Patrzę na Paris Saint-Germain i widzę wszystko

Tak, ten klub działa jak szklana kula, ale nie jak rupieć z bajek, które od dawna znamy, lecz magiczny rekwizyt najnowszej generacji. Zajrzyj, a zobaczysz i to, co było dawno temu, i to, co męczy zmysły teraz, i to, co nadciągnie jutro.

Ja patrzę na PSG i widzę przeszłość. Staje mi przed oczami Real Madryt, tamten sprzed dwóch dekad – przejęty przez Florentino Pereza, absolutnego nowicjusza w futbolu, który zalał rynek transferowy oceanem pieniędzy, konkurencję wręcz utopił, zanurkował w kompulsywne kolekcjonowanie megagwiazd. Bombastyczną wizję obwołano projektem galaktycznym, ale w istocie żaden projekt nie istniał, było tylko prymitywne skupywanie wszystkiego, co błyszczy i kosztuje fortunę. Skończyło się klęską, im bardziej Perez brnął w swoje, tym bardziej przegrywał. Jak Nasser El-Khelaifi. Jak paryżanie, którzy w poprzednim sezonie przepadli nawet w lidze francuskiej, a w bieżącym – poprzedzonym zakupami wszech czasów, nikt nigdy nie zagarnął tylu znakomitości jednym ruchem portfela – w zawstydzających okolicznościach strzelili sobie samobója w Lidze Mistrzów.

Patrzę na PSG i widzę przeszłość, ale to przeszłość na sterydach, przemnożona przez bimbaliard, jak cała współczesność. Gdy madrytczycy skompletowali swoją konstelację indywidualności, przegrali głównie w sensie czysto sportowym, na boisku, m.in. z powodu rażącej dysproporcji między atakiem i obroną, a także między liderami drużyny i zmuszonymi ich niekiedy zastępować rezerwowymi. Tymczasem paryżanie przegrywają jeszcze w szatni, bez przerwy zastanawiamy się, kto kogo tam nie znosi i dlaczego. Czasami media poinformują, że Donnarumma prawie pobił się z Neymarem, a czasami – że Messi nie może patrzeć na Icardiego, czasami Mbappé zwyzywa Neymara od kloszardów, czasami Neymar wyrwie piłkę Cavaniemu, ewentualnie przeczytamy, że jak szorstka przyjaźń łączy bramkarzy Donnarummę i Navasa, albo usłyszymy, że panowie celebryci nie szanują trenera, a potem zobaczymy, jak obrażony Messi nie podaje ręki Mauricio Pochettino. Nawet jeśli ledwie niewielki odsetek doniesień stał kiedykolwiek obok prawdy, to w Paryżu założyli karykaturę drużyny piłkarskiej, targowisko próżności, które permanentnie wzbudza podejrzenia, nie umiem uwolnić się od myśli, że każdy z wiadomych gwiazdorów trochę boi się, choćby podświadomie, triumfu w Lidze Mistrzów. Bo „co będzie, jak Złotą Piłkę podadzą potem jemu, a nie mnie?”.

I jeszcze jedno – kiedy oni mają nauczyć się właściwego reagowania na kryzys, na przeciwności losu spadające na nich znienacka w Lidze Mistrzów, skoro w lidze francuskiej stresu nie zaznają, bo tam pojedyncza porażka tytułu im nie odbierze, a jeśli nawet odbierze, to dla żadnego szanującego się gwiazdora nie ma to znaczenia?

Patrzę PSG i oślepia mnie przeszłość zwielokrotniona, wracająca jako farsa do potęgi absurd. Perez też wykradł Barcelonie najcenniejszy klejnot, ale musiał uciec się do fortelu, za Luisa Figo słono zapłacił – El-Khelaifi kombinować nie musiał, Leo Messi sam przyszedł po prośbie, kosmicznie zadłużona Barcelona nie oponowała, transfer nie kosztował ani miedziaka. I o ile Portugalczyk zdążył jeszcze wygrać w Madrycie wygrać Ligę Mistrzów, o tyle Argentyńczyka paryżanie sprowadzili do swoich rozmiarów.

Patrzę na Paryż i widzę całą współczesność, biją mnie po oczach wszelkie choroby futbolu trzeciej dekady XXI wieku, szejkowie usypali tam piramidę patologii strzelistą, o rozmiarach nieznanych medycynie i raczej nieuleczalnych – niezależnie od liczby wpadek drużyny lajków na Instagramie przyrasta w tempie wykładniczym, Neymar będzie się na nich obławiał jeszcze latami, choć wszyscy wiemy, że to już schyłek, po trzydziestce będzie niknął w tempie genialnego poprzednika Ronaldinho.

