Ch…, dupa i kamieni kupa. Paulo Sousa jako polski wybór idealny

Przypadek jest zbyt jednoznaczny, aż nie chce się komentować: Portugalczyk (zdjęcie Kuby Atysa) porzucił drużynę w trakcie wykonywania misji, tuż przed rozstrzygającymi meczami, w sporcie powinien być skończony, sam jako prezes klubu nigdy bym takiego typa nie wpuścił do szatni. Nie nadążam za zgrywającymi pragmatyków cynikami, którzy rozrzedzają to, co powinno zostać kwestią elementarnej przyzwoitości, paplając o normalnej decyzji biznesowej albo o wyborze zrozumiałym z perspektywy własnej kariery, i wynajdując nazwiska innych trenerów odpowiedzialnych za dyskwalifikujące wybryki. Czasami wypada powiedzieć tak tak nie nie, nawet jeśli ogólnonarodowe biadolenie nad zdradą ojczyzny śmieszy – lub krępuje. Inaczej naprawdę zredukujemy wyczynowy sport do tabel i szmalu, czyli do zera.

Co powiedziawszy, nie ukrywam, że w całym tym ambarasie znajduję również mroczny urok spójnie opowiedzianej fabuły, arcyzgrabnie komponującej się z nadwiślańskim kopactwem, zwanym szumnie futbolem. Gdyby historia reprezentacji Polski miała się dzisiaj całkiem skończyć – nareszcie ją rozwiązujemy, nieodwołalnie i do samego końca – otrzymalibyśmy puentę perfekcyjną, niczego adekwatniejszego nie zdołalibyśmy wymyślić. Dlatego chciałbym naszkicować poniżej kilka ujęć tematu, z kilkoma wybieralnymi punktami wyjścia.

OKRES: 2002-2021

Można by rozpocząć – ten wariant narzuca się najpierw – od Zbigniewa Bońka, który po przejęciu polskiej kadry też podpisał się pod zawstydzającą klęską, by kilka tygodni później znienacka – zimą, gdy rywalizacja drużyna narodowych zamiera – uciec. Sousa postąpił niemal identycznie, tyle że zamiast 0:1 z Łotwą miał równie kuriozalne (z innych względów) 1:2 z Węgrami, zamiast rejterady z eliminacji ME dał nogę z eliminacji MŚ, zamiast rezygnować na początku grudnia ogłosił ewakuację w końcu miesiąca. Innymi słowy, najgorszy selekcjoner w XXI wieku jako prezes PZPN wytropił i podarował nam drugiego najgorszego w XXI wieku. Albo: selekcjoner o najkrótszym stażu w tym stuleciu znalazł spadkobiercę o najdrugim najkrótszym stażu. Albo: jedyny selekcjoner w XXI wieku, którego nie zdążyliśmy wylać, mianował drugiego selekcjonera w XXI wieku, który też sam się wypiął, nie dał nikomu satysfakcji wzięcia odwetu.

Poszukiwanie godnego następcy trochę trwało, ale się powiodło.

OKRES: 2009-2021

W inauguracyjnej scenie można by też skierować kamerę na Leo Beenhakkera, pracującego z polską kadrą w warunkach, których nie musiał znosić żadnej jego poprzednik ani następca. Przy otwartej wrogości szefów środowiska trenerskiego oraz bonzów z PZPN, którzy podczas meczów szydzili – siedząc na trybunach – z nieudanych zagrań piłkarzy i których postawę dobrze oddał Grzegorz Lato, po najęciu Holendra rzucając do dziennikarzy (jego zdaniem wymusili nominację obcokrajowca): „A teraz to my będziemy was jebać!”. Beenhakker był po chamsku traktowany i takoż został zwolniony, dowiedział się o dymisji od telewizyjnego reportera, a kiedy już go wykopano, stało się jasne, że złogów cudzoziemskiej myśli szkoleniowej nie dopuścimy do reprezentacji latami.

Tutaj też mamy zatem kompozycję zamkniętą: od pierwszego w dziejach zagranicznego selekcjonera, którego PZPN potraktował z bezprecedensową podłością, do drugiego w dziejach zagranicznego selekcjonera, który bezprecedensowo paskudnie potraktował PZPN. I przypisek na marginesie: ksenofobii raczej u nas nie ubędzie, a ci, którzy nie ufają w kompetencje rodzimego trenerstwa, niech na wszelki wypadek przestaną marzyć o imporcie. Spalona ziemia. Skoro wyrolował nas pojedynczy manipulator z Portugalii, to mamy niezbity dowód, że na Polaków nastaje cały świat.

Grudzień 2020 – grudzień 2021 (marzec 2021 – marzec 2022)

Usypało nam się też w minionych miesiącach – przypomnę stawianą już tezę: tak szalonego roku reprezentacji nie pamiętam – materiału na etiudę, w której wychodzimy od tragikomicznej postaci Jerzego Brzęczka. Poprzedniej zimy co do jego najbliższej przyszłości też mieliśmy pewność, też miał wrócić na marcowe mecze – od przełożonego słyszał, że „zrealizował wszystkie cele”, przedłużono mu wygasający kontrakt, a na pytanie, czy rozważa zmianę na najbardziej prestiżowym stanowisku w polskim futbolu, Zbigniew Boniek odpowiadał: „To tylko i wyłącznie medialne igrzyska. Nie było tematu, nie ma tematu”. A jednak były szef PZPN wkrótce postąpił z wybrańcem bezwzględnie, znienacka wystawił go za drzwi – tak samo bezwzględnie wobec aktualnego prezesa zachował się Sousa, który drzwi za sobą zatrzasnął.

