Od poniedziałku gnieciemy się na naszej planecie w siedmiomiliardowym już ścisku, więc sami rozumiecie, że nastrój ogarnął mnie refleksyjny, przestraszyłem się perspektywy ginących w tłumie polskich sportowców, z niepokojem spojrzałem na rozlegle pojęty Wschód. I napisałem o tym wszystkim felieton do „Gazety Sport.pl”. Jest tutaj.