Mediolan wstaje z kolan. Razem

Aż wstyd się przyznać do tamtego szczenięcego braku wyobraźni. Gdy 12 kwietnia 2005 roku siedziałem na stadionie San Siro, byłem bezgranicznie przekonany, że podziwiam obrazek nieprzemijający – grają Inter z Milanem, więc zderzają się supermocarstwa, delektuję się spektaklem najwyższej próby, przebywam w stolicy europejskiego futbolu.

Trwał ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Trybunę Curva Sud (byłem jako kibic, nie służbowo) opuszczałem rozgniewany, ponieważ chuligani zrzucali na boisko race (jedna trafiła i ogłuszyła Didę, bramkarza Milanu), butelki, zapalniczki, parasole i kto tam co miał pod ręką, więc sędzia odwołał piłkarzy z boiska ponad kwadrans przed planowym zakończeniem meczu (a wykosztowałem się, konik wyłudził za bilet bolesne 200 euro), ale uspokajała mnie pewność, że przeżyję to jeszcze wielokrotnie – derby Mediolanu będące zarazem batalią na zaawansowanym etapie Champions League, rozpalające jeszcze bardziej niż te „zwyczajne”, rozgrywane pod logo Serie A. W końcu ledwie dwa sezony wcześniej Inter z Milanem tłukły się nawet wyżej, w półfinale Ligi Mistrzów.

*************

Tak, to była dekada Mediolanu jako głównej piłkarskiej metropolii w Europie. Mógł się z nią chcieć ścigać ewentualnie Londyn, który oklaskiwał popisy Arsenalu oraz Chelsea, jednak wyspiarze zdołali dokopać się tylko do debiutanckich wizyt w finale – tymczasem do stolicy Lombardii trofeum przyjeżdżało w latach 2003, 2007 oraz 2010 (według pewnych apokryfów również w 2005). Imperialny rozmach.

Od tamtej pory geografia radykalnie się zmieniła. Swoją pozycję jeszcze wmocnił Londyn (w ubiegłym roku miał wspomniane Arsenal z Chelsea w finale Ligi Europy oraz Tottenham w finale Ligi Mistrzów), giganta próbuje zgrywać Manchester (szastając setkami milionów, City i United liderują głównie tabelom finansowym), a zasłonił wszystkich Madryt – druga dekada XXI wieku należała do niego, z kulminacjami w finałowych derbach Realu z Atlético. I mediolańscy kibice pewnie by to jakoś znieśli, w końcu historia nie tylko na boiskach toczy się cyklami. Interu z Milanem dotknął jednak nie tyle kryzys, co krach, w dodatku degrengolada ciągnęła/ciągnie się dłużej niż wieczność – zainicjowaną odejściem emocjonalnie związanych z klubem mecenasów Massimo Morattiego i Silvio Berlusconiego, a potem znaczoną wstrząsami właścicielskimi, akceptowaniem coraz przeciętniejszych graczy w drużynie, wypadnięciem poza Ligę Mistrzów i podium Serie A.

Używam czasu przeszłego trochę nieśmiało, lecz z premedytacją, w pełni władz umysłowych. Wreszcie nastał bowiem moment, w którym na horyzoncie, może nawet bliżej, zamajaczył krajobraz pozwalający przypuszczać, że mediolańczycy postanowili wygramolić się z zamętu i beznadziei. Że postanowili wrócić tam, gdzie ich zastałem w początkach mojej pracy dziennikarza sportowego – w okolice szczytu. Czego bynajmniej nie opieram na banalnej obserwacji, iż rok 2020 przebiega dla nich znakomicie, ponieważ Inter po dekadzie przerwy wrócił do finału europejskiego pucharu i na podium Serie A, natomiast Milan podarował kibicom wielomiesięczny okres najwspanialszej gry od dekady i jako jedyny w czołowych ligach kontynentu pozostaje niepokonany od wybuchu pandemii. Nie, optymistycznych sygnałów wysyłają oba kluby znacznie więcej.

A mnie szczególnie uwodzi oraz intryguje to, że choć podróżują do tego samego celu, wyruszyły w skrajnie odmiennych kierunkach. Tak skrajnie, że właściwie stanęły ideowo na przeciwległych biegunach, chwilami podejrzewam wręcz, iż pospiskowały, potajemnie zawierając pakt – „my będziemy z Marsa, a wy z Wenus, spotkamy się wiadomo gdzie”.

***

Uderzające różnice biją po oczach wszędzie. W sylwetkach i piłkarzy, i trenerów, i dyrektoriatu kreującego politykę personalną, i prezesów oraz właścicieli. W całej sportowej strategii – biznesową czy marketingową w niniejszym tekście pomijam, traktuję tę narośl na piłce kopanej jako zło konieczne.

Wystarczy rzut oka na boisko, by dostrzec, że Inter jął masowo werbować wyczynowców, którzy sporo już widzieli i przeżyli, swoje nazwiska zdążyli wdrukować w jaźnie kibiców z całego świata, przywykli do gry o najwyższą stawkę – ze szczególnym uwzględnieniem weteranów ligi angielskiej. Wziął Romelu Lukaku („tylko” 27 lat, ale poważnym futbolem zajął się jako dzieciak, rozegrał 277 meczów w Manchesterze United, Evertonie, Chelsea i West Bromwich), Alexisa Sancheza (32 lata; MU, Arsenal, Barcelona), Ashleya Younga (35 lat; blisko dekada w MU), Aleksandara Kolarova (35 lat; Manchester City, Roma, Lazio), Victora Mosesa (przed chwilą go oddał), Christiana Eriksena (28 lat; siedem sezonów w Tottenhamie), Arturo Vidala (33 lata; Barcelona, Bayern, Juventus) czy postrzelonego Radję Nainggolana (32 lata; Roma). Dlatego budżet płacowy klubu stopniowo puchnie.

Milan natomiast pensje ogranicza i, jako się rzekło, skrada się ku sukcesowi na nogach zupełnie innych piłkarzy. Młodych i skandalicznie młodych, wychowanków lub posiadających nazwiska anonimowe dla wszystkich poza wytrawnymi znawcami rynku. Od Gianluigiego Donnarummy (21 lat, zdążył już stać między słupkami drużyny seniorskiej 209 razy!), Mattii Gabbii (też 21 lat), Theo Hernandeza (23) czy Davide Calabrii (23), przez Ismaëla Bennacera (22) czy Sandro Tonalego (20), po Brahima Diaza (21), Alexisa Saelemaekersa (21) i Rafaela Leão (21) – by wymienić tylko tworzących podstawowy skład lub krążących w pobliżu (dlatego przemilczam Lorenzo Colombo, lat 18, choć korci, by nie przemilczać).

Rekrutują zatem mediolańscy sąsiedzi według odległych wzorców, choć w żadnym razie nie działają ortodoksyjnie, zaślepieni jedynie słuszną wizją. Inter kupił sobie fantastyczną przyszłość (i świetną teraźniejszość) w Alessandro Bastonim (21), Nicolò Barelli (23) czy Achrafie Hakimim (21), natomiast Milan dorzucił do zespołu dojrzałości poprzez pozyskanie Simona Kjæra (31), a przede wszystkim Zlatana Ibrahimovicia, który odbiega od reszty szatni jak chyba żaden znany mi obecnie piłkarz – skończył 39 lat, uzbierał w CV zniewalającą kolekcję legendarnych firm (od Ajaxu, przez Juventus i Inter, po Barcelonę i Manchester United), wszędzie zdobywał tytułu, nastrzelał w karierze 550 goli. Guliwer w krainie liliputów.

Gdy szwedzki olbrzym złapał niedawno COVID-19, rossoneri rzucili na Spezię drużynę bobasów, podaję podstawową jedenastkę według wieku: 21 – 23, 20, 31, 22 – 26, 20 – 21, 21, 21 – 18. Według analitycznego serwisu Opta w czołowych ligach Europy nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by ktoś wystawił aż tylu zawodników urodzonych w 1999 roku lub później.

