Nieprzetłumaczalne

Ogłaszanie wybuchu kulturowej wojny we Włoszech byłoby koloryzowaniem rzeczywistości, ale o wojence można mówić – a przynajmniej ognistym gdzieniegdzie sporze, partyzanckich akcjach zaczepnych, bitewkach toczonych zwłaszcza na bezkresnych polach internetu.

Polemikę rozpętali redaktorzy Treccani, poinformowawszy w końcu lipca, że wprowadzają do języka nowe słowo, poetycko brzmiące „tiraggiro”. Dopisują je do encyklopedii powszechnej, kanonicznego i stale aktualizowanego od blisko 100 lat dzieła zbiorowego mającego objąć całą włoską rzeczywistość. W bardzo wolnym i kulawym przekładzie „tiraggiro” definiujemy jako „strzał podkręcony, polegający na takim uderzeniu piłki, by nadać jej silną rotację boczną” – brzmi trochę jak masło maślane, powielanie pojęcia już istniejącego, ale autorów zainspirowało konkretne zagranie, wykonane przez Lorenzo Insigne w trakcie ćwierćfinału Euro 2020, dzięki któremu reprezentacja Italii podwyższyła prowadzenie z Belgią na 2:0. Jak wszyscy pamiętamy, miniaturowy skrzydłowy gnał wówczas na wrogą bramkę od własnej połowy, przedryblował Youriego Tielemensa, przymierzył z dystansu i zawinął przesmacznego rogala daleko poza zasięgiem dłoni Thibauta Courtoisa.

Autorzy uznali tamten strzał za wzorzec, matkę wszystkich podkręconych strzałów, punkt odniesienia wymagający zawężenia definicji i stworzenia osobnego słowa, które oddzieli kopnięcie Insigne od innych, zwyklejszych kopnięć tego rodzaju. Wzięli również pod uwagę społeczną doniosłość epizodu, jego symbolikę i emblematyczność, bo nie mówimy tutaj o szurniętych fanatykach futbolu, którymi steruje mózg w kształcie piłki, lecz o poważnym gronie naukowym, na potrzeby chwili umieśćmy ich, inne analogie akurat nie przychodzą mi do głowy, pomiędzy Radą Języka Polskiego a Polską Akademią Nauk. Podali przykłady użycia słowa w prasie, dostrzegli w wyczynie swojego piłkarza nośność znaczniejszą niż wykwintne zakrętasy wywijane przez rozmaitych Beckhamów, Mihajloviciów czy Robbenów, a w komentarzach, w których się zanurzyłem, wyczytałem, że Insigne nadał strzałowi szczególny, osobny smak, trochę włoski i trochę neapolitański – nie chcę wnikać w niuanse językowe, w każdym razie neologizm pobrzmiewa dialektem, zawiera też w sobie pseudonim Insigne, który od dawna słynie z podkręconych strzałów poprzedzonych zejściem z lewego skrzydło do środka boiska.

Już słyszę prychnięcia, że mądrale z Treccani oszaleli, od zdobytego na Euro 2020 złota podstradali zmysły i dostali urojeń, arcydzieła dopatrują się w zagraniu jakich mnóstwo. Cóż, wasze wątpliwości nie mają znaczenia, ujawniają co najwyżej wasze pochodzenie – niewłoskie. Równie dobrze możecie pouczać Japończyków w kwestii ich ideogramów albo krytykować duchy Inków za niekształtne węzełki w piśmie kipu. Ja polemizować w sprawie tiraggiro nie zamierzam, zresztą sam posiadam prywatną definicję idealnie podkręconej piłki po uderzeniu wewnętrzną częścią stopy absolutnie niesprawdzalną – otóż od lat żyję w niezachwianej pewności, że lecąca po perfekcyjnej trajektorii piłka, gdyby nie wylądowała w siatce, zatoczyłaby ogromne koło i wróciła na stopę zawodnika. Nie wraca tylko dlatego, że zawsze zatrzymuje się w bramce, inaczej nie byłaby ideałem – z tego właśnie powodu nigdy nie zdołam owej oczywistej oczywistości udowodnić szerokiej publiczności.

