Lewandowski zawsze i wszędzie

Najnowsze stadium szaleństwa: nasz nadpiłkarz wypełnia już całą jaźń polskiego kibica, zasłania całą resztę polskiego futbolu. Tylko w ostatnim tygodniu publiczność rozpaliły afera orderowa, afera zegarkowa oraz afera andorska.

Dwóm pierwszym poświęciłem cotygodniowy felieton do „Gazety”, w sprawie tej ostatniej – czy Robert Lewandowski „musiał” grać w niedzielę z amatorami? Czy z wyprawy na Wembley wykluczyło kapitana nieroztropne szastanie jego zdrowiem? – chciałbym tylko podrzucić kilka faktów.

Otóż bilans Lewandowskiego z eliminacji do imprez mistrzowskich oraz turniejów finałowych w ostatniej dekadzie prezentuje się tak:

Euro 2020, eliminacje – wystąpił we wszystkich 10 meczach, rozegrał 837 z 900 minut;

Mundial 2018, turniej – wystąpił we wszystkich 3 meczach, rozegrał 270 z 270 minut;

Mundial 2018, eliminacje – wystąpił we wszystkich 10 meczach, rozegrał 900 z 900 minut;

Euro 2016, turniej – wystąpił we wszystkich 5 meczach, rozegrał 510 z 510 minut;

Euro 2016, eliminacje – wystąpił we wszystkich 10 meczach, rozegrał, rozegrał 876 z 900 minut;

Mundial 2014, eliminacje – wystąpił w 9 z 10 meczów, rozegrał 810 z 900 minut;

Euro 2012, turniej – wystąpił we wszystkich 3 meczach, rozegrał 270 z 270 minut.

Słowem, odkąd Lewandowski rozbłysnął na europejską gwiazdę, opuścił reprezentację Polski w meczu o stawkę raz. Jesienią 2013 roku nie zagrał w San Marino. Z powodu kontuzji, bo generalnie nie unikał rywali, z którymi użeranie się byłoby poniżej jego godności – stosunkowo niedawno wbił nawet w dwumeczu sześć goli Gibraltarowi. Zresztą z piłkarzami o jego pozycji (oraz stopniu wyeksploatowania) trenerzy często się konsultują, pytają ich, czy chcą/potrzebują odpocząć, czy wolą poprawić sobie statystyki, a może zwyczajnie ich nosi.

Podsumowując: przed startem bieżących eliminacji Lewandowski wystąpił w 50 z 51 meczów o punkty (strzelił w nich 40 goli), a na boisku przebywał przez 4473 z 4650 minut (plus doliczony), czyli przez 96,2 proc. czasu gry. Wiedzą w Bayernie, wiedzą w reprezentacji, a ja niezwykle to w nim jako sportowcu cenię – kapitan chce grać zawsze i wszędzie.

176 myśli na temat “Lewandowski zawsze i wszędzie

  1. A co do PSG i twojego xD, to z najlepszymi we Francji, czyli z pozostałymi drużynami z top 4 zdobyli raptem 4 punkty w 6 spotkaniach. Dla porównania lider w pięciu spotkaniach uzbierał 9 oczek. Tacy to paryżanie dobrzy w tym sezonie xDDDD

    Polubienie

  2. @KOMENTARZE
    Bywają zadziwiające.
    Dziś czytam, że z wczorajszych meczów najciekawiej zapowiadał się mecz Granady (!), a remis Slavii na Arsenalu to wielka sensacja…

    Polubienie

  3. @panszeryf
    Przykładów jest masa, najprostszy to Leicester, które nie wygrywało majstra w „niewydrukowanej” tabeli, ale historia kopciuszka była tak ładna, że nikt nie chciał patrzeć na ciemną stronę. Innym znakomitym przykładem, są sezony calciopoli i efekty, ludzie nie tylko z jakiegoś powodu traktują poważnie wyniki Juve, ale i ignorują fakt jaki handicap dostał Inter pomimo tego że był równie winny – w zasadzie cala serie A z lat 2004-10 jest do śmieci. la liga przy poziomie sędziowania też jest bardzo dyskusyjna i szczerze podważałbym każdego mistrza który wygrał tytuł różnicą mniejszą niż 8-10 pkt, każdy mniejszy to losowe decyzje arbitrów.

