Bogowie futbolu grają w kości

Wreszcie. Za nami sezon, podczas którego prawie znienawidziłem klubową piłkę nożną.

Macherzy od układania rozgrywek wtłaczali nam do głów tyle meczów, że zobojętniałem, przestałem wierzyć w istnienie meczów hitowych, w trakcie patrzenia na mecze słabe zamiast zżymać się na zawodników, było mi ich żal, czułem się ogłuszony, stawali mi przed oczami podejrzani o terroryzm, których Amerykanie torturowali muzyką wystrzeliwującą z głośników całodobowo i na cały regulator. Aż trudno uwierzyć, że w tak popapranym okresie zdarzyła się drużyna – Manchester City, bezapelacyjnie ekipa numer jeden w Europie – zdolna powygrywać prawie wszystko.

Gdybym z tego zamętu miał wyłowić refren, jakiś motyw przewodni najdziwniejszego futbolowego okresu w dziejach, zaproponowałbym opowieść o triumfie odrzuconych. Chyba ten wątek zapamiętam na dłużej. Oto Luisa Suáreza odtrąciła Barcelona – i potem patrzyła, jak urugwajski napastnik zasadniczo przyczynia się do odzyskania przez Atlético Madryt panowania w lidze hiszpańskiej, a sama sturlała się na trzecie miejsce w tabeli, najniższe od 2009 roku. Thomasa Tuchela, ubiegłorocznego finalistę Ligi Mistrzów, wylali szefowie Paris Saint-Germain – i po kilku miesiącach ujrzeli, jak niemiecki trener Ligę Mistrzów wygrywa, tyle że już w Chelsea, a sami musieli znieść klęskę w lidze francuskiej (zresztą wcześniej wykopali Unaia Emery’ego, właśnie sensacyjnie zwycięskiego w Lidze Europy). I wreszcie Stefano Piolego odtrącili kibice Milanu, łącznie z piszącym te słowa – wydalenia go z klubu żądali, zanim zdążył podpisać kontrakt, a potem podziwiali, jak drużyna przewlekle niepełnosprawna mentalnie i zżyta z bylejakością spada na rywali jak gniew boży, miesiącami pozostaje niezwyciężona, pomimo niedawnego kryzysu po wielu latach wraca do Champions League. Suárez, Tuchel, Emery, Pioli. Każdy ze skrajnie odmiennym dorobkiem i życiorysem, wszyscy złączeni osiągnięciem w minionym sezonie sukcesu, którego sami sobie pewnie by nie wyprorokowali.

Ich losy zachęcają do rozsnucia wieloakapitowego moralitetu. O błądzeniu tych, którzy w przywołanych bohaterów zwątpili, i mądrości tych, którzy dali odrzuconym szansę. Wdzięczna perspektywa, jedna z najpopularniejszych w ogóle, o czym przypominają nam romantyczne hołdy składane londyńskim triumfatorom Ligi Mistrzów – lubimy ponownie wzruszać się historią skazywanego niegdyś na niskoligową kopaninę N’Golo Kante (Złota Piłka!, Złota Piłka!, chyba mogę ujawnić: od kilku lat mam w domu małego rozrabiakę o tym samym imieniu), albo dowiadywać się, że bramkarz Édouard Mendy już jako senior szukał zajęcia poza sportem i pobierał zasiłek dla bezrobotnych. W krajobrazie, który szkicuję, można też jednak dostrzec rządy przypadku. Skutki menedżerskiego niechlujstwa, ruchów niezbornych i składających się raczej na igrzyska chaosu niż strategię. W czym nie ma naturalnie nic niezwykłego – większość z nas działa działa w życiu po omacku, więc i korporacje, którymi kierują ludzie, funkcjonują niespójnie, zapomnijmy wreszcie o micie tzw. efektywnego zarządzania.

O rzucaniu kostką jako metodzie podejmowania decyzji myślę, gdy patrzę na Stefano Piolego. Owszem, udało się, mediolańczycy przez pół roku grali jak opętani – jednak wściekli kibice na początku słusznie diagnozowali, że szefowie klubu, od dawna oddający drużynę przeciętniakom, tym razem wzięli trenera plasującego się w hierarchii jeszcze niżej, w dodatku zaakceptowali go tylko jako opcję zapasową, po fiasku negocjacji z renomowanym Luciano Spallettim. A manewry Barcelony? Oddać przed sezonem 33-letniego urugwajskiego napastnika Luisa Suáreza, żeby po sezonie wziąć 33-letniego argentyńskiego napastnika Sergio Agüero, który w przeciwieństwie do poprzednika notorycznie niedomaga, z sezonu na sezon coraz więcej czasu spędza na leczeniu obolałych członków?

Tego kazusu rozdłubywać teraz nie zamierzam – wiem, Barcelonę przygniatają długi, ze swoim rodakiem lubi się Messi itd., może kiedy indziej – ponieważ spieszę się do szefa wszystkich szefów wśród hazardzistów. Wśród hazardzistów lub, jak kto woli, miłośników siania zamętu.

