Werdykt Nawałki

reprezentacja Polski, kadra na Euro 2016

Na razie werdykt wstępny, ale dla niektórych piłkarzy bardzo bolesny. Selekcjoner powołał wczoraj 28-osobową kadrę na Euro 2016. Do końca maja wykreśli z niej jeszcze pięć nazwisk.

Wybrańców Adama Nawałki poznaliśmy dzisiaj o godz. 18, dokładnie miesiąc przed inauguracyjnym meczem turnieju z Irlandią Płn. Kibice, nawet ci emocjonalnie zżyci z reprezentacją, przyglądają się takim decyzjom analitycznie i oceniają je wyłącznie merytorycznie. Jak strategiczne ruchy przywódcy, który ma do wypełnienia misję wagi państwowej.

Ale za kulisami dzieją się ludzkie dramaty. Raymond Domenech, były selekcjoner gospodarzy mistrzostw, wspomina, że psychicznie najwięcej kosztowały go chwile, w których krążył po hotelowych pokojach, by osobiście powiedzieć odrzuconym, że ich odrzucił i na wyśnione Euro nie pojadą. „Nie istnieje żaden dobry sposób na wyjaśnienie, dlaczego wybiera się raczej tego, a nie innego piłkarza, również czekającego z nadzieją” – pisał Francuz w autobiografii.

My, Polacy, też doskonale pamiętamy, że niepowoływanie na turniej wymaga odpowiedniej wrażliwości i dyplomatycznej zręczności. Przed mundialem w 2006 r. trener Paweł Janas w ostatniej chwili wykopał Jerzego Dudka i Tomasza Frankowski. Nie dość, że obaj byli bohaterami eliminacji, to jeszcze dowiedzieli się o swoim losie z telewizji. Oni się wściekli, kibice również się wściekli, w szatni zrobiło się toksycznie. A mundialu lepiej nie przypominać.

Nawałka, który kolejne wyroki skazujące dopiero ogłosi (30 maja, po zgrupowaniu w Juracie i na zakończenie zgrupowania w Arłamowie), przyzwyczaił nas, że gwałtownych gestów nie wykonuje. Z piłkarzami utrzymuje intensywny kontakt – dzwoni i odwiedza nawet tych, których już (albo jeszcze!) nie powołuje. Pilnuje też stabilności drużyny, niełatwo do niej awansować i niełatwo z niej całkiem wylecieć. Dlatego np. pominięty dzisiaj Sebastian Mila – najpierw sensacyjny bohater sensacyjnego triumfu nad Niemcami, za nim kibice mogą tęsknić – mógł miesiącami oswajać się z myślami, że na Euro pomimo niewątpliwych zasług nie wystąpi.

Selekcjoner trzyma się zasad, a zarazem nie jest dogmatykiem, co ilustrują wydarzenia na środku obrony. Tam w polskim futbolu biednie – tylko tam posiłkujemy się naturalizowanym Thiago Cionkiem – ergo kandydatów do reprezentacji szukamy desperacko, ergo najczęściej musimy dokonywać zmian. I Łukasz Szukała, największy przegrany bieżącego roku, do Francji nie poleci nawet jako rezerwowy (przez beznadziejny, spędzony głównie w rezerwie sezon w przeciętnym tureckim Osmanlisporze), choć niemal całe eliminacje spędził w podstawowym składzie. Wypadł dopiero na rozstrzygające mecze ze Szkocją i Irlandią, po 720 minutach gry bez przerwy. Prawdopodobnie poleci natomiast Bartosz Salamon (awansował z Cagliari do włoskiej Serie A) – bez żadnych zasług w kwalifikacjach, pierwszy raz na zgrupowanie zaproszony przez Nawałkę dopiero w marcu.

Kształt szerokiej kadry znakomicie odzwierciedla zresztą wady i zalety naszej piłki. Różnice między bramkarzami są minimalne, nawet konieczność wystawienia czwartego dzisiaj w hierarchii, bardzo zagrożonego skreśleniem z listy 30 maja Przemysława Tytonia nikogo nie wprawiłaby w przerażenie – to solidny fachowiec z Bundesligi, który ćwiczył się już również w lidze hiszpańskiej i holenderskiej.

Odwrotnie w ataku. W Robercie Lewandowskim i Arkadiuszu Milika mamy megagwiazdę i gwiazdkę (razem w tym sezonie strzelili 65 goli dla swoich klubów, na Euro prawdopodobnie nikt nie wystawi skuteczniejszego duetu), ale za nimi zionie przeraźliwą pustką. Choć trener zmieścił w szerokiej kadrze czterech snajperów, to rozważa rozwiązanie skrajne, czyli poprzestanie na obu wymienionych – Mariusz Stępiński i Artur Sobiech nie dotknęli w eliminacjach murawy, w sparingach zaistnieli tylko symbolicznie, więc pozostaje prawdopodobne, że na mistrzostwa Polacy zabiorą ledwie dwóch środkowych napastników. I w razie niedyspozycji jednego z nich lub innej potrzeby, Nawałka zmodyfikuje ustawienie, dorzucając do składu środkowego pomocnika.

Najpierw jednak poprzygląda się powołanym na treningach, sporo z piłkarzami porozmawia, wraz ze współpracownikami zbada ich dyspozycję fizyczną. I będzie intensywnie myślał. Reprezentacja spotyka się znów we wtorek (bez Lewandowskiego, Krychowiaka, Piszczka i Rybusa, oni wystąpią jeszcze w finałach rozgrywek klubowych), a zanim wyjedzie z Arłamowa na ostatnie przed Euro sparingi – z Holandią i Litwą – selekcjonera czeka jeszcze przykrość pożegnania kolejnych pięciu nieszczęśników.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s