    To mnie zresztą rozbraja, ten wieczny jęk „to tylko dwumecz”, gdzie fani ligi, jak tutaj tomo, potężną różnice 3 pkt czyli jednego meczu, podają jako dowód na „kopanie się po czole”. Zero obiektywizmu, tyle że w wypadku Tomasza przynajmniej wiem z czego to wynika.

    @tomo
    „Tutaj wysoka forma jesienią nie daję żadnego handicapu przed wiosną”

    Naprawdę każdy ma prawo zbudować szczyt formy wtedy kiedy uważa za stosowne, zakładając że w ogóle potrafi to zrobić. Jeżeli ktoś tego nie potrafi, to szczerze ciężko uważać za topowego sportowca. ja też na święta bożego narodzenia mogę biegać szybciej od Bolta, czemu nie?

    @koziołek
    ja uważam że w ligach idzie więcej rozmyć, pływa masą bezsensownych stereotypów, jak o „szczęściu i sędziowaniu które się wyrównuje” co jest oczywistą bzdurą dla każdego który ma choć źdźbło pojęcia o prawdopodobieństwie. Dodatkowo jest toksyczny mental kibiców, którzy, gdy to „duży” klub jest przekręcony przez arbitra, to wołają „i tak powinni sobie poradzić a nie narzekać” gdzie w pucharach nie ma to miejsca, tam każdy sobie zdaje sprawę z reperkusji. No i najbardziej oczywista oczywistość – jakoś się tak składa w historii futbolu, że skandale z kupowaniem meczów to domena rozgrywek ligowych.

    Polubienie

  4. @0twojastara
    Rozmawiamy o tym, czy mistrz był w danym sezonie najlepszy, czy o tym, z czego to wynikało? Inter był najlepszy w drugiej połowie pierwszej dekady XXI. wieku? Był. Z czego to wynikało i co Interowi pomogło to jest oddzielny temat przecież. Grecja niesłusznie zdobyła ME? Słusznie. Potencjał prawie każdej innej drużyny był większy, ale nie o tym rozmawiamy.

    Polubienie

  5. Z pucharami mam tak, jak Młynarski z wronami… – „a ja je lubię”.
    Nawet pomijając ewidentne przekręty, w ligach jak dla mnie jest za dużo kalkulacji, gry w tabelę, punkty. Być może też wiosna w LM jest też dlatego lepsza, atrakcyjniejsza od jesieni, bo jesienią gra się w grupach. Wystarczy nazbierać punktów, żeby się znaleźć w premiowanej dwójce.

    Polubienie

  6. @panszeryf
    przepraszam, ale strzelasz sobie nawet nie w stopę, ale prosto w gębę. Mistrz był najlepszy? No był bo wygrał. A jeżeli nie rozmawiamy o przyczynach dlaczego był najlepszy, czyli wygrał, to niby dlaczego na format rozgrywek była tu dyspensa? Sorry, ale prezentujesz ewidentny tumiwidzizm.

    Polubienie

  7. @0TWOJASTARA
    Tylko, że Bolt w zimie nie startuje (a nawet gdyby inny lekkoatleta startował, to nie ma ważnych zawodów trwających cały sezon) a piłkarze mają rozgrywki cały czas. Cały czas muszą być w lepszej lub ciut gorszej dyspozycji, by zachować szanse na wszystkie trofea. Czasami beznadziejna forma w pierwszej części sezonu nie da żadnych efektów, a czasami jak Chelsea w obecnym sezonie, wylatujesz z gry o połowę pucharów.

