie

  21. @Antropoid
    „mam wrażenie, jakbym oglądał mecz reprezentacji artystów.” – podoba mi się. Nie jestem pewien tylko czy to ocena czy komplement?

    Polubienie

  22. „Trochę szkoda, że nie doczekałem żadnej ciekawej, inspirującej polemiki, ale trudno, taki mamy klimat. I tak było warto” … – i warto temat kontynuować. Dowodem na to jest emocjonalna reakcja Kasi na Twój felieton.
    Życzę Kasi i jej partnerce wszystkiego najlepszego, ale przede wszystkim tego, żeby ich osobiste relacje nie miały żadnego(!) wpływu na opinie o nich i ich grze, a także na ich relacje z otoczeniem w codziennym życiu. Życzę tego wszystkim sportowcom, członkom wszystkich zespołów (bo to dotyczy nie tylko sportowych szatni) – homo i hetero, żeby ich osobiste relacje były traktowane jako coś naturalnego, tak jak relacje brunetów z blondynami czy rudymi – jak gusty, o których się przecież nie dyskutuje.
    Ale żeby tak się stało musimy o tym rozmawiać tak długo, aż temat przestanie wywoływać jakiekolwiek emocje w naszych zawodowych czy towarzyskich relacjach i poza chwilowym, sympatycznym(!) ożywieniem stawał się letnią wodą.
    Na dzisiaj niestety jest kością rzuconą pomiędzy głodne psy. Niestety przez wszystkie strony zarówno bezpośrednio zainteresowanych, jak i postronnych.
    P.S.
    Emocje są i będą jednym z elementów mających wpływ na realizację zadań zespołowych. Zarówno te negatywne – wzajemna niechęć, zawiść, pomniejszanie czy powiększanie wkładu pracy, jak i te pozytywne – sympatia, przyjaźń, miłość, wzajemny szacunek. Ważne, żebyśmy potrafili zrodzone przez nie problemy w funkcjonowaniu zespołu rozwiązywać bez emocji.

    Polubienie

  23. Podobno głosujący zapytani, co by się stało, żeby uwzględnili Lewandowskiego, odpowiadali, że wygranie ligi krajowej to za mało, trzeba dojść do finału LM lub odnieść sukces z kadrą. Śmieję się dalej…

    Polubienie

  24. Ta rozkmina o tym, dlaczego kobieca piłka jest w cieniu męskiej mnie niesamowicie bawi. Praktycznie w każdym sporcie (oczywiście poza brydżem, szachami, itd.) sprawność i siła fizyczna są elementami, bez których nie ma żadnych szans na sukces. Wobec tego oczywistym i niepodważalnym faktem jest, że fizycznie silniejsi mężczyźni będą zawsze prezentowali dużo wyższy poziom w dowolnej dyscyplinie, niż kobiety. Nie jest to żadna dyskryminacja, tylko czysta biologia. Dlatego mnie osobiście zwyczajnie nudzi rywalizacja kobiet w dowolnej dyscyplinie – piłce, koszykówce, siatkówce, tenisie, itd. itp. Nawet mecze Radwańskiej z niespecjalną ekscytacją oglądałem. I to koniec filozofii. Naprawdę wolałbym obejrzeć mecz SPAL – Lecce, niż finał MŚ kobiet. A co do oburzenia, że kobiety mniej zarabiają w sporcie, to nawet same kobiety często wyśmiewają takie rozkminy. Podyskutujcie jeszcze, dlaczego również w sportach wymienionych w nawiasie kobiety sukcesów nie odnoszą…

    Polubienie

  25. Może to tylko subiektywne wrażenie, ale różnica akurat w futbolu wydaje się szczególnie wyraźna. Nie mam problemu z oglądaniem żeńskiej siaty, czy wielu innych dyscyplin, tenis kobiet wręcz lubię (ogólny poziom idzie w górę), natomiast jeśli chodzi o kopaną, to ta różnica bardzo mnie razi.

    Polubienie

  26. Dużo wyższy poziom siły/wytrzymałości niekoniecznie równa się dużo wyższemu poziomowi ogólnie. Po prostu sport w wydaniu kobiet jest inny – śmieszy mnie dowodzenie, że jest gorszy. Się komuś nie podoba niech nie ogląda – przecież nikt nie zmusza… Równie dobrze można by dowodzić, że sport w wykonaniu męskim jest gorszy, bo przecież jest masa przypadków naszprycowanych sportowców (a ilu jeszcze niewykrytych), a u Pań po rozpadzie NRD i dyskwalifikacji Marion Jones to już jednak sporo mniej.