Patrzę na PSG i widzę, jak skromny był przemysł piłkarski przed zaledwie kilkoma chwilami, jak niewinnie wyglądały imperialne plany snute przez Pereza przy rozmachu poczynań El-Khelaifiego, któremu nie wystarczy posiadanie drużyny – został wiceprezesem UEFA, awansował na szefa Europejskiego Stowarzyszenia Klubów, w nieodległej przeszłości szantażował w mejlach (ujawnionych przez Wikileaks) Gianniego Infantino, obecnie już rządzącego FIFA. Katarczyk niczego nie zostawi przypadkowi, chce kontrolować wszystko.

Patrzę na PSG i widzę przyszłość. El-Khelaifi, który na razie po porażce w Lidze Mistrzów napada na sędziów i w ogóle zachowuje się jak chamidło, przechodzi drogę Pereza – uczy się, na czym polega piłka nożna, działa coraz rozważniej i cierpliwiej, nie ślini się już na widok każdego megagwiazdora, ewoluuje na menedżera z klasą. A ponieważ wciąż doładowuje klub bezmiarem mamony, to ostatecznie kładzie łapę na najcenniejszym trofeum w europejskich pucharach. Innego świata nie mamy. Kto zaznaje satysfakcji, że Paris Saint-Germain – projekt paskudny, podporządkowany brzydkim celom politycznym – znów poniósł klęskę, ten cieszy się wisielczo. Odkłada przykry dla siebie widok – Ligę Mistrzów wziętą przez Katar – na jutro, najdalej na pojutrze. Koło historii się toczy i jest zbyt wielkie, zbyt ciężkie, nie zatrzyma go żaden włożony w szprychy kij czy drąg.

Nawet jeśli Kylian Mbappé, który od miesięcy toczy wewnętrzną wojnę, odrzuci wyższą pensję, czyli PSG, i pobiegnie za sentymentem, czyli Realem Madryt.

169 myśli na temat “Patrzę na Paris Saint-Germain i widzę wszystko

  1. W sumie fajny wieczór…
    Najpierw 2:2 U-21 z Izraelem, po sympatycznym w sumie wyrównanym meczu, następnie nasz towarzyski i wreszcie sensacyjna wiadomość dnia… – Włosi wyeliminowani z MŚ przez Macedonię.
    Wynik ze Szkotami uważam za fartowny (przed meczem w ciemno bym go kupił)… – my nie potrafimy grać pod agresywną presją.
    Świetny Skorupski, Glik kolejny raz się sprawdza jako dyrygent defensywy. Pozytywnie zaskoczył mnie Salamon, najszybszy, najbardziej aktywny ze stoperów. Szkoda, ze jego kontuzja, wyglądająca na poważną, może wyeliminować go z meczu ze Szwedami. Potwierdził swoją przydatność dla drużyny Cash, no i Piątek… – jak nie ma pomysłu na grę w polu karnym rywala to można jeszcze liczyć na fart Piątka.
    Pozostali potwierdzili wszystko co o nich i ich aktualnej formie wiemy.
    P.S.
    Michniewicz trzymając Lewandowskiego na ławce, sprawdził się jako selekcjoner.

    Polubienie

  2. Za to z Recą powinni sobie wreszcie dać spokój kolejni selekcjonerzy. Takich (i tylu) infantylnych strat piłki w pobliżu własnego pola karnego nie widziałem od czasów szczenięcych i meczów granych na podwórku.

    Polubienie

  3. Oglądałem jak przez 90 minut nasi dwudziestolatkowie grali jak równy z równym z Anglikami. I przez cały czas zastanawiałem się dlaczego za kilka lat, po totalnej obróbce przez staroci z piłkarskiej szatni wyjdą na mecz z tymi samymi Anglikami ciężko przerażeni i przepraszający, że żyją.
    P.S.
    Dla niewtajemniczonych. Wygraliśmy 2:0.

    Polubienie

  4. Czołowi zawodnicy już dawno zostali przesunięci do wyższych, a tacy jak Saka czy Bellingham już na dobre zadomowili się w pierwszej. Bardzo wątpliwe, aby któryś z tych wczoraj grających przeciętniaków dostał się kiedykolwiek do dorosłej kadry. Zresztą z naszych też może być problem, aby któryś zagrał z orzełkiem. To jest turniej dla nie łapiących się do u21.

    Polubienie

  5. Myślę, ze spadów (niełapiących się) w obu ligach jest tyle samo. Tym do końca nie da się wytłumaczyć różnic w dorosłej piłce.

    Polubienie

  6. No ale zawsze jest taka opcja, że skoro przegrywaliście z Polakami to jesteście zwyczajnie za słabi, poszukamy w innych rocznikach.

    Polubienie

  7. Btw. 3 lata też już coś takiego było: 3-1 w rocznikach 98/99 w tym samym turnieju:
    http://www2.90minut.pl/news/294/news2944379-Elite-League-U-21-Anglia-1-3-Polska.html
    Z naszej stronu grali m.in. Moder, Płacheta i Bułka, po ich stronie jedynym, który trafił do kadry był James.
    Z tych roczników po ich stronie nie wystąpili m.in. Alexander-Arnold, Mount i Rice.
    Ostatecznie i tak Anglia miała 4 punkty więcej, więc może nie warto się skupiać na 1 meczu.

