Lewandowski zawsze i wszędzie

Najnowsze stadium szaleństwa: nasz nadpiłkarz wypełnia już całą jaźń polskiego kibica, zasłania całą resztę polskiego futbolu. Tylko w ostatnim tygodniu publiczność rozpaliły afera orderowa, afera zegarkowa oraz afera andorska.

Dwóm pierwszym poświęciłem cotygodniowy felieton do „Gazety”, w sprawie tej ostatniej – czy Robert Lewandowski „musiał” grać w niedzielę z amatorami? Czy z wyprawy na Wembley wykluczyło kapitana nieroztropne szastanie jego zdrowiem? – chciałbym tylko podrzucić kilka faktów.

Otóż bilans Lewandowskiego z eliminacji do imprez mistrzowskich oraz turniejów finałowych w ostatniej dekadzie prezentuje się tak:

Euro 2020, eliminacje – wystąpił we wszystkich 10 meczach, rozegrał 837 z 900 minut;

Mundial 2018, turniej – wystąpił we wszystkich 3 meczach, rozegrał 270 z 270 minut;

Mundial 2018, eliminacje – wystąpił we wszystkich 10 meczach, rozegrał 900 z 900 minut;

Euro 2016, turniej – wystąpił we wszystkich 5 meczach, rozegrał 510 z 510 minut;

Euro 2016, eliminacje – wystąpił we wszystkich 10 meczach, rozegrał, rozegrał 876 z 900 minut;

Mundial 2014, eliminacje – wystąpił w 9 z 10 meczów, rozegrał 810 z 900 minut;

Euro 2012, turniej – wystąpił we wszystkich 3 meczach, rozegrał 270 z 270 minut.

Słowem, odkąd Lewandowski rozbłysnął na europejską gwiazdę, opuścił reprezentację Polski w meczu o stawkę raz. Jesienią 2013 roku nie zagrał w San Marino. Z powodu kontuzji, bo generalnie nie unikał rywali, z którymi użeranie się byłoby poniżej jego godności – stosunkowo niedawno wbił nawet w dwumeczu sześć goli Gibraltarowi. Zresztą z piłkarzami o jego pozycji (oraz stopniu wyeksploatowania) trenerzy często się konsultują, pytają ich, czy chcą/potrzebują odpocząć, czy wolą poprawić sobie statystyki, a może zwyczajnie ich nosi.

Podsumowując: przed startem bieżących eliminacji Lewandowski wystąpił w 50 z 51 meczów o punkty (strzelił w nich 40 goli), a na boisku przebywał przez 4473 z 4650 minut (plus doliczony), czyli przez 96,2 proc. czasu gry. Wiedzą w Bayernie, wiedzą w reprezentacji, a ja niezwykle to w nim jako sportowcu cenię – kapitan chce grać zawsze i wszędzie.

176 myśli na temat “Lewandowski zawsze i wszędzie

  1. Śmieszne rzeczy się dzieją w EPL, więc jeszcze sobie poużywam trochę.

    Na czwarte miejsce wciąż ma uzasadnione nadzieje aż pięć drużyn. Żadną z nich nie jest Arsenal, który skład osobowy ma lepszy niż większość tej pięcioogierowej stawki, a wyprzedza Leeds tylko stosunkiem bramek. Kiedy usłyszymy w końcu pierwsze plotki o tym, że stołek się Artecie wysuwa się zadka?

    Polubienie

  2. W EPL od dłuższego czasu można odnieść wrażenie, że gdyby przyznali Angolom ze dwa dodatkowe miejsca w LM, to nie byłby to największy skandal w dziejach. Relatywnie ciekawiej jest IMO we Włoszech i Francji, gdzie PSG i, szczególnie, Juve nie są wcale tak daleko od wypadnięcia poza strefę LM i braku awansu do niej w przyszłym sezonie… Ktokolwiek sobie taki scenariusz wyobrażał przed sezonem?

    Polubienie

  3. Faktycznie w Europie zrobiło się ciekawie i to nie tylko w tabelach. Nawet w „uporządkowanej” Bundeslidze co raz mniej jest świętości. Na trawnikach emocji co nie miara i nie trzeba wysilać się przy wyborze ligi czy meczu, żeby mieć kibicowską uciechę.
    P.S.
    A wczoraj jak już dyskotekowy łomot ogłuszył Arsenal to nawet Londyńczyków było trochę żal. A na dodatek bramki Liverpoolu wręcz koncertowe i każda inna.