Do włoskiego słownika zaglądam natomiast (w trakcie urlopu, niech niniejsza notka zostanie między nami, spisuję ją w sekrecie!) ujęty regularnym uzupełnianiem go – potocznym lub oficjalnym, jak teraz – o nowe słowa wyjęte z boiska lub okolic boiska. Występują tam „cassanate” lub „balotellate”, czyli wybryki, które zaszkodziły karierom łobuzów Antonio Cassano i Mario Balotellego, w encyklopedii Treccani przed trzema laty pojawiło się „sarrismo”, czyli wyrafinowany styl gry preferowany (i wpajany wszędzie, w każdej drużynie) przez trenera Maurizio Sarriego, a po niedawnych mistrzostwach kontynentu Włosi stwierdzili, że do powszechnego użycia należy wprowadzić również „bonucciatę”. To kolejne hasło dopisane do encyklopedii, która tłumaczy, że chodzi o „błąd w grze, zachowanie lub publiczną deklarację typową dla piłkarza Leonardo Bonucciego”. Chcesz uchodzić za elokwentnego, musisz rozumieć, co w murawie piszczy, mieć przynajmniej minimalne kompetencje futbolowe. Minimalne w ich rozumieniu – w Polsce uchodziłyby za maksymalne.

Włosi nie byliby jednak sobą, gdyby o wzbogacenie słownika solidnie się nie pokłócili. Zadedykowanie rzeczownika „tiraggiro” akurat piłkarzowi Napoli rozzłościło fanów Juventusu, według których najkunsztowniej wkręcał piłkę w bramkę niejaki Alessandro del Piero – i również wybierał właściwe momenty, by się wirtuozerią pochwalić, o czym doskonale wie każdy, kto oglądał choćby półfinał mundialu w 2006. Włosi wbili wtedy dwa gole dopiero w dogrywce, a ostateczny cios zadał Niemcom właśnie turyński idol, finalizując perfekcyjny kontratak w 121. minucie walki. Drużyna Marcello Lippiego kilka dni później również wygrała mecz o złoto, a dla kibiców Juve nie ulega wątpliwości, że na encyklopedyczne uhonorowanie zasługuje tylko jeden geniusz od tiraggio – ten, który przez 19 lat rozegrał w ich klubie 715 meczów, nie zdradził barw nawet po karnym relegowaniu do Serie B.

Autorzy Treccani docenili jednak dopiero strzał Insigne, więc platformy społecznościowe stanęły w ogniu, rozżarzył je kolejny etap rywalizacji Południa z Północą – a może zapłonęły od nieprzytomnej miłości Włochów do futbolu, sam już nie wiem. W każdym razie to taka wojna, której ja, Polak, trochę jej uczestnikom zazdroszczę.

185 myśli na temat “Nieprzetłumaczalne

  1. Cztery godziny do meczu, a Wojciech Kuczok na Wyborczej o „jeźdźcach gównoburzy”, czyli medialnych kolegach hejtujących naszą reprezentację…

    Polubienie

  2. Tymczasem Albania pokonała Węgrów. Tego właśnie chciałem 🙂 Jesteśmy w dobrej sytuacji.
    Jeszcze ktoś powie, że Albania taka słaba?

    A na deser jakiś cyrk na Maracanie. Po 10 min. sanepid przerwał mecz…

    Polubienie

  3. Tymczasem szoł jak wiadomo mast goł on – i kto może jedzie po Sousie (został już chyba tylko papież Franciszek).
    Sami znawcy, każdy znalazłby na każdą pozycję po 5 lepszych, niż ci, których wybrał Sousa.

    Polubienie

  4. Powoli zaczynam się przyzwyczajać, że to co jeszcze wiosną uznalibyśmy za „pełny skład” to max tylko połowa składu wyjściowego. A za parę miesięcy może być jeszcze mniej…
    P.S.
    Ale najpierw siatka.

    Polubienie

  5. No, coś nam fortuna nie sprzyja w tym roku. W I meczu bez Lewego, w II jak na złość i Zielu i Klich.

    De facto w grupie i tak walczymy tylko o wice, bo nawet, gdyby tę Anglię roznieśli, to punktowo jej nie dogonią – tamci po wszystkich innych przejeżdżają się jak dorośli po trampkarzach.

