Wojny Gangów w Lidze Mistrzów

Nie wiemy jeszcze, czy do Ligi Mistrzów wlezie zaraz kolejne monstrum utuczone na cuchnącym szmalu, ale wypada podejrzewać, że wlezie. Kolejny klub w Europie stał się bowiem de facto – bo nie de iure – własnością rządu państwa leżącego nad Zatoką Perską.

Do Manchesteru City, który należy do rodziny królewskiej ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i ma być może najlepszą drużynę świata w minionych latach, oraz Paris Saint-Germain, które należy do rodziny emira Kataru i zebrało najbardziej gwiazdorską ekipę na świecie, dołączyło dzisiaj Newcastle, które przejęła dynastia władająca Arabią Saudyjską. Ściślej: konsorcjum wspierane przez pochodzący z tej monarchii absolutnej państwowy fundusz majątkowy. Wprawdzie Brytyjczycy przystali na transakcję, gdy kupujący obiecali, że politycy nie będą ingerować w sprawy klubu – wszystko pozostanie przedsięwzięciem czysto biznesowym – ale to maskarada oblana typową dla nowoczesnego futbolu ostentacyjną, bezwstydną hipokryzją. Skoro Saudyjczycy kupili, to chciał tego następca tronu Mohammed bin Salman.

Newcastle zdetronizowało więc PSG i Man City, od teraz ono posiada najbogatszego mecenasa na planecie piłka nożna – wartość wspomnianego funduszu (nazywa się po prostu Public Investment Fund) sięga, uwaga, pół biliona dolarów. 500 miliardów, czyli niewiele mniej niż polski roczny PKB (594 mld). Ta hierarchia to oczywiście czysta teoria, cyferki bez znaczenia, bo tylu pieniędzy nie sposób przepalić na boisku. Sensowniej napisać, że rozmiar budżetu każdego z przywołanych klubów wynosi „tyle, ile potrzeba”.

Wszystkie łączy również to, że finansują je ludzie, pod których władzą raczej nie chcielibyśmy – my, ludzie Zachodu – mieszkać. Satrapie systemowo gwałcące prawa człowieka, realizujące strategię pozwalającą im poprzez inwestycje w futbol (i szerzej, w cały sport) poprawić międzynarodową reputację, a także przygotować się na przyszłość bez ropy i gazu ziemnego, czyli zdywersyfikować źródła przychodów. Stąd wziął się termin „sportwashing” – w nieporadnym tłumaczeniu „czyszczenie wizerunku sportem”.

Każdemu przejęciu towarzyszą wątpliwości bądź kategoryczny sprzeciw, zresztą w angielskiej Premier League teoretycznie istnieje etyczny kodeks, który ma zapobiegać wpadaniu klubów w niepowołane ręce. Ostatecznie prawie zawsze triumfuje pragmatyzm. Najzamożniejszym rozgrywkom jeszcze przybywa pieniędzy, natomiast oddana egzotycznym właścicielom drużyna wystrzeliwuje z marzeniami w kosmos – kibice Newcastle, którzy nie fetowali mistrzostwa kraju od 94 lat i permanentnie złorzeczą na zarządzanie klubem, już zaczęli śnić o pójściu w ślady Manchesteru City. Tradycyjnie protestuje też zajmująca się obroną praw człowieka Amnesty International. Teraz ta pozarządowa organizacja już w ubiegłym roku, gdy negocjacje się rozpoczęły (transakcję blokowali Katarczycy, o czym pisałem tutaj), przestrzegała, że liga angielska ryzykuje wejściem w rolę „frajera służącego tym, którzy chcą wykorzystać jej powab i prestiż, by ukryć pod nimi działalność głęboko niemoralną, łamiącą prawo międzynarodowe”. Arabia Saudyjska nie dość bowiem, że traktuje kobiety, mniejszości czy opozycjonistów z wyjątkowo brutalną bezwzględnością, to jeszcze paskudnie ubrudziła się niedawno krwią Jamala Khashoggiego. Dziennikarz został bestialsko zamordowany – i poćwiartowany – w jej tureckim konsulacie, prawie na pewno na zlecenie wspomnianego Mohammeda bin Salmana.

Zbieg okoliczności sprawił, że Newcastle sprzedało się tuż po mojej wizycie w Paryżu, gdzie obejrzałem z trybun dwa mecze Messiego i reszty ferajny opłacanej przez Katarczyków. Zamierzałem powypytywać bywalców stadionu Parc des Princes o właścicieli klubu – czy nie uwiera ich, fanów, pochodzenie pieniędzy, za które się bawią – ale okazało się, że oni prawie wcale o tym nie myślą, więc powędrowałem w innym kierunku. Opisałem osobliwy, lecz skazany na sukces futbolowy Disneyland, projekt idealnie trafiający w gusta młodego współczesnego kibica uzależnionego raczej od celebrytozy niż futbolu. Reportaż przeczytacie tutaj.

Gdy patrzyłem z paryskich trybun, jak gospodarze rozprawiają się ze znakomicie grającym Manchesterem City – ukuto już nawet uroczy termin Oil Clasico – na stadionie w Madrycie najpiękniejsze chwile w życiu przeżywali piłkarze Sheriffa Tyraspol. Wygrali z Realem, wcześniej pokonali Szachtar Donieck, zajmują pozycję lidera w grupie. Z daleka opowieść prezentuje się obiecująco, jak wyjęta z kibicowskich marzeń: oto w Champions League zwycięsko debiutuje klub z Mołdawii, kraju znanego jako najbiedniejszy na kontynencie i na co dzień pozostającego poza świadomością przeciętnego Europejczyka. Im bliżej jednak podejdziesz, tym robi się mroczniej, bardziej absurdalnie. Ze świadectw specjalistów od geopolityki oraz przestępczości zorganizowanej wyłania się wycinek rzeczywistości wyjętej spod prawa i przypominającej niemal totalitarną (cenzuruje się nawet internet), choć wolnej od kultu jednostki czy obozów koncentracyjnych.