    Polubienie

  4. P.S 2
    I taki śliczny obrazek. Po pierwszej zdobytej bramce to nie podający podbiegł do strzelca, ale strzelec popędził do asystenta żeby go wyściskać i podziękować za wypracowaną sytuację.

    Polubienie

  5. @Koziołek

    Bez przesady. Lacazette, czy Aubameyang z przodu to jednak trochę za mało, by ogłaszać personalną wyższość składu Arsenalu nad konkurentami. Tam się w ogóle wielkość skończyła jeszcze za Wengera, kiedy politykę wyszukiwania i sprowadzania artystów (choćby bardzo młodych) wyparło sprowadzanie rzemieślników.

    Polubienie

  6. @antropoid
    Uważam jednak, że jak popatrzeć na to, jak grali piłkarze Arsenalu zanim ich zarsenalowano, to uzyskamy obraz potencjału wyższego, niż w Evertonie i West Hamie, a nawet, przy określonych założeniach, Tottenhamie, czy ManU. A wyniki żadne. Jak Aston Villa wygra zaległy mecz, to ich wyprzedzi…

    No bo popatrzmy jak na swoich podwórkach oraz europejskich salonach wyglądali Lacazette, Aubameyang, Pepe, Odegaard, Ceballos, czy Partey… To na papierze jest naprawdę mocna ekipa, tylko na boisku byle jaka.

    Polubienie

  7. @Koziołek

    Od Evertonu i WHU zgoda, ale od MU?… Zresztą, co się będziemy oszukiwać – na YT jest taki fajny filmik z tunelu na starym, poczciwym Highbury, z draki między – jakżeby 🙂 – Keanem i Vieirą. Z perspektywy czasu nie sama chryja jest tu atrakcją, tylko galeria twarzy, jakie się tam przewijają – najlepsze wyjaśnienie tego, dlaczego jedni i drudzy (ale zwłaszcza Arsenal) nie znaczą już tyle, co wtedy.

    PS. A Aston Villa właśnie ich wyprzedziła – co mnie wcale nie martwi, wręcz przeciwnie 🙂

    Polubienie

  8. Wystarczyło 2 tygodnie pierwszego zgrupowania pod wodzą nowego trenera, żeby medialni przedchorągiewni wojny z Brzęczkiem zaczęli przepraszać się z byłym selekcjonerem.
    Zaczął na WP.pl w wielkopiątkowy piątkowy poranek red. Wawrzynowski udzielając odpowiedzi na pytanie: – po co nam Sousa? – skoro drużyna Brzęczka grała brzydko ale punktowała, a drużyna Sousy gra brzydko i nie punktuje.
    Niejaki Iwanow z Polsatu (tym razem w roli eksperta – uwielbiam te dziennikarskie przebieranki) dokonuje odkrycia na miarę Nobla w genetyce, zarzucając Sousie, że nie znana genu polskiego piłkarza.
    Tuzimek dla odmiany zagłębia się w metafizykę, zarzucając selekcjonerowi, że jako Portugalczyk nie rozumie polskiej piłkarskiej duszy.
    Towarzyszy im od piątku w mediach zgodny chór „ekspertów”, który dzisiaj spuentował red. Kołtoń (a jakże ekspert) – Sousa nie czyta polskich piłkarzy.
    Oniemiałem ze szczęścia. Zwolnić analfabetę Sousę, a polska reprezentacyjna piłka nie będzie już stała jak strach na wróble na jednej nodze ale jak Kolos z Rodos wspierać się będzie na dwóch potężnych nogach-filarach… – serduchu i piłkarskiej duszy. DRŻYJCIE RYWALE!
    P.S.
    W równowadze psychicznej przez święta utrzymał mnie piątkowy felieton naszego gospodarza na Wyborczej, w którym rozważa co wiemy o naszej reprezentacji po pierwszym zgrupowaniu z Portugalczykiem.

    Polubienie

  9. @alp
    Zarzut, że nie rozumie polskiego piłkarza jest pewnie trafny, i oby był, bo od oglądania reprezentacji w kwiecie zrozumienia to bolą nie tylko zęby.