Gdy słyszę, że Roman Abramowicz błysnął intuicją, zapraszając do Chelsea Tuchela, stają mi przed oczami ci wszyscy uznani fachowcy, których pospraszał wcześniej – od José Mourinho i Luisa Felipe Scolariego, przez Guusa Hiddinka i Rafę Beniteza, po Włochów Carlo Ancelottiego, Antonio Conte oraz Maurizio Sarriego. Nikomu w ścisłej europejskiej czołówce nie przychodzi zatrudniać i zwalniać z porównywalną łatwością, długo sądziłem wręcz, że rosyjski oligarcha umyślił sobie wypróbować jak najwięcej wybitnych trenerów (w końcu zaczęli odmawiać, zorientowali się w jego zwyczajach), odczuwa perwersyjną przyjemność z wyrzucania ich w trakcie sezonu, kolekcjonuje zwłaszcza skalpy triumfatorów Ligi Mistrzów i mundialu. Kilkakrotnie zwracałem też uwagę na paradoks: największe europejskie sukcesy fetował nie wtedy, gdy realizował projekt w zamiarze długofalowy, lecz wtedy, gdy piłkarzy nadzorowali szkoleniowcy wynajęci na parę chwil, po których po rozstaniu z Chelsea słuch zaginął, czyli Avram Grant oraz Roberto Di Matteo.

Tuchel należy do innej kategorii, ale też przyleciał do Londynu w pełni rozgrywek, bo akurat nawinęła się okazja – wyganiali go z PSG. I Abramowicz dostał kolejną – wielu powie: deprawującą – szkołę futbolowego życia, znów się upewnił, że może do woli wywijać trenerami, może nawet seryjnie stawiać na „tymczasowych”, a jakieś trofeum zawsze mu wpadnie. Odkąd się zjawił, Chelsea uzbierała najwięcej kontynentalnych precjozów wśród wszystkich angielskich klubów (dwa razy Liga Mistrzów, dwa razy Liga Europy), choć jej mecenas zatacza się od ściany do ściany. Co ma robić, skoro widzi, że wygrywa tym więcej, im bardziej jest niecierpliwy i bezwzględny, nie przesadza z szacunkiem dla klubowych legend, nie przebacza nawet drobnych wpadek? Może w pofinałowym rozbąbelkowaniu dojść do jedynie słusznego wniosku: jeśli masz mnóstwo szmalu do przeputania, „myślenie strategiczne” staje się jedną z najbardziej przecenianych cnót we współczesnym futbolu.

431 myśli na temat “Bogowie futbolu grają w kości

  1. No i git. Francuzi chyba myśleli, że mecz sam się wygra.

    Chciałym, żeby Lewy miał taką samą sytuację z Hiszpanią.
    Tak choćby z ciekawości…

    Polubienie

  2. Męczą się okrutnie Francuzi, ale to jak z LM, zabawa zacznie się dopiero od fazy pucharowej. Mają czas, aby rozkręcić się.

    Polubienie

  3. Wszyscy chcą tych analogii, obawiam się jednak, że mamy trudniejsze zadanie, w dodatku rywala wkurzonego remisem w I meczu.
    Jedyne, w czym można upatrywać nadziei, to to, że Polacy przeważnie lepiej wypadają skazywani na rzeź.

    Polubienie

  4. Ja mam generalnie wrażenie, że głównie piękne gole var anuluje(Szwajcarskie ciasteczko w pierwszym meczu, Muppet ect.). A te które padają to feeria błędów, gol Macedonii z Austrią nadal lideruje, ale te dwa swojaki dziś też robią wrażenie.

    Polubienie

  5. Jak tu futbolu nie wielbić – jedyna gra, w której drużyna strzelająca wszystkie gole w meczu może przegr(yw)ać.

    Polubienie

  6. FUTBOL NOWOCZESNY
    Ofensywa – podaję, wychodzę na pozycję, podaję, wychodzę na pozycję
    Defensywa – podaję, asekuruję, podaję, asekuruję
    FUTBOL STARODAWNY
    Ofensywa – podaję, stoję, podaję, stoję
    Defensywa – podaję, stoję, podaję, stoję

    Polubienie

  7. @antropoid
    Kiedyś na wfie moja koleżanka rzuciła samobója w koszykówce.

    @dzisiejsze święto sportu i patriotyzmu
    Podtrzymuje swoje typ na szóstkę w plecy. Obiecujące otwarcie, potem tryb Szczęsny, potem już z górki. Trzymajcie kciuki, że mam tyle racji co zwykle.

    Polubienie

  8. Hiszpania raczej słaba, Lewandowski spartolił jak zwykle, Bereszyński to nie jest obrońca, gdzie jest Zieliński?

    Polubienie

  9. Scena z 78. minuty, gdy piłka się toczy, Morata już jej dopada, ale nasz przeSzczęśliwy bramkarz bohatersko chwyta nogę Bereszyńskiego, nie widząc najwyraźniej nic cenniejszego w zasięgu ramion, będzie ze mną jeszcze długo. Ogólnie srogie jaja były, ale chyba na wesoło. Pewnie bym marudził na minimalizm, ale stężenie krwi w piwie już mam na tyle małe, że na nic nie marudzę.