***

Za radykalnie odmiennymi strategiami oczywiście również stoją ludzie z różnych mentalnych galaktyk.

Za realizowaną przez Inter odpowiada – w trudnej, szorstkiej współpracy z trenerem, do którego wkrótce dobrniemy – niejaki Beppe Marotta. 63-letni dyrektor sportowy zasłynął jako odnowiciel potęgi Juventusu, ponieważ potrafi zręcznie maskować finansowe deficyty klubu, za minimalną cenę osiągając maksymalne cele. Doskonale orientował się w luksusowych rynkach na całym kontynencie i z intuicją wychwytywał piłkarzy gdzie indziej niechcianych lub pragnących zmiany, ze szczególnym uwzględnieniem tych z wygasającym kontraktem, dzięki czemu drugą linię złożoną z Andrei Pirlo, Paula Pogby i Arturo Vidala (wspartą przez wychowanka Claudio Marchisio) skompletował prawie za darmo, by następnie patrzeć, jak ów kwartet pcha turyńską drużynę do finału Ligi Mistrzów. I teraz, w Mediolanie, diabelnie przebiegły Marotta działa poniekąd podobnie. Rozgląda się za doświadczonymi wyczynowcami, którzy mogą dać z siebie jeszcze wiele, ale zostali skreśleni jako wypaleni lub stetryczali. Najświeższy przykład stanowi Arturo Vidal – teoretycznie idealnie pasujący do stylu Conte, uznany za zbędnego w Barcelonie.

W Milanie ogółem kwestii sportowych – po korporacyjnemu mówi się: segment – zarządza Paolo Maldini, czyli żywy pomnik rossonerich, jednak jako postać newralgiczną, precyzyjniej oddającą zwrot w polityce klubu, należy wskazać niejakiego Geoffreya Moncadę. Ledwie 33-letniego, mianowanego szefem działu wyszukiwania talentów, któremu zlecono oplecenie planety siatką skautów przeczesujących boiska w poszukiwaniu gwiazd jutra. Skautów nie tylko oglądających mecze, ale także zachodzących na treningi, wypytujących rodziców i generalnie przeprowadzających wywiad środowiskowy pozwalający sporządzenie rzetelnego portretu psychologicznego kandydata na piłkarza Milanu.

Moncada przyleciał z Monaco, gdzie współprojektował przyszłość tak skutecznie, że jego wybrańcy, zanim zostali wyeksportowani za gigantyczne pieniądze – Bernardo Silva, Fabinho, Thomas Lemar, Tiemoue Bakayoko etc. – zdetronizowali w kraju wszechmocne Paris Saint-Germain oraz wywołali sensację w Lidze Mistrzów, przefruwając aż do półfinału. Znów: Milan postawił na człowieka, którego nazwisko nikomu we Włoszech nic nie mówi. Jeśli jednak rozbłysną piłkarze, których wynajdzie, odkryją i zapamiętają je wszyscy.

Kolejny poziom: trenerzy. Też dobrani tak, jakby szefom mediolańskich klubów zależało na możliwie najjaskrawszym dowodzeniu, że choć mieszkają na jednym stadionie, to nie łączy ich nic, reprezentują kultury nie tyle sobie obce, co przeciwstawne. Oto Antonio Conte – z powszechnie szanowanymi kompetencjami, utytułowany, z bogatą przeszłością na prestiżowych stanowiskach, poza Serie A odnoszący sukcesy także w reprezentacji Włoch i londyńskiej Chelsea, przyzwyczajony do pracy pod presją. I Stefano Pioli – z kompetencjami kwestionowanymi (jego dymisji kibice żądali, zanim podpisał kontrakt), pustą gablotą na trofea, krążący po klubach głównie przeciętnych i wyłącznie krajowych. Conte – apodyktyczny, impulsywny, wiecznie stawiający żądania swoich szefom; Pioli – chętnie eksponujący zasługi piłkarzy ponad własne, bez dyktatorskich skłonności, stonowany, posłuszny. Conte – potrafiący zaszantażować, że pójdzie sobie precz, i trzymać wszystkich w niepewności; Pioli – akceptujący wszystko, szczęśliwy, że złapał Pana Boga za nogi, chętnie przyznający, że silniej niż on motywuje piłkarzy Ibrahimovic…

***

Nawet układ sił na samym szczycie sugeruje, że mediolańscy rywale rozbiegli się w różne strony świata. W końcu Inter został przejęty przez właściciela z Dalekiego Wschodu i z konkretną twarzą – chińskiego multimiliardera Zhanga Jindonga, który bieżące kierowanie firmą oddał w ręce swego syna Stevena Zhanga. Milan należy natomiast do organizacji z dalekiego zachodu i bez twarzy – amerykańskiego funduszu hedgingowego, którego zarządcy pozwolili odrestaurowywać klub lokalnym menedżerom, na czele z absolwentem mediolańskiego uniwersytetu Paolo Scaronim.

Mamy więc dychotomię totalną, antagonizm tak doskonale się uzupełniający, że wyścig Interu i Milanu znów cholernie mnie pociąga, nawet bez kibicowskiego zaangażowania kochałbym jego fabularną atrakcyjność. I zżerałaby mnie ciekawość, kiedy i po jakich przygodach wrócą tam, gdzie je zastałem na derbach w 2005 roku, tam gdzie ich miejsce. Na szczycie.

O takich klubach mówi się „tradycyjne potęgi” – założone na przełomie XIX i XX wieku, czyli w dziewiczych czasach futbolu (dziewiczych wszędzie poza Anglią), na kontynentalnym szczycie prężyły się już w latach 60., w kraju kolekcjonują zaszczyty od dekad (Serie A wygrywały 36 razy, ustępują Turynowi, który jednak rzadziej zadawał szyku na arenach zagranicznych). Łączy je też to, na co chyba rzadko zwraca się uwagę – prawdę mówiąc, w ogóle się nie spotkałem – że ich okresy hossy i bessy zaskakująco często się pokrywają. Oba sięgały po najcenniejsze trofeum na kontynencie w latach 60., oba żyły kiepsko jak na ich standardy w kolejnej dekadzie; oba masowo wygrywały u schyłku lat 80. i na początku 90. (gdy Arrigo Sacchi zaczynał podbijać Puchar Europy, to Inter po dekadzie odzyskiwał prymat w Serie A, a wkrótce miał poszaleć w Pucharze UEFA); oba triumfowały w Lidze Mistrzów w inauguracyjnej dekadzie XXI wieku; wreszcie oba nacierpiały się w dekadenckiej dekadzie bieżącej.

Aż zaczęły wspólnie się odradzać. Inter odpalił najpierw, wystrzelił na prowadzenie i próbuje uciekać, ale Milan ostatnio pędzi jak opętany – spadł na przeciwników jak gniew boży, przyspieszając znienacka, więc patrzymy z osłupieniem, trudno uwierzyć, że po wybuchu pandemii pozostał niepokonany najdłużej wśród wszystkich drużyn czołowych lig, zdystansował nawet Bayern. Czyżby sąsiedzi naprawdę nawzajem się nakręcali? Inspirowali lub przeciwnie, jeden ściąga drugiego na dno, gdy sam tonie? Niebawem otrzymamy kolejny materiał dowodowy, na razie wiadomo tylko, że choć przewaga trybuny Curva Nord jest ewidentna (nerazzuri zabawiają się w Lidze Mistrzów, rossoneri kopią w Lidze Europy), to obie strony znajdowały się ostatnio w zbliżonym stanie ducha. Zadowolone, lecz nie w pełni usatysfakcjonowane. Zniecierpliwione. Piłkarze Interu nie oszaleli ze szczęścia, bo choć zbliżyli się do triumfu i w Serie A, i w Lidze Europy, to ostatecznie nie obcałowali żadnego trofeum. Piłkarze Milanu – bo choć fantastycznie finiszowali, nie wrócili do upragnionej Ligi Mistrzów. Trzeba pracować dalej.