Rekapitulując tę wersję: oglądamy filmową podróż od trenera, któremu do samiutkiego końca, aż po zarzucenie na głowę kaptura, ściemniał prezes PZPN, do trenera, który do ostatniej chwili sam kłamał prezesowi PZPN. Od Brzęczka, który jako nasz pierwszy w historii selekcjoner nie pojechał na imprezę rangi mistrzowskiej, na którą awansował, do Sousy, który jako pierwszy sam wycofał się z walki o awans tuż przed rozstrzygającą batalią. Od szaraka, który czuł się zakompleksiony w towarzystwie cenionych na europejskim rynku kadrowiczów (a oni niekoniecznie szanowali jego dokonania), do posiadającego w dorobku dwa triumfy w Lidze Mistrzów eleganta, którego nie onieśmielał nawet Lewandowski. Od wiecznie zestresowanego i udręczonego marudy, który w publicznych wystąpieniach rozbrajał komunikacyjną nieporadnością, do siejącego ultraoptymizm gawędziarza, który po przyjeździe najpierw przymilał się cytowaniem lokalnego świętego – dzisiaj wypomina mu się to szczególnie chętnie, jakby Polacy wciąż nie rozejrzeli się po swojej zagrodzie i nie zaobserwowali, że wraz z częstotliwością powoływania się na Karola Wojtyłę osobista uczciwość wcale nie rośnie, takiej korelacji absolutnie nie stwierdzono.

2021: ODYSEJA STRATEGICZNA

Widziałbym wreszcie w ucieczce Sousy idealną przyprawę do sosu, w którym babraliśmy się przez cały bieżący rok. Garniec jest szeroki i głęboki, wyłowilibyśmy z niego hektolitry składników wystarczających na opracowanie znacznie szersze niż zaproponowane wyżej dziełka, niewykluczone, że wręcz fundamentalne. Gdy zastanawiałem się bowiem ostatnio, jak w oparciu o wydarzenia 2021 roku zdefiniować aktualną kondycję całego naszego futbolu, doszedłem do jedynie słusznego wniosku, że jeszcze bardziej niż dotychczas zamieszkaliśmy w królestwie strategicznego analfabetyzmu – wszechobecnego na każdym poziomie, od narodowego po prowincjonalny. Urządziliśmy się, jest nam cieplutko i dobrze.

Patrzyłem na pierwszego wśród prezesów, czyli Zbigniewa Bońka, i widziałem hazardzistę, który w nadzwyczaj wrażliwym momencie, niemal w przededniu wyzwań związanych z MŚ (eliminacje) oraz ME (turniej finałowy), wrzuca w środek rodzimego rozgardiaszu selekcjonera wyjętego z innej planety, nie mającego o naszych piłkarzach zielonego pojęcia. W czerwcu między fantastycznie wytrenowane drużyny rzuciliśmy szkicowany pospiesznie projekt w fazie przedwstępnej.

Zerkałem na pierwszego wśród właścicieli klubów, czyli Dariusza Mioduskiego, i stawał mi przed oczami odklejony od rzeczywistości operator bębna maszyny losującej, który utrzymuje Legię Warszawa w stanie, chyba wolno mi sięgnąć po adekwatną do okoliczności poetykę, permanentnej rozpierduchy, jakby chciał sprawdzić, gdzie leżą granice, czy prawa fizyki pozwalają stoczyć się z ligi trzy sekundy po zdobyciu mistrzostwa.

Próbowałem objąć rozumem zamiary pierwszego wśród trenerów, Paulo Sousę, i przywalił mi po oczach widok reprezentacji, która mecz absolutnie kluczowy, decydujący o rozstawieniu w barażach o mundial, chce odfajkować jak sparing – aż w mózgownicę wwiercała się refleksja, że sami się prosiliśmy, przeżyliśmy nieuniknione, ze znawstwem wyselekcjonowaliśmy delikwenta równie rozkochanego w chaosie. Namierzyliśmy mentalnego brata.

Opisywałem wreszcie folklor piłki nożnej ze Stalowej Woli i wdepnąłem w czwartoligowe klubidło zasilane grubymi milionami miejskich pieniędzy, które pomimo przytulania darowizn o skandalicznym rozmiarze przynosi straty, długi puchną z sezonu na sezon.

Ten ostatni proceder (szczegóły relacjonowałem tutaj i tutaj) stanowi tylko wycinek – przyznaję, że ekstremalny, barokowo rozpasany – panoramy obejmującej cały kraj, w którym finansowanie wyczynowego futbolu stanowi gigantyczną patologię, z roku na rok utwierdzam się w przekonaniu, że to jeden z głównych przekrętów III RP. Biorąc pod uwagę stosunek nakładów do efektów, leżymy na dnie, a leżymy tam przede wszystkim dlatego, że przydusza nas potężny deficyt zdolności organizacyjnych. Dysponujemy przyzwoitymi zawodnikami, ale oni świetnie wkomponowują się w zagraniczne realia. My grupujemy ich w drużyny dysfunkcyjne, nie umiemy zaprojektować zbiorowego sukcesu. Reprezentacja mimo wszystko trzyma się jako tako, nie zlatuje poniżej drugiej dziesiątki na kontynencie. Wyraźniej bije po oczach bezsilność klubów – wyrzucanych z pucharów przez biedniejszą konkurencję, rzężących na stoczterdziestychdrugich miejscach w rankingu UEFA. Polski futbol pozostaje menedżerską ruiną.