    Polubienie

  10. Może to i nie ta España sprzed dekady, ale od Słowacji i tak lepsza, dlatego właśnie kołacze się to pytanie: nie można było na tej koncentracji pograć w poniedziałek?…

    Polubienie

  11. Obrona Częstochowy zakończona sukcesem. Jeszcze teraz tylko powtórka ze Szwecją i może faza pucharowa będzie faktem.

    Polubienie

  12. To chyba pierwszy raz, gdzie po schrzanionym meczu otwarcia, mecz o wszystko ma pozytywny rezultat 🙂

    Powiedzmy sobie szczerze, czy Polacy pozbyli się nerwowości, ustrzegli błędów? Nie. No zwyczajnie tym razem nie wpadło, rywal, choć okazje miał znakomite, nie wykorzystał. tbh my też z 3 rzeczywiście dobrych okazji, wykorzystaliśmy tę najmniej klarowną xD

    Niemniej nie ma co zrzucać wszystko na „grę w kości”, szczęście to jedna sprawa, ale absolutny skill Moraty jest niepodrabialny. Wierzcie mi, napatrzyłem się na niego w Realu dość i nigdy nie dostarczył mi tak wielu tak pozytywnych doznań xD

    Podtrzymuję tezę z presją, szczególnie w pierwszej połowie chłopaki byli spięci że hej, piłka im odskakiwała w iście komicznym stylu. Ale im dalej w las, szczególnie gdy wynik zaczął się zgadzać, tym swobodniej z tą piłką wyglądali, umieli się nawet utrzymać, to Hiszpanie momentami notowali głupie straty.

    No i Pan Trener Paulo Sousa. Reagował na wydarzenie boiskowe, korygował, ochrzaniał gdy cofali się zbyt głęboko. Zibi bąkał, że zostawi go niezależnie od wyniku, oby wyszli z grupy i ta dyskusja była zbędna, niech facet zostanie, popracuje eliminacje, ileś zgrupowań i zacznie to wyglądać.

    Polubienie

  13. Wymarzyłem sobie idealny scenariusz ostatniej kolejki, my wygrywamy ze Szwecją, Hiszpanie po ponownym zmarnowaniu 5-8 setek remisują ze Słowacją xD Układ w tabeli niezapomniany xD

    Polubienie

  14. Marzyć zawsze można. Może zagramy najlepszy mecz w ostatnim spotkaniu a Hiszpania trzeci raz z rzędu będąc lepsza od rywala nie wygra, tylko nie stawiałbym na to dużych pieniędzy.

    Polubienie

  15. Co za wieczór!
    Poprzedzony budapesztańskim preludium, zacząłem marzyć (nie bardzo wierząc – wiadomo jak jest z marzeniami) czym się zdążyłem na blogu podzielić, potem koncert wybitnych filharmoników w Monachium i wreszcie najważniejsza impreza wieczoru… – rzępolenia było dużo, czasami wydawało się, ze zaraz powypadają im z rąk instrumenty, ale temat przewodni preludium utrzymali!
    Znakomity Lewandowski i jako napastnik i lider zespołu. Gdyby strzelił dobijając słupek Świderskiego zaliczyłby występ perfekcyjny.
    Szczęsny wreszcie i mam nadzieję, że na zawsze przegonił swoje demony. Na Jóźwiaka chyba nikt już po tym meczu nie będzie wybrzydzał. Puchacz chyba przekonał do siebie największych niedowiarków, a Świderski zaczyna wyrastać na napastnika nr 3, a może nawet nr 2. W obronie najlepszy Bednarek, a najsłabszy Bereszyński… – nie dość, ze zgubił linię spalonego przy straconej bramce, to jeszcze popaprał Jóźwiaka, który go asekurował. Niewyraźni w ofensywie Klich i Zieliński, chociaż nie można nie docenić ich zaangażowania w obronie.
    Jeżeli w meczu ze Szwecją (będzie bardzo trudno) potwierdzą pozytywną tendencję, to być może na naszych oczach rodzi się nowa drużyna, która w przyszłości będzie nas cieszyć.

    Polubienie

  16. Och „lepsza” to pojęcie względne. Mieli lepsze xG? Ależ oczywiście. Czy wykończenie akcji wchodzi w elementarz umiejętności piłkarskich? No chyba tak. Piłka to niesprawiedliwa gra, dlatego ją kochamy. Czy Hiszpanie mogą mówić o pechu? Ależ oczywiście, jak my po Słowacji. Czy zostali „okradzeni” z jakiegoś gola, który powinien paść? No nie bałdzo, sami tych okazji nie wykorzystali.

    Na końcu to my mamy więcej powodów by narzekać, sędzia z varem na wstępie ograbili nas z 11-ki. Niestety realizator uznał za celowe nie pokazywać zbyt wielu powtórek, ale tak na 95% to był karny, interweniujący Hiszpan na 100% nie dotknął piłki a zawadził Zielińskiego. Po raz kolejny niestety na var nie można liczyć. Szczerze powiedziawszy, to trochę żałosne, na poprzednim mundialu var sprawował się świetnie, był tylko 2 duże kontrowersje przez cały turniej(Marciniak i Felix Brych) tutaj nie skończyła się druga kolejka a kontrowersyjnych decyzji przy bierności var-u jest zdecydowanie więcej. Niezwykłe jak durne wytyczne UEFA potrafią zepsuć nawet var.