    Polubienie

  8. Tak tylko chciałem odnotować, że od następnego poniedziałku przy nazwisku liderki rankingu WTA będzie widniała polska flaga. Może nie ma się czym podniecać – w końcu to tylko pierwsza taka sytuacja w historii i zapewne jedyne za naszego życia (wyjąwszy sytuację, w których Iga będzie opuszczać to miejsce i wracać na nie ponownie – oby). Sport też taki troszkę jakby nieniszowy – w zasadzie uprawiany na całym świecie. No, ale rozumiem, są rzeczy ważne i ważniejsze – 28. drużyna w rankingu gra z 17. baraż o miejsce w mistrzostwach świata – na pewno zwycięzca będzie ich faworytem.

    Już bez złośliwości, życzę wszystkim kibicom piłki nożnej w Polsce, żeby też kiedyś mogli zobaczyć polską flagę na szczycie rankingu fifa. Życzę z całego serca, choć rozum podpowiada, że to się nigdy nie wydarzy. No ale ponoć na tym polegają marzenia, aby snuć w nich rzeczy nieosiągalne w rzeczywistości.

    Polubienie

  9. @XavrasW
    Dla mnie ważniejsza była walka Igi o drugie miejsce w rankingu, ale jeżeli zawieszenie biało-czerwonej przy nazwisku liderki rankingu zaowocuje jej regularną obecnością w ogólnodostępnej telewizji, to jestem za. Oby tylko nie musiała przeżywać medialnych wygłupów jak Adam po wybuchu małyszomanii.

    Polubienie

  10. @Rafał
    „nigdy nie dała sobie wmówić, że jest bardziej sportsmenką niż człowiekiem.”

    Dzięki za felieton o Barty.

    Polubienie

  11. Ale mi Rafał namieszał felietonem przedmeczowym na Wyborczej… – pojęcia nie mam czy przygotować odpowiedni zapas relanium, czy uzupełnić zapas piwa?

    Polubienie

  12. A propos meczu i tego tekstu, to ja bardziej, niż tej nieznośnie solidnej (i nudnej) szwedzkiej organizacji gry obawiałbym się, że nas postanowią skaleczyć na samym początku. Oni doskonale wiedzą, że polski futbol chwieje się pod wysokim pressingiem i zwłaszcza w pierwszych minutach przypomina Gołotę, który myśli, że rywal chce „najpierw rozmawiać”.
    Tak, że jeśli nie dadzą się trafić w pierwszych +/- 20 minutach szanse będą.

    Polubienie

  13. No to trochę nam rywal wręczył zwycięstwo do rąk. Ale to też trzeba umieć zrobić mniej błędów niż przeciwnik. Opcja solidnego średniactwa bez błysku triumfuje dziś.

    Polubienie

  14. A mi się mecz podobał. Tak scementowanej i zdeterminowanej naszej reprezentacji od dawna nie widziałem. I grała do końca, chociaż w ostatnich latach najczęściej w prowadząc końcówkę tylko „dogrywała”.
    Michniewiczowi należą się wyrazy uznania… – w niezwykle krótkim czasie i pomimo problemów kadrowych zbudował starą/nową drużynę.
    P.S.
    Po meczu złapałem się, ze nie pamiętam od kiedy, nie potrafię wymienić piłkarza, który w meczu zawiódł.

    Polubienie

  15. Przecież nie byliśmy i nie jesteśmy „Brazylią Europy”. Mnie to rozstrzygnięcie jakoś potężnie nie zaskoczyło. W sumie było wiadomo, że na nudny futbol Szwedów nudny futbol Czesia może być tą najlepszą opcją. Ironia losu, że to właśnie on został drugim po Górskim, który posłał Szwedów do domu. Ważne, że te primadonny, którym nic nie pasowało wreszcie po tylu latach zostały pogonione, akurat w momencie, w którym nie za wielu się tego spodziewało. Raczej nikt po nich na mundialu płakał nie będzie. Nasi – wiadomo, też w zachwyt grą nie wprowadzą, ale zawsze ta ułańska fantazja gdzieś tam drzemie. Ten mecz też diabli wiedzą, który raz potwierdził, że u nas od rozpaczy do euforii tyle, co przez niski próg. Bywa, że suspens goni suspens. Coś się pochrzani na początku (vide: np. ostatnie Euro) i zaczyna się boiskowe delirium, jak się nie pochrzani, koncentracja nie zostaje zgubiona, a potem jest strzelony gol i drugi, to za chwilę z solidnym rywalem może być i 5-0 do przodu (i mogło być). Nigdy nic nie wiadomo.
    No i fajnie, że w tak ważnym meczu tak ważnego gola walnął Zielu, może w tej reprezentacyjnej karierze to też będzie jakiś zwrot.
    A w ogóle to jego gol do złudzenia przypominał ten Lubańskiego z Anglią, nawet chyba na tę samą bramkę.

