Wojny Gangów w Lidze Mistrzów

Nie wiemy jeszcze, czy do Ligi Mistrzów wlezie zaraz kolejne monstrum utuczone na cuchnącym szmalu, ale wypada podejrzewać, że wlezie. Kolejny klub w Europie stał się bowiem de facto – bo nie de iure – własnością rządu państwa leżącego nad Zatoką Perską.

Do Manchesteru City, który należy do rodziny królewskiej ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i ma być może najlepszą drużynę świata w minionych latach, oraz Paris Saint-Germain, które należy do rodziny emira Kataru i zebrało najbardziej gwiazdorską ekipę na świecie, dołączyło dzisiaj Newcastle, które przejęła dynastia władająca Arabią Saudyjską. Ściślej: konsorcjum wspierane przez pochodzący z tej monarchii absolutnej państwowy fundusz majątkowy. Wprawdzie Brytyjczycy przystali na transakcję, gdy kupujący obiecali, że politycy nie będą ingerować w sprawy klubu – wszystko pozostanie przedsięwzięciem czysto biznesowym – ale to maskarada oblana typową dla nowoczesnego futbolu ostentacyjną, bezwstydną hipokryzją. Skoro Saudyjczycy kupili, to chciał tego następca tronu Mohammed bin Salman.

Newcastle zdetronizowało więc PSG i Man City, od teraz ono posiada najbogatszego mecenasa na planecie piłka nożna – wartość wspomnianego funduszu (nazywa się po prostu Public Investment Fund) sięga, uwaga, pół biliona dolarów. 500 miliardów, czyli niewiele mniej niż polski roczny PKB (594 mld). Ta hierarchia to oczywiście czysta teoria, cyferki bez znaczenia, bo tylu pieniędzy nie sposób przepalić na boisku. Sensowniej napisać, że rozmiar budżetu każdego z przywołanych klubów wynosi „tyle, ile potrzeba”.

Wszystkie łączy również to, że finansują je ludzie, pod których władzą raczej nie chcielibyśmy – my, ludzie Zachodu – mieszkać. Satrapie systemowo gwałcące prawa człowieka, realizujące strategię pozwalającą im poprzez inwestycje w futbol (i szerzej, w cały sport) poprawić międzynarodową reputację, a także przygotować się na przyszłość bez ropy i gazu ziemnego, czyli zdywersyfikować źródła przychodów. Stąd wziął się termin „sportwashing” – w nieporadnym tłumaczeniu „czyszczenie wizerunku sportem”.

Każdemu przejęciu towarzyszą wątpliwości bądź kategoryczny sprzeciw, zresztą w angielskiej Premier League teoretycznie istnieje etyczny kodeks, który ma zapobiegać wpadaniu klubów w niepowołane ręce. Ostatecznie prawie zawsze triumfuje pragmatyzm. Najzamożniejszym rozgrywkom jeszcze przybywa pieniędzy, natomiast oddana egzotycznym właścicielom drużyna wystrzeliwuje z marzeniami w kosmos – kibice Newcastle, którzy nie fetowali mistrzostwa kraju od 94 lat i permanentnie złorzeczą na zarządzanie klubem, już zaczęli śnić o pójściu w ślady Manchesteru City. Tradycyjnie protestuje też zajmująca się obroną praw człowieka Amnesty International. Teraz ta pozarządowa organizacja już w ubiegłym roku, gdy negocjacje się rozpoczęły (transakcję blokowali Katarczycy, o czym pisałem tutaj), przestrzegała, że liga angielska ryzykuje wejściem w rolę „frajera służącego tym, którzy chcą wykorzystać jej powab i prestiż, by ukryć pod nimi działalność głęboko niemoralną, łamiącą prawo międzynarodowe”. Arabia Saudyjska nie dość bowiem, że traktuje kobiety, mniejszości czy opozycjonistów z wyjątkowo brutalną bezwzględnością, to jeszcze paskudnie ubrudziła się niedawno krwią Jamala Khashoggiego. Dziennikarz został bestialsko zamordowany – i poćwiartowany – w jej tureckim konsulacie, prawie na pewno na zlecenie wspomnianego Mohammeda bin Salmana.

