Stara bieda

Wygląda na to, że to nie jest klub dla Polaków.

Najpierw poleciał tam młodziuteńki bramkarz Michał Miśkiewicz. Gdy jednak pewnego razu zapytałem o niego w ośrodku treningowym Milanello, nikt nie wiedział, kto zacz. Juniorzy ćwiczyli gdzie indziej, Miśkiewicz należał do tłumu bezimiennych dzieciaków, z którym w klubie raczej nie wiążą wspaniałej przyszłości, może ich co najwyżej zaskoczyć. Z czasem Polak został wypchnięty na wypożyczenie do Chievo Werona, gdzie nie dochrapał się nawet fotela dla rezerwowych (siedział na niej 36-letni Lorenzo Squizzi…), potem uciułał cztery mecze w czwartoligowym Crociati Noceto i jeden w trzecioligowym Südtirol, aż wreszcie wrócił do tzw. ekstraklasy, a obecnie, już po trzydziestce, broni barw klubu Wieczysta Kraków.

Biorąc pod uwagę, że zaproszono go za młodu do najbardziej po Realu Madryt utytułowanego klubu w Lidze Mistrzów – kariera smętna, regularnie grał Miśkiewicz przez ledwie parę chwil, w sezonie 2013/14.

Kolejnym śmiałkiem szturmującym Milan był Bartosz Salamon. On uciekł z Polski do Brescii, kiedy wpadł w oko skautom podczas zgrupowania kadry do lat 16; wybrał znakomicie, do szkółki o doskonałej renomie, wśród absolwentów mającej m.in. Andreę Pirlo i Marka Hamsika; potem się zagubił, zatracając w uwielbieniu dla siebie, za co został wydalony do mającego go sprowadzić na ziemię czyśćca w trzecioligowej Foggii (z kultowym Zdenkiem Zemanem w roli belfra); po powrocie grał już rzetelnie i dojrzale, systematycznie rozwijał swoją wielofunkcyjność, do naturalnej dla siebie pozycji defensywnego pomocnika dorzucił praktykę na środku obrony, dzięki której zasłużył nawet na zaszczytne opinie, że wygląda momentami jak następca Franco Baresiego.

Ale Salamon na San Siro też nigdy piłki nie kopnął. Też, biorąc pod uwagę dawne aspiracje i przypisywany mu talent, sportowe życie miał nędzne – przerzucany po wypożyczeniach krążył po całych Włoszech, zakładał koszulkę aż 10 klubów, w bieżącym sezonie pograł w SPAL przez marne 25 minut. I obecnie też powoli zbliża się do trzydziestki.

Wreszcie wśród mediolańskich dzieciaków wylądował Przemysław Bargiel. On zanim wrócił do kraju, zdążył jeszcze doświadczyć wypożyczenia do prowincjonalnej Spezii, a od minionego lata trenuje w juniorach Śląska Wrocław – znów nie wygląda to wszystko okazale, ale na razie nie ma sensu rozstrzygać, co będzie, ten piłkarz w marcu skończy dopiero 20 lat.

I wreszcie Krzysztof Piątek. Przypadek zupełnie inny od przywołanych wyżej, bo witano go na San Siro jako rewelację sezonu w lidze włoskiej, długo fetowano, jako jedyny w Milanie zagrał, zdążył nawet nastrzelać 16 goli – on także poniósł jednak klęskę i do berlińskiej Herthy wypychano go z ulgą, bo szefowie klubu żyli w trwodze, że jego rynkowa wartość spadnie do minimum i zdołają odzyskać co najwyżej niewielki ułamek zainwestowanych w transfer pieniędzy.

Sumując – próbowało podbić mediolański stadion czterech Polaków, nie podołał żaden, mamy na razie okrąglutkie zero skuteczności.

Nie mógłbym napisać, że mnie to cieszy, bo Piątkowi szczerze życzę, by ponownie spotężniał na czołowego snajpera w Europie. Gdy jednak podpisywał kontrakt z Milanem, jako kibic pozwoliłem sobie na intymne zwierzenie – że nigdy, przenigdy nie miałem ochoty oglądać polskiego piłkarza w koszulce mojej ulubionej drużyny.