    Polubienie

  8. Postuluję zniesienie aksjomatu o tym, że mistrz i najlepsza drużyna to synonimy.
    Mistrz to ten, co wygrał ligę, a co jest najlepsza drużyna to zależy co się komu wydaje i podoba. Dla mnie np. taki potencjał do wygrania dwumeczu z mocnymi rywalami to duża rzecz i zawsze przez to trzymałem kciuki za Malagę, która przez parę sezonów, jako średniak, robiła dodatnie lub remisowe bilanse z potentatami. Dla mnie była wtedy czymś dużo więcej niż 9-10 drużyną ligi.

    Polubienie

  9. @0twojastara
    No to Legii wyniki z komuny w ogóle trzeba wykreślić, bo żadne nie są miarodajne, bo miała fory przez swoje pierwszeństwo w werbowaniu najlepszych piłkarzy 😀 tak samo wszystkie wyniki Man C, PSG, itd., bo grają za petrodolary, których inni nie mają. W tym kierunku idziemy? To ciężko będzie faktycznie najlepszych wytypować w każdym sezonie :-

    Dyspensa? Znaczy dysputa? No nie wiem właśnie.

    Polubienie

  10. @PanSzeryf
    I Bayernu anulować wszystko, bo Hoeness to złodziejaszek, i wszystkie tytuły dla BVB dać. Tak by dobrze było.

    Polubienie

  11. Mistrz to mistrz, regulamin chyba wystarczająco jasno określa zasady. Skoro chodzi o to, by w danym cyklu rozgrywkowym mieć najwięcej punktów, to najlepszy jest ten, który ich tyle ma. Psu na budę się zda podawanie tego w wątpliwość, bo ma gorszy bilans z wicemistrzem. Może mieć gorszy nawet ze spadkowiczem i nic to nie zmienia.
    Reszta to akademickie rozważania o wyższości świąt BN nad świętami Wielkiej Nocy. Tak samo, jak wieczne roztrząsanie, które III miejsce wartościowsze – to w 74, czy to w 82.

    Polubienie

  12. @panszeryf
    „W tym kierunku idziemy?”

    Nie wiem jak Ty, ja tam lubię rozwiązania sportowe, w ramach ogólnie przyjętych i równych dla wszystkich przepisów. Legii czy tbh całej reszty tego piłkarskiego pokera bronić nie zamierzam, ani się w to bagno zagłębiać. City to już faktycznie temat do przedyskutowania, ponieważ oni 2 razy łamali FFP i zanosi się na 3. PSG też ma petrodolary, ale wywala nie więcej niż taka Barcelona, więc problemu nie widzę. Inter jest ewidentnym problemem, ponieważ dostał nieuczciwy handicap, które dostać nie powinien – to pozwoliło zdominować ligę, ale szczęśliwie nie LM, bo tam trzeba czegoś więcej.

    @tomo
    a czasami liga ukarze cię za spadek formy ponad stan, bo oto rywal z niby dołu tabeli, który został pobity przez twojego bezpośredniego rywala o majstra 2 kolejki temu łatwo, zmienił trenera, jest tam boost morale, nowa miotła, grają o życie i nagle kupa. I tak bywa.

    To oczywiście nie jakiś argument nadrzędny, raczej jeden z wielu. Tylko w zasadzie nie wiem po co je wytykam, skoro nie słuchasz i się do nich nie odnosisz – odpowiedz wreszcie łaskawie dlaczego 3 pkt w tabeli>dwumecz LM, bardzo Cię proszę.

    Polubienie

  13. @Alp

    Tak, bo „miszczostfo” to splot różnych czynników, a nie tylko sama wartość sportowa.
    5 lat temu w Rio nikt się nie zastanawiał, kto wygra konkurs rzutu młotem, tylko z jaką przewagą wygra go Fajdek.
    Skończyło się wiadomo jak, co nie obniża wartości sportowej Fajdka, ale upragnionego tytułu – ni ma…

    Polubienie

  14. @0TWOJASTARA
    Jak chcesz zdobyć mistrzostwo to wypadałoby wygrywać z drużynami walczącymi o utrzymanie nawet jak zmienią trenera, ale jak ci się noga powinie to masz 33 czy tam 37 innych kolejek, aby błąd naprawić. Element losowości dużo mniejszy i taki dominator Granerud otrzymuje zasłużoną chwałę, a nie jakiś farciarz Geiger czy Żyła (nawet jak mi to z oczywistych powodów pasuje xD).