Blogonotkę spisuję jeszcze przed derbami – Inter zdecydowanym faworytem, a mecz powinien pysznie smakować, bo obaj rywale nie biorą ostatnio jeńców, liczy się atak, atak, atak – ponieważ ich wynik niczego by w jej treści nie zmodyfikował. To tylko etap długiej podróży, którą mediolańczycy będą kontynuować ze świadomością, że szlachectwo zobowiązuje, że wciąż mieszkają w jedynym w Europie mieście z dwoma triumfatorami Ligi Mistrzów. Tam też wypada znów zwołać derbową batalię, najlepiej w jednej z rund rozgrywanych wiosną.

Postaram się być wtedy na San Siro. Alternatywy zresztą chyba nie mam – poprzedniego wieczoru z Interem i Milanem w Champions League nie dokończyłem.

126 myśli na temat “Mediolan wstaje z kolan. Razem

  1. I to jest właśnie absurd nr 1 – przymus rodzenia dzieci-warzywek, nie mających szans przetrwać bez będącej udręką opieki w każdej minucie swego istnienia, wymógł bezdzietny (na szczęście) stary kawaler, w dodatku patologiczny obibok, który pewnie nawet minuty w życiu nie poświęcił opiece nad jakimkolwiek pełnosprawnym dzieckiem. Z przyklaskiem całego tabunu podobnych jemu „ekspertów” od rodzenia/wychowywania dzieci.

    Jakoś nie widać, by sąsiednim narodom żyło się gorzej i bardziej nerwowo bez tego wiecznego p…dolca na punkcie „ochrony życia poczętego” i pilnowania cudzych sumień.

    To jest naprawdę niepojęte, jak Polacy, którzy w skali indywidualnej radzą sobie całkiem nieźle i potrafią logicznie kombinować, by ułatwiać własne życie, po zdobyciu władzy od razu prześcigają się w debilnych pomysłach, zatruwających życie ogółu.

    Ta nacja chyba naprawdę nie nadaje się do samodzielnego rządzenia.

    Polubienie

  2. @Thered00
    Widać nie widziałeś wczoraj w TVN24 wywiadu z siostrą Chmielewską, prowadzącą hospicjum dla tych ukochanych przez kościół i pisiorków dzieciaków i która sama wychowuje adoptowane niepełnosprawne dziecko.
    Obejrzyj, wysłuchaj a może coś zrozumiesz? Zwłaszcza jak usłyszysz jej wyznanie, jak w tej chwili zaczyna się martwić, że umrze przed jej ukochanym adoptowanym synem.
    P.S.
    Oczywiście tak jak wszystkich obrońców życia poczętego nie oburzyła Ciebie decyzja sejmowej większości o zabraniu środków z funduszu przeznaczonego na pomoc tym dzieciakom i przeznaczeniu jej kupno głosów kandydatowi Dudzie? Jak również podpisanie jej przez samego kandydata???

    Polubienie

  3. Typowa quasi-chrześcijańska hipokryzja, od której rzygać się już chce. To już smutna klasyka – jego religijne uczucia ważniejsze od cudzej wolności osobistej, wielkie zatroskanie nad życiem poczętym – a z drugiej strony żałosna pogarda dla żyjących, protestujących w obronie swojej wolności.
    Trzeba ich (je) przedstawić jako zacietrzewiony motłoch nastający na „troskliwą władzę” i jego chrześcijańskie uczucia.
    Jeśli tacy kiedyś pojmą, że ich wolności prawa wyboru nikt nie chce ograniczać, natomiast ich uczucia nie mogą istnieć bez włażenia innym na łeb, trzeba będzie uchwalić tę datę jako główne święto narodowe.

    Polubienie

  4. @THERED00
    Czas na poważne dyskusje, to był. Przypomnę, bo nie sądzę by kolega zarejestrował, ale StrajkKobiet działa od 2016 i był przez lata osrywany przez rządzących. Decyzją, czy raczej interpretacją, TK, ponad 80% legalnych aborcji zostało zakazanych. Bez dialogu, bez dyskusji, arbitralnie stwierdzono po 23 latach, że od teraz będzie to działać inaczej, bo właściwy ideologicznie skład TK jest.

    Prawda jest taka, że to już jest strajk wszystkich. Wczoraj byłem na pochodzie artystów, którzy grzebali pod Ministerstwem Kultury oficjalnie zarżniętą przez PiS sztukę. Mam też za sobą wjazd „obrońców życia” prosto z żylety na Plac Zamkowy, te same chłopy wołające jak to bedo bronić kobiet przed „ciapatymi”, zebrały się na rynku na wezwanie jarosława, i te kobiety lecieli napierdalać.

    Jeżeli szereg problemów jakie toczy ten kraj, chcesz sprowadzić do „należytej delikatności” to sorry, ale #wypierdalaj. Przez lata ta partia szczuła ludzi na siebie, tworzyła jakieś gorsze sorty. Przez lata ten „gorszy sort” musiał znosić inwektywy i bluzgi pod swoim adresem, uśmiechając się do złej gry, bo inaczej „wcale nie zależy im na dialogu”. istnieje granica możliwości każdego, szczególnie że ta strona akurat nie uskutecznia propagandy o nadstawianiu drugiego policzka.

    Latami pluć na ludzi i wyelkie oburzenie że mają tego dość i odpowiadają pięknym za nadobne.

    Cóż, ale te dwadzieścia-kilka procent was zostało. Zobaczymy, może się uda przetrwać, może te kilka lat jeszcze bezkarnie będziecie mogli na ludzi pluć. Ale tego byczka co we Wrocławiu, pomimo polecenia z góry, to jednak nie puścili. Kto wie, może się jednak IIPRL rozłoży, zapanuje straszliwa anarchia, wylegną hordy lewactwa i będą o prawach człowieka jakieś pierdy wciskać, zamieniając obrady sejmu w masową orgię, kto wie?

    @panszeryf
    Sprawa nie jest prosta, w istocie. osobiście długo to rozważałem, i też kwestia opieki psychologa wydaje mi się nieodzowną. Tj. możliwości dostępu do takowego.

    domyślam się też że rozdźwięk między stronami wynika ze skrajnie różnych perspektyw, i tu nawet empatia nie pomaga, bo nawet jak ktoś już się z tym zmierzy i spróbuje spojrzeć z drugiej strony, to w nagrodę dostanie stek inwektyw, od najbardziej skrajnych postaci z obu stron.

    uznałem, że spojrzę na temat od strony praktycznej, jaki jest efekt do którego dąży aborcja? Do zatrzymania niechcianej ciąży. Czy istnieją inne formy uzyskania tego efektu? Owszem, antykoncepcja. Czy jest legalna? Jest(chociaż kler i tu najchętniej by swoje łapska włożył). Dlaczego aborcja jest zatem nielegalna?

    Tak długo jak sam zabieg nie niesie ryzyka dla kobiety, nie widzę szczerze logicznych powodów by go zakazywać. Nie widzę też powodów do obaw, iż „proceder miałby wymknąć się spod kontroli” jak sam zauważyłeś, taki zabieg może nieść poważne skutki i jej dużym wyzwaniem mentalnym. Więc nie, nie powinniście się obawiać, iż polki zaczną się teraz skrobać w gwoli rozrywki.

    Jest też bardziej drażliwa kwestia, której „obrońcy życia” unikają jak ognia. Aborcje spowodowane gwałtem. Ile się ich wykonuje? W 2016 jedna, w 2017 zero, w 2018 jedna, w 2019 całe 3. Oficjalnie. Gdzie trzeba przejść oficjalną drogę, ogłosić się zgwałconą, przejść procedury. Wzrusza Was to obrońcy życia? Co dla psychiki zgwałconej kobiety jest korzystniejsze, wypełnianie druczków odnośnie swoich przeżyć, czy może miast tłumaczyć sie legionowi zainteresowanych, wolałaby poprosić o zabieg? Hm?