    Szwecja wielkiego wrażenia jak dotąd na mnie nie zrobiła. Cudu tu nie potrzeba.

    Polubienie

  17. Nie wiem czy tak pojęcie względne. Byli pod każdym względem lepsi od nas. Zabrakło skuteczności i dlatego mają nóż na gardle. Nie miałem wrażenia, abyśmy wyglądali lepiej od Słowaków, a już na pewno nie w takich proporcjach.

    IMO cud nam nie jest potrzebny, ale lepsza dyspozycja jak najbardziej, bo w innym przypadku kto wie czy nie będzie potrzebny xD

    @ALP
    Szczęsny tak przeganiał demony, że się z piłką mijał w powietrzu xD Trochę śmiesznie to wyglądało przy takiej klasie bramkarza. Jakoś wolałbym, aby wrócił Fabian.

    Polubienie

  18. @tomasz
    „Byli pod każdym względem lepsi od nas. Zabrakło skuteczności”

    hmmmmmmmmmmmmmmmmmm

    dam ci szansę przemyśleć, i napisać to jeszcze raz.

    Polubione przez 1 osoba

  19. „Obrona Częstochowy”?… Bez jaj. Coś takiego to widzieliśmy za Brzęczka, z Włochami/Holandią.
    Trudno żeby reprezentacja Polski prowadziła grę w meczu z Hiszpanią (jeszcze u nich), zresztą ile drużyn sobie na to pozwala?

    Sousa (słusznie gada o tej intensywności gry – potężny problem futbolu made in Poland) musi poszukać recepty na te pierwsze połowy, ale szansę raczej powinien dostać, bo ogólnie widać u niego jakiś pomysł i taką pewność siebie, którą może sprzedać piłkarzom, tylko na to trzeba czasu, a tu czasu nie było kompletnie. Od razu został wrzucony w kierat gry o punkty i teraz mamy w mediach farsę z idiotycznymi cięgami, które zbiera za zremisowany debiut w Budapeszcie… Jak widać ten Budapeszt umie odebrać punkty mistrzom świata, a do remisu z mistrzem Europy też niewiele brakło.

    Polubienie

  20. W końcu Polacy zagrali w sposób bardziej nowoczesny. Nie stali jak kołki, które nie wiedzą co mają robić tylko sporo biegali i widać było poprawę w grze defensywnej i ofensywnej. Parę rzeczy trzeba jednak poprawić. Szczęsny w dalszym ciągu jest niepewny i może w każdej chwili odwalić taki numer, że wszyscy spadną z krzesła, fotela czy wersalki, Bereszyński absolutnie nie powinien grać w obronie, bo i na boku i w środku robi koszmarne błędy a i współpraca z partnerami w jego przypadku nie jest zadowalająca, Puchacz powinien atakować lewą flanką we współpracy z kolegami a nie jak jeździec bez głowy, Jóźwiak powinien częściej dośrodkowywać w pole karne, Kozłowski musi grać od pierwszej minuty zamiast bezmyślnego Modera, spowalniacza akcji Krychowiaka trzeba na stałe odsunąć od pierwszego składu, Klich powinien częściej uderzać z dystansu, Linetty powinien grać jako defensywny pomocnik a Zielińskiemu trzeba wskazać miejsce na ławce rezerwowych, Lewandowski nie może zachowywać się jak nieopierzony junior i strzelać na pałę, tylko powinien spokojnie lokować piłkę w siatce tuż przy słupku.

    Hiszpanie niech dalej stawiają w swojej lidze na obcokrajowców to za parę lat nawet z grupy nie wyjdą. W tej chwili grają futbol archaiczny, w jednostajnym tempie, niemal na stojąco. Można umrzeć z nudów oglądając te turlanie piłki z jednej strony na drugą. Wystarczy dobrze biegający i agresywny przeciwnik i Hiszpanie gubią się jak dzieci. Przy niepodyktowanym karnym na Zielińskim było to widać doskonale.

    Polubienie

  21. Jestem w stanie dać wiarę plotkom, że Sousa całe zgrupowanie przygotowywał nas na mecz z Hiszpanią.
    Po pierwsze. 4-3-3 is dead i na przykładzie Hiszpanii znowu to widać. 85% posiadania piłki ze Szwecją, z Polską 76% a efekty niewielkie.
    Po drugie, było widać plan taktyczny na ten mecz i nikt mi nie wmówi, że to była obrona Częstochowy. Była blokada środka pola, był wysoki pressing. Skrzydła zostały pozostawione dla Hiszpanów, ale guess what? Ze skrzydeł jest daleko do bramki. Dyscyplina taktyczna to coś, czego nad Wisłą dawno nie widzieli. Wujo by tak tej drużyny tak ustawić nie potrafił.