Powtórzmy: ogólna beznadzieja bynajmniej nie usprawiedliwia Sousy, nawet podpisującego kontrakt Bońka uczciwość nakazuje uznać poniekąd za ofiarę Portugalczyka. Sportowe przestępstwo, które popełnił selekcjoner, w niezamierzony sposób rymuje się jednak z naszymi realiami. Z obyczajami wstrząsającymi Legią, z której każdy szkoleniowiec wylatuje w pełni rozgrywek (właśnie mianowała nowego dyrektora sportowego!), z zamętem w całej pomiatającej trenerami tzw. ekstraklasie, z okolicznościami rozstania z poprzednim selekcjonerem – pamiętam, jak przed naszym ostatnim meczem na Euro 2020 usłyszałem, że Janne Andersson spędził ze swoją drużyną narodową 62 mecze, i sprawdziłem potem, że u nas tyle uzbierał jeden Kazimierz Górski (od tamtej pory Szwed go prześcignął), nawet Nawałka dociągnął ledwie do pięćdziesiątki.

Choć zatem właśnie dzieje się wybitnie niestandardowo, w istocie dzieje się jak zwykle, pływamy w tej samej zupie nic, trwa tradycyjny dzień świra, tkwimy w oswojonym domu wariatów. Gdyby Sousa się nie zjawił, to trzeba by go wymyślić – więc wymyśliliśmy. Do pełnej harmonii, dzieła w każdym pikselu kompletnego, brakuje tylko oficjalnej informacji, iż PZPN podpisał z Sousą fatalnie skonstruowany kontrakt (czyniący federację bezbronną), oraz zainstalowania selekcjonera Czesława 711 połączeń z „Fryzjerem” Michniewicza. Ale już teraz się domknęło, stać nas nawet na zwieńczenie najnowszych przygód reprezentacji perwersyjnym morałem: stawiajmy na rodaków, bo ich fundamentalna przewaga nad trenerem zagranicznym polega na tym, że nigdy nie da im się naciągnąć klub formatu Flamengo.

202 myśli na temat “Ch…, dupa i kamieni kupa. Paulo Sousa jako polski wybór idealny

  1. @koziołek
    „Alp polemizuje z dominującym wśród kibiców przekonaniem, że Nawałka był lepszy niż ideal a 2018 to niewyjaśnione do tej pory zdarzenie.”

    Cholera, mnie się wydawało, iż wielokrotnie mówiłem o 0:4 z Danią, wywiadzie który ichniejszy selekcjoner zrobił w pustych łbach Polaków wyelką schizmę, marnych próbach zaszczepienia ustawienia z 3 obrońcami, to jak bardzo to ustawienie nie miało zalet przeciw 4-5-1 Kolumbii ect. No dzięki żeś mnie uświadomił.

    Co więcej, o zgrozo, wydawało mi się iż ktoś tą opinie podziela i się tu ze mną zgodził, jest to oczywiście niemożliwe, skoro wcale nie twierdziłem tego co wydawało mi się że twierdziłem, tylko coś zupełnie innego.

    I tak, ocena prawie pięcioletniej kadencji przez pryzmat kilku meczów, jest bardzo uczciwa, pretensje do selekcjonera że nie grał naraz wszystkim 3 napastnikami jakimi miał, bardzo zasadne, zarzut iż nie umiał sobie kolejnych wyczarować z d… logiczny(może Brożek by się dał namówić), a już termin „innego rozegrania w polu karnym” trafi na zawsze do mojego serduszka.

    Tak, Nawałka miał wady, robił błędy, kadra nie wygrywała meczu za meczem, remisowała, przegrywała ect. Warto się jednak zastanowić, skąd ta lukierkowa opinia magicznego przeciętnego kibica, którego tu nie ma – wracając do tego iż wnioskowanie po fakcie jest niepełne i nie oddaje postaci rzeczy, sytuacja przed Nawałką była aż tak zła, od Leo ta repa nie zagrała chyba dwóch dobrych meczów pod rząd, późny Leo, cały Smuda i większość Fornalika to była gra do kosza – dlatego kadra która dała choć trochę radości, pomimo swoich wad, była noszona na rękach. Alp bardzo konsekwentnie odbiera tu wszelkie zasługi Nawałce, malując obraz jakby kadra poukładała się sama, piłkarze trafili się dobrzy, trafiło się ślepej kurze ziarno. Dobiera do tego argumenty tendencyjne, ignorując iż ci sami piłkarze prezentowali się o wiele gorzej pod innymi selekcjonerami(trio Borussi miało ciągnąć kadrę już w 2012, a przyszło 2 selekcjonerów poczekać). Alp, jak też wspomniałem, zarzucał selekcjonerowi przywiązanie do nazwisk, nie będąc zdolnym zaproponować jakiekolwiek nowe nazwisko.

    Dla mnie jest to skrajnie nieuczciwie, fartem to sobie można wygrać jedne rozgrywki, nie dwa razy przejść eliminacje i zagrać dobrze na turnieju.

    „ale to nie on go wyciąga.”

    nie wiem jak to może przejść przez klawiaturę. Nawet ostatnio antropoid Cię poprawił, iż to on został wywołany z nicka, ale tam, widzę że wyleciało. Tak, tutaj rzeczywiście to nie on, hurra. W tym konkretnym przypadku.