    @antropoid
    Oj, to mimo wszystko nie do końca tak było, nie róbmy z Jarka takiego Wodza. Akurat na tą minę, to raczej część obozu go wrzuciła, ta najbardziej sfanatyzowana. Zaczęło się od 5 dla zwierząt i rozłamu w Zjednoczonej prawicy – dość znamiennego, bo tracili chłopcy z tym większość. Dziś ustawa już wycofana, zamrożona, ale ewidentnie trzeba było obóz zjednoczyć na nowo, zadowolić buntujących się radykałów, ich strata to tragedia, a tu już kosy z Gowinem były, z Ziobrą były, pęka ten gmach, trzeba skleić. Osobiście uważam że setkom kobiet odmówiono legalne aborcji w imię wewnętrznych interesów partyjnych.

    Polubienie

  5. Bóg mi świadkiem, że nigdy nie miałem za jakiegoś Jedynowładcę-Demiurga kogoś, kto nie umie samodzielnie zrobić zakupów w spożywczaku. Nieraz pisałem, że dla mnie też jest częścią czyjegoś większego planu.

    Tyle, że nie sądzę, by był on zakładnikiem akurat swoich lokajów, zwanych (chyba dla jaj) „zjednoczoną prawicą”. Tej roli upatrywałbym raczej w tecze – akurat tej, której w swym archiwum (ponoć bogatym) nie posiada – w jego własnej personalnej teczce.

    Polubienie

  6. No i szczyt idiotyzmu został osiągnięty! W/g najnowszych informacji (za Polsatem) do szpitali zostaną wysłane „szwejki”. Mają pilnować dyrektorów, żeby nie ukrywali wolnych łóżek.

    Polubienie

  7. @Alp
    „Oczywiście tak jak wszystkich obrońców życia poczętego nie oburzyła Ciebie decyzja sejmowej większości o zabraniu środków z funduszu przeznaczonego na pomoc tym dzieciakom.”

    Pomijając niebezpieczeństwo nadużywania słów typu „wszyscy”, to mnie osobiście np. ogromnie bulwersuje fakt, że rodzice ciężko chorych dzieci są pozostawieni sami sobie, że podepnę ten temat przy okazji, Jeśli już chcą zacząć gmerać w prawie o zabijaniu dzieci, to powinni najpierw, na dobry początek, zacząć od zapewnienia wszystkim rodzicom tych dzieci (nad którymi opieka zajmuje minimum np. 6h dziennie) całkowicie bezpłatną opiekę nad nimi, leki, dać im minimum średnią krajową i zagwarantować emeryturę bez konieczności podejmowania pracy. To jest dla mnie szczyt paranoi, że dziecko Solorza dostaje 500, a dziecko, które nie potrafi samodzielnie oddychać nie dostaje w zasadzie nic więcej.

    @0twojastara
    Z tym, że „to już jest strajk wszystkich” to bym nie szarżował. Po pierwsze, ostatnio widziałem jakiś sondaż, w którym mówiąc najbardziej ogólnie „za” było ok. 60% obywateli, a przeciw ok. 40%. Po drugie, organizatorzy tych strajków bardzo szybko zaczęli strzelać sobie w kolana, bo nie minęło kilka dni i główny przekaz, żeby strajkować przeciwko decyzji TK, zmienił się w walkę o całkowicie nieograniczony dostęp do aborcji, bo np. „za mało zarabiam” albo „nie mam swojego mieszkania”, na co nie zgadza się nawet bardzo, bardzo wielu moich znajomych, którym do PISu jest jak stąd, do Portoryko.

    Polubienie

  8. I nikt ich do aborcji nie zmusza – bo to byłoby sk..ństwo.
    Tak jak sk…ństwem jest zmuszanie do donoszenia niechcianej ciąży.
    W Polsce mówi się bardzo dużo o psychice kobiet, które aborcję przeszły, o psychice tych, które źle znoszą ciążę już dziwnie mało.
    Jakoś nie słychać, by w państwach, w których aborcja do 12 tygodnia jest legalna, ludziom żyło się gorzej, niż w Polsce.
    Tylko tam nie założyli sobie na kark wyznaniowego chomąta.

    Polubienie

  9. @panszeryf
    Miło że ktoś wspomniał o tej kwestii, nie chciałem jak ta zdarta płyta wyciągać pamiętnego strajku niepełnosprawnych i tego z jaką troską potraktował ich wówczas obóz rządzący. 🙂

    Co do „strajku wszystkich” to oczywiście, organizuje to faktycznie głęboka lewica, nie każdemu musi odpowiadać każdy postulat jaki wyniosła, aczkolwiek daleki byłbym od tezy „strzału w kolano” zwyczajnie są konsekwentni, ciężko opierać strajk o tezę „nie cofniemy się” a w postulatach wycofać się z większości. Oczywiście, nie każdy postulat może się podobać, ale nie kupujmy tezy, że tylko o aborcję chodzi, i tylko kobiety strajkują, to jest katalizator i główny powód, ale nie jedyny. Do tego potwornego orzeczenia, potrzebne było nadużycie władzy, podeptanie demokracji, zainstalowanie klakierów, i o ile wcześniej ludzie relatywizowali, że „jakiś tam TK ich nie dotyczy” to dostali w mordę.

    Teraz pytanie brzmi, czy odpowiada ci tor, który wybrał dla Polski obóz ZP, czy chcesz go zmienić. Potem należy zważyć, czy fakt iż nie każdy postulat mi odpowiada, to jest w stanie przełknąć swobodnie hasający PiS. No i na koniec, czy jest o to warto walczyć w dobie pandemii. Gdzieś zrozumiem, jeśli ktoś stwierdzi, że któraś z tych rzeczy go zniechęca, ale ciężko mi nie zauważyć, że kolejne środowiska, mające dość szykan władzy, podnoszą głowę. Pogotowie Warszawskie uruchomiło „radio” z połączeniami między dyspozytorką a karetkami, by przedstawić jak wygląda sytuacja, bo się nasłuchali od Przejebanych70milionów o małym zaangażowaniu, tu macie the best of: (wstawię link w osobny koment, to może wordpress nie zgłupieje, ew, to 3 prawie taki sam komentarz)

    Mówisz że 60% to mało, powiem ci, w dobie pandemii wydaje mi się to wcale nieźle, więcej to niż miał wiceprezydent Duda. Z tego co widzę, przeciwni(32%) są głównie starsi, można to zrozumieć, część boi się pandemii, część jest zagorzałymi zwolennikami PiSu. Ale nawet nie o te same 60% chodzi, zwyczajnie, to czysto subiektywne wrażenie, każdy komu PiS mocno nie wszedł wcześniej, ma ich obecnie serdecznie dość. Nawet jeśli komuś niekoniecznie postulaty SK odpowiadają, to nadal odsunięciu jarosława od sterów przyklaszcze. W tym kontekście mówiłem o „strajku wszystkich”.

    Jedna rzecz jest pewna i bardzo szczęśliwa – jak już o eutanazji mówimy, jarosław takową pisowi zafundował. Może nie gwałtowną, ale data zdatności do użytku zwyczajnie tam pozostanie – młodzi już nigdy gremialnie nie zagłosują na pis. Jeżeli ktoś tam planuje dłuższą karierę polityczną, to musi zmienić pokład, względnie wierzyć że jarek dokona przewrotu i przejmie władzę na styl Łukaszenki. Inaczej okręt wraz ze zmianą pokoleniową zwyczajnie zatonie.

