Wyznanie ojkofoba

Wolę mundiale bez Polaków. Z czterech, które przeżywałem z bliska jako korespondent, najmilej wspominam ten w z roku 2002 –  spędzony w całości w Japonii, ekipa Engela dawała wówczas ciała wyłącznie na stadionach koreańskich – oraz ten z 2010, rozgrywany w RPA – na który Polacy w ogóle nie zdołali się wprosić. Na obu penetrowałem obcą kulturę i smakowałem fajny futbol, wolny od obowiązku donoszenia o tradycyjnych klęskach narodu, który nie umie się pogodzić z faktem, że do tej kopania piłki się nie nadaje.

Turnieje z 2006 i 2018 roku błyskawicznie, już po spartaczonych meczach inauguracyjnych, przeistaczały się w oczekiwanie, kiedy nasi piłkarze wreszcie pójdą sobie precz. Gdy oberwali od Ekwadoru czy Senegalu, stawało się jasne, że jak zwykle wszystko przepadło, nie było sensu łudzić się i przedłużać agonii – ich oraz naszej, zwłaszcza mojej. Wypatrywałem końca mundialu polskiego, by rozpocząć mundial właściwy. Wzbogacić harówkę korespondenta o delektowanie się osobnością święta, jakim są futbolowe mistrzostwa świata. Stanowiące cel sam w sobie, cel najwyższy, wznioślejszy od uprawianej co sezon młócki w Champions League.

Zdaję sobie sprawę, że brzmię jak przyszły oskarżony o ojkofobię – modny dzisiaj zarzut, nasza polityczna poprawność zobowiązuje do wytrwałego tropienia wewnętrznych wrogów narodu – ale urosłem już zbyt duży, by udawać, że w cokolwiek wierzę, czegokolwiek od reprezentacji Polski oczekuję. Już nawet nie cierpię na PTSD, raczej dziwię się, że mogłem się przejmować. Za mojego dorosłego życia nasi piłkarze przegrali wszystkie mundialowe mecze, które miały jakąkolwiek stawkę. A ostatni wygrany zdarzył się 36 lat temu. Przyzwyczaiłem się, podczas Euro 2016 ledwie radziłem sobie z sukcesem psychicznie. Naszym wychodził mecz za meczem, a ja zapominałem języka w gębie, palce nie chciały stukać w klawiaturę.

Szybko zeszliśmy na ziemię i dzisiaj oczywiście nie podejrzewam, że drużyna Czesława 711 Michniewicza poderwie się do lotu. Niby PZPN oddał ją bodaj najlepszemu merytorycznie kandydatowi na selekcjonera wśród polskich trenerów – metodycznego, potrafiącego porządnie zaplanować pojedynczy arcyważny mecz z silnym rywalem, mającego w dorobku imponujący epizod z kadrą narodową (seria zwycięstw młodzieżówki z Portugalią, Belgią i Włochami), jak dotąd niezawodny w pracy z seniorami (pokonał Szwecję i Walię, realizując oba zadania). Jego drużyna prezentuje się jednak byle jak, mnóstwo w niej dziur: piłkarze, którzy od tygodni lub wręcz miesięcy nie grają wcale; lider defensywy dryfujący niebezpiecznie strefy spadkowej we włoskiej Serie B; środkowy pomocnik wracający z tłustopłatnego zesłania w saudyjskiej piaskownicy; ciągnąca się od wieczności niezdolność młodzieży do wskoczenia w korki wciąż tych samych liderów, coraz bardziej oddalających się od ukończenia trzydziestki. Ktoś pamięta, co łączy Kacpra Kozłowskiego (ur. w 2003), Kamila Piątkowskiego (2000), Jakuba Modera (1999), Tymoteusza Puchacza (1999), Kamila Jóźwiaka (1998) i Dawida Kownackiego (1997)? To najmłodsi członkowie kadry na ostatnie mistrzostwa kontynentu – i żaden nie poleciał do Kataru. Przepadli z różnych powodów, niektórych przewrócił pech. Tak czy owak dołączyli do innych nowicjuszy, którzy w minionych latach próbowali, ale nie podołali. Dlatego wciąż trzymamy się Glików i Krychowiaków, a nawet wracamy do Grosickich i Jędrzejczyków. Raczej łatamy starą reprezentacją, niż szyjemy nową.