Ilekroć wyobraziłem sobie Lewandowskiego w stroju rossonerich, sztywniałem przerażony; przeczuwałem w tym obrazku kibicowski koszmar, bałem się gromadnego, jazgotliwego spoglądania na San Siro przez nadwiślański biało-czerwony mikroskop, truchlałem na myśl o nieustannym gaworzeniu o golach „naszego rodaka”. Lęki wzięły się stąd, że jako indywiduum wybitnie niestadne – tym bardziej: nieplemienne – cierpię na mentalną aberrację. Nie przepadam mianowicie za całodobowym, nachalnym epatowaniem patriotyzmem (poza wyjątkowymi okazjami kochajmy Polskę po cichu, segregując śmieci i zagadując samotnie mieszkających sąsiadów, czy wszystko u nich w porządku) i nie przepadam za kibicowaniem w zbyt gęstej ciżbie ludzi, mainstreamowość Milanu mi przeszkadza, w chwilach desperacji roiłem sobie wręcz, że posiadłem go na własność, jestem jedynym fanem rossonerich w galaktyce, obsadzam sobą zarówno cały sektor rodzinny, jak i sektor ultrasów, niech mi się nikt nie wtrąca.

Nie było aż tak źle, przeciwnie, po inauguracyjnych wystrzałach Piątka na chwałę rossonerich poczułem nawet coś bliskiego ekstazie, aż sam siebie zaskoczyłem, odkrywając reakcje, których nigdy bym się nie spodziewał. Teraz jednak, gdy polski piłkarz został wydalony, rozczarowanie i smutek sąsiaduje we mnie z wrażeniem, że powracam do stanu równowagi – nie ukrywam, że dość kojącym. Tłumy Polaków przeniosły wzrok na Berlin; przestanę bez ustanku wyczytywać i wysłuchiwać, jaki Milan jest beznadziejny (irytujących, bo przecież sam wiem), ucichną patriotyczne jęki, że obcy krzywdzą nam rodaka, zostałem oswobodzony.

Dzisiaj graliśmy z Hellasem Werona, oczywiście zgubiliśmy punkty. Gdyby ktoś jednak pytał – w Milanie stara bieda. Ale znów trochę się wzruszyłem, bo w lidze zadebiutował 18-letni Daniel Maldini.

41 myśli na temat “Stara bieda

  1. Wbrew osobistym doświadczeniom coraz bliżej mi do poglądów tych, którzy twierdzą, że miłość to przypadek medyczny wymagający klinicznego leczenia…
    Np. zachwyt włoskiego komentatora (nie mam wątpliwości, że fana Milanu), który podziwia klub za to, że na transakcjach z Piątkiem w ciągu roku stracił tylko(!) 7 mln Euro. W normalnym, nieskażonym miłością biznesie, za taki „sukces” wylatuje się z roboty na zbity pysk.

    Polubienie

  2. Drogi Rafale, czytam Twoje artykuły od ponad 15 lat, do dziś żałuję, że nie zagaiłem Cię bodaj w roku 2008 letnią porą we Wrocławiu, bo w głębi duszy zawsze czułem, żeś człek z czerwono-czarną duszą. Ale dziś, czytając Twój wpis, pierwszy raz odniosłem wrażenie, że pisał go w stu procentach na moje polecenie ghost writer. Zgadzam się absolutnie z każdym zdaniem, a najbardziej przemówiły do mnie wstawki o patriotyzmie i Maldinim. Kocham, kocham, kocham i życzę równie długiego stażu jak mojego innego dziennikarskiego guru – pana Tomasza Wołka 🙂

    Polubienie

  3. @Airborell
    Pełna zgoda! Ale nie usprawiedliwia głupoty przy zakupach.
    A Milan zachowuje się od lat jak świrnięta zakupoholiczka i co roku minimalizuje straty.

    Polubienie

  4. Można „minimalizować” tak – a można jak Mioduski w Legii. Tzn. co roku „uwzględniać” w budżecie dochody z fazy grupowej pucharów, do których się nie wchodzi – bo po każdym sezonie rozwala się i tak słaby skład.

    Polubienie

  5. @Gospodarz

    Do atrybutów patriotyzmu dodałbym jeszcze niezatruwanie powietrza i niewyrzucanie śmieci do lasu (o co w naszym kraju jeszcze niełatwo) i codzienną uczciwość. Z chęcią powitałbym jakiś tekst lub chociaż tekścik o patriotyźmie (pomimo sportowego charakteru bloga) zamiast kolejnego utyskiwania na AC. 🙂

    Polubienie

  6. Po szalonym meczu w Bremie, jakoś trudno mi się ekscytować bramką Piątka… Za to Haaland potwierdził, że ma wszystko żeby zostać piłkarskim królem lat dwudziestych.
    P.S.
    Lubię niespodzianki, ale żeby dwie drużyny z ligowego pudła w tej fazie pucharu odpadły z rozgrywek… A gdyby jutro jeszcze Bayern zaraził się tym wirusem?