    Polubienie

  10. Jeżeli wierzyć statystykom, to się już dzieje. Jedna trzecia pisiorków idzie w zaparte, jedna trzecia jest przeciw a pozostali nie wiedzą, gdzie jeszcze dupę przykleić. W najtrudniejszej sytuacji są wychowane przez odchodzące mamuty niezdolne do samodzielnego myślenia „przerośnięte ministranty”.
    Czas na gorliwych się kończy. Nadchodzi czas dla zdolnych do samodzielnego myślenia i życia.
    Trudno mi się oprzeć refleksji, że to koniec wojny, którą rozpętali sto lat temu wracający z wojny żołnierze, próbując zagnać z powrotem do pieluch i garów kobiety, które zastąpiły ich gdy byli na froncie. Najmłodsze pokolenie tą wojnę dokończy, nawet jeżeli dziś nie do końca sobie uświadamia jak będzie wyglądał pokój. Nie będzie to jednak świat, w którym płeć będzie wyznaczała pozycję w rodzinie i społeczeństwie, w którym „jak mężczyzna leży na kanapie to myśli, a jak kobieta to leniuchuje” (stary Duda).

    Polubienie

  11. Dobrze, ze jest sport. Człowiek zobaczy trzy podania głową w polu karnym wykończenie prześlicznym uderzeniem z woleja i zaraz zapomina o wszystkich świństwach.
    Właśnie w pierwszej połowie taką extra bramką potraktował Zenit w pierwszej połowie Lazio.

    Polubienie

  12. Inne oblicze sportu jest takie, że się wysyła na boisko w meczu ligowym zawodników skarżących się objawy charakterystyczne dla COVID – a potem jeszcze chwali się tym na konfie… Brawo Michniewicz/Legia – brawo ty…

    Polubienie

  13. Wytłumaczcie mi proszę koledzy prawnicy.Dziś piszą o Hajcie na meczykach.Cytuję: „Został skazany na dwa lata więzienia w zawieszaniu na cztery”, „nie odwoływał się od wyroku”- to nie rozumiem czegoś..To czemu nie siedział tych 2 lat? Jak dokładnie należy interpretować takie orzeczenia?

    Polubienie

  14. A to trzeba od razu prawników? Interpretacja jest prosta – kto dostaje „zawiasy”, tak jak tutaj 2 na 4, ten nie idzie siedzieć, tylko musi być przez 4-letni okres zawieszenia kary grzeczny jak aniołek. Bo jak nie, to zawieszenie się odwiesza i delikwent idzie do paki.
    Hajto zaakceptował – znaczy winny się czuł, ale pasowało mu, że nie idzie siedzieć i postanowił być grzeczny.

    Polubienie

  15. A jakby miał takiego pecha, że w przeciągu tych 4 lat znów kogoś potrącił ze skutkiem śmiertelnym to pójdzie siedzieć na 2 lata czy 2×2?

    Polubienie

  16. Tym wpisem pozwolę sobie na prezentację kilku myśli nieuczesanych i frywolnych dykteryjek. Temat zasadniczy popełnię osobną wypowiedzią
    Uwaga, poniżej znajdują się treści nieodpowiednie i kontrowersyjne skróty myślowe. Jeśli to dla Ciebie poważny problem, zrezygnuj z czytania. (copyright by HBC)

    „TVN24 wywiad z siostrą Chmielewską” (copyright by Alp)
    Od dekady jestem szczęśliwym nie posiadaczem TV. Szukałem w necie, niestety programu nie znalazłem. Jedynie jej wypowiedzi cytowane przez różne media. Najbardziej cieszy to, że w dyskusjach światopoglądowych podpierasz się głosem Kościoła a nawet ludzi duchownych; ‘czym skorupka za młodu..’, …będą z Ciebie ludzie. Aby nie zostawać Ci dłużnym, proponuję wysłuchanie wywiadu w radiu WNET z x.Isakowiczem-Zaleskim z 28.X – dostępny w sieci.
    Wracając do znalezionych przeze mnie cytatów, na stronie tvn24.pl stoi: „Jestem smutna” – moją poprzednią notkę rozpoczynam od „to co (..) widzę napawa mnie smutkiem”. Siostra Chmielewska zwróciła uwagę, że: „walkę o życie trzeba zacząć od wsparcia tych, którzy ciężar takiego trudnego życia mają nieść, wtedy wybór życia będzie łatwiejszy”. W mojej wypowiedzi zaś znajdziesz: „rodzice nie byli sami już po podjętej decyzji. Finansowe wsparcie dla rodzin, zapewniona rehabilitacja, opieka całodzienna nad dziećmi. Od tego trzeba zacząć, aby Polacy opowiadali się za życiem”. I jeszcze wypowiedź siostry: „jednak są sytuacje, w których trzeba zostawić sumieniu kobiety-rodziców wybór”, a u mnie mogłeś przeczytać: „(aborcja to) wielki dylemat i sytuacja, która pozostawia ślad w psychice do końca życia. Niezależnie od okoliczności, i od dokonanego wyboru. A wybór jest iście diabelski, bo decyduje się o życiu i śmierci własnego dziecka. Ostatecznie rodzice i tak zostają sami z konsekwencjami decyzji.”
    Gdybyś był moim promotorem, pewnie wywaliłbyś mnie za plagiat, choć wcześniej nie słyszałem o s.Chmielewskiej. Może Twoja krytyka mojej postawy była pochopna, bo poglądy mamy niepokojąco zbieżne?

    „bandycka decyzja (TK)”, „właściwy ideologicznie skład TK” (copyright by Antropoid, 0Twojastara)
    Uwielbiam zapach hipokryzji o poranku. Przez pięć lat ludzie protestowali z hasłem OTUA, konstytucja była najważniejsza, najwyższe prawo. Teraz wyrok TK, o którym sędziowie z antypodów PiSu (prof. Zoll, prof. Rzepliński) mówiła, że jest właściwy, zgodny z konstytucją i gdyby oni mieli orzekać, to wyrok byłby taki sam. Ale nic to. Teraz konstytucja to dla organizatorów Strajku Kobiet ‘szmata’, wsadźcie ja sobie gdzieś, liczy się to, co chcemy my, a nie to, co uchwalił tow. Alexander.

    „stawianie zamachowców w roli niesprawiedliwie atakowanych” „partia szczuła (..) przez lata, ten „gorszy sort” musiał znosić inwektywy i bluzgi pod swoim adresem, uśmiechając się” (copyright by 0Twojastara, Antropoid)
    Pięknie to musi wyglądać: my w świetlistej bieli, nieskazitelnie dobrzy, a oni same szwarccharaktery. My się uśmiechamy, oni plują. No kurde, jakbym kreskówkę oglądał. Ponętna wizja, choć ja wolę widzieć wszystkie tysiąc barw świata. Na każdy argument jednej strony, druga rzuca kontrę, że to inni winni. Jeśli jesteście w stanie odpowiedzieć na najważniejsze pytanie rodziców z co najmniej dwójka dzieci: kto zaczął? I zważyć winy po obu stronach – stawiam piwo!

    „dwadzieścia-kilka procent was zostało” „Jeżeli ktoś tam planuje dłuższą karierę polityczną, to musi zmienić pokład” (copyright by 0Twojastara)
    Nigdy nie myślałem o tym w taki sposób. Jakoś tam skrzywiło się przez lata moje spojrzenie na świat, ale nigdy nie patrzyłem co myśli większość i skąd wieje wiatr. Ale rozumiem że tak jak piszesz, jest łatwiej.

    „#wyp..” skierowane do mnie (copyright by 0Twojastara)
    Poczuć się jak Sławek Nitras – bezcenne, za wszystko inne zapłacę kartą.

    R.Trzaskowski w środę uczestniczy w proteście. R.Trzaskowski w czwartek twierdzi, że marsz narodowy jest nielegalny, ze względu na Covid. No, to jest ancymonek.
    Sorry, za taką wrzutkę, ale niedawno odbywała się dyskusja, kto lepszy: Duda (który szuka nowego punktu równowagi), czy Trzaskowski (który… sami zresztą wiecie).