    Polubienie

  16. O meczu gadał nie będę, bo sobie darowałem, natomiast burza internetowa wypluła min. sytuacje z Góralskim z pierwszej połowy, więc sobie to obczaiłem. IMO bardzo wyraźna czerwona kartka.

    Dlaczego VAR nie interweniował? Cóż, od lat już widać trend, że sędziowanie klubowe a reprezentacyjne to dwa różne sędziowania, szczególnie kojarzy mi się rosja jako turniej gdzie przyzwolenia na brutalną grę było naprawdę dużo, ludkom którzy planują mundial w katarze oglądać polecam się przygotować iż przyzwolenie na kopanie po kostkach będzie pewnie znaczne, a niepisana zasada „jak się tylko da omijaj wlepianie czerwonych w pierwszej połowie” będzie w robocie.

    Oczywiście, są to tylko wytyczne, nie żeby arbitrzy stosowali się zawsze – to gdyby ktoś mi chciał wypomnieć czerwoną dla Krychowiaka z Ojro, o wiele mniej zasłużoną

    To zresztą fajny case, jednemu trenerowi wypada piłkarz po bardzo dyskusyjnej czerwonej, więc to patałach, innemu trenerowi na sucho uchodzi ewidentna czerwona jego gracza, więc geniusz.

    Fajnie że paru zasłużonych piłkarzy załapało się na ostatni mundial w karierze, szkoda że będą musieli na ten turniej jechać prowadzeni przez 711. Jeszcze większa szkoda, że 711 trzeba będzie znosić jako herosa, a dziennikarze którzy zadawali mu jak najbardziej słuszne pytania o jego wątpliwą przeszłość, teraz będą poddani solidnemu hejtowi piesków Stanowskiego. Przynajmniej do mundialu trzeba będzie Czesława znosić, a jeżeli LN i mundialu nie zakończy totalną klęską(w wypadku „zwykłej” porażki zaprzyjaźnieni dziennikarze wytłumaczą go że mało czasu miał) to i kolejne eliminacje poprowadzi.

    711 do 2024 brrrrrrrr

    Polubienie

  17. Parę wpisów wyżej pisałeś, że skoro sędzia uznał, że nie, to nie. Więc nie wiem, o co ci teraz chodzi.

    A o Sousę, to chodzi o to, że on im kazał faulować po stracie. Więc trudno o tą kartkę – zresztą drugą żółtą przecież, a nie bezpośrednią czerwoną – winić zawodnika, skoro robił, jak kazał trener.

    Od występu na mundialu nie oczekują niczego, bo nas nie stać na to, żeby coś osiągnąć.

    Polubienie

  18. Zachwyty nad flekowanym wcześniej trenerem po jednym meczu, to przecież też stały punkt programu. Mecz był akurat wyjątkowy, bo Polska barażu jeszcze nigdy nie grała.
    Co do MŚ, to ja bym nie wykluczał, że się Czesiowi uda przebrnąć grupę, bo on mi wygląda na takiego właśnie „zadaniowca” i bardziej trenera od reprezentacji, niż klubów. Przy tym zdaje się jest z farciarzy. No i pewnie „kupił” sobie zawodników.
    Sousa mimo wtopy na ME też ich miał, ale spuścił to w klopie, jak mu zamachali większym plikiem pieniążków przed nosem.

    Polubienie

  19. Dla nas jest uniewinnienie, ułaskawienie, przedawnienie po których możemy żyć jak ludzie kryształowi… – a dla „Kargulów” dożywotnia banicja i wieczne potępienie.
    P.S.
    Oczywiście wczoraj też „Brazylią” nie byliśmy. Ale po raz pierwszy od wielu lat po objęciu prowadzenia (a nawet po zdobyciu drugiej bramki) nie przestaliśmy grać w piłkę i Lewandowski nie musiał poganiać kolegów, żeby ruszyli dupę do przodu.
    Nie wiem jak Czesiek to zrobił, ale będę to traktował jako czynny żal za grzechy i odkupienie win.

    Polubienie

  20. A potem Czesiek ucałował ziemię niczym papież, następnie zapłakał, a na koniec wylał trochę żółci przed kamerą tv.
    Moim zdaniem trochę się wygłupił przypominając w takim momencie Kurowskiemu pytania o „711”, no ale rozumiem, że zeszła z niego kopiasta fura stresu z ostatnich tygodni.

    Polubienie

  21. @gp
    „Parę wpisów wyżej pisałeś, że skoro sędzia uznał, że nie, to nie. Więc nie wiem, o co ci teraz chodzi.”

    Nie, tam pisałem że to sędzia wyznacza granicę jaki jego zdaniem atak jest faulem.
    W wypadku żółtych i czerwonych, te instrukcje są bardziej precyzyjne. Wejście było niebezpieczne i z nieproporcjonalną siłą, wypełnia przepisy w 100%
    Co więcej było to wejście z gatunku takich, po których czerwonych to się naoglądałem.
    Oczywiście na końcu decyduje sędzia, Góral mógł nogę złamać, a arbiter może nadal twierdzić że zagranie nie było niebezpieczne i z nieproporcjonalną siłą, czemu nie?