Zbieg okoliczności sprawił, że Newcastle sprzedało się tuż po mojej wizycie w Paryżu, gdzie obejrzałem z trybun dwa mecze Messiego i reszty ferajny opłacanej przez Katarczyków. Zamierzałem powypytywać bywalców stadionu Parc des Princes o właścicieli klubu – czy nie uwiera ich, fanów, pochodzenie pieniędzy, za które się bawią – ale okazało się, że oni prawie wcale o tym nie myślą, więc powędrowałem w innym kierunku. Opisałem osobliwy, lecz skazany na sukces futbolowy Disneyland, projekt idealnie trafiający w gusta młodego współczesnego kibica uzależnionego raczej od celebrytozy niż futbolu. Reportaż przeczytacie tutaj.

Gdy patrzyłem z paryskich trybun, jak gospodarze rozprawiają się ze znakomicie grającym Manchesterem City – ukuto już nawet uroczy termin Oil Clasico – na stadionie w Madrycie najpiękniejsze chwile w życiu przeżywali piłkarze Sheriffa Tyraspol. Wygrali z Realem, wcześniej pokonali Szachtar Donieck, zajmują pozycję lidera w grupie. Z daleka opowieść prezentuje się obiecująco, jak wyjęta z kibicowskich marzeń: oto w Champions League zwycięsko debiutuje klub z Mołdawii, kraju znanego jako najbiedniejszy na kontynencie i na co dzień pozostającego poza świadomością przeciętnego Europejczyka. Im bliżej jednak podejdziesz, tym robi się mroczniej, bardziej absurdalnie. Ze świadectw specjalistów od geopolityki oraz przestępczości zorganizowanej wyłania się wycinek rzeczywistości wyjętej spod prawa i przypominającej niemal totalitarną (cenzuruje się nawet internet), choć wolnej od kultu jednostki czy obozów koncentracyjnych.

O tym dziwolągu – w istocie nie reprezentuje Mołdawii, lecz separatystyczne Naddniestrze – też szerzej pisałem, bo uważam, że w procesie dużej tytłania piłki nożnej we wszystko, co nikczemne lub odpychające, przypadek Sheriffa przesuwa nas w inny wymiar. Nie tylko dlatego, że to czarna dziura na mapie, wzdychający do ZSRR paramafijny rezerwat, według znawców tematu przepływają tamtędy wszelkie towary – od używek po broń – szmuglowane z Europy dla afrykańskich watażków czy najemników określanych dzięki popkulturze jako psy wojny. Kluby z Paryża czy Manchesteru też sponsorują typy spod ciemnej gwiazdy, tyle że swój sukces ufundowany na ludzkiej krzywdzie uwiarygadniają oficjalnymi funkcjami państwowymi. Jednak w zachodnich metropoliach futbolowe pałace aż tak się nie wyróżniają, a ich istnienie miewa wartość, sens inny niż interes właścicieli – podarowują trochę frajdy okolicznym mieszkańcom, wytrenowują młodzież na świetnych piłkarzy, zasługują się dla lokalnych społeczności aktywnością pozasportową. Tymczasem Sheriff nie oferuje niczego. Mołdawianie klubowi raczej nie kibicują, często wręcz go nie znoszą; ich futbol generalnie leży, niektóre zespoły w końcówce sezonu w ogóle nie stawiają się na mecze; ledwie wiążących koniec z końcem naddniestrzan na stadion w Tyraspolu nie przyciąga nawet darmowy wstęp; podczas wspomnianego zwycięstwa nad Szachtarem Donieck nie zajęli połowy z 12 tys. krzesełek na trybunach; drużynę tworzy zaciąg w 100 procentach zagraniczny etc.