    Polubienie

  17. Na poziomie ludzkim decyzja dot. aborcji zawsze ostatecznie rozstrzyga się w sumieniu matki/rodziców. I konsekwencje tej decyzji. Osoby ‘wokół’ mogą co najwyżej wspierać i pomagać, niezależnie jaka ostatecznie decyzja zapadnie. Nie oceniać, tylko zrozumieć innych.
    Państwo w demokracji liberalnej musi troszczyć się o najsłabszych, chronić każde życie, bardziej poprzez stworzenie warunków, które będą pomagały opowiadać się za życiem (pisał o tym Panszeryf), niż przymusem.

    Polubienie

  18. @THERED00
    Nie no, miło że zależy ci na konstruktywnej dyskusji, nie wyciąganiu zdań z kontekstu, by zagrzebać wszelakie poczucie winy, bo oto obnażyłem tych siewców kłamstwa xD

    Ciekawe że w tych „tysiącach barw świata” widzisz wszędzie równowagę. Nie jest tak, że pewne argumenty są sensowne, inne wyssane z d… Nie, są równoznaczne. Argumenty ludzi protestujących, powołujących się na prawa człowieka, i argumenty obozu wzywającego zbrojne bojówki na ulice, są równe. Iście Salomonowa sprawiedliwość.

    Co do wspomnianego fragmentu konstytucji, może przytoczmy go – Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.

    Teraz, konsensus medyczny – do 12 tygodnia nie jest to człowiek, jeszcze nie.

    Wiedziałem że część idiotów przyjmie właśnie tą retorykę, dlatego PiS 4 lata temu spękał z Sejmu i przepchnął to TK, wuj że skład TK jest mocno dyskusyjny, wuj że PiS na głowie stawał by w pandemii nie ogłaszać stanu klęski żywiołowej, pozwalającej legalnie przełożyć wybory, tylko robił dyskusyjne(delikatnie mówiąc) prawnie ruchy, byle RPO i TK nie przedłużyły kadencji(na czas klęski żywiołowej +6mieś), na pewno mieli na myśli dobro obywateli, a nie własne. Nie ma to znamion nadużywania władzy. Twardy elektorat zadowolony, łyka jak ten pelikan. Twardemu elektoratowi do głowy nie przyjdzie, zapytać dlaczego PiS się o zgodność z konstytucją rzeczonej ustawy nie pytał przez 23 lata, tylko teraz.

    To nie jest tylko dyskusja światopoglądowa. To jest dyskusja o nadużyciu władzy, by jakiś przestarzały religijny światopogląd narzucić wszystkim.

    A ty możesz sobie udawać, trollu, że tej dyskusji nie było podnoszonej wcześniej, w debacie publicznej. Jest to tak niesamowicie ewidentne, że sekundy nie poświęciłeś by zapoznać się z perspektywą tych protestujących kobiet, że gówno cię to obchodzi, i przywdziewasz szatki „kompromisowe i dialogowe” głównie po to by poczuć się lepiej, tego jest tyle wszędzie dostępne, ale ciebie to nijak nie obchodzi, bo dlaczego miałoby? Przecież nie musisz spróbować zgłębić czyjeś perspektywy, by mieć nie tylko rację, ale moralną przewagę.

    A gdyby jakimś cudem jednak nie, to pomogę, wygogluj „wyzysk epistemiczny” na dobry początek.

    Polubienie

  19. @Thered00
    I tak chcesz ulżyć kobietom w dokonaniu tego trudnego wyboru, że uważasz za słuszne pozbawienie go ich? Po co się mają męczyć? A może uważasz, że kobiety zgwałcone, łącznie z małolatami, też powinny tak jak Ty z radością oczekiwać zbliżającego się porodu? I tak jak Godek, że nawet kobiety dla których ciąża jest zagrożeniem życia, też powinny równie radośnie go oczekiwać?
    Między Tobą i siostrą Chmielewską jest różnica jak między ogniem a wodą… – siostra Chmielewska uważa, ze decyzja należy wyłącznie do kobiety, a mąż, rodzina powinny ją w tej decyzji wspierać i to bez względu na to jaką podejmie, a nie wpływać na jej wybór.
    P.S.
    A co z pieniędzmi z Funduszu przekazanymi w kampanii wyborczej na kupno głosów Dudzie? – Uważasz tak jak cytowane przez siostrę Chmielewską pobożne katoliczki, które proszone o wsparcie na niepełnosprawne dzieci stwierdzają; – „urodziła sobie kalekę, to niech sobie sama wychowuje”.

    Polubienie

  20. Typowa kaczystowska manipulacja na poziomie piaskownicy.

    Najpierw latami były krzyki o „komunistach i złodziejach” (ciekawe, że płynące akurat z obozu tego, kogo jako jedynego SB zostawiła w spokoju po 13 grudnia…), potem dołączyły do nich krzyki o „naprawie państwa” i mniej subtelne – o „odrywaniu świń od koryta” 🙂 – a kiedy po dojściu do władzy zamiast naprawy nastała regularna banditierka na państwie i jego instytucjach, majstrowanie nawet przy głosowaniach w Sejmie, zaczęło się tłumaczenie tego tym, że PO to to i tamto, że Nitras powiedział „wyp…j”, nagle wróciła wrażliwość słuchowa, kompletnie nie działająca, gdy kaczor wymyślał nie głosującym na PiS od zwierząt i gorszych sortów Polaka, gdy nawet w Sejmie on i jego niektórzy posłowie zachowywali się jak w mordowni.

    Choćby nie wiem jakie retoryczne wygibasy próbował tu stosować kolega internauta broniący takiego stylu rządzenia, to nie znajdzie paskudniejszego w ostatnim 30-leciu.

    Polubienie

  21. @THERED00
    Ten Twój drugi post bardzo ładny. Tak, to bez wątpienia byłby konsensus, albo blisko, te punkcik do poprawy to iż decyzja należy do matki/rodziców. Głównie do matki.

    Jak ten konsensus jest o obecnym klimacie politycznym osiągalny? O co dokładnie obecnie troszczy się państwo? Co na to kościół, który wręcz ostentacyjnie świętuje wyelki sukces, gwiżdżąc na swoje owieczki?

    Nie chcę cię zmartwić,ale w obecnym układzie politycznym, to co uważasz za dobre rozwiązanie, nie ma prawa się ziścić. ostawiając wycieczki słowne, tu zgodzimy się kurde naprawdę wszyscy.

    Polubienie

  22. Trochę się działo w tym tygodniu w piłce. Parę naprawdę fajnych starć w LM i rewaluacyjny debiut osiemnastolatka w bramce, a na zakończenie wyraźna wygrana Lecha z drużyną ze znacznie silniejszej ligi oraz „klątwa Steca” przypomniała o sobie i Milan obsunął się na kolana.

    Polubienie

  23. To wspaniałe uczucie móc po tylu latach znów oglądać polski zespół w Europie, który gra w piłkę. Nie jest to jeszcze Wisła Kasperczaka, ale w porównaniu do Legii, od patrzenia na którą niemal zawsze krwawią oczy, poza pamiętnym wybrykiem w LM, w której w mojej opinii wszyscy Legię okrutnie zlekceważyli, co pozwoliło jej osiągnąć wyniki znacznie, znacznie powyżej możliwości, to jest kosmos. Mam nadzieję, że akademia Lecha będzie regularnie już produkować takich piłkarzy i wreszcie będzie można się ekscytować bojami polskich drużyn w Europie. Bo dopóki Mioduski nie odejdzie, to dla Legii nadziei nie widzę…

    Polubienie

  24. BTW wiecie że awansowaliśmy na stolicę koronawirusa? nr1 dziennych zakażeń, nr2 zgonów na ten moment. Rząd konsekwentnie twierdzi, iż żadnej pomocy ościennej nie potrzeba, panujemy nad sytuacją.

    Nie ma co, troska o bliźniego, wszelakie wartości katolickie zachowane i zero nihilizmu

    Polubienie

  25. A niet, sorry, stronka nie uwzględnia niektórych krajów, still, to żeśmy wyprzedzili USA czy Rosję, to sukces!

    Polubienie

  26. Coś trzeba było awanturą aboryjną przykryć. A to pewnie nie jedyna „chlubna” konkurencja, w której zaczynamy przodować.