    Ale nie winię, kolega ma ewidentne problemy z rozumieniem słowa pisanego, nawet własnego, dlatego najpierw pisze jedno, a robi drugie. Ciężko mi oczekiwać, żeby jakieś konsekwentne i sensowne kryteria były stosowane.

    @alp
    jak usłyszeli 100000 razy że 2:0 to niebezpieczny wynik, to nie mieli wyjścia xD

    @antropoid
    Obaczymy, niech grupy wylosują, coś mnie migało, że między 3 a 4 koszykiem Polską oscyluje. Obaczymy, może wyjdzie. Ale tbh trochę zapomniałem o LN, przy dostatecznie dużej kompromitacji tam, może i przed mundialem by się Czesia wymieniło, zjadłbym ciasto i miałbym ciastko xD oczywiście to bardzo pobożne życzenia.

    Polubienie

  22. Abstrahując już od tego fatalnego „711”, to tak tylko ze sportowego punktu widzenia jakoś bardziej akceptuję selekcjonera Cześka, niż selekcjonera Jurka. Co prawda to ta sama polska szkoła (anty)futbolu, ale jednak u CzM jest więcej nawałkowego ładu, niż brzęczkowego bajzlu i przypadkowości. No i jak już było wspomniane – widać tu coś jakby chemię na linii trener – piłkarze, podczas gdy za Brzęczka oziębłość przyprawiała o dreszcze.
    Zresztą jeśli chodzi o mundial, to co my możemy przeciwstawić rywalom na poziomie turnieju finałowego? Pewnie, można próbować czegoś odważniejszego, jak Sousa, tylko, że wtedy głupie indywidualne błędy w obronie, popełniane hurtem, rozwalają cały plan.

    Polubienie

  23. Od strony czysto warsztatowej, 711 to najwyższa półka w kraju, ma za sobą ileś zagranicznych stażów, ma oświadczenie, także ze specyfiką reprezentacyjną, i generalnie tam gdzie pracował raczej robił wyniki. Nie żeby był nieomylny, bo jesień także jego obciąża i słabszy obiektywnie Vuko, już robi lepsze rezultaty. To co mi nie siedzi, to te 711, a w gruncie rzeczy nawet nie to, tylko jak zamiatane jest 711, jak się próbuje robić z nas idiotów w tym temacie.

    Polubienie

  24. TS
    No patrz, a sędzia najwyraźniej uznał, że nie było nieproporcjonalnej siły.

    Antropoid
    Chyba trochę za wcześnie na porównania. Bywali trenerzy, którzy nieźle zaczynali, choćby Fornalik, a potem bywało gorzej. Jest parę przesłanek, że może być dobrze, z drugiej strony presja wzrośnie i nie wiadomo, jak sobie Czesio z tym poradzi.

    Polubienie

  25. „To co mi nie siedzi, to te 711, a w gruncie rzeczy nawet nie to, tylko jak zamiatane jest 711, jak się próbuje robić z nas idiotów w tym temacie”.
    „Idiotów w tym temacie robiono z nas” od początku. Z powszechnej wieloletniej codzienności w naszej piłce (wiedzieli o niej wszyscy: – działacze, trenerzy, sponsorzy, piłkarze i dziennikarze dłużej siedzący w piłce. – chociaż nie wszyscy w tym procederze uczestniczyli) zrobiono kilka incydentów do przykładnego ukarania. PZPN tak jak szybko powołał komisję do wyjaśnienia afery, tak szybko ją rozwiązał. Wszyscy nabrali wody w usta, co bezpośrednio zaangażowanym umożliwiło pójście w zaparte. W końcu prokuratura też dała spokój wiedząc, że w tych warunkach i tak niczego nie wyjaśni.
    I tak nasza piłka znów mogła być kryształowo czysta.
    P.S.
    Swego czasu legenda naszej piłki jak to często ma w zwyczaju, chlapnęła publicznie: – „Gadocha wziął od Argentyńczyków taką kasę (n.b. kasę której nikt nie widział) i się nawet z kolegami nie podzielił” (cyt. z pamięci).

    Polubienie

  26. @Zasadność wyboru

    Ja zaraz po zdymisjonowaniu Brzęczka pisałem, że z krajowych kandydatów (nowych, nie byłych) to paradoksalnie właśnie kojarzący się z moralną szarą strefą CzM jawi się jako najbardziej kompetentny. I jeśli nie narobi obciachu na mundialu, to niech sobie jest kiepskim trenerem klubowym.

    Polubienie

  27. @alp
    „Idiotów w tym temacie robiono z nas” od początku.

    Co i tak nie przeszkadza ci w wołaniu że piłeczkę trzeba oglądać i się nie obrażać, bo… sport?