Dlatego na inaugurację z Meksykiem nie pojadę podekscytowany, emocje związane z piłką odczuwam letnie, zmysły angażuję raczej w badanie okoliczności mundialu, jakiego nie było i, jestem pewien, nigdy nie będzie – groteskowego, wielopiętrowo absurdalnego, rozgrywanego w systemowo łamiącym prawa człowieka, autorytarnym kraju, który rozbija się po futbolu z odpychającą bezceremonialnością, nie szanując nikogo i niczego. Nie chciałbym tutaj mieszkać, ale nawet przez ułamek sekundy nie rozważałem bojkotu mundialu. Odwrócić mogą się kibice. Piłkarze, trenerzy, sędziowie, realizatorzy transmisji telewizyjnych czy dziennikarze mają zadania do wykonania, a moje zasadniczo polega na uczciwym, rzetelnym opisywaniu każdej rzeczywistości, nawet brzydkiej czy unurzanej w ludzkiej krzywdzie. (Temat rozwinąłem w osobnym tekście do gazety, a wcześniej o etycznych dylematach związanych z globalnymi imprezami sportowymi pisałem już do magazynu „Kopalnia”).

Nad paranoją przyznania organizacji mistrzostw Katarowi znęcam się publicystycznie od dekady, a teraz zafascynowany przeczesuję Dohę i przyległości. Zafascynowany osobnością państwa, w którym jego obywatele są mniejszością – poddanych emira jest ledwie 330 tys., mniej niż Hindusów (700 tys.), Banglijczyków czy Nepalczyków (po 400 tys.). I w którym ludzie stanowiący fundament społeczeństwa, bo wykonujący wszystkie niezbędne mu prace, nie mają mnóstwa przywilejów otrzymywanych przez kastów panów za darmo, niezależnie od zasług. Panuje tu w istocie apartheid, choć oczywiście odmienny, „łagodniejszy” niż w RPA. A przecież gdyby imigranci znienacka zniknęli, to wszystko by się zawaliło.

Prawie każdego, z kim wchodzę w interakcję, pytam o narodowość (nie dziwią się, są przyzwyczajeni), więc wiem, że przez pierwsze 48 godzin po wylądowaniu rozmawiałem z przybyszami z Bangladeszu, Egiptu, Ghany, Gwatemali, Indii, Jemenu, Kazachstanu, Kenii, Libanu, Nigerii (mój nowy kumpel Sunshine, w tym kraju mają wspaniałe imiona), Pakistanu, Somalii, Sri Lanki, Sudanu, Tanzanii, Tunezji oraz Ugandy (nie wiem, czy wszystkich spamiętałem). Z każdą godziną czuję się coraz bardziej skołowany, bo wielu z imigrantów opowiada o Katarze ze szczerym uwielbieniem, wręcz wdzięcznością. I kiedy Clinton (uciekł z rozgardiaszu Kampali) przekonuje mnie, że mieszka we wspaniałym kraju – lubi katarski porządek, pracodawcy zawsze traktowali go dobrze, władzy od kilku lat dba o bezpieczeństwo na budowach – to nęka mnie podejrzenie, czy aby ktoś mu nie płaci, żeby chwalił. Wielokrotnie jednak trafiam na ludzi, którzy nie mają ani pojęcia, że jestem dziennikarzem, ani powodu, by wciskać kit. Nikt ich nie usłyszy, nie zidentyfikuje. Opowiadają o swoim życiu, o zaprzyjaźnianiu się z odległym od domu krajem, w którym mieszkają od 5, 10 czy 15 lat. O nich też jeszcze napiszę dla Wyborcza.pl, na razie przeczuwam tylko, że moja dezorientacja będzie w trakcie mistrzostw rosła i, jak to zwykle bywa po bezpośrednim kontakcie, skomplikują mi się opinie na różne sprawy. Rzeczywistość przyswajana bezpośrednio często okazuje się bardziej złożona niż poznawana przez filtr nałożony przez zagranicznych reporterów. A ta katarska – jak mi zaczyna zdawać – może się okazać jednym z najbardziej pasjonujących zaułków, w jakie wdepnąłem.