    Polubienie

  27. No, honorni jesteśmy… – nie skorzystaliśmy z oferowanych Dudzie przez Trampa respiratorów (łyknęła je mniej honorna Turcja), do pomocy oferowanej przez UE państwom członkowskim nawet nie aplikowaliśmy (nie złożyliśmy wniosku), a ostatnio kazaliśmy się wypchać z taką upokarzającą propozycją Prezydentowi Niemiec.

    Polubienie

  28. Robert znowu przegrał z WAR-em o rozmiar buta, czy grubość koszulki…
    Albo FIFA/UEFA coś z tym zrobią, albo piłka przegra z idiotami przy komputerach, którzy byli piłkarsko zbyt marni, żeby się załapać do drużyny w okręgówce.

    Polubienie

  29. @alp
    jpdle, ale hipokryzji wylało, o ile pierwszy gol jeszcze zrozumiem, bo spalony był minimalny, to drugi był gdzieś na pół metra. To ma być ten sławetny „duch gry” jak kogoś lubimy, to zaliczamy mu półmetrowego spalonego, jak nie lubimy, to dyskusyjną decyzję nazywamy „kradzieżą”?

    Polubienie

  30. @Otwojastara
    A od kiedy to spalony jest po podaniu/wybiciu piłki przez obrońcę? – druga bramka, którą sam nazywasz „dyskusyjną decyzją”.
    Problem z WAR-em jest taki, że do rzeczywistości piłkarskiej przenosi elektroniczne możliwości pomiaru, które na boisku są zupełnie niewidoczne. Ani przez piłkarzy, ani przez sędziego. Jeżeli oglądałeś mecz, to powinieneś zauważyć, że spalonymi najbardziej zaskoczeni byli piłkarze Borussii. Ich miny bezpośrednio po stracie obu bramek nie pozostawiają co do tego najmniejszych wątpliwości.
    Wczoraj w Anglii (napastnik i Leeds mnie ani ziębi ani grzeje – to na temat „hipokryzji”) za spalonego uznano część ręki, wskazującą partnerowi gdzie ma zagrać piłkę. Oczywiście zgodnie z idiotycznymi przepisami napisanymi pod elektroniczne możliwości pomiaru.
    P.S
    Pierwszego spalonego zaliczył Lewandowski numerem (jednym) buta. Takiego spalonego można ustalić przesuwając moment podania piłki (w tył lub w przód) nawet o mili sekundy. W/g mnie WAR wprowadzono po to, żeby wyeliminować oczywiste pomyłki sędziego, a nie po to, żeby fascynaci elektronicznych możliwości pomiaru (ostatni sędzia o którym słyszałem, że potrafił grać w piłkę za nim zaczął gwizdać, to sędzia Laguna z „Piłkarskiego pokera”). bawili się, zakłamując boiskową rzeczywistość. I to na ten temat jest mój komentarz.

    Polubienie

  31. Nie po odbiciu od obrońcy. W przepisach stoi o „rozmyślnym zagraniu”, jednocześnie rozgrzeszając drużynę broniącą z tzw. „parad obronnych”.

    Nie istnieje coś takiego jak „boiskowa rzeczywistość” różniąca się od innych.

    Nigdzie nie nazwałem tego „dyskusyjną decyzją”, to był półmetrowy oczywisty spalony. Te dyskusyjne decyzje, to aluzja do twoich wszelakich występów tutaj, po kontrowersjach różnych wcześniej. Dyskusyjny to może być faul w polu karnym, jeden powie że kontakt zbyt lekki, inny że wystarczy jakikolwiek, spalony jest zawsze spalony.

    Dla mnie przy pierwszej sytuacji spalony jest minimalny, ale wyraźny, stopklatka zrobiona dobrze. Wiem że nie dasz wiary, ale oglądając na żywo, już mi się zaświeciła lampka o potencjalnym spalonym, b cała sytuacja była close.

    Problemem Varu jest to, że wyjaśnia kontrowersje, które w głębi duszy ludzie chcieli mieć niewyjaśnione. Są takie frazesy, które każdy z nas powtarza, bo o dobrze widziane jak „zależy mi na sprawiedliwym sędziowaniu w zawodach sportowych”. To kłamstwo, masie ludzi na tym nie zależy, tylko gadają po próżnicy, co i po twoim przykładzie widać, gdy pomstujesz na poprawne decyzje sędziowskie.

    Polubienie

  32. @Otwojastara
    Otóż boiskowa rzeczywistość istnieje. Wyznacza ją zdolność percepcji piłkarzy, która decyduje o ich boiskowych zachowaniach, w tym o kontroli pozycji spalonej.
    Jak się dobrze przyjrzysz to w obu przypadkach mamy do czynienia z przesunięciem czasu ustalenia spalonego. W pierwszym piłka jest już na linii spalonego, a więc podanie musiało być moment wcześniej. W drugim spalony Roberta został wyznaczony w momencie strzału partnera, a ponieważ Robert nie brał udziału w akcji, powinna być wyznaczona w momencie wybicia piłki przez obrońcę.
    Świetnie wyłapał taką różnicę pomiędzy udziałem w grze chorągiewkowy w pierwszej połowie właśnie rozgrywanego meczu Bayeru z Borussią, oceniając dwie sytuacje odmiennie.
    Tak. Taka precyzja jaką daje VAR jest zasadna przy ustaleniu czy piłka przekroczyła linię bramkową, przy prawidłowej ocenie siły (czasami nawet intencji) faulu. Ale jest bezsensowna przy spalonym. I to nie jest wina narzędzia, tylko głupców, którzy w oparciu o jego możliwości kształtują przepisy.
    Równie dobrze mogliby wprowadzić obowiązek mierzenia elektronowymi zegarami z dokładnością setnych części milisekundy np. czasu wyścigów żółwi czy ślimaków.

    Polubienie

  33. Największym problemem z VAR są idiotyczne interpretacje przepisu o spalonym.
    Jeśli sędzia przerywa grę i gapi się w stop-klatkę na monitorze, a tam stopy wszystkich zamieszanych w sytuację są w jednej linii, to w ogóle nie powinno być mowy o spalonym, a nie, że decyduje wychylony tułów, ręka, czy wypięta d… bo to już są kpiny.

    Polubienie

  34. Ależ bramka Borussii na zakończenie meczu z Bayerem! Z jedenastego metra, z powietrza, piętką! Paluszki lizać.
    @Antropoid
    Tak. Największe kontrowersje zastosowanie VAR wzbudza przy ocenie pozycji spalonej.

    Polubienie

  35. „W drugim spalony Roberta został wyznaczony w momencie strzału partnera, a ponieważ Robert nie brał udziału w akcji, powinna być wyznaczona w momencie wybicia piłki przez obrońcę.”

    No po prosu nie. Nie ma to sensu w kontekście przepisów, nie ma sensu w kontekście podstawowej logiki. Facet jest na spalonym, uzyskuje korzyść bo rykoszet trafia pod nogi.

    Nie wiem czego wy dwaj oczekujecie, że arbitrzy, po wyznaczeniu linii przez var, będą ją ignorować? To dopiero wywoła setki kontrowersji. Gdzie jest granica tolerancji sędziego, dlaczego w tym meczu a nie w tym?

    „Wyznacza ją zdolność percepcji piłkarzy, która decyduje o ich boiskowych zachowaniach, w tym o kontroli pozycji spalonej.” To jest jakiś totalny hit. Autor niechaj rozwija co ma na myśli. ja się nie poważę.