    Generalnie nie ustrzegliśmy się błędów indywidualnych (karny!), widać było, że pewne rzeczy Souza musi jeszcze dopracować, może powinien wysłać Glika na ławkę. Ale tak w ogóle… cholera, dało się to oglądać.

    Wynik meczu ze Szwecją zależy wg mnie od pary Klich-Zieliński. Jeśli będziemy notować straty w środku pola – leżymy.

    @mls
    Może i burgerożercy częściej kopią okrągłą piłkę, ale statystyki rosną głównie dzięki społeczności latynoamerykańskiej.

    Polubienie

  22. @ANTROPOID
    A co tutaj było takiego fajnego? To, że Hiszpania zabierze piłkę to było wiadomo w dniu losowania, ale to ile wykreują i ile my to już mogło pójść w dwie strony, zwłaszcza że po powrocie Lucho mają najgorszy bilans od lat – 5 zwycięstw, 8 remisów i porażka (tym ciekawsze, że powrót był kontrowersyjny). Może faktycznie jestem w błędzie i rodzi się drużyna. Czas pokaże, zwłaszcza w spotkaniu ze Szwecją.

    Polubienie

  23. @0TWOJASTARA
    Żebym musiał pokazywać ci twoje ulubione statystyki? Koniec świata. Swoją drogą fajnie, że znowu ze stałych fragmentów gry nic nie stwarzamy (inna sprawa, że nawet ich wiele nie mieliśmy xD)

    Polubienie

  24. @tomo
    No to nam pokazałeś, że Hiszpanie byli lepsi w tworzeniu sytuacji o równowartość karnego i dobitki karnego. „Byli pod każdym względem lepsi od nas.”? Tego na razie na pewno nie pokazałeś. „Obrona Częstochowy”? Pokazałeś, że nie, jeśli tylko rozumiem ten frazeologizm tak samo jak Ty.

    Ja wiem, każdy ma indywidualny punkt widzenia i inaczej rozumie jakość gry w meczu. Mnie się podobała Szwecja 2018, a komu innemu nie i to jest ok. Ale jak już podpierasz swój pogląd statystykami i one pokazują coś innego, to się robi niezręcznie.

    Może widzisz w tych liczbach coś zupełnie innego ode mnie, się jeśli tak to wyjaśnij proszę. Bo ja wczoraj oglądałem mecz na remis ze wskazaniem, a w liczbach widzę remis ze wskazaniem.

    Polubienie

  25. @Antropoid
    Myślę, że jednak przeganiał. Dotychczas w reprezentacji tak miał, że jak popełniał błąd to mu wchodziło. Wczoraj też było nerwowo (wyciąganie piłki leżąc na plecach z pomiędzy nóg naszych obrońców i hiszpańskiego napastnika chyba na zawsze będę miał w swojej obrazkowej pamięci), ale te sytuacje kończyły się dla niego szczęśliwie. To dla każdego piłkarza jest ważne, ale dla bramkarza chyba szczególnie. Może w kolejnych meczach zobaczymy w jego grze więcej spokoju i w konsekwencji mniej błędów.
    Pewnie zauważyłeś, że dla mnie obsada naszej bramki od lat nie stanowi problemu. W brew powszechnej praktyce stabilizacji na tej pozycji myślę, ze mamy taki komfort, że możemy dobierać bramkarza pod kątem stylu gry rywala i najlepiej pasującego do predyspozycji składu naszej obrony wychodzącej na mecz albo losować z kapelusza. Fabiańskiego też bardzo wysoko cenię, a jeżeli chodzi o grę na przedpolu nawet wyżej od Wojtka.

    Polubienie

  26. Przegladając oceny pomeczowe i słuchając opinii o grze naszych piłkarzy, nie mogłem się oprzeć refleksji, że niektóre zostały zawyżone, żeby się reklamy nie zmarnowały i nakłady na budowanie marketingowego wizerunku.

    Polubienie

  27. Przeglądając program transmisji z EURO na dzisiaj kolejny raz dochodzę do wniosku, ze nic nie jest tak trwałe jak głupota…- w dzisiejszych czasach, kiedy sztaby piłkarskie mogą na bieżąco śledzić relację z meczu rozgrywanego w tym samym czasie i to nie ruszając się z ławki rozgrywanie w tym samym czasie ostatnich meczów grupowych jest przecież całkowicie bezsensowne.
    A nam kibicom odbiera furę radości.

    Polubienie

  28. @KOZIOŁEK
    Remis ze wskazaniem? 13 to jest to samo co 5, 2.96 co 1.14, 5 kółek co 2. Ok, niech będzie. 3 sytuacje w meczu to faktycznie nie jest obrona Częstochowy.

    Polubienie

  29. @Tomo
    Oj Tomasz, Tomasz.

    Przecież wiem że mieli wyraźnie lepsze xG, napisałem o tym, warto o tym pamiętać gdy wiele osób hurraoptymistycznie będzie oceniać ten mecz tylko dlatego że wynik się zgadza.

    Ale nie można napisać że „byli lepsi w każdym aspekcie gry” i zaraz po tym wskazać jeden z aspektów gry w którym nie byli lepsi.