O tym dziwolągu – w istocie nie reprezentuje Mołdawii, lecz separatystyczne Naddniestrze – też szerzej pisałem, bo uważam, że w procesie dużej tytłania piłki nożnej we wszystko, co nikczemne lub odpychające, przypadek Sheriffa przesuwa nas w inny wymiar. Nie tylko dlatego, że to czarna dziura na mapie, wzdychający do ZSRR paramafijny rezerwat, według znawców tematu przepływają tamtędy wszelkie towary – od używek po broń – szmuglowane z Europy dla afrykańskich watażków czy najemników określanych dzięki popkulturze jako psy wojny. Kluby z Paryża czy Manchesteru też sponsorują typy spod ciemnej gwiazdy, tyle że swój sukces ufundowany na ludzkiej krzywdzie uwiarygadniają oficjalnymi funkcjami państwowymi. Jednak w zachodnich metropoliach futbolowe pałace aż tak się nie wyróżniają, a ich istnienie miewa wartość, sens inny niż interes właścicieli – podarowują trochę frajdy okolicznym mieszkańcom, wytrenowują młodzież na świetnych piłkarzy, zasługują się dla lokalnych społeczności aktywnością pozasportową. Tymczasem Sheriff nie oferuje niczego. Mołdawianie klubowi raczej nie kibicują, często wręcz go nie znoszą; ich futbol generalnie leży, niektóre zespoły w końcówce sezonu w ogóle nie stawiają się na mecze; ledwie wiążących koniec z końcem naddniestrzan na stadion w Tyraspolu nie przyciąga nawet darmowy wstęp; podczas wspomnianego zwycięstwa nad Szachtarem Donieck nie zajęli połowy z 12 tys. krzesełek na trybunach; drużynę tworzy zaciąg w 100 procentach zagraniczny etc.

Przede wszystkim jednak odnosi sukces. I gdy niemal w tym samym momencie wydarzają się te dwie historie – w Lidze Mistrzów debiutuje bandycki Sheriff, zaczyna krążyć nad nią widmo saudyjskiego Newcastle – jeszcze wyraźniej widać, jak w elicie kurczy się przestrzeń dla normalnych, nie budzących sprzeciwu czy wstrętu klubów piłkarskich. Na zachodzie Europy mamy drużyny dyktatorów i oligarchów w typie Abramowicza (Chelsea właśnie wygrała najcenniejsze trofeum…), na wschodzie najfajniejszą rozrywkę dają tam, gdzie pieniądze kładzie Gazprom, były kagiebista z Tyraspola czy oligarchowie w typie Achmetowa. Można się udusić. Jeszcze parę chwil z aktualnym trendem, a z czołówki znikną ostatnie kluby funkcjonujące na zdrowych, akceptowalnych zasadach.

Aż mi się zachciewa kończyć każdy tekst o ganianiu za piłką westchnieniem – dzięki, Bayernie, że jesteś, Bayernie, trwaj.

153 myśli na temat “Wojny Gangów w Lidze Mistrzów

  1. @antropoid

    Walkowerami spokojnie dałoby się to wyplenić wszędzie tylko trzeba je konsekwentnie stosować. Bydła się oczywiście nie ucywilizuje, ale jest szansa, że „działacze” lepiej przemyślą lokalizację i zabezpieczenie meczu. Można by też zawieszać całe federacje (np. po 3 walkowerach) tylko do tego trzeba mieć… konsekwencję xD

    Polubienie

  2. @alp
    ” Z pomeczowych relacji wnioskuję, ze nie było to jakieś rewelacyjne widowisko.”

    Może dla nich było. Czekaj, czekaj, jak to leciało:
    „Dlatego czasami mam wątpliwości, czy niektóre pomeczowe relacje nie są pisane w oparciu o statystyki i 2-3 tzw. pomeczowe skróty. Jeżeli było tak fatalnie(…)”

    Może nie było tak fatalnie, kto wie. Może relacje kłamiom. Może mieli powód by zachwycić się Souzą. A może po prostu przegrali zakład.

    Po mojemu uznali że załapią się na wygrywającego konia dopóki jeszcze okazja.

    Polubienie

  3. @Otwojastara
    M.in. za to Cię lubię… – potrafisz dyskutować używając opinii polemisty.
    Postawiłbym jednak na „zakład”. Chyba, że traktują kibiców jak głupców, którzy nie pamiętają co pisali/mówili jeszcze dwa tygodnie temu.
    @GP
    Chyba masz rację. Brzęczek niewątpliwie miał świadomość, że reprezentację trzeba przebudować i odmłodzić. Spróbował, ale zabrakło mu determinacji i konsekwencji. Może za bardzo tkwił w naszym szeroko rozumianym środowisku piłkarskim, co mu na pewno pracy nie ułatwiało. Przynajmniej tak odbieram jego pracę z reprezentacją.