    Nie wiem coś się uczepił trzech punktów. Mnie po prostu bawi gloryfikowanie ekip takich jak Liverpool Beniteza, który przegrał ligę grubo ponad 30 punktów, Milan Ancelottiego, który stracił podobną liczbę punktów do Interu, Chelsea Di Mateo o ponad 20 punktów, czy Real Zidane’a o blisko 20, tak by nie latać zbyt daleko w przeszłości. Czasami wygra faktycznie najlepsza ekipa sezonu, a czasami jakaś Andora (prawdopodobnie) wszystko poskłada i pal licho 8 czy 9 miesięcy sezonu.

    Polubienie

  15. „Milan Ancelottiego, który stracił podobną liczbę punktów do Interu”

    O właśnie, bo co mnie obchodzi że jedna drużyna miała ujemne punkty na starcie, a druga nie, choć mieć powinna, tabela jest święta 🙂

    I to w zasadzie tyle dyskusji, potwierdzasz moje argumenty wyborowo, Tomasz, dziękować 🙂

    I żeby skokami się podpierać, zrozumienie losowości w najwyższym stopniu xD

    Polubienie

  16. A 3 punktów się przyczepiłem, bo wskazałeś 3 ligi hiszpańskiej i 2 francuskiej jako „kopiących się po czole”, zgadnij ile punktów dzieli ich od liderów xD

    Polubienie

  17. A i jeszcze jedno, bo widzę że nie skumałeś – to z trenerami, nie chodzi o to co „wypada” tylko o taką małą różnicę między rozgrywkami europejskimi a ligowymi.

    Mianowicie tylko w tych pierwszych wiesz jak planować formę na sezon, wiesz kiedy przyjdą najważniejsze mecze, a kiedy można sobie pozwolić na ryzyko nie takiej pełnej optymalizacji.

    W lidze natomiast jest tylko ślepy los, który sprawia że jedni mają plagę urazów wtedy i są łatwym rywalem wtedy, a w innym etapie sezonu są bardzo trudnym rywalem. Dalej, jedni mają mentalny dołek w jednej części sezonu i dostarczają punktów, w innej walczą o życie z nową motywacją i stawiają się każdemu.

    Wydaje mi się to naprawdę łatwe do pojęcia, wystarczy nie okopywać się w stereotypach i popatrzeć czasem jak rzeczy wyglądają.

    Polubienie

  18. No co mnie obchodził, że Milan miał -8 punktów, skoro stracił 36? Pewnie mam powiedzieć, że Interowi nie należał się tytuł, mimo że zdobył ponad 90 punktów i doznał jednej porażki? Pal licho, że karę ujemną można nadrobić w trzech spotkaniach. I kto tu patrzy stereotypami? xD

    To masz przykłady „Mistrzów Europy”, którym coś nie pykło w odpuszczaniu i ratowali sezon LM. Trochę inaczej to wyglądało względem United Fergusona, Barcelony Guardioli, Interu Mourinho czy Bayernu Heynckesa, gdzie forma była cały sezon.

    No tak, bo ślepy los w LM nie występuje, gdzie Lewandowski może grać, bo przecież nie doznał urazu z Andorą a w Chelsea dalej trenuje przeciętny Lampard a nie fachowiec Tuchell i nowej miotły nie ma. BVB gra o uratowanie sezonu, a City ledwie o kolejny puchar w sezonie. W lidze to też może cię spotkać, ale z racji ilości spotkań, które liczą się w całym rozgrywkach, ma to mniejsze znaczenie. Udawadnianie mniejszej losowości w europejskich pucharach brzmi zabawnie, bo trochę przeczy nauce.