    Polubienie

  27. Są liczne przypadki czołowych kobiecych drużyn, ewentualnie sportsmenek, które w co bardziej popularnych sportach nie dawały sobie rady a to z juniorami, a to w niższych ligach, a to z jakimiś półamatorami. Natomiast nie zmienia to faktu, że czasem rozgrywki kobiece się lepiej ogląda, bo tempo jest wolniejsze, więc na żeńską siatkówkę czy tenis lubiłem czasem popatrzeć, bo dłuższe wymiany bywają ciekawsze.

    Polubienie

  28. „Się komuś nie podoba niech nie ogląda.”
    No otóż to. Komu się nie podoba, ten nie ogląda, dlatego oglądalność żeńskiego sportu jest nieporównywalnie mniejsza i tyle nie wiem nad czym tu jeszcze filozofować albo, o zgrozo, analizować dlaczego kobiety w sporcie zarabiają mniej, to chyba oczywiste.

    „Dużo wyższy poziom siły/wytrzymałości niekoniecznie równa się dużo wyższemu poziomowi ogólnie.”
    No nie osłabiajta mnie…

    Polubienie

  29. „– Kobiety na boisku nie przeklinają, nie grają tak agresywnie jak mężczyźni i – co charakterystyczne – praktycznie nie krytykują sędziowskich decyzji. Poza tym kobiety nie udają tak jak panowie, którzy często chcą wymusić faul i przewracają się bez żadnej przyczyny” – sędzia piłkarski, kobieta (cały wywiad można przeczytać na Wyborczej)

    Polubienie

  30. Proponuję równouprawnienie. Niech płeć w sporcie będzie przezroczysta.
    Gra ta osoba, która jest lepsza. Ta, która przebije się do składu. I ta zarabia więcej, ta zdobywa cenniejsze nagrody.
    I już.
    (wreszcie feministki będą usatysfakcjonowane. Nie będzie żadnej dyskryminacji/faworyzowania ze względu na płeć)

    Polubienie

  31. Wtedy to dopiero by się feministki we własnej pianie utopiły, bo by w ogóle kobiet w sporcie na najwyższym poziomie nie było 😉

    Polubienie

  32. „No nie osłabiajta mnie…”

    Nie wiem jakie sporty oglądasz. Ja oglądam tenis i siatkówkę. W tenisie jeszcze jakoś to może by się broniło, gdyby Szlemy wygrywali Karlovic do spółki z Isnerem serwujący po 250 km/h, a nie Djoković z Federerem serwujący tak o 50 km/h słabiej. Legendarny forehand Nadala też jest legendarny bardziej dzięki szybkości rotacji piłki a nie mocy uderzenia. U Pań za to powinna non-stop wygrywać Serena – jak widać jakoś już nie wygrywa.
    W siatce to już w ogóle teoria o przewadze siły jest bzdurna, bo samą siłą się w boisko nie trafia.
    Na marginesie zaznaczę, że w mojej wypowiedzi pojawiło się słowo „niekoniecznie” – nie stwierdziłem, że nigdy nie ma to przełożenia.

    Polubienie

  33. A ja nie twierdzę, że technika nie ma żadnego znaczenia, tylko że sport w wykonaniu kobiet jest nieporównywalnie mniej atrakcyjny, przede wszystkim przez o wiele gorsze warunki fizyczne. Przykład Sereny jest dość zabawny, bo przecież zdominowała kobiecy tenis na xx lat, jak chyba żadna inna tenisistka (ani nawet tenisista) w historii 🙂 a że pod 40stkę już tak nie dominuje? No bądźmy poważni…

    Polubienie

  34. Mijał kwadrans wczorajszego meczu Osasuny z Sewillą, w którym od pierwszego gwizdka oprócz techniki nie brakowało również „sprawności i siły fizycznej”. Właśnie stoper i prawy obrońca Sewilli, przy wsparciu interweniującego bramkarza, postanowili zagrać w dwa ognie ze skaczącym do górnej piłki napastnikiem Osasuny. Stoper walczył bark w bark w powietrzu, udając podobnie jak napastnik Osasuny, że ręce ma naturalnie ułożone. Prawy obrońca (niższy) nawet nie kombinował. Zaatakował z tyłu łokciem uniesionym ponad głową rywala w kark, co wyraźnie widać było dopiero na powtórkach. Napastnik Osasuny przytomność stracił jeszcze w locie, a sędzia w pierwszej chwili incydentu nawet nie zauważył i zareagował dopiero w reakcji na rzucających się na pomoc kolegów poszkodowanego i dramatyczne wtargnięcie na trawnik służb medycznych. Do akcji nie wrócił, a grę wznowił rzutem spornym.
    Od tego momentu mecz co chwilę wzbijał się na najwyższy sportowy poziom, nieosiągalny dla sportu kobiecego.