    @alp
    jest wiele rodzajów wnioskowania i różnych metodologii. Poszukaj, któraś może pomóc Ci wkleić poprawny link.

    Polubienie

  2. PS. „…polemizuje z dominującym wśród kibiców przekonaniem, że Nawałka był lepszy niż ideal”

    Jak wyżej – na pewno NIE na tym blogu.

    „…2018 to niewyjaśnione do tej pory zdarzenie.”

    Czemu niewyjaśnione? Po prostu selekcjoner dał się urobić na zmianę dobrego na „lepsze” – i nie wyszło.
    Dlatego kiedy pisałem o AN jako o ew. wyjściu awaryjnym na baraże, dodałem, że musiałby to być AN sprzed mundialu, zanim dał się urobić.

    Polubienie

  3. Wy byście mogli o selekcjonerach reprezentacji dyskutować do końca życia, żaden inny temat nie jest wam potrzebny 😀

    Kogokolwiek nie wybiorą, wybraniec będzie win-win. Jak nie awansuje powie, że co on mógł zrobić przez te dwa miesiące – sorysory, robił co mógł. A jak awansuje, to zostanie bohaterem narodowym. Ja bym chętnie selekcjonerem na te dwa mecze został.

    Polubienie

  4. @up

    Może dlatego tylu kandydatów xD I to nawet całkiem sensownych… Swoją drogą ciekawe czemu Pirlo i Cannavaro nie pchali się do Rudego? Co się zmieniło przez ten niecały rok?

    Polubienie

  5. No to jaki problem Szeryf, ślij CV i startuj w konkursie (tylko się nie zdziw, jak wygrasz).

    A dyskusja o selekcjonerach, zwłaszcza tym przedostatnim, jest w gruncie rzeczy bardzo uniwersalna (i pouczająca). Nie wiem, czy ktoś zwrócił uwagę, jak łatwo można z niej zrobić konwersję na dyskusję o Polsce i Polakach. Tylko nazwiska selekcjonerów zamienić na ustroje – i gotowe.
    Zwłaszcza ostatnie lata pokazują, że wystarczył odpowiednio zawzięty szczuj, który obkasztanił wszystko, co tylko się z 25-lecia po PRL-u dało – i ludziska masowo pozapominali jak wstawali w nocy sterczeć w kolejkach po chabaninę i kość na zupę, o kartkach na prawie wszystko, o przepychankach w tłumie kiedy do kiosku rzucili srajtaśmę etc. etc. że o ryzyku oberwania policyjną pałą za poglądy nie wspomnę.
    Różnica i ironia losu w tej politycznej wersji polega na tym, że szczuj na wszystkim, co obkasztanił sam upasł się i wyrósł (metaforycznie) najbardziej – i teraz za sprawą jego mokrych marzeń i wyobrażeń o doskonałym państwie wszystko to, o czym lud pozapominał krok po kroku wraca. Kto wie, może nawet te kolejki po srajtaśmę wrócą… 🙂

    Polubienie

  6. @Cannavaro, ale Pirlo – i inni „nie nasi”

    Moim zdaniem to zwykłe stroszenie piór Kuleszy, takie pijarowe przechwałki, jakim to niby prestiżem się w świecie cieszymy – bo nie wierzę, że po numerku, który wykręcił Sousa, ta nowa, dobra zmiana betonu wpuści tu kolejnego obcokrajowca.
    Ale może nie doceniam mecenasa kultury chodnikowej.

    Polubienie

  7. „mecenasa kultury chodnikowej.”

    Hm, ta kultura zawsze bardziej mi się kojarzyła ze stodołą, tudzież remizą, niż z chodnikiem, ale może się nie znam xD Żartuję, na pewno się nie znam…

    „Moim zdaniem to zwykłe stroszenie piór Kuleszy, takie pijarowe przechwałki, jakim to niby prestiżem się w świecie cieszymy – bo nie wierzę, że po numerku, który wykręcił Sousa, ta nowa, dobra zmiana betonu wpuści tu kolejnego obcokrajowca.”

    Widzę tu potencjalne 2 inne wątki:
    1) menedżerem Cannavaro jest Zahavi – może nie doceniamy wpływów Roberta?
    2) kolejny obcokrajowiec spektakularnie wdupiający baraże (coś w stylu 0:5) dałby betonowi carte blanche na fachowców typu Brzęczek na następne 5 lat najmniej

    @0Twojastara

    Fakt, sorry, my bad

    Polubienie

  8. Chodnikowa, bo parę dekad temu muzyką chodnikową nazywano disco-polo, które naprzemiennie z „Lambadą” i „Biełymi rozami” naparzało z każdego ulicznego straganu z kaseciakami.
    Ja ją znienawidziłem przez kierowców PKS, którym masowo odbiło i katowali tym badziewiem pasażerów kurs za kursem.

    Polubienie

  9. Zapowiada się popołudnie i wieczór z ligą włoską. W pozostałych nie widzę atrakcyjnych spotkań, może tylko PSG z Olmpikiem…

    Polubienie

  10. Dla mnie bomba! Z listu Giertycha do Kaczyńskiego o wytypowanych szpiegowaniem Pegazusem: – „No i jeszcze ta przestępczyni Wrzosek, została wytypowana zupełnie losowo (badania przesiewowe terroryzmu wśród prokuratorów),”.

    Polubienie

  11. Najlepszy występ naszych skoczków w tym sezonie i Atalanta (niestety przez skoki nie widziałem pierwszej połowy) jak zwykle nie zawodzi i gromi 6:2.