Na razie wydaje się, że gospodarze bezczelnieją, nie mają skrupułów. Oszukali kibiców (niefajnie) oraz FIFA (fajnie, cwaniaki trafiły na lepszych cwaniaków) w sprawie piwa i pewnie jeszcze nas zaskoczą. O polskiej reprezentacji za dużo nie myślę, piłkarze muszą mnie najpierw natchnąć. Po cichutku liczę, że niespodziankę sprawią Urugwajczycy, od zawsze jedna z moich ulubionych reprezentacji. Marzy mi się, by złamany został oligopol wielkich futbolowych nacji – od 70 lat turniej wygrywają tylko potentaci tworzący wielką europejską piątkę, Argentyna lub Brazylia. Intryguje mnie, czy z mroku ucieką wreszcie Niemcy, którzy przywieźli eskadrę wybitnie zdolnych atakujących (Musiala, Adeyemi, Moukoko).

I oczywiście jeszcze jedno wielkie pytanie: czy przybędzie tu zauważalna liczba zagranicznych fanów, czy gospodarze porozdają flagi finalistów mundialu opłaconym mieszkańcom Dohy, którzy będą wciskać światu kit. Oczywiście imigrantom. Katarczykowi nie wypada się wygłupiać, zawsze poci się za niego parobek.

*Zdjęcie najpiękniejszego sportowego trofeum zrobił Rhett Lewis.

*Przy okazji serdecznie polecam wywiad – uprzedzam: bardzo długi – ze Zbigniewem Rokitą, kibicem małego futbolu, ubiegłorocznym laureatem nagrody Nike i autorem rewelacyjnej sportowo-politycznej, reportażowej książki „Królowie strzelców”. Znajdziecie go tutaj.

393 myśli na temat “Wyznanie ojkofoba

  1. Tylko Iksis i Kołtoń są w stanie na trzeźwo zobaczyć Skórasia i Piątka w składzie. Ale może Ty po prostu jesteś z Poznania. Z kolei warszawiacy widzą Bielika, a niektórzy Świderskiego. Całe szczęście, że kto inny jest selekcjonerem.

    Polubienie

  2. Sposób gry co było do przewidzenia w zasadzie się nie zmieni. Gramy przede wszystkim na zero z tyłu i liczymy na jakiś nasz przebłysk lub błąd rywala z przodu. Czy jest szansa na przebłysk z przodu? Trudno być tutaj optymistą. Bezpłciowy Frankowski, zastraszony Zieliński, nie rozumiejący się z Lewandowskim Milik, nie rozumiejący się z Milikiem Lewandowski, Cash zmuszony zająć się największą gwiazdą rywali Al-Dawsarim, Bereszyński grający nie na swojej stronie, do tego byle jakie rożne i wolne Zielińskiego oraz byle jakie karne Lewandowskiego. WIELKA DEFENSYWA to nasz główny atut na tej imprezie.

    Szczęsny – Bereszyński, Kiwior, Glik, Cash – Zieliński, Krychowiak, Bielik, Frankowski – Milik, Lewandowski

    Polubienie

  3. To są w większości ludzie, którzy awans na mundial wywalczyli, więc kto miałby grać? Poza tym byłoby raczej dziwne, gdyby koleś, który chyba nigdy inaczej nie próbował teraz nagle postawił na frontalne natarcie, to by zalatywało desperacją.

