Reprezentacja, która nie powinna dać ciała

reprezentacja Polski, Euro 2016

Byłem w XXI wieku na wszystkich mistrzostwach z udziałem naszych piłkarzy. I na wszystkich przechodziłem pranie mózgu prowadzące do jedynego wniosku – że Polak jest w tej grze genetycznie niezdolny do zwyciężania.

Zawsze też w przededniu turnieju siedziały mi we łbie, wypowiadane głośniej lub po cichutku, pesymizm lub sceptycyzm.

Mundial 2002 spędziłem w Japonii, z dala od kopiącej w Korei Płd. reprezentacji Jerzego Engela, i bardzo sobie ów dystans chwaliłem, bo nie miałem żadnych złudzeń, przez całą wiosnę aż ryczało od sygnałów alarmowych. Trener kompletnie odkleił się wówczas od rzeczywistości, pycha zgubiła również jego zwierzchników i podwładnych, nikogo nie otrzeźwiały nawet fatalne sparingi.

Przed mundialem 2006 grubo nabroił Paweł Janas, który podeptał drużynę zwycięską w eliminacjach, ignorując przy powołaniach jej bohaterów. I generalnie nie podołał mentalnie, w Barsinghausen byłem zwyczajnie zażenowany, gdy obcokrajowcy pytali mnie, dlaczego wygląda na przerażonego i w każdym pytaniu słyszy wrogie zamiary.

Na Euro 2008 wysłaliśmy tak skandalicznie marnych piłkarzy – symbolem tamtego okresu pozostanie dla mnie napastnik Matusiak, który udawał zawodowca przez pięć minut kariery – że nie ulega wątpliwości, iż osiedliśmy wówczas na historycznym dnie. Już nigdy nigdzie takiej beznadziei na widok publiczny nie wystawimy.

Wreszcie przed Euro 2012 mamiliśmy się co najwyżej myśleniem magicznym (że u siebie gramy, całym narodem wniesiemy piłkę do bramki) oraz słabością rywali (istotnie, teoretycznie wylosowaliśmy czerwony dywan do ćwierćfinału). Bo Franciszek Smuda – kadrę objąć musiał, zasłużył latami w lidze – to tak świetny trener klubowy, jak lichy selekcjoner.

Cztery razy wychodzili nasi na scenę i cztery razy ostro obrywali, choć nigdy nie potrzebowali do awansu uporać się z nikim, kto potem poszalał na miarę medalową. Trucizny dawka śmiertelna, właściciel każdego normalnego organizmu porzuca wszelkie nadzieje.

A jednak tym razem nie lecę do Francji na ścięcie. I to nie dlatego, że czary i zaklęcia, że „trzeba wierzyć” i w ogóle gusła. Tak mi po prostu wynika z analizy sytuacji. Nie wynika, że pędzimy po medal, ale wynika, że nasi piłkarze są lepiej gotowi niż kiedykolwiek, by nie dać ciała.

Tylko tyle mi wynika. Aż tyle mi wynika.

Owszem, widziałem nijaki sparing z Holandią i absolutnego dziwoląga z Litwą, żałuję Rybusa i drżę o staw skokowy Grosickiego, zdaję sobie sprawę z rozmaitych słabości drużyny, obawiam się nawet kryzysiku wytarmoszonego sezonem klubowym Lewandowskiego. Ale równocześnie widzę, że eliminacyjne tempo pracy w reprezentacji wreszcie po awansie nie osłabło. Ani na chwilę. Że wykształcił się w niej pewien etos, którego we wcześniejszych nie było.

Wcale nie pokładam nadziei tylko w sportowej klasie – i rynkowej pozycji – kadrowiczów, choć dokonał się tu postęp niebagatelny. Raczej widzę, że Adam Nawałka cholernie przykłada się do roboty. Odwala ją z niespotykaną polskich trenerów z pedanterią; z równie niespotykaną potrzebą kontroli nad wszystkim, co się da kontrolować, aż po duperele; z planem obejmującym warianty rezerwowe, z myśleniem strategicznym, na wiele miesięcy wprzód. Nawet przez chwilę nie uznał się za faworyta meczu z Irlandią Płn., przeciwnie, traktuje inauguracyjnego rywala z szacunkiem godnym Niemców. Jest w tym wszystkim pewna uspokajająca drobiazgowość, którą odmierzam 27-milimetrowymi źdźbłami trawy na boisku treningowym w Arłamowie. Na taką długość ją przycinano, ponieważ na stadionach Euro jej długość ma wahać się od 26 do 28 mm.

Intensywnie wpatruję się w reprezentację i nie wyławiam wzrokiem powodów do niepokoju, które przed poprzednimi turniejami aż biły po oczach. Widzę grupę niezdemoralizowaną, świadomą swoich ograniczeń i niebezpieczeństw, a zarazem pozytywnie zmobilizowaną. Nie wiem, na jakie maksimum ją stać, ale wydaje mi się, że nie powinna narobić obciachu. To byłoby poniżej jej poziomu. To byłoby nielogiczne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s