    Polubienie

  6. Z tak pokiereszowanym (znowu) składem i przy tym potencjale rywala, chyba nie dało się wycisnąć więcej.
    Jeśli nie zawalą finiszu eliminacji (kalendarz nam sprzyja) i nie przeputają 2 miejsca, to bezwzględnie „Zołza” powinien zostać. Piłkarze u niego nie pękają,widać, że ma rękę do meczów z potentatami, a z takimi rywalami trzeba się liczyć w barażach. Żaden z krajowych „mistrzów motywacji” raczej ich nie przebrnie.

    Polubienie

  7. Nie myślałem, że jeszcze przeżyję emocje jak na Wembley 73… – a dzisiaj przeżyłem większe. Tamten mecz, to był fartowny mecz jednej akcji, a reszta to była desperacka obrona Częstochowy. Dzisiaj, poza kwadransem w drugiej połowie, oglądałem mecz w którym słabsza drużyna toczy równorzędny bój z wicemistrzem Europy, a wyrównująca bramka w doliczonym czasie gry smakuje wybornie (jakby powiedział Pan Hawranek).
    Po meczu zabrakło mi podziękowań dla Sousy… – jeżdżono po nim jak po łysej kobele, za nim jeszcze zdążył rozegrać pierwszy mecz, a dzisiaj wreszcie bezdyskusyjnie widać efekty jego pomysłu na drużynę – skład wyjściowy bez pudła, zmiany perfekcyjne. Mam nadzieję, że do „piłkarskich myślicieli” zacznie wreszcie docierać świadomość, ze drużyna która nie dysponuje potencjałem wybitnych piłkarzy nie może grać żelaznym składem, tylko musi grać składem złożonym z piłkarzy będących w najlepszej dyspozycji.
    I wcale się nie zdziwię jak na następny mecz wyjdziemy w składzie zupełnie innym. Piłkarze są już chyba na to przygotowani.

    Polubienie

  8. @Antropoid
    Po wczorajszym laniu, jakie Holendrzy spuścili Turkom i dzisiejszej porażce Szwedów nie bardzo się zanosi na potentatów w barażach, a raczej na rywali klasy Szwedów, choć akurat oni maja jeszcze szanse ich uniknąć i wtedy pojawi się jedyny potentat.

    Polubienie

  9. @ antropoid, 0twojastara

    Nie macie wrażenia, że to gwizdanie na klęczących Anglików i jazda po Sousie to mają, że tak napiszę, wspólny korzeń? Ten sam, do którego odnosi się trzymanie tych Afgańczyków na granicy…

    Polubienie

  10. @GP

    Przypominam, że dla nas Szwecja, to wieczny potentat.

    @XAVRASW

    Bo mają wspólny korzeń. Ten korzeń to głupota. Tym bardziej, że jeden z drugim pewnie ma się za wierzącego, niejeden chodzi do kościoła, gdzie słucha gadania o miłosierdziu itd. (szkoda, że zazwyczaj na gadaniu się ono kończy), a potem się cieszy, że do głodnych i chorych w lesie nie dopuszczono pomocy, albo wygwizduje inny kolor skóry – w dodatku udając, że nie widzi kapitana swojej drużyny, eksponującego antyrasistowski emblemat na koszulce.

    Polubienie

  11. A tak z czysto futbolowej beczki – widział ktoś highlights z meczu Węgrów? Sędzia nie zabrał Andorze prawidłowego gola?

    Polubienie

  12. @antropoid

    Ale jak się spytasz to tak z 99% odpowie, że oni rasistami wcale nie są xD

    Polski mental zbiorowy to dobry materiał na film dla Tarantino

    Polubienie

  13. Nie potrzeba nam do tego Tarantino – już mamy (mieliśmy) swojego Bareję.
    A skoro już o tym – to akurat dziś odszedł chyba już ostatni z aktorskich gigantów „bareizmu”.
    No i drugi z „Pancernych”, po Olgierdzie.
    Tak, że mimo pozytywnych wyników sportowych, dzień smętny.

    Polubienie

  14. @xavras
    Mają. Ja sobie powtarzam, że to etap, który każe społeczeństwo przechodzi, żeby potem odreagowywać kacem, mam tylko nadzieję że możliwie krótko będzie.

    Głupota to dość szerokie określenie, zawężę to do egocentryzmu wymieszanego z brakiem empatii, dla których ideologia narodowej wyższości jest znakomitą pożywką, za dużo nie trzeba się zastanawiać, za bardzo nikim przejmować, są przecież ważniejsze sprawy na świecie. A rasista to worek kukluxklanu musi mieć na łbie, wszystko poniżej to już nie rasizm, przewrażliwione lewaki.