    Polubienie

  12. Społeczne zobojętnienie odnośnie afery pegazusa jest nadzwyczaj smutne. Świadczy niestety bardziej o społeczeństwie, to jest naprawdę grube nadużycie, a nie gdzieś tam zdefraudowanych 70 srebrników. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie udało się stworzyć społeczeństwa obywatelskiego, rozumiejącego demokrację, dominuję mental prl że „władza jest dla władzy”.

    Chichotem jest, że Giertych, ojciec chrzestny młodzieży wszechpolskiej i niegdysiejszy koalicjant pisu, zaraz nam przejdzie do historii jako wyelki opozycjonista xD

    Polubienie

  13. @Otwojastara
    A nie pomyślałeś, że u Giertycha to może być naturalny proces wyrastania z krótkich majtek, który niektórym się trafia, a niektórym nie?

    Polubienie

  14. Do mojego ulubionego tematu filozoficznego pod tytułem „który sport jest najszlachetniejszy” przystąpił właśnie pan Fajdek. Wstydem nazywa, że w plebiscycie Przeglądu Sportowego jego koleżanka od rzucania młotkiem przegrała z kopaczem. A rzucenie młotkiem najsamdalej, w sposób pozwalający na wysłuchanie Mazurka Dąbrowskiego na japońskiej ziemii określa patriotyzmem najwyższej próby.

    A wy? Kiedy ostatnio rzucaliście młotem? Macie jakieś sposoby na dokręcanie przy wyrzucie? Wolicie robić 3 czy 4 obroty? 😉

    Polubienie

  15. Raz mi się zdarzyło, jak się palnąłem w palec wbijając gwoździa.
    A na serio. Czy to nie Fajdek swego czasu najbardziej jeździł po Anicie?

    Polubienie

  16. Słowik bossem i vipem, oficjalnie staliśmy się krajem przestępczym?

    Wkleję tu Stano, z czystego lenistwa, bo mogę się podpisać obiema ręcami i nie musieć produkować samemu, tylko parę errat i dopisków:

    errata jedna – mimo wszystko lektura „Chłopców z Ferajny” zostawiła mi iż tamci „bohaterowie” wyroki otrzymali, co prawda zdecydowanie bardziej pokaźne niż przykładowe śmieszne 6 lat dla właśnie Słowika, ale nadal ponad 20. Zamieniłbym to na „w państwie prawa” i tak, absolutnie po 450 lat wydaje się rozsądnym wymiarem kary dla tych poyebów.

    Co do dwóch Netflixowych hytów, obecnie w topce Polskiej lideruje romantyzujący gangusów film, na 6 miejscu jest jego zdaje się pierwsza część. Oba to dzieła są spod ręki Kawulskiego – wiecie, tego typa co gale KSW rozkręcił z takim drugim. Losowo przypomnę że część „fighterów” KSW miała stawiane zarzuty, Materla, Chalidov, Saidov, ze łba wpisuję, nie chce mi się googlować. Oczywiście, może tu brzydko oskarżam, zarzuty są bezpodstawne, no ale wezmę na klatę to odium. Szczerze jakoś średnio mi się widzi organizacja której głowa ma dziwny fetysz gangusów, a część członków ma zarzuty o bycie gangusami.

    Od razu przypomina mi się inna „sportowa organizacja” sekcja sportów walki TS Wisły Kraków, gdzie zdaje się głownie boks i mma królowało. To drugie faktycznie przydatne w kibolskich ustawkach, które tam również ćwiczono. Odnośnie tej organizacji wątpliwości nie ma.

    Jak już przy Krakowie jesteśmy, to od razu do głowy wpada mi Artur Szpilka, który od jakiegoś czasu flirtuje z KSW. Otóż Arturek w programie Króla TVN radośnie pochwalił się kiedyś zeszytem w którym zapisywał kolejne ofiary pobić – o przepraszam, kolejne zwycięstwa w ulicznych bojach, ponad sto ich było, tylko dwie porażki, pomszczone. Niewątpliwie wszystkie napady, oj, przepraszam, walki, odbyły się za zgodą obu walczących. Radośnie w telewizji były skazany pochwalił się ponad setką pobić. I co? I nic.

    W sumie nic dziwnego, co prawda publiczne wyznania powinny być traktowane jako zawiadomienia, ale też ostatnia historia z klubem gazety polskiej, który przyznał się do dewastacji tablic upamiętniających ofiary nazistów, pokazuje że policja jest od pałowania obywatela i wykonywania rozkazów, jako jedyna w kraju nie wie kto za dewastacją się kryje i bezczelnie umarza śledztwo. Kiedyś komu się na forum chciało tej instytucji bronić, znajdzie się ktoś teraz?