    Polubienie

  4. Słyszałem niedawno opinię jednego z krytyków, któregoś z tych z dobrymi dojściami, że chodziło o to drugie i może nie o autorytet jako taki, tylko relacje z zawodnikami. Pomysł był, niektórym nie odpowiadał, jasna sprawa.
    A tak żeby zakończyć temat Brzęczka, bo jakoś mi się o9 nim już nie bardzo chce, to poza tym, że to jego dewocyjne hasło „Z bogiem po zwycięstwo” mnie irytowało niesamowicie, i to być może największy plus tego, że gościa nie ma, to doceniałem przemianę, jaką Brzęczek przeszedł, bo jako zawodnik był niesamowitym bufonem i chyba prekursorem gadek w wywiadach typu „nie czuję się gorszy od Ronaldo”, a potem chyba wyciągnął wnioski i jako trener kadry tym ostrożnym podejściem do każdego rywala mi wręcz imponował, bo taką przemianę osobowości moim zdaniem należy cenić. Choć widzę, że wielu ludziom nadal imponuje bufonada…

    Polubienie

  5. W kwestii kompetencji selekcjonerskich, na czym polega robota wyjaśnił niedawno Enriqe, prosto z mostu mówiąc nadętym dziennikarzom, że z ich wypocin nie korzysta, pod czym powinien się dwiema ręcami podpisać każdy trener/selekcjoner. Ktoś może to odbierać jako bufonadę, ale jeżeli masz pojęcie o swojej robocie to ją robisz i nie oglądasz się na dziennikarzy. I tutaj pojawia się dziki Brzęczek, który do meczów wydawał się przygotowany w porywach średnio, za to co kto o nim napisał znał na wyrywki.

    Jurek niech teraz udowodni, że w ogóle coś w trenerkę, przypomnijmy że jego największym osiągnięciem w piłce klubowej jest 5 miejsce w tzw ekstraklasie.

    Polubienie

  6. @XAVRASW

    Dobrze, że pisząc o tej konsekwencji centrali dorzuciłeś emotkę.

    @GP

    Pomysł Jurasa na grę kadry był taki, że w końcu przeraził nawet Bońka, który go na stanowisko desygnował i długo się przy tym wyborze upierał.
    Jako zawodnik rzeczywiście „nie czuł się gorszy” od nikogo – w wywiadach.
    Na boisku bywało już różnie, po pierwszej wizycie na Wembley w prasie się podśmiewano, że dostał w nos na początku meczu, a potem już tylko sprawdzał, czy mu krew nie leci.
    Chyba to sobie wziął do serca, bo za parę lat wpisał się do klubu nielicznych reprezentantów Polski, którzy tam strzelili gola.

    Polubienie

  7. Strzelił, ale poza tym grał słabo, praktycznie nie istniał.

    No i okazuje się, że na dziś na 5 meczów w ciągu ostatnich 2 lat, w których stworzyliśmy najmniej sytuacji, już 3 są Sousy…

    Polubienie

  8. „No i okazuje się, że na dziś na 5 meczów w ciągu ostatnich 2 lat, w których stworzyliśmy najmniej sytuacji, już 3 są Sousy…”

    Kto wie, może po 2 latach Souzy będą tam same mecze Souzy, a żadnego meczu np. Engela, kto wie.

    Za to w ostatnich 20 latach top10 czy nawet top20 zostanie przez Brzęczka zdominowane. Kto co lubi.

    Polubienie

  9. @GP

    Jako gracz ofensywny nie miał w tamtym meczu zbyt wielkiej szansy na dobrą grę, ponieważ ówczesny selekcjoner, spulany ze strachu „mistrz motywacji” zafundował drużynie coś w rodzaju 6-3-1.
    I tak, że się w tej sytuacji udało złapać ten kontakt z 0-2.
    Tylko, że na II połowę „motywator” chyba jeszcze zagęścił szyki obronne 🙂

    @Sousa

    Sytuacje sytuacjami, ale takiego koszmaru jak za poprzednika z Holandią, czy Włochami jeszcze u niego nie widziałem.
    Tego 0-0 z Austrią w W-wie zresztą też wolałbym nie pamiętać.

    Polubienie

  10. @Twoja stara
    Tyle, że na razie masz po ok. 10 meczów jednego i drugiego i o tym mówię.

    A za 10/20 lat to co piszesz, jest matematycznie niemożliwe.

    Polubienie

  11. @gp
    nie, piszesz o swoich wrażeniach, których ponownie nikt nie podziela, jak o obiektywnych faktach.

    „A za 10/20 lat to co piszesz, jest matematycznie niemożliwe.”

    Dlaczegoż ma to być matematycznie niemożliwe. Stawiam brylanty przeciw orzechom że Brzęczkowy okres będzie najbardziej oczoyebnym patrząc czy 20 lat wstecz, czy 20 lat naprzód. Czysto intuicyjne, gdyby wybierać 20 najgorszych występów Polskiej reprezentacji w XXIw. moją listę wypełniłby 1-2 mecze każdego selekcjonera, kilka więcej może Smudy i pół listy bierze Brzęczek. Ot, tak w duszy gra, co poradzę.

    Polubienie

  12. Nie żadnych wrażeniach, tylko statystykach: https://prawdafutbolu.pl/artykuly/11ka-prawdy-liczb-po-albpol-wnioski-zespolowe – pkt 2, aczkolwiek chyba się przesłyszałem, bo w sumie mamy po 3 jednego i drugiego na 6 najgorszych.