    Polubienie

  15. @ALP
    Podziękowania, ale za co? Za jak na razie trzecie miejsce w grupie? Najpierw awansujmy na turniej, wyjdźmy z grupy i dopiero będzie można mówić o podziękowaniach, bo przecież to jest plan minimum.

    Polubienie

  16. @Tomo
    Choćby za to, ze dzięki niemu każdy zobaczył, ze w Polsce jest więcej niż kilkunastu piłkarzy, którzy potrafią kopać piłkę. Ale jeśli uważasz, ze na obecnym etapie odpowiedniejsze byłyby przeprosiny za te kubły pomyj, które na niego wylewano – to nie mam nic przeciwko temu.

    Polubienie

  17. No nie wiem. Po którymś z ostatnich spotkań leciał mem ze starym, zaniedbanym domem i luksusowym samochodem pod wiatą, jako obraz kadry i Lewego. Natomiast wiadro pomyj słuszne, bo na Euro z grupy nie wyszliśmy.

    Polubienie

  18. @Tomo
    „Dzięki remisowi z Anglią zupełnie inaczej patrzymy dziś na pracę Portugalczyka. Biorąc pod uwagę potężne problemy kadrowe, z którymi się zmagał w ostatnim czasie, pod względem wyników poradził sobie lepiej niż dobrze” – to Wawrzynowski. A Tuzimek „idzie po baraże”.
    Porównaj ich pomeczowe felietony z tym co pisali wcześniej, a może też zaskoczysz…

    Polubienie

  19. Pozytywna ocena po remisowym spotkaniu z wicemistrzem Europy jest czymś normalnym, ale sam Wawrzynowski nie popada w hurraoptymizm i nie nakazuje podziękowań dla szkoleniowca: „Najważniejsza weryfikacja nastąpi jednak w najbliższych miesiącach. W październiku zmierzymy się z Albanią w Tiranie, a w listopadzie u siebie z Węgrami.”, a w mojej ocenie nawet dalej, bo brak awansu na Mundial, to dymisja z miejsca.

    Polubienie

  20. I kogo proponujesz na następcę? Wytrawniejszego (i odpowiednio droższego) etranżera, czy jakiegoś tutejszego orła myśli szkoleniowej?

    Polubienie

  21. @Tomo
    Prosiłem żebyś „porównał ich pomeczowe felietony z tym co pisali wcześniej”. Nie musisz sięgać głęboko. Wystarczy, że przejrzysz ich teksty z czasów ostatniego zgrupowania, żeby dojść do wniosku, że wycofują się rakiem z półrocznego jechania po Sousie.
    Oni nie są jedyni. Każdy kto ma pamięć trochę lepszą niż ostatni medialny tekst/wypowiedź musiał zauważyć jak od wczoraj zaczynają się zmieniać komentarze medialnych fachmanów od piłki… – zwłaszcza tych, którzy dotychczas jechali po Sousie tylko dlatego, żeby przywalić Bońkowi. Myślę, ze przynajmniej do październikowego zgrupowania kadry nie usłyszymy o Czerczesowie i Michniewiczu jako idealnych kandydatach na selekcjonerów.

    Polubienie

  22. No i mamy „rasistowską aferę” po meczu na SN. To swoją drogą ciekawe, że Anglicy po wizycie w Budapeszcie nakręcali się na nią już przed przylotem do Polski, choc wcześniej nieraz tu grali i jakoś problemów z rasizmem w nich wymierzonym nie było.

    Polubienie

  23. @ANTROPOID
    Nikogo. Zwalnianie szkoleniowca, gdy jest w trakcie eliminacji i w międzyczasie nie było imprezy docelowej jest nie fair. Niech dogra do końca, niezależnie od wyniku. Nie awansuje czy odpadniemy w grupie na Mundialu to się pomyśli o nowym.

    Polubienie

  24. @TOMO1989

    Ja się nie pytam, kim chciałbyś go zastąpić teraz, tylko w ogóle. A pytam, bo jedziesz po nim, jakby już te eliminacje przegrał.
    Zresztą bardziej profesjonalnie chyba byłoby sondować rynek wcześniej, niż dopiero po zwolnieniu, bo to tak brzmi jak ten partyjniak w „Zmiennikach” – „To się tym później bedziemy martwić”.