    Byli zwyczajnie nieskuteczni. I mocno nie zgadzam się z kolegami, twierdzącymi że 4-3-3 i sposób gry Hiszpanii się skończył – w obu meczach wykreowali masę okazji, potwierdzających zasadność ich stylu gry.

    Po prosu w ataku mają totalne niemoty, z Moratą na czele. Alvaro jest tak słaby, że gdyby urodził się w Polsce, nigdy by z niej prawdopodobnie nie wyjechał. Oczywiście kulturą gry, rozegraniem, kontrolą, bili nas na głowę. Ale na końcu są to tylko środki do osiągnięcia celu, a ten znajduje się między słupkami.

    Hiszpanie z żadnego gola nie zostali „obrabowani”, obrabowali się sami, albo obrabował ich Szczęsny. Hiszpanie też nie dostali w plecy „niezasłużenie” Polska rzadko pod ich pole karne podchodziła, ale trzy dobre okazję się zdarzyły i udało się jedną wykorzystać – w tym aspekcie gry Polska była lepsza i to nie jest już nawet kwestia oceny, tylko obiektywny fakt.

    Hiszpanie nawet mogą mówić o szczęściu, sytuacja z samego początku meczu była mega-kontrowersyjna i nadal się skłaniam ku temu że sędzia z varem obrabowali nas z karnego.

    Ja wiem że może być Ci to trudno przełknąć, pamiętam jak dawno temu gadaliśmy o hipotetycznym starciu Polski(jeszcze wtedy Nawałki) z Hiszpanią, i nawet do myśli nie chciałeś dopuścić, że Polacy mogliby to zremisować, gdzie wskazywałem że skoro idzie im tak dobrze z Niemcami, to z Hiszpanią może też by dali radę. I sorry że Ci to tak wypominam, ale mam wrażenie iż tu leży powód dla którego jesteś tak uparty. Polecam jednak zaakceptować rzeczywistość, fakt że wiecznie faworyzowani Hiszpanie mają beznadziejny atak, który zaprzepaszcza dobrą pracę reszty zespołu i nie jest to wyjątek, ale reguła,, na tym turnieju wykazali się wybitną niemocą strzelecką dwa razy, na poprzednim mundialu wykazali się wybitną niemocą strzelecka, męczyli się potwornie z Iranem, strzelając ledwie jednego gola, męczyli się potwornie z Rosją, gdzie strzelili jednego i odpali, męczyli się z Marokiem z którym zremisowali. Dlatego też naszych nie grzebałem przed meczem, bo kolejne wpadki Hiszpanów powoli ciężko nazywać wpadkami, raczej regułą. I przy całej ich jakości w wielu aspektach gry, mają dość poważną wadę która sprawia że dość prawdopodobnie 4 z rzędu turniej będzie nieudany, no i że nadal nie mają przyklepanego awansu.

    Polubienie

  30. „Może i burgerożercy częściej kopią okrągłą piłkę, ale statystyki rosną głównie dzięki społeczności latynoamerykańskiej.”

    Przepraszam, co autor ma na myśli? Obywatele Stanów nie są obywatelami, bo pochodzenie etniczne się nie zgadza?

    Polubienie

  31. @tomo
    Do mnie bardziej w xG przemawia opis taki:
    Hiszpania ma 2 duże kółka i 2 średnie, a Polska po jednym.
    Dlatego mówiłem, że byli lepsi o karnego (duże) i dobitkę (średnie). A że mieli sporo sytuacji, po których ktoś mniej więcej kopnął mniej więcej w stronę mniej więcej bramki… Do mnie to nie przemawia nader mocno w kategoriach jakości gry. Skoro do Ciebie owszem, to ok – każdy ma swoje preferencje i racje, a też prawda, że jak ma być pod bramką zamieszanie, to lepiej żeby pod cudzą. Fakt, to Szczęsny łapał Bereszyńskiego za nogę i to u nas pod bramką było więcej śmiechu. Jeśli to tak bardzo rzutuje na obraz meczu w Twoich oczach, to rozumiem.

    Polubienie

  32. @alp
    Kompletnie się nie zgadzam. Inaczej gra się ze świadomością, że wynik drugiego meczu może się w każdej chwili zmienić, inaczej gdy jest przyklepany.

    Co gorsza, to proszenie się o kontrowersję, w XXIw. mieliśmy taką raz, gdy dwie drużyny wiedziały jaki wynik w ostatnim meczu daje im obu awans bez względu na wynik drugiego meczu(kwestie rozstrzygania tie-breakerów) i dziwnym trafem Duńczykom i Szwedom ten wynik wyszedł. Zresztą starszy pono jesteś, pewnie pamiętasz – to nie Niemcy z Austriakami „ułożyli” kiedyś mecz tak by obie kadry awansowały, bo wiedzieli jaki wynik pad we wcześniejszym meczu ich grupy?

    Zniesienie tej zasady, to proszenie się o kontrowersje i faworyzowanie drużyn rozgrywających ostatnie spotkanie później. Jeżeli obie drużyny będą miał „opcję wyboru” wyniku który daje im obu awans, to często te wyniki będziemy obserwować, a drużyny rozgrywające ostatnią kolejkę wcześniej mogą co najwyżej pozgrzytać zębami.