    Polubienie

  19. No właśnie, co Cię to obchodzi, bo piłkarzy i klub bardzo, oni w zasadzie z miejsca położyli krzyżyk na tabelę, skupili się na rozgrywkach gdzie mogli coś osiągnąć. Zresztą w rozgrywkach LM byli regularnie lepsi od reszty Włoskich klubów. Pewnie losowo.

    No i dobra, mamy konsensus tomo, nie interesuje Cię sport, jeżeli uważasz że klub który nie dostał kary punktowej, oraz otrzymał zaciąg świetnych piłkarzy od pozostałych ukaranych tylko dlatego że jego nie ukarano i nie widzisz tu niczego niesprawiedliwego, świadczy jasno o pewnych sprawach.

    Ależ oczywiście że ślepy los w LM również występuje. Niemniej na praktycznie wszystkich XXIw. wygranych LM IMO drużynami które obiektywnie „nie zasłużyły” i nie były topowe, a LM wygrały, to LFC 04/05(które nadal swoistą wartość miało) i CFC 11/12. Pozostali zwycięzcy to były topowe drużyny które wzniosły się na wyżyny.

    Zaskoczę cię – sam format LM jest nadal bardziej losowy, jak to format pucharowy, ale nie jest tak drastyczna różnica jak przedstawiasz, natomiast za względu na charakter rozgrywek(mniej kolesiostwa, więcej topowych drużyn, większą stawkę każdego meczu, więcej neutralnych obserwatorów) kończy to IMO bardzo blisko.

    Inter Mourinho miał formę cały sezon? na pewno? Bo mnie się wydaje, że na jesieni w LM nie błyszczał, nawet był blisko odpadnięcia, ratował się w ostatnich minutach z Kijowem. A ligę wygrał mocno szczęśliwie, na potknięciach Romy 🙂

    Btw serdecznie mnie bawi znowu podnoszona Andora i Lewandowski, jako jedyny zmienny, który dał PSG wygraną. Pozwolę sobie na hottake – IMO brak Verattiego raz szybko kończący spotkanie Marqunios były zdecydowanie większymi stratami, PSG grało bez centrycznej postaci w pomocy i centrycznej postaci w obronie, zresztą to po zejściu Marquniosa Bayern na serio się rozhulał, i tyle sobie stworzył. IMO PSG miałoby lżejszy mecz, gdyby wszyscy ci nieobecni mogli rozegrać 90 minut. Ja od dłuższego czasu twierdzę że ten wyeki Bayern Flika ma wielką wadę, jaką jest środek obrony i wreszcie to wyszło, a Niemcy nie przypudrowali tego innymi zaletami.

    Polubienie

  20. A wg mnie Bayern awansuje, bo PSG miało wynik zdecydowanie ponad stan.Mieli mało czystych sytuacji, ale wszystkie wykorzystali, więc prawdopodobieństwo takiej ponownej skuteczności jest niewielkie.I dziwie się Wam, bo chyba wszyscy pamiętacie ich 4:0 z Barcą i późniejszą remontadę? PSG to bardzo niestabilna drużyna i tu szanse są nadal wyrównane.
    @Tomo1989- porównanie ligi do kryształowej kuli za skoki bardzo trafne, o to właśnie chodzi.

    Polubienie

  21. @Grindavik

    Jeśli Bayern awansuje, to raczej nie przez przebieg pierwszego meczu (bo równie dobrze można go potraktować jako wyrachowanie i cwaniactwo rywali), tylko przez przedziwną, patologiczną inercję, dopadającą PSG w decydujących meczach. Do tego stopnia, że rundę wcześniej byli bliżej, niż się mogło wydawać wypadnięcia z rozgrywek, nawet po 4-1 na Camp Nou. Gdyby nie problem Messiego z karnymi (za łatwo?), to kto wie…

    Polubienie

  22. Topowi to raczej w końcowej fazie sezonu, bo jak pomyślę jak jesienią radziły Barcelona Enrique, Real Beniteza, Real Zidane’a w sezonie 17/18 czy Bayern Kovaca to mam spore wątpliwości co do klasy drużyn.