Przede wszystkim jednak odnosi sukces. I gdy niemal w tym samym momencie wydarzają się te dwie historie – w Lidze Mistrzów debiutuje bandycki Sheriff, zaczyna krążyć nad nią widmo saudyjskiego Newcastle – jeszcze wyraźniej widać, jak w elicie kurczy się przestrzeń dla normalnych, nie budzących sprzeciwu czy wstrętu klubów piłkarskich. Na zachodzie Europy mamy drużyny dyktatorów i oligarchów w typie Abramowicza (Chelsea właśnie wygrała najcenniejsze trofeum…), na wschodzie najfajniejszą rozrywkę dają tam, gdzie pieniądze kładzie Gazprom, były kagiebista z Tyraspola czy oligarchowie w typie Achmetowa. Można się udusić. Jeszcze parę chwil z aktualnym trendem, a z czołówki znikną ostatnie kluby funkcjonujące na zdrowych, akceptowalnych zasadach.

Aż mi się zachciewa kończyć każdy tekst o ganianiu za piłką westchnieniem – dzięki, Bayernie, że jesteś, Bayernie, trwaj.

112 myśli na temat “Wojny Gangów w Lidze Mistrzów

  1. Jakby zaczęli od Haalanda, to by było… – w końcu 150 baniek na początek to pryszcz.
    Ale olać to. W niedzielę finały LN. Dwa mecze w których na pewno się będzie działo i to w grze w piłkę.
    P.S.
    Ale Rafał namawiający do oglądania Bayernu…

    Polubienie

  2. Dlatego jestem zwolennikiem Superligi. Niech sobie PSG gra z City, a Chelsea z Newcastle w swoich rozgrywkach, nawet LM. Reale, Bayerny czy inne Milany w swojej lidze finansowej. Będzie normalniej.

    Polubione przez 1 osoba

  3. A ja z uporem maniaka do sportu… – Możecie mi przypomnieć naszego selekcjonera, któremu co zgrupowanie kontuzje eliminowałyby tylu piłkarzy? Bo ja nie pamiętam.

    Polubienie

  4. Na pewno nie zawsze. A już na pewno nie zawsze mieliśmy selekcjonera, który by się w takich sytuacjach zachowywał, jakby tego nie było i ani trochę nie biadolił.
    W ogóle Paulo dobrze się słucha – poza tymi momentami, kiedy gada jak polityk na finiszu kampanii wyborczej.

    Polubienie

  5. @Antropoid
    Może Ci odświeżę pamięć.
    Engel nie miał na mundial prawoskrzydłowego, bo kontuzję miał Karwan i Smolarek, a Iwan był pół roku bez klubu, kontuzję miał też Zdebel, więc pojechali Sibik i Bąk. Dwaj pierwsi nie wyleczyli się przez kolejne pół roku, w dodatku wypadli jeszcze Krzynówek i Olisadebe, kontuzję miał też Wałdoch, no i chyba Kałużny, bo z Łotwą zagrał Surma.
    Beenhakkerowi przed Euro wypadł Błaszczykowski, akurat jedyny zawodnik światowego formatu.
    Fornalikowi najpierw na pół roku wypadł Kuba, a potem na pół roku Piszczek, z kolei z Ukrainą wypadł Polański i drugi środkowy, już nie pamiętam który, więc zagrali Majewski i Łukasik (!!), wynik każdy pamięta.
    Nawałka w 2017 nie miał Milika przez cały rok.
    To tylko najbardziej pamiętne przykłady, bo o pomniejszych typu Euro bez Rybusa nie bardzo jest sens pisać, bo nie zawsze wpływało to na wynik.

    Polubienie

  6. Dzięki za przypomnienie absencji z turniejów finałowych.
    Teraz ja przypomnę, że za tej kadencji mamy do czynienia ze składem przetrzebionym na każdym zgrupowaniu.

    Polubienie

  7. @Alp
    „Możecie mi przypomnieć naszego selekcjonera, któremu co zgrupowanie kontuzje eliminowałyby tylu piłkarzy? Bo ja nie pamiętam.”