    Polubienie

  33. @0TWOJASTARA
    Fakt, moja wina. Hiszpania była bardziej nieskuteczna. Przez nasze zmarnowane sytuacje jakoś odruchowo wstawiłem remis xD. Co mnie bardziej zaskoczyło to ilość przebiegniętych kilometrów. Tutaj Hiszpanie wypadli lepiej (znaczy bardziej męczyli się xD). Ciekawe czy w słynnych sprintach też nasi odstawali. To by wiele mówiło o jakości przygotowań, ale nie chce atakować gloryfikowanego Portugalczyka.

    Trochę od czasów Nawałki zmieniło się. Raz, że my jesteśmy słabsi, ale Hiszpanie jeszcze bardziej. Tak chłodną głową patrząc to mamy lepszego nie tylko napastnika, ale również bramkarza i przede wszystkim pomocnika. Śmiesznie to brzmi, ale Zieliński z klubu byłby pierwszym wyborem u Enrique. Trochę to też świadczy o kadrze Hiszpanii. Tak jak wyżej pisałem, po powrocie Luisa wygląda to przeciętnie. Dwa świetne spotkania to rywalizacja z Ukrainą i Niemcami, gdzie błyszczał przynajmniej jeden skrzydłowy (Fati bądź Torres). Teraz jest pod tym względem średnio, więc jakoś ich nie widzę w roli faworytów, mimo, że kreują. Tym bardziej bez lidera w defensywie. Każdy wiedział jakie problemy miał Ramos, ale jak rezerwowy City nie dałby się przepchnąć a i karnego by strzelił, już nie mówiąc o atmosferze. Za wcześnie na wnioski, ale chyba Enrqiue popełnił błąd.

    O arbitrach nie chce mi się dyskutować. Uderzę (po raz już nie wiem który w VAR). Hiszpanom sprawdzają, a nam nie i to jest sprawiedliwość? Bullshit. Niech się zajmą sprawą przepisów, a potem wprowadzają technologię, bo kontrowersje nie minęły.

    @KOZIOŁEK
    Nie chce nic mówić, ale nasze średnie kółko powstało w skutek dobitki po strzale kogoś kto mniej więcej kopnął mniej więcej w stronę bramki. Przy tej klasie piłkarzy to spore zagrożenie, a tego xG nie uwzględnia, bo to czy strzela Lewandowski czy Bednarek nie ma znaczenia. Chyba, że się coś zmieniło.

    Wydaje mi się, że spore znaczenie ma czy atakujemy czy nie, zwłaszcza przy naszej obronie. Wczoraj się upiekło, ale ze Szwecją może być inaczej. Dlatego chciałbym, abyśmy zagrali trochę inaczej.

    Polubienie

  34. @tomo
    No też bym wolał ze Szwecją częściej widzieć piłkę na tej połowie boiska, gdzie nie ma Szczęsnego. Sądzę, że gra w kolejnym meczu w podobny sposób co wczoraj nie będzie dobrym pomysłem – Szwedzi są zupełnie inaczej zorganizowani, a poza tym musimy przecież wygrać. Jednakowoż… takie dupogranie-czekanie jak momentami wczoraj byłoby dla Szwedów potwornie niewygodne i, jeśli pierwsi strzelimy gola, może być dla nich zabójcze. Oni nie są przyzwyczajeni ani do prowadzenia gry, ani do bronienia szybkich kontrataków. Paradoksalnie nasza niemoc z piłką może okazać się przewagą, jeśli pewne rzeczy, jak np. ten wiecznie opiewany szybki transfer do ofensywy po odbiorze, zostaną dobrze i kierunkowo (pod Szwecję) przygotowane. Może się zatem okazać, że, jak zwykle, metodą na wygranie meczu okaże się zagranie brzydkiego meczu.

    Obiecuję wówczas znowu wypić dość piwa, by nie marudzić.

    Polubione przez 1 osoba

  35. @niszowość sportów
    Mam kontakt z rzeczywistością, więc nie będę specjalnie polemizował, że siatkówka jest mniej popularna od piłki nożnej. Irytuje mnie jednak podejście, że w związku z tym można zanegować wszystkie wnioski płynące z innych dyscyplin, bo piłka nożna to inna rzeczywistość. Jestem całkiem pewien, że większość mechanizmów, które nią rządzi jest taka sama jak w innych sportach.

    @polscy trenerzy w siatkówce
    Ależ ja bardzo szanuję polskich trenerów w siatkówce. Tak wiem, że przygotowali nam pokolenie wicemistrzów MŚ z 2006 roku, ba, przygotowali nam wszystkich obecnych reprezentantów (poza Leonem). Fakty są jednak takie, że zarówno w PlusLidze jak i w LM na przestrzeni ostatnich 10 lat co najmniej polskim trenerom idzie bardzo słabo. Kiedyś pojawiały się argumenty, że to dlatego, że nie prowadzą najlepszych/najbogatszych klubów – no cóź, Gruszka w Resce i Gogol w Skrze chyba jednak neutralizują ten argument. Dlatego nie mają specjalnie startu do kogoś pokroju Heynena czy Grbicia, w momencie, gdy PZPS w odróżnieniu od PZPN ma w dupie narodowość selekcjonera.