    Wiadomo, że PSG osłabione, ale to nie Verratti czy Marquinhos byli najlepszymi piłkarzami świata, tylko rodak Polak. Trochę jego status w Bayernie przypomina sytuację z Barcelony i Messiego. Nie ma Lewego to jakość leci drastycznie na łeb na szyje. Inna sprawa, że to wina Hasana, ale nie zmienia to faktu, że w lidze sobie poradzą, a w LM niekoniecznie, bo wielokrotnie mniejszy margines błędu.

    Bayern ma wady w destrukcji, ale mają tyle jakości w ofensywie, że ciężko to wykorzystać. Ciężko, gdy jest Lewy rzecz jasna.

    Polubienie

  23. Jak dla kogoś istotą mistrzostwa sportowego jest niezawodność w starciach z Middlesbrough i Freiburgiem, to jestem pełen podziwu. Mnie by się taki sport szybko znudził. Ale @antropoid ma świętą rację – mistrza wyłaniają rozgrywki z ustalonym regulaminem, a reszta to dywagacje o tym, co się komu bardziej. Mnie się bardziej system z NHL, gdzie w play-offie wygrywa lepszy z siedmiu spotkań. A komu innemu klepanie Wolfsburga. A komu innemu jeszcze jeden Wielki Mecz w finale.

    Polubienie

  24. Chyba nie ma wątpliwości, że to wielcy rywale kreują wielkie drużyny. Naszą reprezentację wszech czasów „nie zrobiło” wysokie zwycięstwo nad Haiti, ale jednobramkowe zwycięstwo nad Argentyną, Włochami, Brazylią a nawet minimalna porażka z Niemcami.
    P.S.
    Wygląda na to, ze Bayern poważnie myśli o rewanżu. Dzisiaj próbował w sposób maksymalnie oszczędny zdobyć komplet punktów i prawie się udało.

    Polubienie

  25. Oglądam mecz Borussi i mam wątpliwości czy Haaland do niej pasuje? Wygląda na to, że w aktualnej formie jaką prezentują koledzy z ofensywy, przerasta ich nie o jedną ale o dwie głowy.

    Polubienie

  26. jeszcze raz się sprawdziło stare porzekadło: – nie oceniaj koni przed metą. Ostatecznie to koledzy przesądzili o wyniku spotkania.

    Polubienie

  27. Ostatnia akcja Barcelony w el klasiko to niezły kandydat do internetowych kompilacji z serii Benny Hill na boisku piłkarskim 😀

    Polubienie

  28. Chelsea też zyskała, PSG nie straciło. Tylko City wykoleiło się, ale ich los w kolejnej fazie wciąż pod znakiem zapytania, tym bardziej, że BVB coś tak kopie.

    Polubienie

  29. @PANSZERYF

    Benny Hilla to Barcelona od pewnego czasu odstawia w defensywie. Dopóki tej gry defensywnej nie odbudują, wszystkie najważniejsze mecze, czy to w PD, czy w LM będą zaczynali od straty gola.

    Polubienie

  30. Na mnie, mentalnie dziadka z półamatorskiej epoki w piłce, nazwisko Raiola od dawna działa jak płachta na byka. Jak usłyszałem o 20 mln dla niego i ojca Haalanda od klubu za przejście, zatrzęsło mną tak, że nawet nie byłem w stanie tego skomentować. Domyślam się, że od samego piłkarza też skasuje „solidną prowizję”.
    Na szczęście zawsze można liczyć na naszego Gospodarza (dzisiejsza Wyborcza).
    P.S.
    A tak między nami to 20 baniek stało się ostatnio chyba modne. Kucharskiemu też się zamarzyło…

    Polubienie

  31. c.d.
    Mówiąc szczerze to przy takich kwotach od transferów, wcale się nie zdziwię, jak któregoś dnia po podpisaniu wielomilionowego kontraktu, jakiś piłkarz ruszy w kilkuletnie tango… – niech się klubowy prezes i popracują, żeby zarobić kasę na jego sfinansowanie.