    PS. Milik z Lewandowskim się nie rozumieją?

    Polubienie

  4. Nie możemy dać się oszukać na arabskim targu. Wola zwycięstwa i pewność działania to podstawa sukcesu. Musimy to wygrać, bo walczymy nie tylko o wyjście z grupy ale i o pierwsze miejsce, które pozwoli nam uniknąć Francji w 1/8. Stadion będzie cały arabski, klimat też będzie w pełni arabski, Michniewicz musi pamiętać o zmianach.

    Polubienie

  5. Arab już w 1 minucie powinien dostać żółtą, ale widzę , że pan sędzia ma inne priorytety na ten mecz – czyli wlepiać kartki tylko naszym.

    I teraz jeszcze karny z d…y…

    Polubienie

  6. Bez względu na wynik tego meczu, to upokarzające patrzeć, jak repr. kraju szczycącego się dwoma medalami MŚ, mistrzostwem i dwoma wice- igrzysk, wychodzi na boisko po to, żeby przeszkadzać grać innym. A kiedy jakoś znajdzie się w posiadaniu piłki, to tylko po to, żeby ją od razu oddawać rywalom – i znowu im przeszkadzać grać.
    I to, nie, że Brazyliom, czy Hiszpaniom – ale Arabiom Saudyjskim…

    Polubienie

  7. BRAMKA – Szczęsny w końcu zagrał na poziomie światowym
    OBRONA – wciąż mocna ale nie tak dobra jak z Meksykiem, w drugiej połowie będzie jeszcze trudniej i trzeba na kartki uważać
    POMOC DEFENSYWNA – na razie przeciętna gra, brakuje spektakularnych odbiorów i pokazania kto rządzi w środku pola
    POMOC OFENSYWNA – plus za gola ale poza tym chaos dominuje
    ATAK – Lewy szarpie ale Milik do zmiany, musi wejść joker na boisko
    Pamiętajmy, że Argentyńczycy dali się oszukać. Wola zwycięstwa kluczem do sukcesu.

    Polubienie

  8. Milik miał za nisko zagraną piłkę i jak na taką sytuację, to strzelił super. Szkoda, że nie wpadło.
    Wynik bardzo dobry, reszta jest milczeniem.

    Polubienie

  9. Dalej oczy krwawią, ale największe korzyści obok 3 punktów: mundialowe odblokowanie RL i Szczęsnego pozbycie się piętna „niereprezentacyjnego”, lepiej późno, niż wcale.

    Polubienie

  10. Ciekawe, najczęściej z naszych przy piłce był Lewandowski. A posiadanie 64% Arabia.
    I w sumie nie wiem, jakim my właściwie ustawieniem graliśmy, nikt nie bronił skrzydeł.

    Polubienie

  11. @antropoid
    2 wygrane Meksyku to jest ten scenariusz, w którym możemy wziąć nawet ciężki łomot od wyeliminowanej Argentyny, a i tak wychodzimy z grupy 🙂

    Nie prościej jednak z tą Argentyną nie przegrać?