    Polubienie

  36. To może niech od razu VAR sędziuje?…
    Przepisów futbolu nie tworzyła technologia, tylko myślący ludzie – i to im technologia ma służyć, nie zwalnia ich absolutnie od myślenia.
    Albo ktoś postawił nogę najbliżej – czyli jest na spalonym, albo nie – czyli spalonego nie ma.
    A tak, to anuluje się gole, kiedy atakujący stoi w linii, lub wręcz cofnięty względem obrońców, ale np. rękę miał wyciągniętą, lub tułów wychylony – bo akurat zrywał się do podania, czyli idealnie trafił w tempo akcji.
    Czysty idiotyzm.
    I żeby było jasne: ja piszę ogólnie, o zjawisku, nie o sytuacjach z meczu Bayernu, których jeszcze nie obejrzałem.

    Polubienie

  37. „uzyskuje korzyść bo rykoszet trafia pod nogi”. „Facet jest na spalonym” w polu bramkowym, nie „rykoszet trafia mu pod nogi” tylko wybicie i to na 12 metrze od bramki”…
    To może „poważysz” się wyjaśnić jaką korzyść boiskową osiąga piłkarz będący o buta czy kawałek ręki na spalonym?

    Polubienie

  38. @0Twojastara

    „to bez wątpienia byłby konsensus, albo blisko”
    Nie, nie będzie żadnego konsesusu, bo nikomu na nim nie zależy. Moi szacowni interlokutorzy analizują procenty, szanse na zmianę władzy, wyliczają bezeceństwa tych drugich. Tylko jakoś cicho o kobietach, które (jak powiedziała położna asystująca przy zabiegach aborcji) stają wobec ekstremalnej sytuacji. Cicho o tym jak im pomóc, by decyzja nie zniszczyła ich życia. Jedyny Panszeryf się o to pokusił, rodzynek z zakalca. Reszta za Łoną podśpiewuje, że gdyby nie te ruski, gdyby nie te żydy, pogonić kler, wziąć pod but katoli, wypatroszyć biskupów i w Polsce będzie raj. A komu mało, to aborcja jako pigułka szczęścia albo czars z prozy p. Kozak.

    ”decyzja należy do matki/rodziców. Głównie do matki”
    Faceta nie zwalniałbym z odpowiedzialności. Jako ojciec doskonale rozumiesz przecież, że relacja taty z dzieckiem jest nie gorsza, nie płytsza niż matki.

    „Ciekawe że w tych „tysiącach barw świata” widzisz wszędzie równowagę”
    Wcale nie napisałem o równowadze, że prawda leży po środki itp itd (może muszę popracować na składnią, bo opacznie rozumiane są moje wypociny). Napisałem tylko, że obie strony mają swoje za uszami i obie podgrzewają konflikt od lat, a wyciągnięta ręka do dialogu to oznaka słabości.

    „decyzja TK i konsensus medyczny”
    Koniec procesu poczęcia to początek ludzkiego życia, powstaje nowy, żywy organizm, przynależny do gatunku ludzkiego. To jest bezdyskusyjne z punktu widzenia biologii. Każdy kolejny moment to już jakiś etap w rozwoju tego organizmu. Tyle nauka. „konsensus medyczny” jest co najwyżej arbitralnym wskazaniem. Ty masz swój, ja mam swój, on ma swój, ona ma swój i pewnie ono też będzie miało. Chcesz, aby konstytucja opierała się na tak płynnej i uznaniowej przesłance (do tego nigdzie nie zapisanej w formie prawa)? Weź też pod uwagę że dawni mistrzowie z TK nie protestują wobec tej decyzji? Czy oni też są sprzedajni?
    Nie możesz być ślepy na jedno oko. Nie możesz patrzeć na świat wybiórczo*. Jak mi pasują wyroki, to cacy, a jak nie pasują to be. Z takim podejściem możesz aplikować na wiceministra u Ziobry.

    „idiota”, „troll” etc. – odniosę się do tych pieszczot pełnym nienawiści milczeniem. Zastanawiam się tylko, po co Wam to. Po co obrażacie tych, którzy inaczej myślą? Są za to dodatkowe punkty?

    *ew. skojarzenia z ogólnopolskim medium są niezamierzone i niecelowe; autor nie ponosi odpowiedzialności moralnej ani materialnej za takowe procesy myślowe czytelników.

    Polubienie

  39. @Alp
    „Między Tobą i siostrą Chmielewską jest różnica jak między ogniem a wodą… – siostra Chmielewska uważa, ze decyzja należy wyłącznie do kobiety, a mąż, rodzina powinny ją w tej decyzji wspierać i to bez względu na to jaką podejmie, a nie wpływać na jej wybór.”
    Praca z tekstem – udowodnij lub obal powyższą opinię, na podstawie dostępnych źródeł pisanych, własnej analizy tekstu oraz doświadczeń życiowych.

    Polubienie

  40. @Antropoid
    ”Typowa kaczystowska manipulacja na poziomie piaskownicy”
    Kolego internauto. To może być dla Ciebie szok, Twój świat wartości może runąć, ale są nad Wisłą osoby, które nie zapisały się jeszcze (‘jeszcze’ zaznacz wężykiem) do żadnego z plemion. Potrafią zobaczyć hultajów tu i tam, każdemu podadzą rękę (a przynajmniej do każdego wyciągną). Na ten przykład, jako przykład mogę podać przykład mojej skromnej osoby, która to nie wspomogła PiS swoim cennym głosem, choć po kątach szeptają… Dopóki różnie szeptają w różnych kątach, to jestem spokojny. Oczywiście siebie oceniać najtrudniej, więc z pokorą przyjmuję zdanie każdego.

    Polubienie

  41. @Thered00
    „udowodnij lub obal powyższą opinię…” – Nie zaryzykuję. Jeszcze zostałbyś dotknięty grzechem poznania i skumał, a wtedy Dobry Bóg musiałby Cię wygnać z raju bezmyślności, tak jak wygnał Adasia i Ewcię, jak nażarli się jabłek i przez to poznali różnicę między dobrem i złem.

    Polubienie

  42. @Thered00
    „Cicho o tym jak im pomóc, by decyzja nie zniszczyła ich życia.”

    http://www.psychologia.e du.pl/obserwatorium-psychologiczne/1108-wokol-psychicznych-skutkow-aborcji.html

    ja wiem, że kolega niekoniecznie z nauką po drodze, i badania wielu uniwersytetów to ponownie „arbitralne wskazanie” skoro nie pasują pod tezę. Potraktuj to więc jako wyjaśnienie mojego toku myślenia.

    „wypatroszyć biskupów i w Polsce będzie raj.”

    Oj, bardzo nieszczęśliwy moment kolega wybrał. Zdaje się że właśnie kolejny z biskupów, niejaki Gulbinowicz, jest demaskowany jako współpracownik bezpieki i pedofil. W procederze miał mu kościół wydatnie pomagać, mówi się o systemie podsyłania mu chłopców i to przez dekady całe. Jeśli idzie o jego agenturalną karierę, to IPN(który nawiasem nie śpieszył się z publikacją rewelacji) przedstawia ją jako wymianę korzyści, nie był to zaszantażowany baranek. Uściślę że mówimy tu o gościu za którego przed Watykanem miał ręczy sam Wyszyński(sic!), i który promował wiele późniejszych gwiazd nadwiślańskiego kościoła, jak choćby owiany legendą Głódź. Ewidentnie z powietrza się wzięła ta niechęć do kościelnych dostojników, to że raz za razem z ich najwyższych rang wypływają agenci i pedofile, to pewnie jakiś spiseg masonów czy innych żydów.

    „Nie, nie będzie żadnego konsesusu, bo nikomu na nim nie zależy.”

    Chodziło mi bardziej o forumowy, bo tak, w realu to nie będzie, już się pojawia info iż PiS jest rozczarowany działaniami policji, chcą wymieniać ich szefa, a protest rozbić siłą, jak za najlepszych zomowskich czasów.

    Polubienie

  43. Ała, jeszcze czytam dziś o Dziwiszu i jego interesach z meksykańskimi legionistami Chrystusa, którzy, niesamowite, też masowo gwałcili dzieci. Marnie się Dziwisz broni przed oskarżeniami o masowe tuszowanie pedofilii, oj marnie…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s