    Na razie mam wrażenie, że już od debiutu PS w Budapeszcie, masowo sklonowano tu Smudę, który przez pół roku po nominacji na selekcjonera plótł (bo taki dostał prikaz), jak to Beenhakker zniszczył polski futbol.

    Polubienie

  25. Lubię Babie Lato, zawsze lubiłem. Nawet fruwające na nitkach pajączki mi specjalnie nie przeszkadzają. Od paru dni możemy się nim cieszyć, a dzisiaj było wyjątkowo przyjemnie.
    Nawet sportowo mi się dostroiło. Jeszcze Borussia dostarczyła trochę emocji.. – trzy razy musiała odrabiać straty z Bayerem, ale w końcówce strzeliła wreszcie na 4:3 i dojechała do końca. Emocje Bayernu z Lipskiem w zasadzie skończyły się w 10 minucie, a po sześćdziesięciu zaczęło się oszczędzanie liderów na wtorkowy mecz z Barceloną. A na zakończenie sparring naszych siatkarzy z Finami przed ćwierćfinałowym meczem z Rosją. Sielanka…

    Polubienie

  26. Dobrze, że te sportowe kanały są, zapłacić trzeba, ale coś się obejrzy.
    Bo w prywatno-partyjno-publicznej niedługo już tylko msze, beatyfikacje – i disco-polo.

    Polubienie

  27. Jestem pod ogromnym wrażeniem wczorajszego finału Miedwiediew – Djokovic. A w zasadzie pod ogromnym wrażeniem Miedwiediewa: raz za to, co robił wczoraj na korcie, dwa za postęp i wnioski, które wyciągnął od lutowego finału AO. No i może jeszcze trzy – za to jak poradził sobie z presją, historyczną chwilą i zachowaniem tego jankeskiego bydła na trybunach (takie kmioty to rodeo powinni wyłącznie oglądać). Wynik trochę tego nie oddaje, ale Daniił zmiażdżył wczoraj Novaka – fizycznie, technicznie, taktycznie i mentalnie. Jeśli on się na tym poziomie ustabilizuje to mamy następnego dominatora na lata.
    Jeszcze taka refleksja mnie ogarnęła odnośnie Hurkacza – skoro on potrafi wyrwać Daniiłowi zwycięstwo w szlemie to jakim cudem przegrywa w innych szlemach z gośćmi typu Ymer czy Seppi?

    Polubienie

  28. @ANTROPOID
    Jadę po nim, bo imprezę docelową przegrał, a w eliminacjach szału nie ma, ale tak jak pisałem, w mojej ocenie nie ma sensu zmieniać szkoleniowca, gdy rozgrywki wciąż w toku.

    Kim? Powiedz mi kto jest w zasięgu to ci odpowiem. Po ostatnich zmianach trenerów nie uważam, aby w PZPN myślano aż tak strategicznie 🙂

    @XAVRASW
    Kobiecy tenis pokazuje, że ciężko o stabilizacje na najwyższym poziomie. Właśnie pod tym względem Nole, Rafa i Roger byli niedoścignieni. Kto wie, może Miedwiediew będzie to potrafił, ale czy jest aż tak przed Tsitsipasem czy Zverevem, nie mówiąc już o kolejnej fali młodych.

    Polubienie

  29. @Tomo

    Trochę oglądam tego tenisa i nie widziałem jeszcze Zvereva czy Tsitsipasa czy kogoś innego z tych młodych grających na takim poziomie w takim meczu. Ba, szczerze powiedziawszy to nigdy nie widziałem ich grających na tym poziomie. Wczoraj w I secie przy serwisie Daniiła Novak zdobył TRZY punkty, z czego dwa to były podwójne serwisowe, bo Daniił podawał praktycznie non-stop jedynką (gdzieś z 1/4 tych swoich asów miał przy drugim podaniu). Z kobietami nie ma co porównywać, tam jeszcze długo nie będzie takiej sytuacji – w pewnym momencie sezonu wydawało się, że wygrane podzielą między siebie Barty i Saba, ale teraz widać jak do tego było daleko. One za często przegrywają same z sobą.

    Polubienie

  30. @Djoković
    Tyleż samo efekt świetnej gry DM, co i presji, która go spętała. Jak nic syndrom Sereny 2015, która to samo też przegrała z własną głową, tyle, że rywalkę miała słabszą niż Novak.