    Liczba sytuacji a słaby mecz to nie to samo. |A jeśli chodzi o wrażenie to pamiętam takie mecze jak 0-3 ze Szwecją, 1-3 z Białorusią i 1-5 z Danią (Janas), 1-1 z Łotwą (Boniek), 0-4 z Portugalią i remis z Armenią (Engel), 0-2 ze Słowacją 0-4 z Danią i 2-1 z Armenią po golu w doliczonym (Nawałka), 0-6 z Hiszpanią (Smuda), 0-3 ze Słowenią i 2-3 z Irlandią Płn., a wcześniej 0-1 z Armenią i 1-3 z FInlandią (Beenhakker), 1-1 z Mołdawią (Fornalik). To na pewno nie wszystko, jakieś wpadki ze słabiakami na pewno jeszcze były, którym dorównują w mojej opinii może ze 2-3 mecze Brzęczka (Włochy, Słowenia i Macedonia – wyjazdy). A, no i do tego niedawna porażka ze Słowacją lokuje też w tej grupie Sousę.

    Polubione przez 1 osoba

  13. „Zdecydowane pochwały należą się nam za grę w obronie – zdaniem InStat nasi przeciwnicy nie stworzyli ANI JEDNEJ klarownej sytuacji bramkowej. Na przestrzeni ostatnich 20 spotkań reprezentacji zdarzyło się to tylko raz”

    Człowiek patrzy i widzi co chce. Cóż, smutna prawda – przesadziłem z porównaniem meczu z Albanią do czegokolwiek co kiedykolwiek Brzęczek zaserwował. Za kadencji Jurka nie zagraliśmy naprawdę dobrze z tyłu NIGDY.

    Chcesz się licytować, grzespielc, na wujowe mecze(porównujemy mecze jednego trenera do absolutnie całej reszty, to coś mówi) to be my guest, jedziemy z Brzęczkowym dnem dna:
    2:3 z Portugalią,
    0:1 z Włochami
    0:1 z Czechami
    0:2 ze Słowenią
    0:1 z Holandią
    0:2 z Włochami
    1:2 z Holandią
    0:0 z Austrią
    1:0 z Macedonią(sic! tak wygrane mecze były u Brzęczka obrazem nędzy i rozpaczy)
    2:0 z Łotwą (jak wyżej)

    Dosypiemy kilka wujowych meczów pozostałych selekcjonerów i voila, piękne top20. W każdym z tych spotkań, miało się ochotę oczy wydłubać, taka była boiskowa nędza. Potem człowiek miał ochotę uszy wydłubać, jak słuchał że niepełnosprawny intelektualnie selekcjoner wyciera mordę swoimi piłkarzami byle samemu się bronić, zamiast wziąć odpowiedzialność na klatę(bo taki niby skromny był). Ten facet absolutnie wszystkim co robił, udowadniał że rola go przerasta.

    Bayern właśnie walcuje bezpośredniego rywala, a ja się doczekać końca sezonu nie mogą, jak wreszcie te „dyskusje” przestaną zatruwać to forum, tu się słowa o reprezentacji nie da powiedzieć, by nie wyciągnąć tej, najgłupszej w całej historii tego bloga, dyskusji, o największym beztalenciu trenerskim ostatnich lat, który nie dostanie prestiżowej trenerskiej roboty JUŻ NIGDY. Bronicie typa który był w stanie utrzymywać Raków przed awansem przez długie lata, który wywalił się na mordę w Katowicach, który nigdy w życiu trenerskim nie przekroczył 50% wygranych i raczej już nie przekroczy.

    I szczerze mówiąc już rzygam tym mielonym z budą kotletem 3 klasy, nie da się pół zdania o repie powiedzieć „bo Brzęczek”. Niech go gdzieś zatrudnią, niechaj udowadnia wybitny trenerski warsztat. Coś mi mówi że za 10 lat nie będzie miał nawet medalu tzw. esktraklasy, ale tam, super jego kadra była, że nawet zakuty łeb Zibi umiał zmienić zdanie. I nawet mi się nie chce już na Jurku wyżywać, nie on pierwszy i nie ostatni dostał po znajomości robotę do której się nie nadawał.

    Polubienie

  14. Taaak, szczególna hańba to przegrać jedną bramką z mistrzem Europy, aktualnym bądź wschodzącym. Mało pamiętasz i tyle, ta kadra ma na swoim koncie tyle beznadziejnych meczów, że w głowie się nie mieści, że ktoś na serio może i uważać że poziom prezentowany za Brzęczka jakkolwiek odbiegał. Też niecierpliwie czekam na koniec sezonu i cieszę się z każdego niepowodzenia ulubionego klubu turyńskich wyzyskiwaczy.

    Polubione przez 1 osoba

  15. To wymień te „beznadziejne mecze” kadry Sousy, na które się nie dało patrzeć.
    Wygibasy kadry Brzęczka trzeba chyba było oglądać przez co najmniej poczwórne różowe okulary, żeby dzisiaj gadać, że poziom nie odbiegał.

    Polubienie

  16. Mecz ze Słowacją należał do najgorszych pod każdym względem, żaden z kadencji Brzęczka nie był tak kiepski, i należy do najgorszej dziesiątki z ostatniej dekady, choć wpadek nie brakowało, jak już pisałem.

    Polubienie

  17. Sorry, ale to jakieś kpiny, jeśli obraz gry ze Słowacją uważasz za gorszy od każdej spośród kopanin za kadencji poprzednika.
    Poza tym piszesz o wielu, a wymeniasz jeden.