    Zatem, wracając, bandzior Szpilka może zasilić szeregi organizacji zafascynowanego bandziorami Kawulskiego. I będą robić „sport”. Tak jak sport robili organizatorzy innej gali niedawno, gdzie zrobiono 5vs5 fajterów, czyli pospolitą ustawkę(zorientowani w środowisku wyłapali w 10 „zawodników” kolejnych kiboli i bandziorów)

    Najgorsze jest to, iż sporty walki są generalnie bardzo ogólnorozwojowe, przez to korzystne do uprawiania. I o ile do Judo czy bjj nie ma się o co czepiać, to boks czy mma nad Wisłą jawią się enklawą bandytów. W głowie siedzi mi opinia którą parę razy usłyszałem – że bokserzy, owszem, lubią przylać, ale jeszcze bardziej lubią w mordę dostać(od luźno powiązanych ze środowiskiem sportów walki, z różnych szerokości i wysokości geograficznych jakie oferuje tenże kraj) co stawia też pewne świadectwo. I teraz powstaje pytanie – czy cały boks to patusiarnia? W jakim stopniu polskie mma to patusiarnia? Czy, przy tak prężnie działającej instytucji ochrony interesu rządu i polityków, oj przepraszam, policji, w ogóle chcę sprawdzać i wierzyć w wynik takiego sprawdzenia? Czy, do k#$ nędzy, nie wolałbym całego tego grajdołka widzieć zdelegalizowanym i zakazanym i rozpędzonym na cztery wiatry? Jakkolwiek wydaje się to rozwiązaniem radykalnym, a ja sam jeszcze niedawno nazwałbym to absurdem, to czy w obliczu coraz bardziej bezwstydnej patusiarni wylęgającej z tych „gal” to naprawdę jest tak radykalne? Czy strach przed tym, że bandziory i gangusy zrobiły sobie niszę i jeszcze wypromowały na tyle, żeby robić deal z jedną z największych telewizji w tym kraju, jest rzeczywiście bezpodstawny? Czy ja, nie chcąc żeby gangusowstwo się panoszyło, zdobywało wpływy, a potem samo się romantyzowało na wielkim i małym ekranie, naprawdę reprezentuję jakąś skrajność?

    Co Wy o tym myślicie?

    Polubienie

  17. @0Twojastara
    Nie oglądam tego, zresztą w ogóle praktycznie TV nie oglądam, więc koło cycka mi lata kto i jak to organizuje i kto i jak na tym zarabia. Jak spojrzysz na nasz system edukacji dziś i trochę wstecz to gdzieś trzeba zagospodarować dużą część jej „produktów” – czy to będą mordobicia te czy inne (dla mnie i tak jest hitem „sport”, gdzie dwóch kolesi staje naprzeciw siebie i walą się na przemian z plaskacza, MMA przy tym to prawdziwy sport) czy czytanie Mein Kampf do podkładu „Wśród nocnej ciszy” przez faceta w lateksie to tak naprawdę nie ma jakiegoś kolosalnego znaczenia.

    Zresztą powiedz mi: czy ludzie, którzy oglądają kanały polityczne i bez mrugnięcia okiem kupują tekst, że trzeba zmienić ustawę medialną, żeby telewizji nie kupowały kraje autorytarne, a następnego dnia dowiadują się, że największą (albo drugą największą) rafinerię w kraju ma kupić Arabia Saudyjska, a jedną z większych sieci stacji benzynowych oligarcha rosyjski i nie stanowi to dla nich jakiejś logicznej zagwozdki – to powiedz mi czy oni są naprawdę dużo głupsi od tych co oglądają te mordobicia??

    Żyjemy w kraju przesiąkniętym ignorancją, debilizmem i skurwysyństwem. Jedynym sposobem na to jest stąd wypier… Szkoda zdrowia na oburzanie się.

    Polubienie

  18. Duet Nawałka-Brzęczek mógłby poprowadzić reprezentację w barażach. Pojedynczo trochę strach ich puszczać samopas ale w duecie w tej specyficznej sytuacji mogliby się dobrze uzupełniać. Co dwie głowy to nie jedna mówi mądre polskie przysłowie.

    Polubienie

  19. Na co do Nawałki Brzęczek – który grał tylko paskudniejszą (dużo) wersję tego, co Nawałka i do tego nie miał autorytetu w drużynie?

    Polubienie

  20. „…czy ludzie, którzy oglądają kanały polityczne i bez mrugnięcia okiem kupują tekst, że trzeba zmienić ustawę medialną, żeby telewizji nie kupowały kraje autorytarne, a następnego dnia dowiadują się, że największą (albo drugą największą) rafinerię w kraju ma kupić Arabia Saudyjska, a jedną z większych sieci stacji benzynowych oligarcha rosyjski i nie stanowi to dla nich jakiejś logicznej zagwozdki – to powiedz mi czy oni są naprawdę dużo głupsi od tych co oglądają te mordobicia??”

    Ciekawe, ilu z nich to ci sami, bo na co dzień spotykam takiego delikwenta, który ogląda i mordobicia i partyjny przekaz z tv, z którym potem lata po wszystkich sklepach, podniecony tym przekazem bardziej, niż mordobiciami.

    Polubienie

  21. @Xavras
    Czy coś oglądam czy nie, nie chciałbym żeby było potencjalną pralnią brudnych pieniędzy.

    „Zresztą powiedz mi: czy ludzie, którzy oglądają kanały polityczne(…)”

    Odpowiadam – nie. Mają za to konkretne powody sprzyjające relatywizacji, których szary odbiorca gal obijania mordy nie ma.

    Poza turbokibicami dyscypliny i jakimiś fanami konkretnych zawodników, są każuale, którzy stanowią większość widowni i którym nawet gdyby zabrać z rozkładówki KSW(czy kopaną, rzucaną, odbijaną) to zirytują się przez moment i przejdą do innej rozrywki.

    W wypadku ludzi, nazwijmy to, aktywnych politycznie, mamy większość która jakoś nie zbiera informacji, a jednie przetwarza te podstawione pod nos, więc o dealu z ruskim oligarchą(będącym na blackliście sankcji) to się dowiedzą przykładowo przeglądając to forum. Reszta, aktywna bardziej, często jest ofiarą swojej aktywności.