    @Tomo
    Skoro to ty się domagasz zmiany (za porażkę in spe…), to sam wskaż lepszego (i dostępnego finansowo) następcę, a nie obracaj kota ogonem.
    Poza tym co niby miało być tym nieodżałowanym przez ciebie „szałem” w eliminacjach? Bo z ew. nieplanowanych strat można wymienić jedynie remis w Budapeszcie, choć nie wiem, czy to powód do takiego hałasu, jaki w Polsce się podniósł, skoro Węgrzy lepszym od nas odebrali punkty na ME.
    I chyba trzeba w nieskończoność powtarzać, że był to debiut gościa, jego pierwsze spotkanie z kadrowiczami.

    A już chwilę potem była „impreza docelowa”, owszem – przegrana, więc musowo okrzyczana w Polsce „klęską”, „wstydem” itp.
    Tylko, że jakoś nie mogę się pozbyć wrażenia, że od zupełnie innej oceny tego turnieju, dzieli nas jeden-dwa głupie błędy indywidualne zawodników i lepsza dyspozycja dnia RL9 w meczu otwarcia.

    Polubienie

  31. @Antropoid
    To nie tylko Twoje „wrażenie”! Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ” od zupełnie innej oceny tego turnieju, dzieli nas jeden-dwa głupie błędy indywidualne zawodników”, a przecież było ich znacznie więcej. Na dodatek graliśmy i nadal gramy w składach, za które jeszcze parę miesięcy temu selekcjoner (ktokolwiek by nim nie był) wyleciałby w ciągu 24 godzin od powołania na zgrupowanie.
    I mnie to cieszy. Zwłaszcza jeżeli po kontuzjach trzeba się będzie ciężko napracować, żeby nie tylko do składu wyjściowego, ale nawet szerokiego składu wrócić.
    Oczywiście nie wszystkim to się musi podobać. Już słyszałem „zasłużonych znawców i ekspertów”, którzy uważają, że Sousa powinien się zdecydować na 12-14 zawodników i zaczął ich zgrywać.

    Polubienie

  32. Od wyjścia z grupy dzieliło nas trochę więcej, niż 1-2 błędy. I trochę też myślę, że to że się poprawiło, to nie tyle zasługa Sousy, co kontuzji Bereszyńskiego. Gdyby nie to, to pewnie by grał i dalej zawalał bramki….

    Polubione przez 1 osoba

  33. Ustalmy – tylko awans na mundial daje Zołzie pewność i spokój. Brak rzeczonego może odwrócić od niego nawet część zwolenników.

    Przy braku awansu – zależnie od stylu i okoliczności. Jeżeli wyprzedzą nas nie tylko Anglicy, ale też Węgrzy lub Albańczycy, nic Portugalczyka nie wybroni. Kropka. Jeżeli natomiast będą baraże i tam Szwecja lub Szwajcaria – ok, Souza może dostać kredyt zaufania.

    A o kwestii następców na serio pogadamy, jak rzeczywiście temat będzie grany.

    To mówię nie w kontekście moich osobistych oczekiwań, tylko raczej vox populi – jak IMO będzie się kształtować. Moich osobistych oczekiwań tu nie ma – coraz mocniej dojrzewam do decyzji o olaniu mundialu w katarze i nieoglądaniu absolutnie żadnego meczu, bo to jedyny sposób jak realnie mogę dać wyraz niechęci wobec organizowaniu turniejów w takich miejscach i w taki sposób. Zatem nawet ewentualny niebyt Polaków mnie nie obejdzie

    Polubienie

  34. Brak awansu, czyli druga impreza z rzędu nieudana i kredyt zaufania? Tego jeszcze u nas nie grali, a przynajmniej nie pamiętam. Wyjście z grupy na mundialu to wówczas kredyt zaufania, czytaj przykład Nawałki.

    @XAVRASW
    Ja bym przede wszystkim podkreślił, że Djoković nie grał na swoim poziomie, ba był od niego daleko, stąd taki a nie inny przebieg spotkania. Nie widziałeś ćwierćfinału AO pomiędzy Tsitsipasem a Nadelem, półfinału IO czy US Open w wykonaniu Djokovicia z Zverevem? Oni też potrafią grać na bardzo wysokim poziomie. Kwestia regularności.