    @trener piłkarzy
    OK, może źle dobrałem przykłady. Podani przez 0TwojaStara Lagerback czy Bilić byliby enough – najsmutniejsze jest to, że nawet nie było w tym względzie dyskusji, bo wiadomo było z góry, że leśne dziady wybiorą Polaka. Zresztą macie rację – dajmy szansę Sousie, oby zbudował tu swoją markę.

    @zarzuty prokuratorskie dla MD i AP
    Bardzo chętnie bym zobaczył dowody. To jest pierwszy znany mi case, gdzie gości złapanych pono na gorącym uczynku nie można skazać przez 7 lat. Zarzuty można postawić każdemu. Jak ich zatrzymywali to trąbiono o tym we wszystkich mediach, jak 7 lat już nie ma wyroku to jakoś cicho o sprawie.

    Polubienie

  36. @Tomo

    Dobra, to jak powinien wyglądać mecz reprezentacji Polski z kimś takim, jak Hiszpania, żebyś go uznał za dobry? Mamy ruszyć jak byk na czerwoną płachtę i chcieć wtłoczyć rywala we własne pole karne?
    Ja tego nie kupuję, podobnie jak porównań do „obrony Częstochowy”, bo poza karnym po głupim faulu i potem jeszcze paroma krótkimi sekwencjami kotłowaniny pod naszą bramką (prokurowanymi głównie przez Bereszyńskiego, który na tym turnieju wygląda jak pijany zając) jakiejś wielkiej grozy Hiszpanie wg mnie nie wywołali.
    To już bardziej ich ostatnie 20 minut ze Szwecją można nazwać o.Cz. tam mieli dużo składniejsze akcje i co chwilę bramkową szansę.

    Polubienie

  37. Się okaże, może ten mecz zbuduje mentalnie kadrę Sousy, tak jak 2-0 z Niemcami zbudowało kadrę Nawałki.
    Bo wygląda na to, że trwa czas przełamań, udało się przełamać kompleks Niemców, udało się wreszcie nie oberwać od Hiszpanii, niewiele brakło (Milik i sędzia) by w końcu było dobrze na Wembley, czas byłby wreszcie wybić korek z bramki Szwedów, bo jak dla mnie 32 lata od ostatniego gola z nimi (w meczu o punkty) to dla mnie stanowczo za długo. A moment jest świetny, skoro odblokował się Lewy.

    Polubienie

  38. @ANTROPOID
    To mało jest spotkań potentatów z czerwonymi latarniami, gdy te drugie mają pomysł i go skutecznie realizują wytrącając lepszej ekipie wszelkie atrybuty? @0TWOJASTARA wspomniał o spotkaniu z Niemcami za Nawałki. Było ich kilka. Możesz sobie wybrać i porównać do wczorajszego spotkania.

    Polubienie

  39. @xavras
    „Bardzo chętnie bym zobaczył dowody.”

    To prawda, szambo wybiło w 2014, ale jakoś do dziś wyroków nie ma, choć sam fakt że trwa to długo mimo wszystko nie przesądza – paru userów chwaliło się tu powiązaniami z prawem, pewnie daliby radę opowiedzieć o sprawach które i 15 lat się ciągnęły. Case Benzemy trwa tylko rok krócej, już nawet do kadry zdążył wrócić.

    Zresztą o zarzutach tylko mówiłem u Listkiewicza też na zarzutach się skończyło.

    Polubienie

  40. Sam sobie odpowiem. Faulu na Zielińskim nie było, bo na zwolnieniu widzę, że Hiszpan położył nogę na murawie zaraz przed nogą naszego zawodnika, a ten upadł siłą pędu.

    Polubienie

  41. A jak wyglądał mecz z Niemcami w W-wie? Skończyło się victorią, ale równie dobrze mogło być 0-3 do przerwy i pozamiatane.
    Następne starcia pod względem gry były już lepsze (szczególnie to francuskie), ale wynik gorszy.
    Poza tym wypada pamiętać, że Sousa dopiero zaczął robotę i mimo różnych spraw do poprawy trzeba mieć naprawdę sporo złej woli, żeby nie widzieć, że facet nie trzęsie dupskiem, z faworytami takimi jak Anglia, Hiszpania, mimo ich terenu i niekorzystnego wyniku do przerwy nie boi się dalej grać o punkty, a nie jak wielu polskich poprzedników murować się w swoich okopach i modlić o najniższy wymiar kary.
    Ja w tym widzę duży pozytyw, dlatego piszę, żeby go nie skreślać, nawet jak nie wyjdziemy z grupy.

    Polubione przez 1 osoba

  42. Nawiasem mówiąc ten terminarz układał jakiś lepszy „geniusz” – graliśmy w Sewilli półtora dnia później, niż Szwecja w Leningradzie i jeszcze musimy tam wracać z drugiego końca kontynentu, żeby z nią walczyć o awans.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s