    @antropoid
    Zgoda, z ManU się trochę zagalopowałem. A że Arsenal nie ma potencjału na pewne top 4 – oczywiście. To nie czasy Bergkampa, delikatnie mówiąc. Skoro jednak West Ham i Everton walczą o top4, to i Arsenal powinien. Ma wyniki poniżej potencjału kadrowego i finansowego oraz trenera, który (może moja bańka informacyjna coś mi odcina i czegoś nie wiem?) cieszy się pewną pozycją, uznaniem i wręcz zachwytem, że takie głardjolizmo wprowadza. To zupełnie niezrozumiałe.

    Polubienie

  10. @Alp

    Ale czy to kogoś zaskakuje? Oczywiście poza tymi, którzy podają się za ekspertów i z tego żyją. Lata temu słyszałem, że do redakcji sportowej zsyłano najgłupszych. Myślę, że dziedzictwo tych czasów jest nadal szeroko obecne w tej branży.

    Polubienie

  11. @Koziołek

    W tym cały urok futbolu, że miejsce w tabeli nie zależy od składu na papierze. Co sezon ktoś nawala, albo ma wynik ponad stan.

    Polubienie

  12. Nikt się Hubertem nie zachwycił? Ma realne szanse na Top 10.? Chyba ma, nie? Wyobraża go sobie ktoś jako jednego z głównych spadkobierców żelaznej czwórki, do której może nieco na wyrost zalicza się Murray’a? Może ktoś liczy na jeszcze coś więcej?

    Polubienie

  13. Jak Hubert przełamie anemię w WS, to pewnie i nad Hubertem będą zachwyty.
    Tak to w tenisie działa. A polski kibic się rozpuścił.

    Polubienie

  14. Dlaczego Murraya na wyrost? Nie jest aż takim gigantem jak pozostała trójka, ale być nr jeden rankingu czy wygrać trzy turnieje ws w czasach Federera, Nadala czy Djokovicia mówi samo przez siebie. Co do Hurkacza to jakoś tak sceptycznie podchodzę. Pewnie dlatego, że i Kubot i Janowicz również mieli być wielcy.

    Polubienie

  15. W pojedynku szpitali, Real już prawie wyjaśnił LFC, szczególnie w pierwszej połowie dominacja, Anglicy nawet strzału nie oddali, w drugiej dla postronnego widza mogło być ciekawiej. Kontrowersja z niepodyktowanym karnym na Benzemie szczęśliwie ma duże szanse nie mieć wpływu na dwumecz.

    2 linia Realu zrobiła miazgę z LFC, niby człowiek wie że nie tam leży siła drużyn Kloppa, a CKM to swobodnie kandydat na najlepszą pomoc dekady, ale jednak…

    No i Vini, kroczek po kroczku, będzie z chłopaka kawał piłkarza, co posklejał parę długich piłek, co pokręcił TAA, że się biedaczek gotował.

    Ktoś oglądał drugi mecz? Tylko mi mignęło w internetach, ze BVB zabrali prawidłowego gola.

    Polubienie

  16. @Otwojastara
    Masz rację, dla postronnego kibica zwłaszcza w pierwszej połowie to był żaden mecz. Ale dominacja Realu budzi szacunek. To może być tegoroczny Mistrz. Chyba możesz zacząć przyjmować gratulacje.

    Niestety jestem w takiej samej sytuacji jak Ty. Wyłapałem tylko, ze w drugim meczu było bardziej interesująco.

    Polubienie

  17. Jeśli w takich okolicznościach (forma MC vs forma BVB) Guardiola znowu odpadnie w przedbiegach z LM, to ja nie wiem, jak to będzie trzeba skomentować 😀

    Polubienie

  18. Jako kibic BVB z dużym stażem przypominam, że nagroda frajera sezonu już od ładnych paru lat nosi honorowy patronat naszego klubu. Niestety o awans ManCity nie ma się co martwić… Cieszy tylko, że w końcu Romek (Bürki, najbardziej chimeryczny bramkarz jakiego znam) wylądował na ławce. Szkoda, że trwało to tyle lat… Szkoda, że potrwa jeszcze może z tydzień…

    Polubienie

  19. No właśnie trochę Dortmundu nie rozumiem. Zebrać tylu zdolnych zawodników płacąc niemało, a o bramkarzu zapomnieć. O ile lepiej by wyglądali w tabelach, gdyby mieli.
    Co do Realu z kolei to nie wychwalałbym nadmiernie, wyglądają lepiej niż wiosną, ale od razu było wiadomo, że to najsłabsza para. I generalnie ta połówką jest słabsza, w drugiej by nie mieli o czym myśleć, a tu może być finał.