    Polubienie

  7. Wczoraj Bayernowi szczęśliwym trafem udało się „urwać” wirusowi, ale dzisiaj Hiszpania pokazała, ze wszystko jest możliwe… z pucharu odpadły już wszystkie drużyny z ligowego pudła.
    A Klopp po swojemu… – awansował w angielskim pucharze młodzieżowcami, a sam oglądał mecz na laptopie.
    A ja nie wiem czy to jeszcze emocje, czy to już kabaret?

    Polubienie

  8. Wyniku podobnego się spodziewałem, ale że się milan przez całe 45. minut postawi, to już nie… Meczycho przez duże M

    Polubienie

  9. Rafał na Wyborczej o Półbogu Barcelony (nie ulega wątpliwości, ze jednym z najwybitniejszych piłkarzy w historii piłki), a ja jak zwykle w przypadku takich relacji przełożony-podwładny kombinuję na ile to Bogu odpaliło, a na ile ceremoniał wykreowało kierownictwo.
    W legendach o bożkach i bogach bywało różnie… – czasami z hukiem upadali bogowie, a czasami królestwa, a czasami i jedni i drudzy. Pozostawały mity, ruiny i demony, bardzo pożyteczne do straszenia dzieciaków, które nie chcą jeść kaszki.

    Polubienie

  10. Fakt. Nie wiem tylko czy to pech, czy „talent” menadżera. Takiej przygody z trenerami to nawet w naszej lidze nie sposób doświadczyć.

    Polubienie

  11. Za to w biatlonie już tradycyjnie – jak nie spieprzą szansy w zawodach od razu na dzień dobry, to ją pogrzebią na do widzenia.

    Mowa oczywiście o reprezentacji żeńskiej, bo męska od lat ma wyniki mega stabilne, w swojej osobnej dyscyplinie sportu.

    Polubienie

  12. Gdzie poczytać to nie wiem, ja po prostu oglądałem zawody. Ale zgadza się – wiele stron tematycznych na sport.pl (w tym własnie biathlon i o dziwo – tenis) jest prowadzonych totalnie z doskoku, jak się komuś przypomni.

    Polubienie

  13. A propos MC i finansowego Fair Play, marzy mi się coś na kształt np. NBA czyli salary cap. Chociaż w futbolu musiałby być transfer cap. Wiem że to nierealne. Niemniej wtedy nie byłoby rzucania gotówką przez szejków i innych oligarchów bo każdy mógłby wydać na przykład 70M latem i 20M zimą.A tak wszyscy przymykają oczy, MC pewnie się odwoła, skończy się na 50M kary, grzecznie zapłacą i wszyscy będą zadowoleni…….

    Polubienie

  14. Kary finansowe zawsze bolą, okresowy zakaz transferowy może nawet trochę bardziej, ale najbardziej okresowe wykluczenie z rozgrywek LM. I myślę, że na uchyleniu tego zakazu koncentrować się będzie MC w odwołaniu.
    P.S.
    Nie mogę się oprzeć refleksji, że w całej dyskusji o porządkowaniu transferów piłkarze są traktowani jak produkt w obrocie handlowym i proponowane rozwiązania mieszczą się w zakresie pomiędzy sprzedażą detaliczną a giełdą towarową.

    Polubienie

  15. Bujam się z tym VAR-em od skrajności do skrajności;
    – czasami doceniam jego pomoc w rozwikłaniu zadym w polu karnym, przypominających bardziej zadymę kibolską niż piłkę,
    – a czasami wkurzam się na idiotyzm w interpretacji przepisów.
    Dzisiaj unieważniono bramkę dla Chelsea, bo w momencie podania napastnik miał o pół stopy bardziej wysuniętą nogę w momencie podania. Przy czym, żeby było śmieszniej napastnik miał ją prostopadle ustawioną do bramki, a obrońca równolegle. Nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać?