    Odkąd jestem dziennikarzem, czyli od 1998 roku, nie było takiego. 2021 jest najbardziej pechowym – biorąc pod uwagę stężenie nieszczęść, rozmaitych wypadków losowych – rokiem kadry w XXI wieku. Pisałem o tym nawet tekst po poprzednim zgrupowaniu:
    https://wyborcza.pl/7,154903,27551909,remis-z-anglia-i-wszystkie-nieszczescia-reprezentacji-polski.html

    Polubienie

  8. @Rafał
    Wydawało mi się, ze wszystkie Twoje teksty mam przeczytane, a ten mi się jakoś zagubił. Na dodatek odpowiada w punkt na problem, który uważam za fundamentalny polskiej piłki i to nie w kontekście pracy Sousy, ale szkolenia piłkarzy i ich fizycznego przygotowania do wymogów współczesnej piłki.

    Polubienie

  9. Pojedyncze przypadki absencji to w piłce norma, nie tylko w naszej reprezentacji. Problem Sousy polega na tym, że odmładzając reprezentację (bez względu na to w jakim stopniu to pomysł, a w jakim konieczność) zderzył się z marnym przygotowaniem fizycznym naszych młodych piłkarzy. Dotychczas to jakoś umykało, bo dotyczyło problemów adaptacyjnych w obcych ligach… – na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy przejście zaliczali bez problemu. To nie tylko problem kontuzji, ale też kwestia przygotowania do intensywnej gry z wysokimi obciążeniami.
    W reprezentacji to się stało widoczne.
    P.S.
    Jeżeli dobrze pamiętam to Błaszczykowski i Piszczek mieli półroczne kontuzje już za Nawałki.

    Polubienie

  10. Źle pamiętasz. W przypadku Kuby to była druga taka. Z Anglią w remisie przecież Wszołek grał. Absencja Piszczka dotyczyła częściowo Nawałki, bo to była jesień 2013, w rewanżu z Anglią grał przecież Celeban (!)

    Polubienie

  11. A obecność Wszołka prowadzi do przypuszczenia, że z jakichś przyczyn Rybus i Peszko również byli niedostępni – i okazuje się, że kontuzje, to samo alternatywny Kosecki, a do tego Szczęsny.
    No i do tego przypomina się, jak słabe mieliśmy zasoby wtedy.

    Polubienie

  12. Bardzo dobry wpis Gospodarza. Ja tylko dorzucę, że świetnym materiałem o Naddniestrzu jest książka „Naddniestrze, terror tożsamości” 😉

    @tomo
    No ale w Superlidze znalazło się miejsce zarówno dla City jak i dla Chelsea. Psg też by pewnie przygarnęli, bo by się to wszystkim opłacało.

    Polubienie

  13. Tutaj jest raczej problem z określeniem własnej tożsamości. Mają go nawet (a może zwłaszcza) zadowoleni z kaczyzmu nacjonaliści, wysyłający swoje dzieci na drogie studia na zgniły, lewacki zachód. Nie wiedzieć czemu tam – a nie na Węgry, którymi są zachwyceni.

    Polubienie

  14. „No i do tego przypomina się, jak słabe mieliśmy zasoby wtedy.”…
    Pytanie na ile to słabe zasoby, a na ile poruszanie się w wąskim kręgu tych samych nazwisk? – Często mam wrażenie, że naszym życiem (nie tylko w sporcie) rządzi zasada: – jak czegoś nie wiem albo nawet o tym nie słyszałem, to tego nie ma albo jest bzdurą.