    Polubienie

  35. Mimo wszystko nie nazywałbym ME „klęską”. Mieliśmy w grupie dwóch zawsze arcytrudnych dla nas rywali i trzeciego, dużo niżej notowanego, z którym jednak od lat regularnie dajemy ciała. Potencjalnie niby od nas słabszego, ale ta różnica w zasadzie polega na jednym piłkarzu.
    Akurat na inaugurację miał kiepski dzień i cała „różnica” wylazła na jaw jak szydło z wora.

    Klęską to były raczej siatkarskie igrzyska, na które nasi jechali jako faworyt, tymczasem jakikolwiek medal wybiła im z głowy drużyna, która dziś dostaje baty od Czechów. Bo tak naprawdę różnica w potencjale między nią, a Polską jest większa, niż piłkarska między Słowacją a Polską.

    Polubienie

  36. Poza tym, to jakaś organizacyjna kompromitacja, że na decydujący mecz ze Szwecją mamy absolutnie poronioną różnicę 30 godzin odpoczynku mniej – i to jeszcze z podróżą w te i z powrotem na drugi biegun kontynentu… Ktoś, kto w UEFA bierze kasę za układanie terminarza, powinien raczej zapłacić grzywnę za takie kpiny.

    Polubienie

  37. Też nie uznałem jako klęski, choć najgorszy wynik punktowy w XXI wieku do tego predestynował. Po prostu nieudany turniej i tyle.

    Siatkarze też klęski nie ponieśli, bo przegrali po wyrównanym boju z późniejszymi mistrzami olimpijskimi. Nie byli w najlepszej formie, trener w wielu aspektach dał ciała (chociażby nie wyciągając wniosków z porażki z Brazylią), ale cóż, taki urok turniejów, gdzie nie zawsze najlepszy triumfuje. To tak w nawiązaniu do startującej dzisiaj ligi mistrzów 🙂

    Polubienie

  38. @Tomo
    Porównanie Euro do Mundialu pasuje jak „koziej dupie trąba”… – na Euro łatwiej jest wyjść z grupy niż europejskiej drużynie awansować na Mundial. Wystarczy porównać liczbę drużyn wychodzących na Euro z grupy i tych które kwalifikują się z Europy na Mundial.
    Ponadto piłkarze, którzy przeszli przez kwalifikacje, w 2016 r. byli w znakomitej dyspozycji. Niektórzy w szczytowej, której później nigdy już nie osiągnęli. Coś co trudno sobie przypomnieć w historii naszej piłki i to nie tylko na imprezach w XXI wieku.
    Tymczasem Sousa musiał grac piłkarzami, którzy gdyby nie kontuzje tych, którzy grali w kwalifikacjach, mieliby problem, żeby załapać się do drużyny turniejowej. A na dodatek okazało się, ze paru zdrowych, kluczowych z kwalifikacji miało poważny problem z turniejową dyspozycją.
    P.S.
    Krychowiak wczoraj wyleciał z boiska. Niewiele się nagrał…

    Polubienie

  39. Tak, zostali mistrzami IO, widać ta nacja posiadła umiejętność przygotowania formy w grach drużynowych na najważniejszych imprezach, co nie zmienia faktu, że mecz z Polską powinna przegrać. Nasi mieli prowadzenie i wszystko w swoich rękach.
    Ale niestety także w głowach – dlatego ja w futbolu nigdy nie ufam tym pierwszym meczom (które zawsze definiują o co gramy) z rywalami, których rzekomo „z urzędu powinniśmy ograć”.
    Bo wychodzimy na nie jak na Ekwador, czy Słowację – sztywni niczym kij od szczoty, tak jak Djoković przedwczoraj.

    Oczywiście odpowiada trener – bo choć nie każe Bereszyńskim dać się ośmieszać przeciętnemu rywalowi, a Jóźwiakom odsuwać od zagrożenia bramki, to jednak on ich wystawia.
    Problem w tym, że trudno wyszukać lepszych/pewniejszych.