    Polubienie

  16. Przecież linia wyraźnie pokazała, że stopa Giroud była bliżej bramki, więc co tu jest nie tak?

    Bez sensu to jest odgwizdywanie spalonych, kiedy napastnik jest w jednej linii z obrońcą, lub wręcz dalej od bramki, ale ma wychyloną górną połowę ciała, albo nawet samą rękę…

    Polubienie

  17. @antropoid
    Zwłaszcza, że linia niebieska wyznaczająca granicę spalonego przebiegała przez kokardkę sznurowadła na bucie napastnika. Te kilka centymetrów było konsekwencją różnego ustawienia stopy i w rzeczywistości boiskowej jest bez znaczenia, a nawet niezauważalne i jest dokładnie tym samym co „wychylona górna połowa ciała, albo nawet sama ręka”.
    Dla mnie taka pigularska dokładność mierzona elektronicznie zabija piłkę, zamiast ją porządkować. Z rzeczywistości boiskowej przenosi nas do rzeczywistości wirtualnej.
    P.S.
    We wczorajszym meczu mieliśmy tez przykład pozytywny VAR-u, kiedy unieważniono bramkę strzeloną po zagraniu ręką podającego, które w zadymie podbramkowej trudno było zauważyć nawet sędziom. Oglądając mecz byłem przekonany, że piłka odbiła się od głowy któregoś z piłkarzy.

    Polubienie

  18. Sorry, ale chyba masz śnieżący telewizor. Giroud był o całą stopę bliżej linii bramkowej od Maguire’a, Zresztą filmik jest już na YT, można sprawdzić, zamiast się nakręcać i bajać o „sznurówkach”.

    Polubienie

  19. I jako się rzekło: w biathlonie po staremu. 3 pierwsze strzelania i 3 pierwsze strzały ostatniego strzelania koncertowo – a potem pauza na myślenie i pudła… Psychologa dobrego im potrzeba.

    Polubienie

  20. Właśnie o tej stopie pisałem… Najszybsi piłkarze przebiegają setkę w 11-12 sekund. To oznacza, że w ciągu sekundy około 9 m, a w 10 milisekund prawie metr. Milisekundowy błąd w uchwyceniu momentu podania i już mamy spalonego o stopę czy dwie.
    Dla mnie o spalonym możemy mówić dopiero wtedy, gdy atakujący jest bliżej bramki od obrońcy o obrys całego ciała łącznie z piętą i furkoczącą koszulką czy czupryną. A i tak dla prawidłowej oceny sytuacji dobrze byłoby przeanalizować minimum 1-2 sekundy poprzedzające moment podania (kierunek i tempo poruszania się piłkarzy). Niektórzy sędziowie osobiście weryfikujący wskazania VAR tak z resztą robią. Niektóre telewizje też, chociaż one bardziej nastawione są na pokazanie sytuacji z różnego ujęcia.

    Polubienie

  21. A czy poza wykluczeniem z LM na 2 sezony są jakieś inne sankcje dla MC?
    Być może tak, ale wszyscy piszą o wykluczeniu z LM.
    Jeśli mają się odwoływać od tego wykluczenia, to jaka będzie kara???

    Polubienie

  22. Z tymi spalonymi o stopę, jest ten problem, że neutralny widz może kręcić nosem, iż taki aptekarski spalony to nie z duchem gry, ale już kibic drużyny która by takiego gola ze spalone otrzymała w plecy, wołałby o „solo robar”. I trudno się dziwić, bo gdzie postawić bezdyskusyjną granicę, skoro stopa nam przeszkadza? Duch gry to pojęcie bardzo subiektywne, i często zabawione klubowymi kolorami.

    Ja obejrzałbym chętnie w sezonie ogórkowym, turniej gdzie spalonych nie ma wcale, znika główna kontrowersja VAR-u, a wpływ tej zmiany na taktykę byłby interesujący. Za duże by ot tak wprowadzić, ale na sparing letni…

    PS. Szybkie obstawianko – ile dziś Haaland zapakuje PeEsŻe? Ja stawiam 2 gole 😉

    Polubienie

  23. Też nie mam wątpliwości, że spalony ma barwy klubowe/drużynowe przy czym rzecznikami milimetrowych spalonych są ci, którzy bramkę tracą. Jak się znajdą w odwrotnej sytuacji to oczywiście spalonego nie było.
    A bez spalonych graliśmy na podwórku… – fajno było i mecze kończyły się bez mordobicia.
    PS.
    Dwa byłyby w sam raz, ale na jednego też się nie obrażę.