    Anyway, to jednak trochę inny level imo. Nie mam złudzeń, że masa zamieszanych w proceder wywinęła się bez szwanku, niemniej w przypadku Czesia praktycznie wszyscy wiedzą że coś było, a pierwsza reakcja pzpn i selekcjonera na zasadne pytania to „o chuj wam chodzi” druga, jak już przyjęli do wiadomości że temat sam nie zniknie, to wymyślone bzdurne alibi, jak sprzedaż samochodu, gdzie nawet przyjmując ten bzdet jako dobrą monetę należałoby zapytać – czemuś czesio nie mówił od razu, a gdy 711 pierwszy mecz wygrał, to już wylazła z niego frustra i robienie oblężonej twierdzy.

    Nawiasem, ta twierdza budzi jednak pewne nadzieje. Czesiek może wyniki robi, ale wrogów też bardzo szybko, zewsząd dość wcześnie go goniono. Niech nakręca wojenki, zamiast je wygaszać, niech posypie to jakimś mało fortunnym „ikea” do piłkarza i kto wie, może go wywiozą na taczkach szybciej niż można by się spodziewać.

    Polubienie

  28. Było już o tym i w polskich mediach (chociaż chyba tylko w formie zapowiedzi – teraz to już jest fakt) – https://www.thesun.co.uk/sport/18116103/wimbledon-daniil-medvedev-tennis-vladimir-putin-declaration/# – w skrócie: każdy zawodnik z Rosji/Białorusi chcący wystąpić w Wimbledonie musi podpisać lojalkę, że ma w dupie Putina.

    Hmm, jak obrzydza mnie działanie Infantino et consortes w sprawie swojego wielkiego przyjaciela z Rassiji, tak i tutaj jestem lekko zniesmaczony.
    Po pierwsze, takie wymuszenie ma gównianą wartość i raczej działa przeciwskutecznie.
    Po drugie, niektórzy zawodnicy (np. Rublev) chyba już wystarczająco wyraźnie odcięli się od tej wojny.
    Po trzecie, albo uważamy, że tenisiści grają na chwałę narodu i trzeba ich ukarać tak jak cały naród i jego reprezentacje – usunięciem z rozgrywek, albo jednak grają jako indywidualności (reprezentują siebie) i wtedy powinni być dopuszczeni do wszystkich turniejów bez żadnych dodatkowych warunków.

    Widać, że różne organizacje mają cholerny problem ze znalezieniem właściwego balansu w tej nowej rzeczywistości.

    Polubienie

  29. @Twoja Stara- Ty serio bojkotujesz oglądanie Polskiej Reprezentacji ze względu na Michniewicza? I czy Mundialu z nim też nie będziesz oglądał? Bo w to nie wierzę..
    PS.Co to znaczy sypnąć IKEĄ?

    Polubienie

  30. O ile pamiętam z pierwszych tłumaczeń było jeszcze coś o „pytaniu o zdrowie”, czyli w sumie pójście na bezczelnego i rechot w twarze pytających (oraz zainteresowanych tym kibiców). zamiast rzetelnej odpowiedzi Czesio potraktował ludzi jak idiotów i jeszcze ma pretensje, że zbiera, co zasiał.

    Teraz jest wojownicze wywijanie maczugą – bo mecz się skończył sukcesem – i załatwianie porachunków z tymi „złymi” dziennikarzami (przy aplauzie medialnych stronników), tak jakby wygrana na boisku miała tłumaczyć furę połączeń z hersztem mafii fałszującej rozgrywki w Polsce. Niestety takie zachowania wskazują na skłonności do sodówy i że nowy selekcjoner nie bardzo sobie radzi z udźwignięciem sukcesu. Wychodzi na to, że aby dostąpić zaszczytu normalnej rozmowy trzeba być kumplem pana selekcjonera, a dziennikarz nie ma prawa zadawać niewygodnych pytań 🙂 – bo się pan selekcjoner obrazi. To raczej nie jest dobra droga, ponieważ jak się zdarzy sportowa porażka, to dziennikarzy-kumpli „może” ubyć, a ciężar krytyki się zwielokrotni.

    A w ogóle ta cała monstrualna korupcja dziwnie łatwo rozeszła się po kościach, ukarano głównie tych, co się sami przyznali.

    Polubienie

  31. „Ty serio bojkotujesz oglądanie Polskiej Reprezentacji ze względu na Michniewicza? I czy Mundialu z nim też nie będziesz oglądał? Bo w to nie wierzę..”

    A co w tym jest takiego dziwnego? Że ktoś może mieć jakieś zasady i być im wierny?