    Polubienie

  20. „najsłabsza para”… – interesujące.
    Jeżeli Liverpool w pierwszej połowie nie cofnął się taktycznie, zakładając grę na remis lub nikłą porażkę (trochę to dziwne dla drużyny Kloppa), to Real wyglądał na drużynę zdecydowaną i maksymalnie skoncentrowaną na odniesienie końcowego sukcesu. Potwierdziła to również reakcja na straconą bramkę w drugiej połowie, granej (być może to tylko moje wrażenie) z założeniem kontrolowania wyniku.
    A rewanż, biorąc pod uwagę nieobliczalność drużyn Kloppa, może być ciekawy.
    P.S.
    Na tym poziomie to już słabych par nie ma… – słabsi zostali wyeliminowani. Można ewentualnie mówić o sezonowych niespodziankach. Rządzą emocje, a w tym roku dodatkowo podkręcone pandemiczną dezorganizacją i przeciążeniami. Na te problemy obecnego sezonu zwracał uwagę w przedmeczowym wywiadzie Guardiola.
    Na marginesie ciekawostka. Okazuje się, ze najbardziej przeciążonym polskim piłkarzem jest Kamil Jóźwiak (ponoć 15 najbardziej przeciążony piłkarz na świecie): – ponad 50 meczów i ponad 3100 boiskowych minut. Być może Sousa wiedział co robi oszczędzając Kamila w reprezentacji. Oczywiście nie wykluczam, ze nie był to jedyny powód jego personalnych decyzji. Z reguły są one wypadkową wielu.

    Polubienie

  21. Cholera, mam ochotę pobawić się w teorie spisgowe.

    I mean Lewy przyjmuje niedawno medal od prezydenta-impostora

    dziś jebs – prokuratura uzupełniła zarzuty wobec byłego menagera Lewandowskiego

    Tu w zasadzie możemy abstrahować od – nomen omen – prawa i sprawiedliwości, już sprawa Piszczka, uniewinnionego ponieważ był ważnym reprezentantem i tylko dlatego, jasno wskazuje, że pan piłkarz stoi nad pewnymi prawami, zatem Kuraski, nawet gdyby był niewinny(w co tbh nie wierzę) zwyczajnie musi tu przegrać, bo występuje przeciw skarbowi narodowemu, odznaczonemu przez ostry cień mgły.

    Polubienie

  22. @ Twoja stara
    Nie zrozumiałeś, że mówię o parze?

    A drugi kolega: oczywiście, że najsłabsza z tych, które są, a nie tych, które możnaby stworzyć z zespołów, które odpadły.

    Co jest z Wami?

    I jeszcze jedno – Piszczek nie został uniewinniony, zapłacił całkiem pokaźną grzywnę, wyższą od tych, którzy kręcili tym. Oczywiście relatywnie nie była aż tak dolegliwa jak kary pozostałych.

    Polubienie

  23. @up

    To nie teoria spiskowa, to jak najbardziej uzasadniona logika 😉

    @Hurkacz

    Zajebiście doceniam sukces Huberta, bo (powtarzam to i będę powtarzał konsekwentnie) to nie jest chłopak z jakimś niesamowitym talentem (może poza talentem do pracy) i oglądając go na tle Sinnera (OK, może nie w ostatnią niedzielę), Rublewa czy Tsitsipasa (nie wspominając już o Medvediewie czy Zverevie albo nawet takim De Minaurze, którzy też są od niego młodsi) trudno odnieść wrażenie, że on kiedyś może odgrywać poważne role w Szlemach. Na pewno nie w tym roku i raczej jeszcze nie w następnym – także z nadziejami na jego awans do TOP10 to trochę bym się wstrzymał mimo tego, że porównywanie go do Janowicza jest mocno chybione.
    Co innego taka Iga – w jej przypadku TOP10 w tym roku jest jak najbardziej możliwe.

    Polubienie

  24. Co za mecz!!! I te nieprawdopodobne emocje, kiedy drużyna lepsza przegrywa z drużyną skuteczniejszą. Dla takich widowisk warto być kibicem piłkarskim.

    Polubienie

  25. Wreszcie Bayern skarcony za dziadostwo w obronie. Nie można ich jeszcze skreślać, ale to była ich słabość od zawsze, z którą Flik nigdy się nie zmierzył, a zawsze wystarczało jakości w innych aspektach by przypudrować.