    Polubienie

  12. @GP

    1. Dlaczego Bielik „się nie nadaje”?

    2. Racja, to była nie najłatwiejsza, mocna piłka, Milik musiał szybko nisko zejść na nogach.

    Polubienie

  13. Oceny w skali szkolnej:
    Szczęsny 6 – karny byle jako wykonany nie był trudny do obrony ale dobitka to co innego, w końcu widać, że gra na poważnie a nie dla jaj, zainicjował akcję przy pierwszym golu i naprawił też błąd Bielika
    Cash 4+ – co prawda cudem nie wyleciał z boiska ale generalnie zatrzymał arabską gwiazdę, kilka niezłych akcji z przodu i udział w pierwszej bramce
    Glik 5+ – profesura w obronie, znowu nie popełnił błędu, zdecydowanie lepiej wygląda gdy gramy czwórką z tyłu
    Kiwior 4+ – tworzy zgrany duet z Glikiem, generalnie trzyma poziom ale kilka interwencji mogło być lepszych
    Bereszyński 6 – wspaniała gra w obronie, duża ofiarność w grze, to jego mistrzostwa
    Krychowiak 3+ – nic nie spieprzył ale też niewiele dobrego zrobił
    Bielik 3+ – nie do końca przekonał w środku pola, był bliski strzelenia gola po rożnym ale też popełnił fatalny błąd w polu karnym, który prawie skończył się golem, ten karny to była lipa ale trzeba wystrzegać się takich interwencji
    Frankowski 4+ – biegał, walczył ale jakościowo wyglądało to różnie, ładnie dograł do Milika i brał udział w akcji przy pierwszym golu
    Zieliński 4 – gol i podanie z rożnego do Bielika, poza tym niewiele było tego dobrego, stać go na lepszą grę
    Milik – 3 – niepilnowany fatalnie uderzył w poprzeczkę, poza tym niewiele pokazał
    Lewandowski 5+ – gol i asysta ale poza tym zmarnował dwie setki
    Kamiński 3+ – musi się jeszcze sporo uczyć, ma problemy w grze z kontry
    Piątek 3+ – niewiele pokazał

    Polubienie

  14. I teraz porównaj sobie Bereszyńskiego mundialowego, z tym z ostatnich ME.
    Tak odnośnie celowości kwalifikowania, kto się w polskich warunkach do reprezentacji nadaje – a kto nie.

    Polubienie

  15. Bereszyński na stoperze się nie nadaje, na boku obrony tak.

    Natomiast Bielik – nie tylko głupi karny, ale holuje piłkę, gubi pozycję w obronie.
    Ta akcja z karnym zaczęła się od jego błędu – zostawił zawodnika, który miał przez to 30 m miejsca – i skończyła jego błędem, głupi faul w zupełnie niegroźnej sytuacji. Była jeszcze taka druga, w której powstało zamieszanie w polu karnym, znów zostawił zawodnika i to pod polem karnym.Nie mieliśmy z jego obecności na boisku jakiejkolwiek korzyści.

    @Iksis
    A to Piątek miał choć jedno dobre zagranie, że mu dajesz 3+?

    Polubienie

  16. Piątek jak Krychowiak, nic dobrego i nic złego, niewiele minut zagrał. Plus za wygrany mecz. Bielik fajnie, że pomaga w polu karnym, niefajnie, że jest czasami niefrasobliwy i tutaj powinien wkroczyć trener i wytłumaczyć mu, że ma grać w szesnastce jak Glik.

    Polubienie

  17. A codo Bielika, to polecam kolegom na skrócie obejrzenie, co robił Bielik przy akcji rywali w 55 min., o której mówiłem, i jeszcze druga w doliczonym czasie.
    I nie mówcie mi potem, że dobrze grał.

    Polubienie

  18. Ani też nie grał gorzej, niż ci, którzy przez niego nie grali.
    Mógł zresztą mieć gola, bo to chyba on główkował przy kornerze, kiedy piłkę z bramki wybijał saudyjski obrońca.

    A Bereszyński nie na środku, tylko przy linii bocznej pozwolił się ośmieszyć w meczu ze Słowacją.

    U nas niewiele jest takich stałych punktów oparcia, które zagrają dwa mecze, lub kilka na równym, dobrym poziomie.

    Polubienie

  19. Wszystko w ich rękach/nogach. Aczkolwiek sytuacja w grupie jest taka, że każdy może awansować, a nam wyjście może dać kilka różnych wyników.