    Polubione przez 1 osoba

  32. Nie widzę nic „dziwnego” w tym, że „ta cała monstrualna korupcja (…) łatwo rozeszła się po kościach”. Wszyscy byli zainteresowani, żeby tak się skończyła… – jedni bo byli w niej umoczeni, inni bo tak długo (często niebezinteresownie) milczeli. Rozeszło się po kościach dokładnie tak (chociaż to zupełnie inna skala) jak dzisiaj rozchodzą się zadymy kibolskie.
    Nie dziwię się, że bezpośrednio po meczu Michniewiczowi puściły emocje, zwłaszcza, że pytanie chociaz inteligentne było mocno prowokacyjne, a przynajmniej tak mogło być odebrane. Przez półtora miesiąca po powołaniu niewiele się mówiło o jego kompetencjach trenerskich (o kilka półek przewyższające kompetencje Nawałki), a za to przez wszystkie przypadki, tryby i czasy odmieniano „711 połączeń”. Natomiast dziwię się, że „chcąc się odegrać” tak ostro pojechał po bandzie.
    I nie dziwię się, że w rekcji największy jazgot w mediach podnoszą właśnie Ci, którzy go najbardziej oszczekiwali.
    P.S.
    @Otwojastara
    1. Kilka razy już na blogu wyjaśniałem, ze nie jestem kibicem piłkarskim, że nie interesują mnie transfery, tabele. rankingi i tym podobne bzdety, tylko kibicem meczowym, dla którego najważniejsze jest widowisko piłkarskie.
    2. Twoja analiza żółto-czerwona papierowo jest bez zarzutu. Ale gdybyś oglądał mecz, to byś wiedział, ze sędzia od pierwszego gwizdka pozwalał na bardzo twardą/ostrą grę. Gdyby gwizdał zgodnie z Twoją interpretacją, to już wcześniej mielibyśmy ze 2/3 czerwone i to bardziej dla Szwedów niż dla naszych. Być może właśnie dlatego Szwedzi byli tak bardzo zszokowani, ze odgwizdał karnego, bo wcześniej kilka podobnych (nie twierdzę, ze identycznych i poza polem karnym) wejść puścił.

    Polubienie

  33. I dalej Cię nie przestaje gryźć ten Nawałka. Ciekawe, gdzie widzisz te „o kilka półek wyższe kompetencje” CzM.

    Polubienie

  34. @GRINDAVIK
    Uwierz. Tbh „czas czesława” ile by nie trwał, uważam że będzie o wiele ciekawszy poza boiskiem, na konfach, w wywiadach, przeciekach, doniesieniach, aniżeli na samym boisku, więc nie wiem czy to aż takie wyrzeczenie.
    Ikeą przezywał Czesio Szwedzkiego piłkarza Legii, po prawdzie podchwycił to od piłkarzy, ale jedna rzeczy jak koledzy z zespołu robią sobie podśmiechujki, a inna jak trener to podchwytuje. Wyobraź sobie nauczyciela, który podłapuje złośliwe przezwisko – wydaje Ci się taki nauczyciel kimś profesjonalnym? To tak w ramach tych wyżyn kompetencji 711, prawdziwy mistrz budowania relacji interpersonalnych, niezawodnie rozładowujący konflikty w szatni.

    @monstrualna korupcja
    nie zapominajmy o graczach głównych, fifa i uefa, gdy nad Wisłą rząd rozważał wprowadzenie zewnętrznego komisarza, fifa z uefą pogroziły palcem, że wtedy Polskę ze wszelkich rozgrywek, klubowych czy reprezentacyjnych, na kopach wyrzucą, wtedy ta jedyna możliwość na rzetelne oczyszczenie upadła, rząd, w sumie logicznie, uznał że czyszczenie futbolu nie jest warte 15-20% w sondażach, które by poszły w siuuuuu, gdyby Janusz nie mógł reprezentacji obejrzeć. Groźbę niewątpliwie by spełnili, zdaje się że niedawno jakieś dwa kraje zostały zbanowane, o wiele szybciej niż mordująca ludzi rosja.
    Jak ktoś lubi teorie spisgowe, to właśnie mi do głowy wpadło, że od grożenia palcem, do przyznania euro 2012 nie dzieli w kalendarzu wcale bardzo wiele, aż sobie sprawdziłem Lipiec, minister sportu pisiorków, wprowadził komisarza 19 stycznia 2007, wycofał 5 marca, decyzja o przyznaniu ojro nastąpiła nieco ponad miesiąc później, 18 kwietnia, no scenariusz marnego kryminału pisze się sam, i ma ciąg dalszy, ten sam rok 2 lipca i już CBA zatrzymywało ludzi w związku z przekrętami wokół budowy bubla, o przepraszam, stadionu narodowego. Sami Lipiec parę dni później podał się do dymisji(wtedy jeszcze politycy w rządzie pis to robili) i niedługo potem trafił na wokandę, parę latek dostał.
    No i mamy, zamiast rozliczenia futbolu rodzimego, piękne, przepłacone stadiony, na których majątki ludzie porobili.
    I mi się ludzie dziwią, jak okazjonalnie rzucę żeby ten grajdół zaorać i posypać solą.