    Polubienie

  24. Mnie oba te kluby ani ziębią, ani grzeją. Po coś jednak VAR wprowadzono, wcześniej latami było domaganie się go.

    Polubienie

  25. @Otwojastara
    No to mamy dwie.
    Ale chyba też kandydata na zdetronizowanie Messiego i Ronaldo jeszcze przed zakończeniem przez nich kariery. Haaland ma wszystko… – wzrost stopera, szybkość skrzydłowego, przegląd sytuacji klasycznej dziesiątki, intuicję podbramkową, niesamowitą przy tym wzroście koordynację ruchową i technikę, kopyto z obu nóg i dokładność podań. I dopiero 19 lat.

    Polubienie

  26. Chylę czoła przed kolegą Twojastara.

    Mało ostatnio oglądam i muszę kiedyś obejrzeć tego zawodnika przez 90 minut, bo to faktycznie może być Ktoś (kto by się spodziewał, że Norweg?)

    Polubienie

  27. Easy.

    Dziękuje, dziękuję, kłaniam się, korzystając z okazji chciałbym podziękować rodzinie i przyjaciołom xD

    Ilość goli Haalanda w Austrii nie zrobiła na mnie wrażenie, wszak to liga poziomem porównywalna do nasze, wejście w Dortmund już większe, liga poważna a młodzian nie zwalnia.

    Dziś oglądanie Norwega to była przyjemność, pierwszy gol to przytomność umysłu, drugi to luta kapitalna, ale nie tylko za gole należą się pochwały. Bardzo inteligentna gra, zero egoizmu którego można by się po rekordziście spodziewać, jeszcze powroty i odbiory(Veratti do teraz pewnie nie ogarnia kto mu piłkę wyłuskał, we Francji pewnie nikt nawet nie próbuje xD), jest potencjał że hej!

    Czy byliśmy dziś świadkami pierwszego akordu nowej futbolowej arcyrywalizacji, Mbappe vs Haaland? Kto wie.

    Polubienie

  28. Wszedł z drzwiami i futrynami, ale prawdziwa wartość się ujawni, kiedy drużynie przestanie iść, bo na razie w nowym roku to cała Borussia jest w niezłym gazie.

    Polubienie

  29. @ant
    No ja właśnie w Haalandzie widziałbym przyczynę, bo całą jesień byli krytykowani, a Paco nie spełniał oczekiwań. Przyszedł i grająca poniżej oczekiwań Borussia dodała gazu.

    Polubienie

  30. Dla Haalanda obejrzałem pod koniec ub. roku pierwszy raz w życiu mecz ligi austriackiej. W Salzburgu robił wrażenie (grali całkiem fajną piłkę), ale takiego wejścia do Borussii (oglądam regularnie) się nie spodziewałem. Nawet po pierwszych dwóch meczach myślałem, że ustawili się pod niego, żeby ułatwić mu aklimatyzację. Po kolejnych myślę, że to on odmienił drużynę. To już drugi mecz im wygrywa. Inna sprawa, że już w Salzburgu pokazywał atuty, o których pisałem wyżej, ale Borussia je jeszcze bardziej z niego wydobyła.
    Myślę, że transfer do Borussii to przemyślany i znakomity wybór (Haaland nie ukrywa jednak, ze to dla niego etap), a i dla klubu to znakomity transfer, nawet jeżeli za jakiś czas Bundesliga zrobi się dla niego za ciasna. Jeżeli nic nie zakłóci jego rozwoju to następny będzie topem topów.

    Polubienie

  31. Bodźcem pozytywnym jest, ale sflaczałej drużyny 19-latek sam by nie pociągnął. Złapali formę na nowy rok i skorzystali nawzajem.

    Polubienie

  32. A ja wracam do wcześniejsego OT i chciałbym uprzejmie prosić Gospodarza, o ile to możliwe, żeby spróbował jakoś wpłynąć na zmianę redaktora Sport.pl, bo ręce opadają, kiedy w czasie MŚ w biathlonie, kiedy nasza zawodniczka o mało nie zdobyła medalu, a mamy kolejne konkurencje, na portalu zmiast relacji z zawodów można poczytać o golu Polaka w meczu sparingowym i znieważeniu herbu klubowego….
    Stracicie czytelników, jak tak dlej będzie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s