    Polubienie

  32. Zamiast „dwóch” miało być „swoich”. Gorąco namawiam do burzy mózgów – kasa w piłce jest tak duża, że kompletnie demoralizuje i mamy okazję zebrać na to bardzo ładny dowód.

    Polubienie

  33. Podejrzewam, że wielkość tej kasy zależna jest również od prowizji, które agenci wypłacają tym, którzy „mają wpływ” na doprowadzenie do kontraktu. O ile przepływy pomierzy klubami, piłkarzem i agentem wynikają z kontraktu (nawet jeżeli jego szczegóły są utajnione, to są jeszcze „koszty dodatkowe”, jak chociażby kasa dla ojca Haalanda, która okazała się zbyt duża, żeby ją tym razem pokryć z prowizji agenta i dlatego została wykazana jako odrębny koszt.
    Może to z uwagi na „dodatkowe koszty” Raiola biega w podartych spodniach?
    P.S.
    Oceniając transfery wyłącznie ze sportowego punktu widzenia, trudno się oprzeć wrażeniu, ze na kręcenie transferową karuzelą, te „dodatkowe koszty” mogą mieć istotny wpływ.

    Polubienie

  34. Ale to mówicie, że klub który przedwczoraj bankrutował, dziś już chce znowu rozrzucać miliony?

    Żeby się nie skończyło, jak w Parmie…

    Polubienie

  35. Uhhhh, co za mecz w Paryżu… Gdyby gospodarze byli tak skuteczni, jak w Monachium, to możnaby się zastanawiać nad wynikiem dwucyfrowym 😀 jak się patrzy, jak Mbappe z Neymarem notorycznie wkręcają w ziemię obrońców Bayernu, to się wierzyć nie chce. Niektórzy chyba zawroty głowy po pierwszej połowie mają. Ale jest dokładnie odwrotnie, niż w pierwszym spotkaniu – dzisiaj to PSG gra, a Bayern prowadzi.

    Polubienie

  36. Stało się. Ale wolałbym, żeby to było po dogrywce ewentualnie karnych, a nie po bramkach przeliczonych przez brzuchaczy przy zielonym stoliku.

    Polubienie

  37. No i wychodzi że obrona LM to nie taka prosta sprawa 🙂

    O ile tydzień temu swobodnie można było mówić, że Bayern miał więcej z gry i na więcej zasługiwał, tak dziś to PSG miało o wiele więcej klarowynych i groźnych akcji, gdzie Bawarczycy z grubsza bili głową w mur.

    I tak wyszło dwa niesprawiedliwe mecze, gdzie przegrał „lepszy” dały IMO całkiem sprawiedliwy rezultat dwumeczu, na końcu PSG prezentowało się równiej, uważam że w obu spotkaniach zaproponowali sporo z przodu, gdzie Bayern prezentował się spektakularnie tydzień temu, i dość przeciętnie dziś.

    Polubienie

  38. @Grindavik
    Dziwisz się? – kontuzja właśnie odebrała mu możliwość obrony tytułu w LM. Prawdopodobnie może zapomnieć o pobiciu blisko 50-letniego rekordu Bundesligi. Co prawda to tylko medialne/kibicowskie wyróżnienie (nie sukces sportowy) ale wyjątkowo cenne w świecie piłki… – traci właśnie szanse na Złotą piłkę. A na dodatek nasi „piłkarscy eksperci” wymyślili sobie, ze kontuzja przytrafiła mu się w najlepszym momencie.
    Idzie się pochlastać!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s