    Polubienie

  35. To tak uściślę, że grożenie palcem było po wprowadzeniu komisarza, fifa z uefą naciskały na jego odwołanie, to powyżej pisałem „na żywo” i pierwszy akapit powstał przed weryfikacją faktografii z drugiego, narodzonego w chwili przebłysku i łączenia kropek.
    Tak na wypadek gdyby jakiś tytan intelektu mi zarzucił, iż to co przekazuję jest jakoś sprzeczne.

    Polubienie

  36. W Polsce zdaje się (gówno)burza musi towarzyszyć i porażkom i sukcesom.

    Po sukcesie w futbolowym barażu – bo trener musi się odwinąć dziennikarzom, do których ma kwas.

    Po porażce – bo słaby sezon w skokach pokazał, że sielanka tam, to tylko w tv była. Nagle się okazuje, że Stoch = złośliwy, rozpuszczony arogant nie szanujący autorytetów, bo tak pisze facet z państwowej stacji – tej samej, która od wielu lat wychwala Stocha nie tylko za klasę sportową, ale i za skromność oraz wyważone wypowiedzi 🙂 Słyszałem to na własne uszy pierdylion razy we wspomnianej stacji.
    Pozostali weterani nie lepsi – bo mieli pretensję, że nie porozmawiano z nimi o trenerze kadry.
    W związku z tym oni „be”, jako agresorzy – inna ikona (ta pierwsza i kanoniczna) Małysz „cacy”, jako ofiara, choć sam kiedy skakał zbojkotował wybranego przez związek trenera i zatrudnił osobistego.

    Polubienie

  37. @Antropoid
    Masz rację… – „gryzie mnie ten Nawałka”.
    Może dlatego, że mamy już trzeciego trenera, który próbuje po nim posprzątać, po którym się jedzie. I jakoś tak dziwnie się składa, że jazdę (przy użyciu różnych argumentów, ale zawsze z konstatacją: – nie potrafi rozmawiać z prasą) nakręcają dziennikarze (trudno mi się oprzeć refleksji, ze ci sami), a jak trenerzy „pękają i się próbują odgryźć”, to podnoszą triumfalny jazgot, ze mieli rację.
    Faktycznie „gównoburza towarzyszy i porażkom i sukcesom”. Może dlatego, że w trakcie gównoburzy najlepiej sprzedają się reklamy?
    @Otwojastara
    Myślę, ze wielu z nas podziela Twoje krytyczne opinie o zmorach niszczących piłkę. Problem w tym, że wnioski (w/g mnie) kierujesz pod niewłaściwym adresem. „Piłki nie zaorzesz, ani nie posolisz”, zawsze będą dzieciaki, które będą chciały poganiać za piłką i ci, którzy będą chcieli popatrzeć jak za nią ganiają. Ale o tym już w polemice z Tobą pisałem.

    Polubienie

  38. „…próbuje po nim posprzątać”

    Sorry, ale coś Ci się przyśniło i nie możesz się z tego otrząsnąć. Albo wybudzić.

    Polubienie

  39. @Otwojastara
    c.d.
    W ganianiu za piłką i oglądaniu nie ma nic złego. Problemem są ci, którzy na tym kręcą swoje własne lody. Do nich zaliczam również takich, jak Twój „Prezio”.

    Polubienie

  40. @Antropoid
    Jeżeli lata 2916-2018 i sławetny raport mi się tylko przyśniły, a Brzęczek i Sousa byli powszechnie chwaleni za próbę odmłodzenia drużyny i unowocześnienia jej stylu gry, to możesz mieć rację.

    Polubienie

  41. Nie jest źle. Z Meksykiem można powalczyć.

    Grupa G niemal identyczna jak 4 lata temu, tylko nie jestem do końca pewien, czy pod tą samą literką.

    Polubienie

  42. Oczywiście pierwszy mecz z Meksykiem jest kluczowy. Porażka oznacza szybki wyjazd z mundialu. Poprzedni selekcjonerzy nie rozumieli, że pierwszego meczu nie można przegrać, że nie jest to czas na eksperymenty ze składem czy taktyką. Biorąc pod uwagę obecny stan polskiego futbolu to pierwszy krok -> nie przegrać z Meksykiem, drugi krok -> wygrać z Arabią Saudyjską, trzeci krok – nie przegrać z Argentyną.

    Polubienie

  43. W pierwszej chwili po wylosowaniu Argentyny i Meksyku oczami wyobraźni zobaczyłem Strusia Pędziwiatra (tabuny) pędzącego pomiędzy naszymi piłkarzami…

    Polubienie

  44. A gdyby tak jak w 1974 spuścić Argentynę 3:2, Meksyk 2:1, to 7:0 z Arabią Saudyjską byłoby oczywistą oczywistością.
    Stawiam na kolejne przeżycie takiej euforii (kiedyś o niej wspominałem na blogu) jak po meczu z Argentyną w 1974. Dla mnie to by było wymarzone zakończenie kariery piłkarskiego kibica.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s