    Polubienie

  15. No chyba żartujesz.
    Mam wrażenie, że w ogóle nie masz pojęcia o funkcjonowaniu drużyny piłkarskiej i wydaje ci się, że zawodnikami można dowolnie kuglować i na dwa dni przed meczem powiedzieć pierwszy raz powołanemu zawodnikowi – graj tak i tak, a on wyjdzie, zrobi i wygramy mecz, nawet jeżeli nigdy wcześniej nie zagrał przeciwko poważnemu rywalowi.
    To może wskaż tych genialnych zawodników, których pomijali Smuda, Beenhakker, Fornalik. Każdy z nich będzie już na takim etapie kariery, że możemy ocenić, co osiągnął.
    Zresztą za Fornalika praktycznie każdy mecz graliśmy w innym składzie.

    Polubienie

  16. Kaidy widzi to, co chce zobaczyć…
    Z tych 64 powołanych, czterdzieści procent występów meczowych zaliczyło 25, a gdyby to policzyć czasem boiskowym, to tych których by można uznać za mających istotny wpływ na grę byłoby jeszcze mniej. Na dodatek część z nich grała za poprzednika i następców.
    Dlatego twierdzę, że mieliśmy zabetonowany na pokolenie skład reprezentacji.

    Polubienie

  17. Dla mnie mega smutne, że przytłaczająca większość kibiców(bodaj 93%) Newcastle odbiera sprawę pozytywnie, naprawdę wystarczy kosa z właścicielem i niezadawalające wyniki i już można srać na wszystko inne. Co gorsza nawet neutralni kibice podchodzą zaskakująco pozytywnie do morderców za sterami klubu, bo „rywalizacja w PL będzie jeszcze ciekawsza”. Parę miesięcy temu wyszli na ulicę „bronić futbolu dla każdego” no i na swój sposób jest to wielkie zwycięstwo, rzeczywiscie każdy jest ciepło witany, także mordercy łamiący prawa człowieka.

    Powiedźmy sobie szczerze, pod egidą UEFA można się spodziewać że trend się utrzyma i kolejni szemrani miliarderzy będą kupować kluby i poprawiać swój wizerunek. Może jacyś zbrodniarze wojenni?

    @Bayern
    Tak jak nie lubię tego wywyższania Bayernu, jako wzorca wszelkich cnót, tak koledzy krytykujący docisnęli pedały 3 razy za mocno.

    Tak, ostatni prezes Bayernu został skazany za oszustwa podatkowe, wcześniejszy prezes Bayerny, popularnie zwany Kaiserem – nad nim wiszą zarzuty korupcji odnośnie 3 mundiali(2006, 2018, 2022), więc oczywiście że idealnie nie jest.

    To co jest siłą Bayernu, jako instytucji, to że jest klubem stowarzyszeniowym, oraz zasada 50+1. Dzięki temu jak wyskoczą takie kwiatki, to można takiego prezesa pożegnać, czego z właścicielem za bardzo nie idzie zrobić. Podobną siłę mają te 4 kluby socios w Hiszpanii, gdzie oczywiście, perfekcyjnie nie jest ale powiedźmy sobie szczerze:

    Gdyby zakupienie Barcelony było możliwe, obecni właściciele Newcastle, korzystając z bajzlu w „więcej niż klubie” wjechaliby na białym koniu, spłacili długi, a i na Haalanda by zostało. I zostaliby równie ciepło przyjęci jak w Anglii.

    @DANIEL
    jednym z najmocniejszych punktów superligi, było rzeczywiste FFP, a nie UEF-owskie gdzie robią City taki audyt żeby ich nie złapać. Jasne, Perez i reszta proponowali Superligę z czysto egoistycznych pobudek, by zabezpieczyć swoją pozycję i interesy, ale jak patrzę na alternatywę UEF-owską, gdzie można się spodziewać kolejnych sportwasherów(piękny termin) to już wolałbym superligę.

    Polubienie

  18. Nawiasem, cudowna jest ta biznesowa ewolucja rozrywki. Kluby piłkarskie, które dawno temu były zakładane w imię promowania sportu, rywalizacji, lokalnej aktywizacji, stały się zabawkami arabskich bogaczy. Podobną drogę przeszła księga rekordów Guinnessa, która początkowo służyła jako taki wesoły aktywizator kreatywności i miejsce celebracji nietypowych umiejętności, a w ostatnich latach oficjele KRG popierdalają głównie na bliski wschód by za petrodolary przyklepywać kolejne szejkowe rekordy.