    Polubienie

  18. Ale Wy się lubicie zamartwiać!
    A przecież dzisiaj taki fajny dzień… – Robert dwoma bramkami zamknął na jakiś czas dyskusję o kryzysie swojej formy, Wojtek obronił karnego, a Arek pierwszy cały mecz po kontuzji zakończył bramką. Było na co popatrzeć i mieć uciechę.
    P.S.
    Kazimierz Górski, jedyny polski trener z trzema reprezentacyjnymi tytułami, mawiał: – „jesteś taki jak twój ostatni mecz”.

    Polubienie

  19. @Antorpoid
    To są kpiny, jeżeli ktoś używa zamiennie pojęć „słabe mecze z ostatnich 10/20 lat” z pojęciem „słabe mecze Sousy”. Poczekaj, poprowadzi dłużej, uzbiera się. Te z Węgrami i Szwecja też do dobrych nie należały, aczkolwiek nie jestem tak krytyczny wobec Sousy, jak koledzy wobec Brzęczka, którzy chyba na siłę próbują udowadniać jakąś tezę, bo z Albanią zagraliśmy w takim samym stylu i na takim samym poziomie, jak 3 lata temu graliśmy z Macedonią, to na siłę wyszukuje się argumentów, że jedyna sytuacja rywala ważyła mniej, niż jedyna sytuacja rywala wtedy, a każda bramka teraz jest bardziej super, niż wtedy.
    @Twoija stara
    A w jakichż to fantastycznych miejscach po oddaniu repry znajdowali zatrudnienie jej selekcjonerzy przed Brzęczkiem?

    Polubienie

  20. @GP

    To chyba nie całkiem do mnie odpowiedź. Może obejrzyj sobie jeszcze raz mecze kadry wuja.
    Ja sobie ich przypominać nie muszę. A przede wszystkim nie chcę.

    Widocznie musi już tak być, że co pewien czas objawia się jakiś zawzięty obrońca tamtej kopaniny i próbuje wmawiać, że to się nie różniło od gry za innych selekcjonerów, albo nawet – o zgrozo – że było lepsze…

    Polubienie

  21. Celowo wrzuciłem trenera Górskiego, bo nawet po nim jeżdżono po każdym słabszym meczu. Wkurzony, ze stoickim spokojem odpowiadał zacytowaną formułką. Wściekł się dopiero, kiedy go zhejtowano po powrocie z olimpijskim srebrem z Montrealu i podał się do dymisji.
    Oczywiście on też rozgrywał z drużyną słabsze m.in nie udało mu się zakwalifikować na EURO (wtedy to był dzisiejszy ćwierćfinał). Pozostałym naszym selekcjonerom można wytknąć więcej meczów słabych niż dobrych i to nawet tym, którzy odnieśli turniejowe sukcesy.
    Brzęczek uwikłany w wewnętrzne personalia w drużynie i zewnętrzne zależności w tzw. środowisku z przebudową drużyny sobie nie poradził. Na ile to problem jego kompetencji a na ile osobowości to już inna sprawa. Nie można jednak zapominać, że reprezentację wprowadził na EURO i utrzymał w pierwszej dywizji LN (jeżeli nawet to rozszerzona formuła) więc nie wszystkie jego mecze były takie najgorsze.
    A czytając/słuchając różnych „eksperckich opinii) warto mieć z tyłu głowy filtr na ile są one próbą obiektywnej oceny, a na ile wyrazem rozgrywania interesików dziennikarzy, działaczy, piłkarzy i ich menadżerów oraz mediów i firm reklamowych.
    P.S.
    Wczoraj na wp.pl redaktor Kmita przejechał się po „eksperckich opiniach” naszych byłych piłkarzy. Czytając pomyślałem… – wreszcie ktoś się odważył. Od dawna słuchając ich nie mogłem się opędzić od refleksji, że wypowiadają się tak, jakby w swojej karierze regularnie brali wszystkie trofea reprezentacyjne i klubowe w światowej piłce, ale w trakcie kariery co roku stawali na podium wszystkich indywidualnych klasyfikacji.

    Polubienie

  22. @gp
    „A w jakichż to fantastycznych miejscach po oddaniu repry znajdowali zatrudnienie jej selekcjonerzy przed Brzęczkiem?”

    To po kolei:
    Jerzy Engel, przy całym dystansie do jego zdolności, zatrudniła go aspirująca to LM Wisła Kraków, nawet blisko byli.
    Leo – Feyenoord, ale przyznaję, to nieuczciwe porównanie, porównywać Leo do Brzęczka to jak Lwa i bezdomnego dachowca.
    Smuda – ponownie, Wisła Kraków, może nie walcząca o tytuł, ale nadal aspirująca do pucharów
    Waldek King – Piast może nie wydawać się najbardziej prestiżowym miejscem pracy, ale miejsca na pudle ekstraklasy wywalczyli i bez Fornalika, najpierw z Broszem, potem z Latalem, zatem klub z doświadczeniem w pucharach.
    Nawałka – Lech Poznań, klub nr 2 w Polsce pod względem potencjału. Kompletna porażka Nawałki.

    Zatem pozostali selekcjonerzy otrzymywali prestiżowe, jak na warunki polskie, oferty, brakuje w zasadzie tylko Janasa, głównie dlatego że to bardziej on sam nie chciał, zrezygnował z Widzewa po awansie sam, i odmówił Groklinowi i gdy był to topowy klub(Janas polecił Drzymale Skorżę, swojego dawnego asystenta).

    Zatem, jeśli pozwolisz – mało pamiętasz.