    Polubienie

  20. „Zadanie brzmi jak skrojone pod Michniewicza” – Jeżeli zagramy tak nisko jak z Meksykiem i oddamy Argentynie 20-25 metr przed bramką, to o remisie możemy zapomnieć.
    Dzisiaj wygraliśmy, bo próbowaliśmy grać wyżej i większą ilością zawodników z przodu. I momentami to się udawało.

    Polubienie

  21. @alp
    No pewnie. Pod Argentynę trzeba ułożyć zupełnie inny system, zneutralizować ich atuty, uniemożliwić swobodną grę, narzucić im, żeby oni narzucili nam styl gry, który im zupełnie nie odpowiada… To brzmi jak zadanie dla Michniewicza. Mówimy przecież o trenerze, któremu łatwiej było wygrać z Leicester, niż z Miedzią Legnica.

    Polubienie

  22. Najgorsza fobia Michniewicza – pracodawca każący mu grać ofensywny futbol.
    Nie grałby go nawet, gdyby go z tą drużyną wrzucić do okręgówki.

    Polubienie

  23. I jeszcze w kwestii karnego – Saudyjczyk zdrowo przyaktorzył, kontakt z Bielikiem był, ale nie taki, żeby artystycznie wywinąć orła. Poczuł dotknięcie w łydkę i fiknął, a sędzia dał się (chciał się dać?) nabrać.

    Polubienie

  24. Bilans bramkowy w fazie grupowej na wielkich imprezach:
    Górski 74 = 12-3
    Gmoch 78 = 4-1
    Piechniczek 82 = 5-1
    Piechniczek 86 = 1-3
    Engel 02 = 3-7
    Janas 06 = 2-4
    Beenhakker 08 = 1-4
    Smuda 12 = 2-3
    Nawałka 16 = 2-0
    Nawałka 18 = 2-5
    Sousa 20 = 4-6
    Michniewicz 22 = 2-0

    Bilans bramkowy plus 4 i lepszy = medal
    Bilans bramkowy od plus 1 do plus 3 = dobry występ
    Bilans bramkowy od zera do minus 2 = zły występ
    Bilans bramkowy minus 3 i gorszy = katastrofa

    Jak wygramy z Argentyną dwoma bramkami to może być medal. Wtedy w 1/8 trafiamy na Australię/Danię a w 1/4 na Holandię/Iran/USA. Wszystkie te ekipy są do ogrania. Musimy jednak najpierw wygrać grupę, żeby nie trafić na Francję. Strategia turniejowa jest tutaj oczywista.

    Polubienie

  25. Krótko mówiąc, mamy zaszczyt grać w „grupie śmierci”, kilka takich wydaje się wyłaniać na tym mundialu, gdyby np. Chorwacja jednak nie wygrała z Kanadą, to gś może się stać F – zwłaszcza dla Belgów (wyglądają, jakby w drodze do Kataru posiali gdzieś formę).

    Ten turniej wygląda mi na taki, który może się zakończyć jakąś grubą sensacją.
    Niekoniecznie jeśli chodzi o złoto, ale podium już tak.

    Polubienie

  26. Autokorekta – F właściwie już się stała dla Belgii grupą śmierci, bo z grą tak ospałą i bez polotu krzywdy Chorwatom nie powinni zrobić.

    Polubienie

  27. Byłoby jeszcze ciekawiej, gdyby to Niemcy wyeliminowali Hiszpanów…
    A dzisiaj zaczęło się od 3:3 w meczu Kamerunu z Serbami. W trakcie meczu miałem refleksję, ze 4 lata temu zastanawiałem się na blogu czy to już czas, żeby tytuł zdobyła drużyna spoza Europy i Ameryki Południowej. Może tym razem…

    Polubienie

  28. A która by to miała być?
    Ja kandydata nie widzę. Jeszcze jakby Senegal miał Mane, to przy dużej dozie szczęścia taką kadrą mogliby może powalczyć o medal, ale bez niego nie ma o czym mówić.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s