    Jednym z fajnych nowych terminów ostatnich lat jakie poznałem, jest „racjonalizacja zakupów” – gdy wydaliśmy dużo hajsu na coś co okazało się słabe, ale wmawiamy sobie że takie nie jest, żeby nie dać do głosu poczuciu o zmarnowanych pieniądzach. Pasuje to do polityki, która emocje angażuje jeszcze bardziej. Dlatego wielu ludzi którzy zainwestowali w pis swoimi głosami, woli sobie zracjonalizować te wszystkie wydarzenia, o czym politycy dobrze wiedzą, dlatego regularnie preparują preteksty do hejtowania innych polityków, żeby w tym dyskomforcie ulżyć. No łatwiej przełknąć Rosyjskiego oligarchę gdy wiesz że Tusk to by najchętniej Polskę sprzedał Niemcom.

    Jest to oczywiście godne pogardy, niemniej dlatego IMO zestawianie tego i porównanie trochę nie działa. Jedyne co w obu jest spójne, to dominacja „niedzielnego” uczestnika.

    @antropoid
    „Ciekawe, ilu z nich to ci sami, bo na co dzień spotykam takiego delikwenta, który ogląda i mordobicia i partyjny przekaz z tv, z którym potem lata po wszystkich sklepach, podniecony tym przekazem bardziej, niż mordobiciami.”

    Przyznaję że jestem zafascynowany. Tacy ludzie jawią mi się jednorożcami, sam nigdy nikogo takiego nie widziałem, wydają się wręcz nierealni, aż chciałbym usłyszeć więcej, antropoidzie, jak to dokładnie wygląda – znaczy jak wyrażanie tych emocji wygląda. Wiesz, dla mnie to ten poziom legendy, co ci „homo-kumple” których ma każdy homofob, chcę wiedzieć jak wygląda jego jestestwo, naprawdę

    @Duet Nawałka-Brzęczek
    Good God No

    @alp
    Pomyślałem, na ogół staram się patrzeć z różnych perspektyw, więc i to rozważyłem, ale w ważeniu przeważyła myśl o wspólnocie interesów – Giertych choć był współkoalicjantem i to nawet odznaczonym, rozstał się z dawnymi koalicjantami w relacjach naprawdę złych, swobodnie można rzec – wrogich. Naturalnym jest zatem poszukać wsparcia po innej stronie, z pewnym dobrodziejstwem inwentarza.

    Polubienie

  22. @Otwojastara
    ” Naturalnym jest zatem poszukać wsparcia po innej stronie”…
    Myślę, że kluczowa jest odpowiedź na pytanie, czy Giertych szukał koalicjantów, czy postanowił się na „wrogach” odegrać zawodowo, wspierając poszkodowanych przez swoich wrogów? – Ja odpowiedzi na to pytanie nie znam, chociaż nie mam wątpliwości, że poprzez karierę zawodową jest postrzegany po określonej stronie.

    Polubienie

  23. @0twoja

    Wygląda to zawsze bardzo podobnie: wiek przeważnie przed/emerytalny, gniewne, lub entuzjastyczne okrzyki + odpowiednio modulowany głos (wszystko w zależności od treści komunikatu) na zmianę z taksowaniem wzrokiem otoczenia (sprawdzanie efektu), no i gromadka znajomych, którzy chcą to łykać. Akurat ten, o którym wspomniałem szczyt aktywności miał w I roku „dobrej zmiany”. Powtarzając dzień w dzień ówczesną mantrę kaczystów o „kwiku świń odrywanych od koryta” (potem podobną frajdę wzbudziły pisowskie plany dobrania się do zarobków nieposłusznych władzy dziennikarzy) mało nie wzlatywał w euforii, tylko mu piórka w tyłku brakowało. A ponieważ za trybunę obrał sobie lokalny market spożywczy chciałem pogadać z kierowniczką placówki (nie po to człowiek chodzi na zakupy, żeby tam wysłuchiwać wrzasków rodem z wiecu) lecz zdaje się nie tylko mnie to przeszkadzało, bo wiece wewnątrz nagle się urwały i przeniosły w plener – czyli pod sklep/y.
    Obecnie zapał trybuna kaczyzmu jakoś przestygł, może to pozytywny zwiastun.

    Tylko dziwi mnie, że tego nie znasz, ja nie przepadając za towarzystwem tłumu natykałem się na to wielokrotnie, w różnych miejscach, włącznie z bankiem i tylko raz był to fan Samoobrony (w krótkim okresie jej prosperity), reszta zawsze sympatycy szczuja.

    Polubienie

  24. Fascynuje mnie ten Stanowski, tu lamentuje nad stanem naszej zbiorowej umysłowości (zresztą słusznie) i mistrzowsko objeżdża Najmana i jego bossa (mam niemal pewność, że jego materiał na YT zdecydowanie lepiej dotrze do odpowiednich odbiorców niż jakiekolwiek materiały Ministerstwa Sprawiedliwości, zresztą bandziory z gangów jakoś niespecjalnie przeszkadzają naszemu Ministerstwu Sprawiedliwości), a tu wraz z Kowalem fetują motywacyjne umiejętności kibolstwa Legii.

    Zastanawiam się czy to on ma rozdwojenie jaźni czy ja?