    Jeżeli o Brzęczka chodzi, to myślę że problem może być ze znalezieniem w ogóle klubu w ekstraklasie. Nie ma jak Fornalik, szacunku na Śląsku, nie ma dorobku jak Smuda na który ktoś mógłby się nabrać, nie ma nic. Jest tylko fatalne wrażenie po repie, gdzie ciężko znaleźć jakieś jego zalety. Gra do przodu nie istniała, gra w obronie bynajmniej nie wyglądała dobrze, motywacyjnie, wizerunkowo, wyglądało to źle. Facet pękał pod presją, nawet na przemówieniach w szatni przed meczem wygląda jak egzaminowany uczniak.

    „hańba to przegrać jedną bramką z mistrzem Europy”

    I taka z Tobą rozmowa, niby o wrażeniach, ale jak trzeba to zmienimy temat i udamy że 0:1 definiuje obraz meczu, nawet jeśli przez pół sekundy nie pachniało choćby remisem.

    Bardzo proszę, Ciebie i Tomasz, który się widać szaleju opił, o wymienienie zalet Brzęczka. Zalet, w liczbie mnogiej. Co takiego Z CAŁEJ JEGO KARIERY trenerskiej rokuje, że facet niby wie co robi i jest dobrym trenerem. Bo według mojej wiedzy, w miare przyzwoite wyniki, czyli 5 miejsce w jednym sezonie, miał w Wiśle Płock, gdzie nawet tych 50% nie dał rady wykręcić.

    Polubienie

  23. @Otwojastara
    No to faktycznie po topie pojechałeś. Ale faktycznie od trzydziestu lat szczyt marzeń naszych byłych selekcjonerów to pudło w ekstraklasie, a ich osiągnięcia to max możliwości naszej „myśli szkoleniowej”. No ale są tacy, którzy nawet w bajki o Chińczykach uwierzą…

    Polubienie

  24. @Twoja stara
    To niestety Ty słabo pamiętasz, bo:
    1. Leo po reprze nikogo nie trenował, podobnie jak Boniek, a w Feyenoordzie był dyrektorem, a nie trenerem,
    2. Janas może sobie opowiadać komu odmawiał, bo nikt tego nie sprawdzi, nie bardzo w to wierzę, skoro podejmował pracę w niższoligowych klubach albo przeciętniakach typu Lechia
    3. Faktycznie, Nawałkę wziął Lech, po kilku meczach zwolnił, i od tej pory chłop nigdzie nie pracował. Smudę owszem, zatrudniła Wisła, ale to już nie była ta Wisła, kiedy wzięła, a po 3 miesiącach zwolniła Engela, który wcześniej przez 3 lata nigdzie nie pracował.

    Też możemy poczekać 3 lata zanim zaczniemy przesądzać, co zrobi Brzęczek po kadrze, no ale przecież Tobie nie chodzi o uczciwą dyskusję na argumenty, tylko udowodnienie z góry założonej tezy. A żeby było śmieszniej, to właśnie jest na sporcie, że jest głównym kandydatem do objęcia Legii, chociaż Michniewicz na razie nadal pracuje i nie rozumiem, dlaczego mieliby go zwolnić.

    Polubienie

  25. @gp
    nie napisałem że trenował, napisałem że znalazł tam zatrudnienie. Oświecisz mnie jaki stosunek z klubem mają dyrektorzy sportowi – wolontariat?

    Janas raczej nie opowiada, opowiadają za niego Drzymała: „Chciałem zatrudnić Pawła jako trenera Groclinu – przyznaje Zbigniew Drzymała”
    https://sport.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/maciej-skorza-realizuje-dzieciece-marzenia-nastepny-krok-reprezentacja/s9yb6

    Możemy poczekać 3 lata, tz. 2 lata, bo już praktycznie rok bez pracy Brzęczek jest i moooooże znajdzie się w ekstraklasie robota, ale raczej na pewno nie będzie to robota prestiżowa. Facet ma marne CV a z repy go wykopali w okolicznościach bez precedensu.

    A Legia go nie zatrudni, bo Miodek nie jest aż tak głupi, nie zamieni Cześka na nieudacznika nawet przy tak fatalnym początku.

    „nie rozumiem, dlaczego mieliby go zwolnić.”

    No tak, Legia która praktycznie co roku wygrywa tytuł zaczyna ligowy sezon z bilansem 3/0/6 a Ciebie przerasta zrozumienie dlaczego mieliby go zwolnić. I dziwić się że taka z Tobą dyskusja. Podaję hasło – przegrali już więcej niż w trakcie całego poprzedniego sezonu, szanse na tytuł są niezbyt duże.

    Możesz sobie wycierać mordę do woli, niewybrednymi sugestiami o tezie czy wymyśleć jeszcze gorsze, ale obawiam się że rozmawiając ze mną od meritum, jakbyś się nie starał, grzespielc, nie uciekniesz. A meritum jest takie, iż pomimo uprzejmej prośby nie wymieniłeś żadnej zalety Brzęczka. Nie dziwota.

    Polubienie

  26. Małe sprostowanie – Brzęczek nie blokował Rakowa w II lidze, tam wtedy jeszcze nie było ekipy na awans, on jej po prostu nie zbudował (ale pracy dla odrodzenia klubu nie można mu odmawiać), zresztą po nim nie zrobili tego i Mroczkowski i komiczny tandem trenerski Cecherz – Kołaczyk.
    A z Katowicami, choć nie awansował do ex- i tak miał najlepszy wynik ostatnich lat.
    Tak, że odsądzać go od czci i wiary nie można, co nie zmenia faktu, że zrobienie go selekcjonerem było nieporozumieniem.
    To nie jest stanowisko dla uczących się fachu.