    Na tym etapie, niszowość rozrywki jest wręcz atutem, przynajmniej nie grozi wizja szejków, którzy wjechaliby ci do hobby, rzucili resztki pieniędzy którymi mieli napalić w piecu i poprzestawiali wszystko według widzimisie.

    Polubienie

  19. Pamiętam jak Engel zabierał Fabiana do Korei „po naukę”, a Fabian robił trochę za maskotkę, a trochę za rzecznika prasowego piłkarzy. 15 lat i tylko pozytywnie, nawet w żadną aferkę nie można go umoczyć. Niewielu jest piłkarzy w historii naszej piłki, który byłby tak pozytywnie postrzegany przez kibiców.

    Polubienie

  20. @alp
    Pomieszałeś, podejrzewam że z Janasem i mundialem w Niemczech.

    W 2002 r. Fabian grał w Lubuszaninie Drezdenko i Sparcie Brodnica. Engel miał kilka…hmmmm… specyficznych powołań, ale mimo wszystko Fabiana nie zabrał, dziwne żeby zagrał 17-latka który nie zadebiutował jeszcze w seniorach.

    Polubienie

  21. Absurdalny przepis decyduje o triumfie w LN, ale w sumie może to okazja dla Benzemy. Ciekaw jestem jak sobie poradzi w plebiscycie ZP, bo zasługuje na bardzo wysokie miejsce.

    Polubienie

  22. „Na tym etapie, niszowość rozrywki jest wręcz atutem, przynajmniej nie grozi wizja szejków, którzy wjechaliby ci do hobby, rzucili resztki pieniędzy którymi mieli napalić w piecu i poprzestawiali wszystko według widzimisie.”

    Dokładnie tak. Jak również gwarantem jako takiego fair play. Tylko wiesz – wniosek z tego jest taki, że nie ma już sensu oglądać tego, co tu w większości komentujecie 😉

    Polubione przez 1 osoba

  23. O patologii „przepalania pieniędzy” przez szejków Rafał pisał nie raz. Jak również o tym jak brudne są te pieniądze. Tym razem poruszył problem „przepalania” pieniędzy podatników na obiboków i nieudaczników.
    Gdyby jeszcze chodziło o zakup sprzętu, to mieściłoby się to we wspieraniu sportu amatorskiego. Ale gro tych pieniędzy idzie do udających sportowców i działaczy. A to już jest czysta patologia.

    Polubienie

  24. „Czyli ekstraklasa the best.”

    Nie oglądam, więc nie będę żadnych kategorycznych sądów wygłaszał. Przypadek Rakowa pokazuje jednak, że konsekwencja i dobry pomysł na prowadzenie drużyny ciągle dają tu szanse na sukces. No chyba, że znaleźli numer do nowego Fryzjera… ale jednak przypuszczam, że polski Mourinho dostałby go pierwszy, a na to na razie nie wygląda 😉

    Polubienie

  25. Ale miło ze strony Albańczyków, że się mocno napinają przed meczem.
    Jak wiadomo to najlepszy doping dla naszych.
    Gorzej, że może być polowanie na kości.

    Polubienie

  26. Brzęczkiem była grana I połowa. Może taki był plan, żeby się krewki rywal wyszalał.
    No i się wyszalał, nie stwarzając wielkiego zagrożenia, w II połowie szalało już tylko jego kibolstwo.
    Śledząc budowę tego stadionu w Tiranie zastanawiałem się, czy w każdym regionie świata powinny stać obiekty z trybunami tuż przy boisku.

    Ale jaki szacun dla Sousy w pomeczowym studio… Niemal to samo grono, które chciało go zwalniać po debiucie 🙂

    Za to Lewandowski w tych dwóch ostatnich meczach kadry (nie wiem ,jak jest w Bundeslidze, nie odbieram) wyglądał, jakby złapał dołek fizyczny.