    Tbh 3 z 4 ćwierćfinałów wydają się raczej rozstrzygnięte, CFC na 99% awansowało, Real na 90%, PSG tak na 80%, tylko City-BVB niepewne. Ale z drugiej strony nie takie cuda się w LM działy w ostatnich latach 😉

    Polubienie

  26. @Otwojastara
    To nie tylko problem Bayernu… – większość trenerów akceptuje/toleruje żółwiowatość środkowych obrońców. Ale dzisiaj o wyniku zadecydowała przede wszystkim nieskuteczność ofensywy Bayernu i nieprawdopodobna skuteczność PSG.
    Akurat jeżeli chodzi o Bayern – PSG to nie muszą wydarzyć się cuda. Wystarczy, że dzisiejsza gra tak „podładuje” Bawarczyków, że uwierzą, że bez Roberta też potrafią zrobić wynik.

    Polubienie

  27. Raczej prędzej go zrobi Bayern na wyjeździe, niż u siebie Liverpool – z tak beznadziejną, pozorowaną, randomową obroną, jaką pokazał w I meczu. Aż się wierzyć nie chce, że to mistrz Anglii, zwłaszcza widząc ten bajzel i popłoch przy prostopadłych wrzutkach. Dla Wyspiarzy – dyskwalifikacja.
    No ale oni w tym sezonie mają wiele problemów, 7 miejsce w lidze nie kłamie.

    Polubienie

  28. Ja bym nie dawał aż 80% szans PSG – to jednak etatowi przegrywacze rewanżów, a już zwłaszcza takich prawie wygranych. W rewanżu z Barceloną widać było, że całkiem im nie przeszło. Może 60%?

    Polubienie

  29. Na plecy Lewego naprawdę jak najwięcej ludzi chce się wdrapać. Pierwszej połowy nie oglądałem, bo patrzyłem najpierw na Inter – Sassuolo, a później odpaliłem sobie drugą połowę Juve z Napoli, więc Bayern oglądałem tak od 60. minuty. Ale patrzę w pierwszej połowie na wynik, a tam 1:2. Patrzę na relację w polskich mediach: „Bayern bez Lewandowskiego jest bezradny!” 😀 patrzę na statystyki: PSG nie wyszło z szatni. No paranoja. Ostatnie pół godziny faktycznie, piłkę w siatce Navasa widziałem co najmniej trzy razy… To jeden z tych meczów, w których jest jakiś tam wynik, ale gdyby było np. 6-1, to PSG mogłoby podziękować za najniższy wymiar kary.

    Co do nihil novi w przypadku Man C, to ustaliliśmy już kiedyś, że szczęście w LM ma niezwykle często nie mniejsze znaczenie, niż jakość. Dlatego choćby Guardiola odpadał z LM w ćwierćfinale przez następne 20. lat, to i tak będzie dla mnie niepojęte, jak drużyna z takimi, piłkarzami, takim trenerem, taką jakością, pięćdziesięcioma punktami przewagi nad wiceliderem w najsilniejszej lidze świata nie może sobie poradzić z ocierającą się nierzadko o przeciętność w swojej niekoniecznie mocarnej lidze Borussią…

    Polubienie

  30. Faktycznie przy grze w punkty i przeliczenia to PSG ma przewagę przed rewanżem. Ale to tylko różnica jednej bramki. Jeżeli Bayern zagra tak dobrze jak wczoraj i będzie miał odrobinę szczęścia więcej pod bramką Paryżan a Paryżanie odrobinę mniej, to może jeszcze awansować. Zwłaszcza, że Bawarczycy już wiedzą, że bez Roberta mogą być równie groźni. Dla mnie szanse na awans są nadal po 50%.

    Polubienie

  31. @PANSZERYF

    Ano tak sobie nie może poradzić, że gdy przychodzi grać o coś więcej, niż tylko kolejne ligowe punkty z wystraszonymi mniejszymi w PL, główną rolę zaczyna grać mentalne „miękkie podbrzusze”. I efekt jest taki, jak co roku w LM, albo w „czymś więcej, niż tylko mecz”, czyli w derbach z MU – w których dostali u siebie 0-2, choć w tym roku wyraźnie wskoczyli na wyższy bieg i od miesięcy oklepują w lidze wszystkich jak leci.