    Polubienie

  25. Obejrzałem Superpuchar Włoch. Emocje jak na szachach, zwłaszcza w drugiej połowie i dogrywce. Wyglądało tak jakby Juve grało zdecydowanie na karne, a Inter co prawda atakował, ale tak żeby sobie nie zrobić krzywdy. Na szczęście ostatnia bardzo szczęśliwa akcja meczu na 2:1 dała zwycięstwo Interowi.
    P.S.
    Wojtek przez jakieś wirusowe gapiostwo poza meczem i ma powody do zmartwień. Rezerwowy bramkarz uratował parę razy Juve przed stratą bramki, nie ponosi winy za stracone i mecz ma zdecydowanie na plus.

    Polubienie

  26. „…bandziory z gangów jakoś niespecjalnie przeszkadzają naszemu Ministerstwu Sprawiedliwości”

    Takie ministerstwo i taka sprawiedliwość – podobnie pojmowana jak przez gangusów.

    Polubienie

  27. No i w końcu przemówił Piechniczek – patron obrońców trenerskiej polskości. Nie powiem – czekałem na ten głos, choć było doskonale wiadome, jaki będzie.

    Polubienie

  28. Nie myślałem że kiedykolwiek to powiem, ale trafnie określił „myśl” Piechniczka Janek Tomaszewski, przypominając casus Smudy, który został selekcjonerem w podobnych okolicznościach… – też chcieli go kibice i dziennikarze.
    A jakby jeszcze marzenie Piechniczka się spełniło (polscy selekcjonerzy przez 20 lat) to spełniłoby się też marzenie Otwojejstarej… – piłkę można by zaorać. Przynajmniej polską.

    Polubienie

  29. Ciekawe, że alergia Piechniczka na „obcych” dotyczy głównie środowiska trenerskiego, bo kiedy Piechniczek & Totumfaccy przejmowali po Listku PZPN, selekcjonera zatrudnili co prawda polskiego (choć polszczyzną posługującego się nie lepiej, niż przeciętny obcokrajowiec), ale już kadrę sztukowano na potęgę „obcym” (byle dało mu się znaleźć praszczura Polaka) piłkarsko nietkniętym przez tak zawzięcie bronioną przez Piechniczka myśl.

    A co do Tomaszewskiego… On jest jak Kononowicz – gada jakby go ktoś podpuszczał, żeby była beka w social mediach. Nie chce mi się przekopywać arcybogatej historii jego kocopołów, ale mam wrażenie, że on wtedy sam chciał Smudy, by zaraz po wtopie na ME rzucać w niego błotem.

    Teraz mu strasznie nie pasuje Nawałka (o dziwo nagle chce zagranicznego…), choć przed mundialem w Rosji kategorycznie ogłaszał, że Polska po dwóch pierwszych meczach będzie miała zagwarantowaną 1/8… 🙂

    Właściwie Kononowicza to on już chyba nawet przebił.

    Polubienie

  30. @Xavrasw
    Dzięki za wyjaśnienie. Przeleciałem kilka komentarzy pod wskazanym adresem i na „bliższą znajomość” nie mam ochoty.
    Ikonowiczowi należą się ode mnie serdeczne przeprosiny.

    Polubienie

  31. Porównanie nożnej do siatkarzy? Prezes PZPS Sebastian Świderski potrafił podjąć decyzję, że nowy selekcjoner będzie mógł łączył pracę klubową z reprezentacyjną, przekonał do tego samego Grbicia, a także (co jest najtrudniejsze, po łączeniu obu funkcji przez Heynena) prezesa Perugii. O szopkach z selekcjonerami w nożnej chyba nie ma co pisać. Taki prosty przykład dlaczego w jednej dyscyplinie jesteśmy topem, a w drugiej co najwyżej średniakiem.

    Polubienie

  32. Raczej trzeba by zapytać: dlaczego w tej JEDNEJ grze jesteśmy regularnym topem, a we wszystkich innych co najwyżej stoimy na wycieraczce w sieni.
    Jeśli chodzi o samo tylko bagienko futbolowe, to tutaj wyjaśnieniem muszą być chyba pieniądze – jak na nasze warunki naprawdę spore. Inaczej trudno wyjaśnić zatwardziałość leśnych dziadków, aż takiego oderwania od rzeczywistości nie podejrzewam, wszystkie Piechniczki tego środowiska muszą przecież widzieć, jak zapyziały towar wypuszcza w świat PMŚz i jak głęboko w d…ie ma poważny futbol polskich trenerów.

    Polubienie

  33. Większość z nas kibiców ma podobne opinie na temat PMSz, leśnych dziadków, Piechniczków… Dlatego nijak nie mogę skumać dlaczego takim poparciem cieszy się ich faworyt do objęcia stanowiska selekcjonera (z sondażu na WP.pl wynikało, że 60%)?
    P.S.
    Wszyscy jesteśmy oburzeni na sposób „pożegnania” się z reprezentacją Sousy. Natomiast czasami zastanawiam się czy wściekłość tzw. środowiska nie wynika z faktu, ze Sousa zdąrzył im uciec, za nim go zdąrzyli wy…..ć?

    Polubienie

  34. Faktycznie oglądało się nieźle. A na wynik wpływ miały dwa zmarnowane karne przez Bayer. Borussia w tej sytuacji mogla się nawet pokusić o remis. Zabrakło trochę szczęścia i dobra gra obronna Bayeru.
    ………….
    A w rywalizacji strzelców 2-3-1. Z tym, ze kolejka chyba jednak na plus dla Haalanda, który do dwóch bramek dołożył dwie asysty.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s