    Polubienie

  27. @Twoja stara

    Mam twarz, a nie mordę.

    Ewidentnie czas jednego z nas na tym blogu się skończył.

    Swoje pozostanie uzależniam od odpowiedniej decyzji Szanownego Gospodarza.

    Polubienie

  28. @Otwojastara
    „z repy go wykopali w okolicznościach bez precedensu”… – fakt, okoliczności były nadzwyczajne. Wywalono trenera, który obronił miejsce w LN i awansował z drużyną na EURO.

    Polubienie

  29. @alp
    xD
    Nie bój się kolega gp wróci
    kolega gp szuka tylko intensywnie pretekstu jak tu się rakiem wycofać z odpowiedzi na jakże niewygodne pytanie
    zresztą to pytanie jest esencją
    definicją mojej rakotwórczej obecności
    widzisz, naprawdę spędziliśmy dziesiątki postów na dyskusji nt. gościa którego jednej zalety nie są w stanie wymienić jego obrońcy
    ja nie zamierzam tego relatywizować, taka jest rzeczywistość, tak bardzo traciliśmy czas w tej dyskusji, także ja
    ja wiem że image „ekskluzywnego miejsca do gadania o sporcie” jest pociągające
    do tego stopnia, że mierzenie się z rzeczywistością potrafi być nieprzyjemne
    ale to jest właśnie ta esencja, która ze sobą niezawodnie niosę – nie zamierzam relatywizować
    wiem że aż cię nosi, aż po ścianach chodzisz na myśl o zderzeniu się z rzeczywistością
    tak bardzo ją lubisz, jak tu kolega wytknął odnośnie „obrony” miejsca w LN, czy kolejnych insynuacji odnośnie mojej działalności u Wołowskiego(zdaje się że to już wyjaśniałem, konto na diqusie jest otwarte, do wizytacji)
    Niestety moja obecność będzie dla Ciebie frustrująca już na zawsze, zbyt zabetonowany już jesteś
    wzruszam na to ramionami

    Polubienie

  30. Drogi Alpie,

    Nie wiem, co to indywiduum zrobiło z Discussem, bo nie byłem tam, natomiast nie pozwolę nikomu się w ten sposób traktować i brak właściwej reakcji Gospodarza będę traktował jako zezwolenie na tego rodzaju incydenty. Jutro jeszcze sprawdzę, czy ten koleś tu jeszcze jest i jeśli będzie, to więcej nie wrócę, bo nie dość, że biorę udział w dyskusji prowadzonej na poziomie, który mnie nie zadowala, to jeszcze jestem ordynarnie obrażany przez typa, który nie widzi problemu, choć nawet gdyby widział, to i tak za późno.

    Polubienie

  31. Kisnę xD
    Hipokryzja wywaliła przez sufit
    facet z nawykami do protekcjonalnych obelg, insynuowania innym wielu różnych wesołych rzeczy, unosi się, głównie o to by nie odpowiedzieć na bardzo prosto zadane pytanie.

    @alp
    jeszcze jedna myśl mi wpadła, bardzo bym Cię prosił, żebyś naprawdę darował sobie kłamstwa nt. mojej działalności u Wołowskiego, w swojej arogancji raczej nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale uświadomię Cię – obrażasz tym nie tylko mnie, ale w zasadzie każdego uczestnika tamtego forum, bardzo brzydką sugestią, że w jakiś sposób je zdominowałem i nadałem mu ton. Otóż w mojej ocenie alpe byli tam userzy mający rozum i godność człowieka, jedni bystrzejsi, inni mniej, jedni ciekawsi ect. w każdym razie indywidualności i charaktery, które miały swoje zdanie, swoje opinie, swój sposób bycia.

    Odmawiając im tego brzydką sugestią że nadałem jakiś potworny ton tamtemu forum, obrażasz ich wszystkich. Przedstawiasz ich jako pozbawionych charakterów bezkręgowców, którzy biernie przyglądali się mojemu rzekomemu chocholemu tańcowi, który istnieje zresztą tylko w Twojej głowie, na potrzeby naprawdę taniej propagandy.

    Bardzo Cię więc proszę, nie obrażaj ich, primo dlatego że naprawdę nie prezentowali wymyślonego przez ciebie poziomu, secundo – wspomniałem już, że tutejsi miewają tendencję do aroganckiego przedstawiania tego miejsca jako lepszego, dla lepszych ludzi, chciałby się rzec „lepszego sortu”. Mimo wszystko fajnie byłoby żeby taka łatka nie była kojarzona z tym blogiem, ja osobiście wolałbym to forum widzieć jako egalitarne, gdzie każdy może się wypowiedzieć, ale to oczywiście tylko rzucona nieśmiało w eter sugestia i suplika, jeżeli ktoś jest zdeterminowany propagować jakąś domniemaną supremację tego bloga i jego starych bywalców, to przecież mu nie zabronię, a już w żadnym przypadku nie będę wydawał w tej czy innej materii poleceń Gospodarzowi, bo to lekko niepoważne.