    Polubienie

  32. @gp
    Borussia w tym sezonie ociera się o przeciętność okazjonalnie i tylko od spodu i to się wtedy nazywa „zagrali niezły mecz”, ale zwykle jest dużo gorszej niż piszesz…

    @antropoid
    W ManC brakuje charyzmatycznych osobowości i proces ten będzie postępował. One step a time, jak mawiają tamże – Kompany, Silva, teraz Agüero… Taki styl ma Guardiola i takie to przynosi efekty już w drugim klubie z rzędu. Nie lubi mocnych osobowości i klasycznych dziewiątek.

    Polubienie

  33. Typowa LM. Wielce prawdopodobne, że dalej awansują pierwsza drużyna ligi angielskiej (najmniejsze szanse), piąta drużyna ligi angielskiej, druga drużyna ligi francuskiej i trzecia drużyna ligi hiszpańskiej. Można kopać się po czole pół sezonu i później zgarnąć najlepsze fanty. Całe szczęście, że zmiana formatu tuż tuż. Największa szkoda Bayernu i Lewandowskiego, ale w tych rozgrywkach to i Andora jest kluczowa xD

    Polubienie

  34. „druga drużyna ligi francuskiej”

    XDDDDDDDDDDDDD

    btw pierwsza (czyli bezdyskusyjnie najpotężniejsza o te ogromne 3 pkt stanowiące różnicę rozmiaru oceanu) drużyna w LM nie grała w ogóle.

    Serdecznie mnie bawi Twoje podejście Tomasz, ta wiara reprezentatywność jesiennych tabel i ogólnie świętość tabel ligowych, i pal licho że one jeszcze nie zamknięte, a z wymienionych przez ciebie prawdopodobnych półfinalistów, 1 jest pewniaczkiem na tytuł ligowy, a dwa kolejne wcale nie są poza tym wyścigiem.

    Polubienie

  35. Ale tak, po 29-30 kolejkach rozgrywanych z RÓŻNYMI rywali w różnych okolicznościach, różnica 3pkt stanowi obraz świętości, której nie idzie podważyć xD

    Polubienie

  36. Od dawna już nie przeglądam pomeczowych ocen, jeżeli nie widziałem meczu, bo robią tylko kisiel z mózgu. Ale wczoraj Kicker przekroczył nawet minimum przyzwoitości. Jak ktoś nie oglądał meczu, to po ich przejrzeniu nie może mieć wątpliwości, ze PSG dominowało od pierwszej do ostatniej minuty a Bayern grał piach.

    Polubienie

  37. @twojastara
    Wiesz, to kwestia określenia pewnych definicji. Mnie się system ligowy od dzieciństwa nie podobał, bo nie zmuszał kandydata na mistrza do bezpośredniej i wiążącej konfrontacji z innymi kandydatami – tak jak to jest w systemie pucharowym, czy innych wariactwach znanych np. z NBA i NHL.

    W hipotetycznej sytuacji, że drużyna A ugrała 101 punktów, a drużyna B 100, w tym 6 w meczach z drużyną A, uważałabym B za piłkarsko lepszą. Dlaczego? No takie mam widzimisię, gust, charakter. Racjonalnych argumentów w sumie nie mam. Ktoś inny może uważać, że A. Wtedy powie też, że ligi są miarodajne. Dla mojego gustu nie są, ale to tylko gust.

    Polubienie

  38. @up
    Mimo wszystko chyba jednak są, bo gdyż czyż (:-D) często się zdarza, żeby kwestionowało się mistrzostwo mistrza? Przychodzi Ci do głowy jakiś przykład?

    Polubienie

  39. Z tego co pamiętam to Robert wspominał, ze potrafi mu zmieniać kilka razy w trakcie meczu pozycję. Ale chyba traktował to jako możliwość uczenia się więcej, niż standardowe wymagania w stosunku do „9”.

    Polubienie

  40. Widział, że nadaje się nie tylko do wbijania piłki do bramki – i testował. Lubi się Hiszpan bawić w zieloną szachownicę, widać to.

    Polubienie

  41. @0TWOJASTARA
    Nie chodzi o świętość. Liga po prostu jest równiejsza, bo zarówno jesień jak i wiosna ma podobną skalę trudności. Natomiast jesień w LM to żart w porównaniu do wiosny. Tutaj wysoka forma jesienią nie daję żadnego handicapu przed wiosną, gdzie moment słabości eliminuje z rozgrywek. Emocje są większe, ale sprawiedliwość mniejsza.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s