    Polubienie

  35. @XAVRASW
    Skoro mamy w tym momencie aparaturę, która potrafi zmierzyć najdrobniejszy szczegół w trakcie każdego meczu. Skoro z każdego meczu spływają tony statystyk dotyczące wszystkich elementów gry. Skoro mamy komputery, dzięki którym każdemu z tych meczów można nadać wagę i one te wszystkie statystyki przeliczą przez odpowiednie wagi, zsumują, wyciągną średnią, medianę, dominantę i co tam jeszcze chcemy. To po co organizuje się taki plebiscyt???”

    Jako największy chyba entuzjasta statystycznego ujęcia futbolu tu na blogu, pozwolę sobie odpowiedzieć – bo tak nie jest.

    Owszem, spływają tony statystyk, obiektywnych danych, to wielki przywilej śledzenia futbolu w XXI w.

    Ale już do wyciągania jakichś naprawdę niepodważalnych wniosków, to jest baaaardzo daleko. I o ile z gry ofensywnej już jakieś fajniejsze info można znaleźć (xG, packing) to o mierzeniu jakości gry defensywnej już bardzo niewiele(xGa to bardziej pochodna głównego projektu)

    Ja lubię podpierać się statsami, w różnym ujęciu, bo to właśnie obiektywne dane, oraz jest to zdecydowanie droga prowadząca do kamienia filozoficznego futbolu, tam tej wiedzy jest do wykopania najwięcej zdecydowanie.

    Ale arogancją byłoby założenie, iż wydrenowaliśmy jakoś te zasoby wiedzy, raczej skrobnęliśmy jeno lekko po powierzchni. Jeszcze wcale niedawno wierzono choćby w potęgę posiadania piłki jako nadrzędnej wartości, ważniejszej nawet niż wynik. Osobiście zaryzykuję tezę, że chęć takiego postrzegania tej wartości, bardziej wynikała z tego kogo peany dotyczyły, niż raczej poszukiwania prawdy o piłce.

    A głupotą byłoby założenia iż jest tam ona w tych złożach cała – jest jej wiele, bezwzględna większość, ale na pewno nie wszystko.

    Polubienie

  36. Panie GRzespelc Copa America nie byla jedynym turniejem w tym roku ; ) Wygrał najlepszy zawodnik ofensywny na świecie i tyle.
    W całym roku najwięcej G + A, do tego kilka magicznych występów. 6 goli i 2 asysty w fazie pucharowej LM. O samej grze i jego wpływie za zespół Barcelony nawet nie pisze.
    A Pańska opinia ma się nijak do rzeczywistości.
    Ronaldo ha powinien być poza TOP 5 za ten rok. VVD jako jedyny miał szansę wygrać, ale minimalnie przegrał.

    Polubienie

  37. @0TWOJASTARA
    „Jeszcze wcale niedawno wierzono choćby w potęgę posiadania piłki jako nadrzędnej wartości”

    Hmmm, kto wierzył ? Szpakowski ?

    Nie zdziwiłbym się, gdyby przy wyrównanych drużynach (np. na próbie meczów w pucharowej fazie LM) statystycznie to zwycięzcy mieli niższy procent posiadania piłki.

    Polubienie

  38. Drogi panie Lukiminio,

    Mógł se Messi mieć najwięcej goli i asyst w jednej z najbardziej zróżnicowanych poziomem lig świata, to okoliczność irrelewantna, od tego jest Złoty But. W najważniejszym turnieju grając w silnym zespole dawał się powstrzymać niezbyt silnym rywalom. W nieco mniej ważnym nic nie ugrał mimo nieco lepszej postawy, ale ogólnie niczym się nie wyróżniał na tle innych czołowych atakujących.
    A pytanie dlaczego nie wygrał van Dijk albo Alisson nie da się zbyć zwykłym „nie, bo nie”.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s