    Polubienie

  40. @tomo
    „tego u nas nie grali”

    Nie, ale na wszystko przychodzi pierwszy raz. To co działa na korzyść Souzy to…. Brzeczek. Jurek 2 latami absolutnego dna wyrżnął w mózgu polskiego kibica wielką traumę, kibic aż się trzęsie ze strachu na myśl o powrocie do wieków ciemnych i oczoyebnej kadry, aż na wymioty mu się zbiera, jak pomyśli o typowym procesie rekrutacji selekcjonera w pzpn. Dlatego uważam, w bardzo konkretnych okolicznościach polski kibic może wybaczyć brak awansu – jeśli w barażach trafimy na topowy zespół i odpadniemy po emocjonującym dobrym meczu(coś jak 2:3 ze Szwecją) to przerażony wizją Brzęczka bis polski kibic może wybaczyć.

    Ale to bardzo akademickie rozważanie o bardzo specyficznej sytuacji(bo już 0:3 w barażu kibic nie wybaczy). Generalnie w 95% sytuacji awans = zostaje na turniej, jak turniej będzie wynik lub styl to zostanie, brak = zwolnienie.

    Porównuje tu bardziej klimat jaki był wobec trenerów którzy odpadali w el.LM, wyniki niby te same, brak sukcesu, zwalniać wszystkich zgodnie z kryteriami tomo, a jednak inaczej traktowano odpadanie z Levadia a inaczej odpadanie z Barceloną.

    No i jest tez ten specyficzny status trenera zagranicznego, który ma stado żmij w pzpn, ale i większe wsparcie wśród kibiców – przed dekady pozostanie selekcjonera po nieudanym turnieju było „czymś co u nas nie grali” aż przyszedł Leo, pozamiatał eliminacje, na turnieju sukcesu nie było, więc zgodnie z tradycją powinno być zwolnienie, ale holender został.

    Ale to really naprawdę bardzo akademickie rozważania, w kontekście szans Sousy po wyniku najważniejszym czynnikiem będzie jakim prezesem będzie chciał być Kulesza. Czy będzie się miział do kibica, czy do betonu, czy w ogóle jeszcze coś innego wymyśli. To na chwilę obecną jest dla mnie nieznane.

    Polubienie

  41. I kadencja, pewnie z apetytem na II, więc może mu się nie opłacać iść na udry z betonem, który urabiał goudą, kiedy budował sobie elektorat.

    Polubienie

  42. @ALP
    Skoro jest tak łatwo, to dlaczego Sousa wyłożył się i zdobył 1 punkt? Tak, tak, wina 1-2 błędów i złego terminarza xD Przypominam, że Nawałka nie tylko wyszedł z grupy, ale także awansował do czołowej ósemki, a tak mało drużyn na Mundial nie wchodzi.

    Wybacz, ale nie będę bił pokłonów po słabych występach. Nie w czasach Lewandowskiego, Zielińskiego, Klicha czy Modera. Jak zejdziemy do poziomu średniaków to jakoś przeżyje odpadanie już w fazie grupowej, ale jeszcze nie teraz.

    Porównywać kadr też mi się średnio chce, bo ostatnio nawet trzeba było bronić tezy, że Leo miał słabszych piłkarzy od Brzęczka czy Sousy. To nie na moje siły.

    @ANTROPOID
    Nie miałem wrażenia, że byliśmy lepsi od Francji. Cały turniej graliśmy przeciętnie, brakowało Kubiaka, zmienników, środkowych. Pierwsze trudne starcie i do domu.

    @0TWOJASTARA
    Jak się skończyło danie szansy Leo, gdy rozkład drużyny był widoczny? Mundial w RPA oglądaliśmy w TV.

    Nie pamiętam, ale wydaje mi się, że po Levadii było już po europejskich pucharach, a po przegranej (a tak na prawdę wygranej) z Barcą Guardioli wciąż Wisła była w Pucharze UEFA, więc różnica zasadnicza. Niezmiernie rzadko musimy kończyć rywalizację latem po wpadnięciu na giganta. Raczej po wpadkach, a to już powinno mocno podważać pozycję szkoleniowca.

    Może ja jestem mało wybredny, ale skoro fani Realu akceptowali styl Zidane’a czy sympatycy Barcy nie plują na kopaninę za Koemana, to Polacy mogliby przełknąć słabe granie (coś jak z Albanią czy San Marino żeby do Brzęczka nie wracać), jeśli tylko wyniki są ok, ale zgadzam się, na razie rozważania akademickie, bo wciąż jesteśmy w grze i może nawet po puchar podjedziemy do Azji, tak jak dwie dekady temu 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s