    Polubienie

  32. @Leuthen
    Chyba jednak czyta, o czym świadczy jego ustosunkowywanie się do naszych wypowiedzi nawet na kilka dni przed „wrzuceniem nowej notki”.
    @Antropoid, Otwojastara
    Wpływ reorganizacji LN na utrzymanie przez Brzęczka reprezentacji w elicie sygnalizowałem już we wcześniejszym komentarzu. Fart niewątpliwie pomaga, ale trzeba go mieć.
    @Otwojastara
    Dyskusja ma tylko wtedy sens, jeżeli dyskutanci mają różne poglądy i potrafią wymieniać je w sposób merytoryczny. Czasami kończą ją uzgodnieniem swoich poglądów, a czasami pozostają przy swoich. To co uprawiasz to piaskownica realizowana w trzech krokach;
    1. Otwojastara ma zawsze rację
    2. Nawet jak Otwojastara nie ma racji to patrz punkt pierwszy.
    3. A jak ktoś nie jest w stanie zaakceptować punktu jeden i dwa to zaczynasz pobłażliwie go poklepywać po ramionach i obrzucać epitetami.
    Mam wrażenie, ze jedyną osobą na blogu, która to akceptuje to Tomo. Ale cytując kolegę, którego mi na blogu bardzo brakuje: – „tak naprawdę to nie wiadomo”
    A ponieważ jesteś bardzo biegły w czepianiu się słówek, proponuję Ci intelektualną rozrywkę… – sprawdź ile razy pod ostatnimi kilkoma blogonotkami poklepywałeś nas po ramionach i obrzucałeś nas epitetami. Zacznij liczyć od „zbyt zabetonowany jesteś”.

    Polubienie

  33. @GP
    Wielokrotnie bardzo się w opiniach różniliśmy, ale mam prośbę… – przemyśl swoją decyzję. Rozważ czy nie jest to oddanie meczu walkowerem.

    Polubienie

  34. Ad. meritum.
    W historii naszej kopanej, którą miałem przyjemność oglądać, było tylko czterech trenerów, których karierę reprezentacyjną i poreprezentacyjną klubową można uznać za udaną… – to Górski i trzech jego współpracowników: – Gmoch, Piechniczek i do pewnego stopnia (klubową) Srejlau. Niesprawiedliwie traktuję Kasperczaka, ale dlatego, ze on nigdy nie prowadził naszej reprezentacji. Jeżeli ktoś uważa, ze kogoś pominąłem proszę o przypomnienie faktów, które być może mi uciekły.

    Polubienie

  35. @Otwojastara
    Nie zauważyłem, że zanim dodałem komentarz wrzuciłeś kolejny swój…
    Dlatego dopisz do wyliczanki: – „w swojej arogancji raczej nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale uświadomię Cię” i „jedni bystrzejsi, inni mniej”. Reszty komentować nie zamierzam.

    Polubienie

  36. @alp
    „Rozważ czy nie jest to oddanie meczu walkowerem.”

    Rozważ, czy rozpatrywanie dyskusji w kategoriach rozgrywki do wygrania, nie prowadzi w pewne ślepe zaułki, sprawiające że koniecznie trzeba forować „swoją stronę” do stopnia pewnego absurdu, ponieważ „mecz jest to wygrania”. Prowadzi to w mojej ocenie do swego rodzaju „zabetonowania”. Tak, kojarzy się to raczej pejoratywnie.

    Rozważ, bo ponownie, ja nie wydaje poleceń, i z uśmiechem traktuje polecenia jak te Twoje, przepełnione skromnością.

    Inną rzeczą jaką poddam pod Twoją rozwagę, to odnoszenie się do tego co inni piszą. To wymyślanie czym ma być moja działalność, czy to tymi brzydkimi sugestiami, czy tym specyficznym konstruktem w trzech punktach, raczej konstruktywnej polemiki nie promujesz, tylko traktujesz postronnych jak idiotów. Jeżeli chodzi o pierwszy przypadek, to już wyjaśniłem, do czego jak widzę nie raczyłeś się odnieść, jeżeli idzie o drugi, to, serio, koń, czyli ja, jaki jest każdy widzi, i naprawdę nie musisz nikomu tłumaczyć jak wygląda dyskusja z 0twojastarą, bo chyba śledzą ten blog i wiedzą. I moim zdaniem, jeśli pozwolisz, sami są w stanie ocenić.

    Ja sam, jakże celnie, wcześniej zauważyłeś:
    „M.in. za to Cię lubię… – potrafisz dyskutować używając opinii polemisty.”
    lubię odnosić się bezpośrednio do tego co ktoś powiedział, zachęcał Cię zatem będę żebyś odnosił się do tego co napisałem, w tym przypadku jaką mimochodem moim zdaniem wyraziłeś opinię o polemistach u Wołowskiego. Wydaj mi się to dość istotne, by przedstawić kto z jakiej dokładnie perspektywy mówi i co, że pozwolę sobie na kolokwializm, naprawdę w serduszku nosi.

    Polubienie

  37. @Alp

    Ja nawet nie mam do niego najmniejszych pretensji o to ostatnie miejsce w grupie LN (2019), bo z tymi rywalami, to nie była żadna niespodzianka, a mecze nie były powodem do wstydu, zwłaszcza, o dziwo, te wyjazdowe były bardzo przyzwoite.
    I tu dochodzimy do sedna problemu – gość w starciach z tuzami lepiej (o wiele) zaczynał, niż potem kończył. Minął następny rok, czyli ponad dwa lata jego pracy – i gra z takim przeciwnikiem to już był dramat, zamiast rozwoju – 5 kroków wstecz. Dlatego wyleciał w niespotykanym trybie. Pryncypał przeraził się wizji takiej gry (i jej efektu) na ME, z rywalami tej klasy.

    Jeszcze tylko dodam, że przez ponad 4 dekady świadomego oglądania futbolu, nie pamiętam selekcjonera (nie liczę tymczasowych), na którego ludzie tylko by klęli – nawet po wygranych meczach 🙂
    A Brzęczkowi się to udało.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s