    Polubienie

  27. Noo, pan Sousa wreszcie przestał kombinować i na ciężkim wyjeździe odstawił klasycznego Brzękola, jak należy. Teraz możemy już czekać na losowanie baraży i oby nie było Hiszpanów.

    Polubienie

  28. @tomo
    Tak, miałbym nadzieję żeby potencjalnym następcą Zołzy gdyby wyłożył się w barażu, był E.Valverde 🙂

    @antropoid
    Dla mnie z grubsza cały mecz był tak grany, nawet jak z kontrą wychodzili, to jakimś cudem Albania miała x2 piłkarzy, przyjmując że w ogóle z tą kontrą wyszli.

    Ale żeby nie było tak negatywnie, to przyniosło, dla odmiany, pewne plusy, za Brzęczkina i tak rywal miałby coś losowo z gry, tutaj praktycznie nie miał nic.

    Niemniej gdyby skończyło się 0:0 nikt nie miałby prawa narzekać. Nie tworzyliśmy faktycznie groźnych okazji podbramkowych, dobrze że coś wpadło.

    Lewy jest tylko człowiekiem. Średni mecz i tak ZP jak psu buda.

    „czy w każdym regionie świata powinny stać obiekty z trybunami tuż przy boisku.”

    Ja osobiście jestem entuzjastą bliskich trybun, nie jestem entuzjastą segregacji, po prostu jeżeli publika nie unosi ciężaru widowiska, arbiter powinien przerywać mecz i zarządzać walkower i tyle. Nie wiem jakimi kryteriami miałby być „przyznawania prawda do bliskich trybun” więc zostawię sprawę arbitrowi. Nawiasem, propsy dla niego, nie zagrzał się wczoraj, bez pier#$%nia interweniował, i like that.

    Polubienie

  29. 0TWOJASTARA
    Nie mam nic przeciwko. Wyniki ze średniakami robił, a w kadrze nie musi rozwijać grajków:) No i jeszcze do baraży awansować musimy.

    Polubienie

  30. Możecie mi wytłumaczyć co się stało???
    We wtorek miałem Siedemdziesiątkę Ślubnej, więc domyślacie się, że mecz mnie niestety ominął. Z pomeczowych relacji wnioskuję, ze nie było to jakieś rewelacyjne widowisko. I nijak nie mogę skumać dlaczego nawet takim krytykom jak Wawrzynowski czy Tuzimek nagle Sousa zaczął się podobać… – niektórzy nawet nagle odgrzebali statystyki, żeby pokazać, ze Sousa jest lepszy nie tylko od Brzęczka, ale nawet od Nawałki. Totalny horror!

    Polubienie

  31. @Alp

    To „tajemnica mundialu”.
    Choć wyjaśnienie pewnie jest proste – ważny mecz, który jawił się jako trudny został wygrany, więc mimo bardzo takiego sobie obrazu gry od razu mamy klasyczny, polski cielęcy zachwyt… Na Euro mimo generalnie lepszych wrażeń artystycznych była porażka (brak awansu z grupy), więc oczywiście było rozdzieranie szat, bez cienia refleksji, że facet dopiero co przejął kadrę i zanim zdążył się rozpakować, już miał – pośród problemów kadrowych – mecze el. MŚ i finały ME. Nieomylny nie jest, ale nawet gdyby był zawsze potrzebny jest czas, żeby wszystko ogarnąć.

    @0twoja

    Żadna tam „segregacja”. A kryteria takie, że w pewnych miejscach ciskanie w rywali z trybun tym, co pod ręką, jest tradycją – nie wiadomo, czy do wyplenienia, nawet walkowerami. Już parę lat temu ktoś z Legii miał tam głowę rozciętą niebezpiecznym przedmiotem.
    Plastikowa butelka z zawartością (jakich mały grad sypał się na naszych we wtorek) też nim jest.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s